Sharkoon Shark Zone H10, H30 i H40 - recenzja słuchawek

Daniel Górecki, 2017-04-13 17:24 | Źródło FrazPC Tech Lab |

Jakiś czas temu dane mi było recenzować kilka klawiatur firmy Sharkoon, ale oferta tego niemieckiego producenta w zakresie akcesoriów dla graczy na tym się nie kończy, więc tym razem mamy okazję bliżej przyjrzeć się słuchawkom stereo z serii Shark Zone - H10, H30 i H40, które charakteryzują się zamkniętą nauszną konstrukcją. Podobnie jak było to w przypadku klawiatur, słuchawki Sharkoona skierowane są do graczy poszukujących solidnego, ale nieco tańszego sprzętu, bo w zależności od modelu mówimy o kwotach od 99 do 199 PLN.

Shark Zone H10

Test tradycyjnie rozpoczynamy od modelu z najniższej półki, czyli Shark Zone H10, wyposażonego w 40 mm przetworniki. Jest to podobnie jak pozostałe modele analogowy headset, co oznacza, że znajdziemy tu standardowe złącza audio jack pod mikrofon i słuchawki, a nie pojedynczy port USB. Sprzęt zapakowany został w gustowne pudełko w czarno-żółtych barwach serii Shark Zone (cała rodzina może się pochwalić praktycznie identycznym), karton nie jest może najgrubszy, ale znajdziemy tu okienko umożliwiające wgląd w produkt przed jego zakupem oraz najważniejsze informacje na jego temat, w tym specyfikację, która prezentuje się następująco:

h10

W środku oprócz samych słuchawek czekają na nas dodatkowe gadżety, które są miłym dodatkiem ze strony producenta, szczególnie w tej półce cenowej. Chodzi tu o zawieszkę na drzwi z napisem „Do not disturbed, gaming in process”, która przyda się nam w trakcie grania oraz materiałowe etui, w którym zmieścimy słuchawki.   

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_01 sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_02

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_03

Słuchawki utrzymano w czarnej kolorystyce z żółtymi akcentami, które w tym wypadku ograniczyły się do szyn regulacji długości pałąka i gumowej osłonki kabla. Jest to zestawienie, które niemiecki producent stosuje we wszystkich produktach z rodziny Shark Zone i nie da się ukryć, że  zabieg ten nadaje całości gamingowego charakteru. Pomimo wyraźnie budżetowego rodowodu słuchawki nie kłują w oczy wszechobecnym plastikiem, ponieważ same nauszniki oraz zakończenia pałąka pokryto matowym, przyjemnym w dotyku gumowanym materiałem, szyny do regulacji rozmiaru są metalowe, a wnętrze opaski podtrzymującej głowę oraz pady wykonano ze sztucznej skóry (dość grubej i sprawiającej wrażenie trwałej, ale to zweryfikuje dopiero dłuższe użytkowanie). Zewnętrzna część pałąka to natomiast twardy, dobrej jakości matowy plastik, a błyszczącego tworzywa użyto tylko do drobnych akcentów, jak np. na mikrofonie czy środkowej części nauszników, gdzie mieści się również logo producenta.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_07

Same nauszniki są naprawdę sporych rozmiarów i bez trudu pomieszczą nawet dość duże małżowiny (jak np. moje), ale wiąże się z nimi inny problem, a mianowicie są nieco za płytkie, przez co ucho jest w środku mocno uciskane. Szybko okazało się jednak, że nie stanowi to większego dyskomfortu, a wszystko przez … kolejny mankament - H10 za słabo dociskają nauszniki do naszej głowy, dlatego pomimo zamkniętej konstrukcji sporo dźwięku ucieka na zewnątrz, odgłosy z otoczenia docierają do użytkownika, a gwałtowniejszy ruch głowy zakończyć może się zrzuceniem słuchawek. Co więcej, chociaż regulacja pałąka działa jak należy, to zastosowany tu płynny system z umieszczonymi na zewnątrz szynami nie posiada żadnych wskaźników, przez co długość dla każdej ze słuchawek trzeba ustawiać na oko (osobiście wolałbym tradycyjny skokowy mechanizm).  

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_09

Na lewej słuchawce umieszczono mikrofon, który w razie potrzeby możemy postawić na sztorc, by nie przeszkadzał nam, kiedy z niego nie korzystamy. Poza tym, jego środkowa część jest dość elastyczna (nie tak bardzo jak w typowych elastycznych mikrofonach) i pozwala dobrze dostosować jego pozycję, więc do tego elementu nie mam praktycznie żadnych uwag.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_06

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_13 sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_12

Z lewego nausznika wychodzi także długi 2,5-metrowy kabel, który nie doczekał się wprawdzie oplotu, ale zastosowana gumowa osłonka jest dość gruba i elastyczna. W jego górnej części znajdują się moduł sterujący, na którym umieszczono pokrętło do regulacji głośności oraz przełącznik do wyłączania mikrofonu. Kabel zakończony został podwójnym 3,5 mm pozłacanym złączem mini jack (mikrofon, słuchawki), a producent zadbał o zabezpieczenie newralgicznych miejsc, jak wylot ze słuchawki, pilota czy rozgałęzienie na podwójne złącze. Mam tylko drobną uwagę co do dbałości o wykończenia, ponieważ gdy przyjrzymy się bliżej kablowi, to bez problemu zauważymy linię łączeń i nadlewki plastiku.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_05 sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_04

Słuchawki generalnie robią pozytywne wrażenie, co wynika z zastosowania przez producenta solidnych materiałów, dobrego spasowania poszczególnych elementów oraz dość prostego designu. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę ich cenę, to jesteśmy w stanie przymknąć oko na kilka wspomnianych wcześniej wpadek.

