Ravcore Edge i Trust GXT 880 - recenzja bliźniaczych klawiatur mechanicznych

Daniel Górecki, 2017-04-28 17:00 | Źródło FrazPC Tech Lab |

Nie da się ukryć, że wraz z rosnącą popularnością e-sportu wzrosło także zainteresowanie klawiaturami mechanicznymi. Teraz nawet niedzielny gracz chce mieć sprzęt jak zawodowiec, dlatego też decyduje się na to relatywnie drogie i głośne urządzenie. Producenci ścigają się więc w dostarczaniu na rynek kolejnych modeli wyposażonych w mechaniczne przełączniki, a chcąc być bardziej konkurencyjnym oferują tańsze produkty wyposażone w „ekonomiczne” rozwiązania.

I właśnie tego typu klawiatury dostaliśmy teraz do testów - Ravcore zdecydowało się na chiński zamiennik Cherry MX w postaci przełączników Kailh, natomiast Trust postawił na autorskie rozwiązanie GXT-White. Nie są to co prawda tanie sprzęty, ale zastąpienie popularnych „wisienek” sprawiło, że zarówno Edge, jak i GTX 880, kosztują wyraźnie mniej niż recenzowany niedawny Apex M500 od Steelseries.

Ravcore Edge

Naszą recenzję zaczynamy od tańszej klawiatury, czyli Ravcore Edge, która wyceniona została na ok. 299 PLN (choć można kupić ją już nawet za ok. 259 PLN). Do tej pory nie miałem do czynienia z produktami tego producenta (no może nie do końca, ponieważ Delux T15 był kopią modelu Ravcore Hurricane, ale był to membranowy model), więc nie do końca wiedziałem, czego mogę się tu spodziewać. Liczyłem jednak na solidny produkt za rozsądne pieniądze, czy takowy otrzymałem? Przekonajmy się…

ravcore_01

Sprzęt dociera do nas w standardowym solidnym pudełku z atrakcyjną grafiką i najważniejszymi informacjami o klawiaturze. Warto dodać, że karton posiada plastikową rączką ułatwiającą nam przenoszenie urządzenia, a w środku znajdują się wyprofilowane gąbki na bokach, które zabezpieczają Edge. Poza tym, w zestawie znajdziemy także broszurkę reklamową z informacją o sterownikach (do pobrania ze strony producenta) i możliwości zarejestrowania produktu (otrzymujemy w ten sposób rozszerzoną gwarancję door-to-door na 12 miesięcy), naklejkę oraz solidny metalowy otwieracz do butelek z logo producenta. Szkoda tylko, że zabrakło kluczyka do wyciągania keycapsów.

ravcore_edge_7_

Edge, jak sama nazwa wskazuje, to konstrukcja, w której producent postawił na bardziej agresywną stylistykę i kanciastą konstrukcję. Moim skromnym zdaniem Ravcore nie przesadziło w tym aspekcie, zachowując umiar, a liczne krawędzie nadają sprzętowi oryginalnego charakteru. Całość utrzymano w czarnej kolorystyce i wykonano z twardego, matowego i trwałego tworzywa, które nie dosyć, że nie zbiera odcisków palców, jak np. gumowane powierzchnie, to jeszcze jest odporniejsze na ewentualne ścieranie. Warto od razu dodać, że tyczy się to także samych klawiszy, które w produktach konkurencji przeważnie otrzymują „ogumienie”. Ma to jednak swoje minusy, ponieważ zastosowany na keycapsach plastik nie zapewnia tak dobrej przyczepności, ale wiem, że rozwiązanie to ma również sporą grupę zwolenników, którzy nie przepadają za gumą (głównie za faktem, że ta ma z czasem tendencję do ścierania i łuszczenia się).

ravcore_edge_13_

Edge nie jest przesadnie duża i mamy do czynienia ze średnich rozmiarów klawiaturą (16,6 x 3,7 x 47,3cm), ale uwagę zwraca jej waga, która jest naprawdę pokaźna (1,35 kg). Mamy więc poczucie, że zgodnie z tym, co deklaruje producent, konstrukcja została wzmocniona, a poza tym sprzęt bardzo dobrze trzyma się blatu biurka. Nie wszystkim spodoba się jednak wysoki profil klawiatury, co w połączeniu z niewielkim spadkiem w stronę dolnej części i brakiem podstawki pod nadgarstki może wywoływać szybsze zmęczenie. Co ciekawe, z przodu obudowy dostrzec można wypustki sugerujące możliwość podpięcia takiego akcesorium, ale takowego nie znajdziemy nie tylko w pudełku, ale i w ogóle w ofercie Ravcore.

Same klawisze wypadają bardzo przyzwoicie i nie wykazują żadnych nadmiernych luzów, a do tego otrzymały duże (choć czcionka mogłaby być nieco grubsza) grawerowane laserowo oznaczenia, więc nie ma obaw o ich ścieranie. Nie do końca leży mi jednak brytyjski układ z krótkim lewym shiftem, obok którego umieszczono „\” - przesiadka z amerykańskiego układu wymaga nieco czasu i bywa bolesna.  

ravcore_edge_12_

 

Ravcore nie zapomniał także o funkcjach multimedialnych ukrytych pod przyciskami F5-F12, które pozwalają nam kontrolować dźwięk i muzykę, a sekcja nad strzałkami (Ins, Home, PgUp, PgDw, End i Del) otrzymała także oznaczenie G1-G6, ponieważ możemy je programować pod makra. Co więcej, same strzałki otrzymały oznaczenie WSAD, a nad sekcją numeryczną znajdziemy 4 dodatkowe klawisze do kontrolowania podświetlenia oraz trybu gracza (blokada przycisku Windows).

ravcore_edge_14_

 

Strona 1 z 4

Tagi: recenzja, test, klawiatura, EDGE, klawiatura mechaniczna, klawiatura dla graczy, Trust, przełączniki mechaniczne, Ravcore, Trust GXT 880, Kailh, GXT-White, Ravcore Edge,

Komentarze (1)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

29.04.2017 09:42

Wątków: 290 | Odpowiedzi: 45666

hm

Kailh Blue i czerwone podswietlenie to troche dziwne polaczenie Ikona: ;) no i rzecz jasna Browny > reszta Ikona: ;)

the end

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.