Moto Z Play - recenzja modułowego prawie flagowca

Daniel Górecki, 2017-04-08 16:00 | Źródło FrazPC Tech Lab |

Kilka lat temu Google rozpoczęło prace nad ambitnym projektem modułowych smartfonów, w których użytkownicy mogliby samodzielnie upgrade’ować najważniejsze komponenty. Project Ara, bo o nim właśnie mowa, ostatecznie anulowano, ale sam pomysł został podchwycony przez innych producentów, którzy podeszli do niego nieco bardziej zachowawczo. Mowa tu oczywiście o LG G5, czyli zeszłorocznym flagowcu koreańskiej firmy oraz topowej serii Moto Z od Lenovo. W obu przypadkach dostajemy wysokiej klasy sprzęt, którego funkcjonalność można rozszerzyć za pomocą specjalnych modułowych akcesoriów. W nasze ręce trafił model Moto Z Play, czyli nieco słabsza wersja flagowego telefonu z rodziny Moto, ale z pełnym wsparciem dla Moto Mods. Sprawdzimy więc jak wypada nie tylko sam smartfon, ale i kilka dodatkowych modułów.

moto-z-play-blk-row

Model Play to taka okrojona wersja Moto Z, wariant ten wyposażono w słabsze podzespoły (w tym procesor czy ekran o niższej rozdzielczości), a różni się także wyraźnie pod względem designu (przede wszystkim nie jest już tak smukły) i … ceny, bo jest jakieś 30% tańszy od flagowca. Jak zatem wypada opłacalność Moto Z Play w stosunku do Moto Z oraz konkurentów? Czas to sprawdzić.

Sprzęt otrzymujemy w dość standardowym pudełku, we wnętrzu którego oprócz samego telefonu znajdziemy także kluczyk do wysuwania szufladki, która została zaprojektowana tak, by jednocześnie obsłużyć 2 karty SIM i kartę pamięci microSD, zasilacz Turbo Power 15 (niestety nie można od niego odłączyć kabla z wtyczką USB typu C) oraz wymienne plecki Moto Style Shell. Na potrzeby testów otrzymałem dodatkowo moduły z projektorem Instant-Share i baterią Incipio offGRID  - nabywając smartfon w sklepie, każde z tych akcesoriów będziecie musieli zakupić samodzielnie.

moto-z-play-recenzja_test_13

moto-z-play-recenzja_test_15 moto-z-play-recenzja_test_16

moto-z-play-recenzja_test_03

Muszę przyznać, że pierwszy kontakt z Moto Z nie wywołał u mnie zachwytu i zdecydowanie nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Telefon początkowo wydawał mi się dość toporny, ciężki (165 gramów) i gruby (choć to tylko złudzenie potęgowane przez gruby kawałek metalu pomiędzy przednim i tylnym panelem, ponieważ profil urządzenia mierzy tylko 6,99 mm). Co więcej, posiada stosunkowo grube ramki wokół ekranu (szczególne górna i dolna), co sprawia, że wydaje się być dość duży nawet jak na 5,5-calowca - jego wymiary to 156,4 x 76,4 x 6,99 mm.

W trakcie użytkowania zacząłem się jednak do niego przekonywać  i doceniać jego wygodę. Sprzęt leży w dłoni wygodniej niż ultracienki Moto Z, a grubsza obudowa pozwoliła m.in. na zastosowanie znacznie pojemniejszego akumulatora, co przełożyło się na rewelacyjny czas pracy na baterii.

moto-z-play-recenzja_test_18

W odróżnieniu od flagowca Lenovo, który posiada metalowe plecki, w wariancie Play zarówno z przodu, jak i z tyłu, otrzymujemy szklane panele, pomiędzy którymi umieszczono zaokrągloną metalową ramkę. W oczy mocno rzuca się też wystający moduł tylnego aparatu, który sam w sobie jest dość elegancki, ale takie rozwiązanie nie jest praktyczne, ponieważ naraża go na dodatkowe uszkodzenia. Tu z pomocą przychodzi jednak znajdujące się w dolnej części gniazdo z pinami (Moto Mods Connector), które służy do podłączania modów, w tym magnetycznych „plecków” Moto Style Shell, które rozwiązują problem licując z jednostką. Tego typu akcesoria dodatkowe kosztują 79 PLN, co nie jest strasznie wygórowaną ceną, szczególnie biorąc pod uwagę jakość ich wykonania oraz spasowania z samym telefonem. Poza tym, po ich nałożeniu telefon jeszcze lepiej leży w dłoni , a otrzymany przeze mnie materiałowy wariant był do tego przyjemny w dotyku, więc w tym przypadku nie zastanawiałbym się nawet przez chwilę przed zakupem Moto Style Shell.