Jako że mamy do czynienia z produktem typu plug&play i nie uświadczymy tu żadnych dedykowanych sterowników, w których moglibyśmy pobawić się korektorem czy też funkcją wirtualnego dźwięku przestrzennego, przejdziemy od razu do praktycznych testów odsłuchowych, ponieważ te w największym stopniu rzutować będą na ocenę słuchawek.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_12

Muszę przyznać, że H10 zaskoczyły mnie swoim brzmieniem, które mocno stawia na średnie tony, a nie przede wszystkim mocny dudniący bas, charakterystyczny dla budżetowych słuchawek dla graczy. Tak naprawdę nawet brakuje tu tych niskich tonów, które w trakcie rozgrywki podkreślałyby wszelkiego rodzaju wybuchy i inne mocne dźwięki. Testowane słuchawki grają dość płasko i przydałoby się też więcej szczegółów, ale jak na sprzęt za niecałe 100 PLN wypadają naprawdę przyzwoicie.

Pozycjonowanie stoi tu naprawdę dobrym poziomie i nie miałem praktycznie żadnego problemu z określeniem kierunku, z jakiego dochodzą poszczególne dźwięki, co w przypadku dynamicznych strzelanin ma kluczowe znaczenie. Co prawda nie jest to poziom jaki oferują słuchawki surround, ale zawsze możemy ratować się oprogramowaniem innych firm, które zapewni nam wirtualny dźwięk przestrzenny. Scena jest naprawdę szeroka i chociaż brakuje jej głębi, przynajmniej nie odnosimy wrażenia jej zbytniej bliskości, poza tym pochwalić można selektywność brzmienia, które jak na tę półkę cenową jest naprawdę zadowalająca. Taka charakterystyka naprawdę dobrze spisuje się w grach, czyli w celach, do których słuchawki te zostały stworzone - w filmach także znajdzie zastosowanie, ale tutaj najpierw lepiej pobawić się jakimś korektorem, który wyciągnie dialogi przed szereg.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_08 sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_10

Co więcej, przy słuchaniu muzyki także nie będziemy się nadmiernie krzywić, bo chociaż H10 to typowo gamingowe słuchawki, to i tak dostarczają całkiem przyjemny dźwięk. Tu docenimy braki w basie (no chyba, że lubimy brzmienie z dominantą niskich tonów), który na będzie zagłuszał innych pasm. Nie nazwałbym może tego muzykalnym graniem, ponieważ całości brakuje jakiegoś wyraźniejszego charakteru, klarowności i szczegółów, ale w tej cenie jest naprawdę przyzwoicie.

Uwagi mam natomiast do bardzo przeciętnej izolacji, co wynika ze słabego docisku nauszników do głowy oraz faktu, że słuchawki nie grają najgłośniej. Dla równowagi pochwalę za to mikrofon, który w testach wypadał lepiej niż ten w używanym przeze mnie na co dzień zestawie Kingston HyperX Cloud, zbierając mniej szumów z otoczenia.

sharkoon-sharkzone-h10-recenzja-test_11

Podsumowując, słuchawki H10 okazały się być naprawdę ciekawym produktem w segmencie najtańszych headsetów do 100 PLN. Na tle konkurentów wyróżniają się solidnym wykonaniem, które nie jest tak plastikowe jak w przypadku większości rywali. Poza tym, jakość generowanego dźwięku także wybija się ponad przeciętność, a mikrofon wypada po prostu świetnie. Niewiele można im też zarzucić pod względem komfortu użytkowania, a drobne wpadki związane ze zbyt słabym dociskiem do głowy czy zbyt płytkimi nausznikami można łatwo im wybaczyć w kontekście ceny. Tym samym, jeśli poszukujecie podstawowego headsetu do gier, to warto mieć na uwadze model Shark Zone H10 od Sharkoona. 

orientacyjna cena: 100 PLN

award-dobracena-150x150

+ stosunek ceny do jakości
+ design i zastosowane materiały
+ świetny mikrofon
+ etui w zestawie
+ jakość dźwięku w grach z dobrym pozycjonowaniem
 
- za płytkie nauszniki
- słaby docisk nauszników
- jakość wykonania miejscami pozostawia nieco do życzenia
 
 

Strona 1 z 3

Tagi: recenzja, test, słuchawki, headset, nasza opinia, słuchawki dla graczy, Sharkoon Shark Zone H10, Shark Zone H30, Shark Zone H40,

Komentarze (0)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.