Shadow of the Colossus - recenzja

Daniel Górecki, 2018-01-30 09:01 | Źródło FrazPC Game Lab |

Przyznaję się bez bicia, że gry, które ukończyłem więcej niż jeden raz, jest w stanie policzyć na palcach jednej ręki nadużywający alkoholu drwal. Wynika z faktu, że nie mam czasu i ochoty na ponownie przechodzenie tych samych produkcji, kiedy to stale powiększający się stos wstydu daje o sobie znać. Tyczy się to także wszelkiej maści remasterów, edycji HD i innych odgrzewanych po wielokroć kotletów. Mówiąc krótko, jeśli dany tytuł udało mi się "zaliczyć" w przeszłości, nie sięgam po jego kolejne wydanie. Jak jednak wiadomo, zawsze trafi się jakiś wyjątek, który ma na celu jedynie potwierdzić regułę :)

shadow_of_the_colossus_20180125180226

Takim wyjątkiem okazało się dla mnie Shadow of the Colossus, które lada moment po raz trzeci trafi do sklepów. Gra pierwotnie debiutowała na PS2 dwanaście lat temu, a następnie studio Bluepoint Games przygotowało jej odświeżoną wersję na PS3. Swoją drogą, Amerykanie w międzyczasie zyskali miano specjalistów od remasterów (odpowiadali także za Metal Gear Solid HD Collection, Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a czy God of War Collection), ale w przypadku ponownego spotkania z kultowym Shadow of the Colossus od Team Ico (Ci niedawno dostarczyli nam zaś The Last Guardian), postanowili poważniej podejść do tematu, dzięki czemu otrzymaliśmy coś, czemu bliżej do pełnoprawnego remake'u niż typowego remastera. Tu jednak rodzi się pytanie, czy udało im się przenieść nietypowy klimat produkcji Team Ico oraz jak sama gra i jej dość nietypowe założenia wypadają współcześnie? Nie ukrywam, że Shadow of the Colossus znajduje się na mojej liście 10 najlepszych produkcji wszechczasów, nie mogłem więc przepuścić okazji, by sprawdzić, czy wynika to tylko z sentymentu, czy też gra broni się także dziś oraz jak dużo zmieniło w niej Bluepoint Games.

shadow_of_the_colossus_20180125174807

Już pierwsze trailery pokazywały, że gra została kompletnie odświeżona. Zapomnijcie o prostym podbiciu rozdzielczości, dodaniu wygładzania krawędzi i kilku efektów maskujących wiek gry, czyli o zabiegach, którymi najczęściej raczeni jesteśmy w przypadku tego typu akcji. Sony zlecając Bluepoint Games przygotowanie nowej wersji Shadow of the Colossus postanowiło nie bawić się w półśrodki i dało zielone światło dla stworzenia gry niemal od podstaw, bazując jedynie na szkielecie produkcji japońskiego studia. Zanim jednak zacznę omawiać zmiany, jakie zmiany zaszły tu w stosunku do oryginału, warto najpierw nieco przybliżyć grę Team Ico osobom, które nie miały jeszcze okazji się z nią zapoznać (a tych pewnie nie brakuje).  

Shadow of the Colossus to tytuł wyjątkowy z wielu powodów i swego czasu stanowił pokaz możliwości japońskiego game devu, a przy okazji konsoli PlayStation 2. Gra zaskakiwała przede wszystkim minimalizmem, zarówno w zakresie formy, jak i treści, przez co mocno działała na wyobraźnię i skłaniała do dyskusji graczy, którzy starali się interpretować wydarzenia rozgrywające się na ekranie. I choć z czasem twórcy zdradzili nieco więcej szczegółów, to w samej grze bardzo oszczędnie podeszli do kwestii fabularnych, co zresztą charakteryzuje praktycznie wszystkie ich produkcje. Podobny zabieg stosuje choćby FromSoftware w grach z serii Dark Souls, gdzie także niewiele dowiadujemy się wprost.