 

moto-z-play-recenzja_test_01

Z przodu telefon nie wyróżnia się niczym szczególnym, no może diodą doświetlającą dla przedniej kamerki, co nie jest powszechnym zabiegiem. Warto też wspomnieć o czytniku linii papilarnych umieszczonym pod ekranem, który działa na podobnej zasadzie jak w Moto G4 Plus. Oznacza to, że robi on tylko i wyłącznie za skaner, a nie jak sugerowałaby jego lokalizacja przycisk Home i muszę przyznać, że przez długi czas w trakcie testów łapałem się na tym, że próbuję go zastosować w tym celu. Wydaje mi się, że bardziej intuicyjnym rozwiązaniem byłoby, gdyby rzeczywiście za takowy służył i po bokach otrzymał dotykowe przyciski cofania i wielozadaniowości (te obecnie znajdują się na ekranie). Sam czytnik działa jednak bardzo sprawnie i nie mam zarzutów co do jego szybkości czy dokładności.

moto-z-play-recenzja_test_20 moto-z-play-recenzja_test_21

Ale skoro już się czepiam, to nie mogę też pominąć przycisków Power i do regulacji głośności, umieszczonych tradycyjnie na prawym boku. Te są zbyt małe, bardzo sztywne i posiadają za niski skok - do tego stopnia, że czasem nie byłem w stanie wyczuć, czy przycisk został wciśnięty, czy też nie. Problem uwidacznia się przede wszystkim, gdy korzystamy z telefonu w niższych temperaturach, kiedy bowiem metal się nagrzeje, jest nieco mniej irytujący (aczkolwiek wciąż daleko tu do ideału).

moto-z-play-recenzja_test_25 moto-z-play-recenzja_test_22

Co warto podkreślić, w odróżnieniu od Moto Z, w tym przypadku nie zabrakło gniazda słuchawkowego minijack, które wylądowało na dolnej krawędzi, tuż obok portu USB typu C (nie wiedzieć czemu to otrzymało białe obramowanie). Na górnej krawędzi znalazł się z kolei slot na karty SIM i microSD, co jest raczej rzadko spotykanym rozwiązaniem. Poza tym, zabrakło mi tu choćby diody powiadomień (częściowo rekompensuje to funkcja Moto Display, ale o niej później) czy głośników stereo, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.

moto-z-play-recenzja_test_24 moto-z-play-recenzja_test_23

I o ile generalnie Moto Z Play pochwalić trzeba za jakość wykonania, zastosowane materiały i spasowanie poszczególnych komponentów, tak jest tu jeden element, który nieco zaniża ocenę. Mówię o folii ochronnej na tylnym panelu, na której szybko pojawiają się zarysowania i inne formy uszkodzeń (np. odgniecenia), co nie wygląda najlepiej. Co więcej, jej pozbycie się z „pleców” to spore wyzwanie, a co gorsze osoby, które próbowały to zrobić, donoszą o trudnych do usunięcia pozostałościach kleju. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Lenovo dało nam wybór w tej kwestii i po prostu dołączało folię do zestawu.

 

Strona 1 z 4

Tagi: Android, recenzja, test, Lenovo, Motorola, projektor, bateria, moduły, modułowość, Moto Z, Moto Z Play, Moto Mods, Moto Display,

Komentarze (7)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

10.04.2017 09:41

Wątków: 810 | Odpowiedzi: 7055

...

mała wtopa...

w zestawie z Moto Z Play są dodatkowo plecki Moto Style Shell i dodatkowo bumer/ramka plastikowa do telefonu (tak samo jak z Moto Z)

DOPŁATY do szkód z OC!!! Miałaś kolizję lub wypadek? Odszkodowania komunikacyjne, dopłaty do szkód OC - http://odszkodowania24.org

10.04.2017 11:03

Wątków: 11014 | Odpowiedzi: 256

up

Widzę, że rożne sklepy podają odmienne informacje na ten temat (w Euro nie widzę żadnej wzmianki na ten temat), ale rzeczywiście nabyć można telefon z pleckami w zestawie, dlatego zaktualizowałem tekst.

11.04.2017 09:51

Wątków: 810 | Odpowiedzi: 7055

...

daniel_wl bo opisy/katalgoi na stronach www mają mega błedy. w pudełku w kazdym modelu są te dodatki


jako ciekawostkę podam, ze w katalogu Euro Samsung S8 muiał 4096 GB ramu. Teraz już ma 4096 MB Ikona: :)

DOPŁATY do szkód z OC!!! Miałaś kolizję lub wypadek? Odszkodowania komunikacyjne, dopłaty do szkód OC - http://odszkodowania24.org

12.04.2017 19:09

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 180

Daniel_wl

Moduły w tych "motkach" montowane na mocne magnesy, a w specyfikacji widzę kompas.
Jak się ma jedno do drugiego, bo według mnie prosta logika mówi, że to nie może działać?

