A Way Out - recenzja

Daniel Górecki, 2018-03-22 17:00 | Źródło FrazPC Game Lab |

EA stało się w ostatnim roku czarnym charakterem branży gier wideo - choć trzeba uczciwie zauważyć, że dla wielu było nim od dłuższego czasu) - a to za sprawą praktyk tego wydawcy w zakresie uciążliwych mikrotransakcji upychanych do takich produkcji, jak Star Wars Battlefront 2 czy Need For Speed Payday, za które gracze płacą przecież pełną cenę. Jeśli dołożymy do tego kasowanie gier, które nie miały zbyt dużego potencjału na wyciąganie dodatkowych pieniędzy od graczy (patrz: Gwiezdne Wojny od Visceral Games) czy też obniżenie lotów przez uznane serie (np. Mass Effect), to "Elektroników" dość łatwo ustawić można w pozycji chłopca do bicia. Z drugiej jednak strony trudno nie docenić takich inicjatyw, jak EA Originals, które wspiera małe utalentowane studia niezależne, wydając ich gry i jednocześnie dając im pełną swobodę twórczą.

a_way_out_20180320153418

W ramach tego programu otrzymaliśmy m.in. urocze Unravel, w ubiegłym miesiącu na rynku wylądowała oryginalna platformówka Fe, a już jutro zadebiutuje A Way Out, które miałem okazję ograć, więc mogę podzielić się swoją opinią na temat gry od studia Hazelight, za którym stoi Josef Fares (twórca Brothers: A Tale of Two Sons, który nie boi się wyrażać własnej opinii i widać u niego mnóstwo pasji do tego, co robi). Jest to dość nietypowy tytuł, ponieważ zaprojektowano go z myślą o rozgrywce jedynie w kooperacji i nie możemy zagrać w tę grę samotnie - zmuszeni jesteśmy do kanapowej współpracy z kumplem (lub kumpelą, nie chcemy przecież nikogo dyskryminować) lub też zaproszenia znajomego do rozgrywki przez sieć. Tutaj czeka na nas kolejna niespodzianka i do tego naprawdę miła, ponieważ gra pozwala nam na zaproszenie dowolnego z naszych znajomych z sieci, niezależnie od tego, czy zakupili grę, czy też nie. Chyba mało kto spodziewał się takiego rozwiązania ze strony EA, ale Fares podkreśla, że firma wspierała wszystkie jego pomysły i nie ingerowała w tworzenie A Way Out. Co więcej, producent zarzeka się, że cały dochód z tego tytułu powędruje do twórców, a nie wydawcy.

a_way_out_20180319123311

No dobra, po tym nieco przydługim wstępie warto jednak zająć się samą grą, a zdecydowanie jest czym, ponieważ A Way Out oferuje naprawdę unikalne doświadczenia. Wbrew pozorom ze świecą szukać kooperacyjnych gier fabularnych, a nie ma chyba takiego drugiego tytułu, w którym bez ścisłej współpracy nie jesteśmy w stanie posunąć się naprzód. Zacznijmy jednak od warstwy fabularnej, która odgrywa tu kluczową rolę.

A Way Out to produkcja rozgrywająca się w latach 70. ubiegłego wieku, w której wcielamy się w rolę dwójki skazańców - porywczego, brutalnego i niezbyt bystrego Leo oraz spokojniejszego i ułożonego Vincenta. Obie postaci zostały naprawdę dobrze rozpisane, dzięki czemu udało się tchnąć w nie sporo życia i praktycznie przez całą rozgrywkę odnosiłem wrażenie, że kieruję losem człowieka z krwi i kości. Jest to m.in. zasługa naturalnych dialogów i chemii między głównymi postaciami, które zestawione zostały ze sobą na zasadzie kontrastu (nie tylko pod względem charakteru, ale i wyglądu), co oczywiście prowadzi do pewnych spięć i otrzymujemy typowy scenariusz buddy movie, gdzie panowie początkowo za sobą nie przepadają, ale wspólny cel rodzi męską przyjaźń (dość szorstką) i prowadzi do ekscytującej przygody (od ucieczki z więzienia, aż po dalsze perypetie z zemstą w tle, która stanowi paliwo dla działań naszych bohaterów) rodem z sensacyjnego filmu akcji, gdzie nie brakuje tragicznych, ale i komediowych elementów, które rozluźniają atmosferę.

a_way_out_20180319123539

Nie jest to wybitnie oryginalny scenariusz, ponieważ widać tu duże inspiracje takimi produkcjami, jak Skazani na Shawshank, Ścigany czy Prison Break, a miejscami klisza goni kliszę (choć czasami jest to celowe puszczanie oka w stronę gracza), niemniej jednak jak czerpać pomysły, to od najlepszych i ich realizacja stoi tu na wysokim poziomie. Najważniejsze z perspektywy graczy jest jednak to, że wydarzenia przedstawione na ekranie ogląda się z zainteresowaniem, kibicując bohaterom do samego końca. Szkoda tylko, że miejscami twórcom brakło dbałości o drobne szczegóły, które potrafią nieco psuć immersję. Chodzi mi o nieracjonalne zachowania Leo i Vincenta, którzy zostawiają za sobą broń, która niewątpliwie jest im potrzebna (a raz nasz protagonista zostawia pistolet na blacie i odchodzi z tego miejsca, by w kolejnej scenie mieć go ze sobą). Tak czy inaczej, mimo drobnych potknięć i dość przewidywalnego scenariusza, trzeba przyznać, że warstwa fabularna to mocna strona tej produkcji, a sama końcówka jest kapitalnie poprowadzona. 

a_way_out_20180320223400

 

Strona 1 z 2

Tagi: PC, PS4, Xbox One, recenzja, EA, gra akcji, ocena, nasza opinia, kooperacja, A Way Out, EA Originals, Originals, Hazelight, Josef Fares,

Komentarze (1)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

26.03.2018 09:53

Wątków: 7 | Odpowiedzi: 5158

Brothers: A Tale of Two Sons

było świetne - myślę po tym opisie, że tu będzie podobnie.

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.