shadow_of_the_colossus_20180127150741

W grze wcielamy się w młodzieńca, który stara się wskrzesić dziewczynę poświęconą w rytuale. Jak można się domyślić, jest to jego ukochana i nasz protagonista jest w stanie zrobić praktycznie wszystko, by przywrócić jej życie. W tym celu zabiera ją do świątyni w Zakazanej Krainie, gdzie zawiera pakt z mrocznym bóstwem kryjącym się pod imieniem Dormin. Ten nakazuje naszemu protagoniście zabicie 16 kolosów zamieszkujących tę krainę, a w zamian obiecuje wskrzeszenie zmarłej. Bohater oczywiście podejmuje się tej misji i to stanowić będzie nasze główne i praktycznie jedyne zadanie w ciągu całej gry. Do dyspozycji mamy jedynie magiczny miecz, który wskazuje kierunek aktualnego celu, łuk oraz wiernego towarzysza, czyli konia imieniem Agro. Fabuła, choć nienachalna, potrafi zaintrygować, a tajemnica wisząca w powietrzu oraz pewna subtelność z jaką podają ją twórcy tworzą niepowtarzalny klimat, który jest tak charakterystyczny dla gier Fumito Uedy.

Naszą rozgrywkę podzielić możemy na dwa elementy - pierwszy opiera się na eksploracji otwartego świata, a konkretniej poszukiwaniu drogi do celu i choć przeważnie nie stanowi on większego wyzwania, to jednak czasem trzeba pogłówkować, by trafić we wskazane miejsce. Drugi element, zasadniczy i zdecydowanie ważniejszy, stanowią walki z tytułowymi kolosami, które może nie robią już takiego wrażenia jak w dniu premiery oryginału, ale musicie wiedzieć, że w 2006 roku starcia z przeciwnikami monstrualnych rozmiarów wcale nie były jeszcze tak powszechne jak dziś i modę na nie rozpoczęło właśnie Shadow of the Colossus.

shadow_of_the_colossus_20180127150429

Oba wspomniane elementy zrealizowane zostały przez Team Ico po mistrzowsku i to właśnie one wraz ze wspomnianym niepowtarzalnym klimatem stanowią główną siłę tego dzieła. Podróżowanie po Zakazanej Krainie to wręcz magiczne przeżycie, jej obszar nie jest może jakoś przesadnie wielki (choć do małych też nie należy), ale twórcom udało się mocno go zróżnicować, zachowując jednocześnie spójność świata. Znajdziemy tu zatem zielone równiny, pustynne obszary, kaniony, lasy, zagajniki, jeziora, rzeki, ruiny starożytnych miast czy jaskinie. Co jednak najważniejsze, każde z tych miejsc prezentuje się przepięknie i mogłoby robić za bazę dla wyjątkowej widokówki. Wielokrotnie przystawałem na chwilę tylko po to, by nacieszyć oczy krajobrazem i choć świat gry w gruncie rzeczy jest dość pusty i nie czeka tu na nas zbyt wiele aktywności, to w sumie idealnie zgrywa się to z onirycznym charakterem tej produkcji, stanowiącym zamysł twórców. W zakresie designu lokacji możemy więc mówić o dziele sztuki, który mocno zyskał na artystycznym wyrazie za sprawą remake'u Bluepoint Games.

shadow_of_the_colossus_20180126212300

Nie da się jednak ukryć, że trzonem całej gry są nasze starcia z potężnymi kolosami – to właśnie na tym elemencie twórcy skupili się najbardziej, dostarczając nam jedne z najbardziej pamiętnych walk z bossami w grach wideo. Aż sam byłem zdziwiony, jak wiele z tych epickich pojedynków utkwiło mi w pamięci! Wszystko dlatego, że deweloper bardzo dobrze je przemyślał i zaprojektował tak, by każde z 16 starć było unikalne i zaskakujące. Gra stawia w tym zakresie na bardzo dużą różnorodność, więc z kolejnymi wrogami potykać będziemy się na powierzchni, w wodzie czy nawet w powietrzu, a co najistotniejsze, walki nie wymagają od nas wcale wyjątkowego skilla czy zręczności. Oparte są raczej na strategii i odnalezieniu czułych punktów gigantów, do których następnie trzeba się dostać, rozsądnie dysponując dostępną wytrzymałością, bo inaczej czeka nas bolesny upoadek i ponowna wspinaczka po kolosie. Gra nie jest jednak wybitnie trudna, nawet na najwyższym poziomie (szczególnie w połączeniu ze wskazówkami wyświetlanymi na ekranie, jeśli długo nie możemy rozwiązać „zagadki”), dlatego spokojnie można ją polecić każdemu, kto jest w stanie wykazać się odrobiną pomysłowości i nieco większą odrobiną cierpliwości. A że każdy pojedynek jest niesamowitym i satysfakcjonującym przeżyciem, to nie zostaje Wam nic innego, jak tylko spróbować tego na własnej skórze.