14.04.2017 10:24

Wątków: 11014 | Odpowiedzi: 256

herbol_

Moduły mają na pewno magnetyczne mocowanie, a jak Lenovo rozwiązało to technicznie to nie mam pojęcia.

14.04.2017 14:55

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 180

Daniel_wl

OK, ale pytanie jest czy to prawidłowo działa?
Jakoś nigdzie, w żadnym polskim teście tych modułowych zetek nie mogę się doprosić odpowiedzi na pytanie, czy ten kompas działa prawidłowo, czy jest tylko i wyłącznie atrapą do uzupełnienia tabelek specyfikacji.
Wiedząc jak jeden mały magnesik etui może wykluczyć z użytku smartfonowy moduł kompasu, podejrzewam że jednak to nie działa/działa źle, a milczenie w tej kwestii "testerów" poniekąd potwierdza te obawy.

Tak ciężko odpalić kilaka razy w różnych miejscach mapy googla i zobaczyć jak się zachowuje wskazówka kierunku?
O taki test bym prosił, bo choć te zetki są dość atrakcyjnymi modelami, to jeśli lenovo dla bajeru modułów poświęciło nawigację w terenie, to ja dziękuję bardzo za takie bajery.

20.04.2017 11:25

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 105

herbol_

Mam ten telefon od ok. tygodnia.
Kompas po skalibrowaniu działa OK - nie widzę tu większych różnic w porównianiu z poprzednimi telefonami.
W pleckach które są w zestawie magnesy są trzy - jeden na wysokości złącza akcesoriów i dwa u góry po obu stronach aparatu.

Magnesy traktuje się jako tzw. Hard iron i ich obecność jest kompensowalna matematycznie:
https://memsblog.wordpress.com/2011/03/22/hard-and-soft-iron-magnetic-compensation-explained/

W niektórych telefonach magnetometrem wykrywa się otwarcie/zamknięcie etui z klapką Ikona: :)
Do tego magnesy masz w głośnikach, wibratorze itp.

Phenom X6 1090T|16GB DDR3|Asus M5A88-M|ASUS GTX Titan X|2x Samsung 850 EVO 120GB|WD Black 1TB|Xonar DX|NEC PA271W|2x NEC EA244WMI

20.04.2017 19:21

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 180

darkmind

OK. Czyli nie ma problemów w np. mapach googla z pokazywaniem właściwego kierunku?
Wystarczy raz skalibrować i następnym razem już nie ma takiej potrzeby?

Jak już wspominałem, obawy miałem z tego powodu, że w sony z1c nawet dedykowane etui z jednym w sumie słabym magnesikiem (w tym module jest więcej i na pewno silniejsze) powodowało to, że nigdy nie można było zaufać wskazywanemu kierunkowi. Mam być pewny, że w razie czego to mnie nie zgubi.
Dość szybko też zrezygnowałem z ładownia z1c po jej złączu magnetycznym, bo zaobserwowałem, że to też ma wpływ na rozkalibrowanie kompasu.

Mapy googla to prosty i szybki przykład na sprawdzenie, ale używam też innych apek do nawigowania w terenie z GPS i kompasem.
Trzy mocne magnesy to jednak nie to co w mikro-silniczku wibry. Głośnik nawet jak nie był by piezzoelektryczny, to też raczej nie to samo co te magnesy które muszą jednak utrzymać te moduły na miejscu.

Mimo to dzięki za info z pierwszej ręki, że to działa, ale jak bym się zdecydował, to będę musiał sprawdzić przed zakupem. Teraz przynajmniej wiem, że jest co sprawdzać. Ikona: ;)



21.04.2017 10:29

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 105

Ogólnie wygląda na to, że telefon dość szybko kompensuje sobie zmiany w polu magnetycznym.
Co do wielkości magnesów, to nie ma to aż takiego znaczenia - raczej chodzi o to by te magnesy były nieruchome, traktujesz ich pole jako składową stałą...

Bateria w tym telefonie rządzi - po drugim ładowaniu wytrzymała 2 i pół doby, w tym kilka godzin dziennie słuchania muzyki w pracy (słuchawki przewodowe), godzina ze słuchawkami Bluetooth, przegląd prasy w tramwaju, non-stop włączone WiFi i transmisja danych.

Szkoda tylko, że aparat jest gorszy niż w Moto X Style czy Moto X Play (w obu 21Mpx, z naprawdę niezłymi matrycami, tu tylko 13Mpx i niestety bardziej szumi).

Phenom X6 1090T|16GB DDR3|Asus M5A88-M|ASUS GTX Titan X|2x Samsung 850 EVO 120GB|WD Black 1TB|Xonar DX|NEC PA271W|2x NEC EA244WMI

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.