shadow_of_the_colossus_20180127150741

 

Strona 1 z 2

Tagi: PS4, recenzja, test, remake, PS4 Pro, remaster, Bluepoint Games, Shadow of the Colossus, Japan Studio,

Komentarze (8)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

30.01.2018 10:08

Wątków: 124 | Odpowiedzi: 3859

ok, ale

"w 2006 roku starcia z przeciwnikami monstrualnych rozmiarów wcale nie były jeszcze tak powszechne jak dziś i modę na nie rozpoczęło właśnie Shadow of the Colossus"

data wydania Painkillera - 2004 Ikona: :) , no proszę , chyba że moda na konsolach, to się nie znam ... Ikona: :D

asus p8h67 evo; i7 3770s; 16 ram; gb 1060 6gb itx; ssd 250G + hdd 1T, lg 29 21/9 ips; maya, win10 64, corsair rm650x, a4tech bloody, logitech g203, superlux 668b

30.01.2018 10:09

Wątków: 11847 | Odpowiedzi: 316

up

toć nie napisałem, że w ogóle ich nie było Ikona: :)

30.01.2018 14:59

Wątków: 435 | Odpowiedzi: 4199

super

te screeny wrzuciles w tekst, jakos po nich mnie do tej gry nic a nic nie zacheca o super grafice nie mowiac

*HTPC* A10 7890K Gigabyte A88X 8GB DDR3 Xonar 4TB *HOME* 2500k@4.5GHz 16GB DDR3 GTX460 4TB all water-cooled

30.01.2018 18:51

Wątków: 134 | Odpowiedzi: 2381

mravel

bo to recenzja a nie reklama, ty sam masz podjąc decyzję czy poszukasz np innych recenzji lub filmów z gameplaya. Recenzenta guzik obchodzi czy grę kupisz czy nie, on tylko podaje swoje odczucia z gry.

prych...

30.01.2018 20:51

Wątków: 124 | Odpowiedzi: 3859

mnie tam nawet trochę zachęcił

ale kartofla nie mam Ikona: :)

asus p8h67 evo; i7 3770s; 16 ram; gb 1060 6gb itx; ssd 250G + hdd 1T, lg 29 21/9 ips; maya, win10 64, corsair rm650x, a4tech bloody, logitech g203, superlux 668b

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

31.01.2018 00:17

Wątków: 1199 | Odpowiedzi: 19800

recka na frazpc

gry konsolowej...


i7 8700k@4,8GHz, Phanteks PH-TC14PE, Asrock Z370 K6, 16GB Corsair LPX 3000MHz, GTX 1080 Gamerock, Crucial BX100, RM750i, NZXT S340, 1440p / Ryos TKL, Logitech G502, Beyerdynamic MMX300

31.01.2018 08:33

Wątków: 11847 | Odpowiedzi: 316

up

przypominam, że według ankiety użytkownicy FrazPC najbardziej wyczekują w tym roku konsolowych gier:Red Dead Redemption 2 i God of War, a grą roku wybrano Horizon Zero Dawn dostępne tylko na PS4 Ikona: :)

31.01.2018 14:39

Wątków: 298 | Odpowiedzi: 7107

Bo na PC to sie kopie czosnek, a nie gra w gry Ikona: lol

Nintendo Switch + PS2 + PSP + NDSi + Recalbox || Mac Mini 2012 i5 8GB RAM | Honor 9 | ┌( ಠ_ಠ)┘

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

31.01.2018 15:28

Wątków: 300 | Odpowiedzi: 50271

Ikona: :D

i7-8700K@4900 / Z370-F / 16GB 3200 CL14 / GTX 1080Ti@2012/11500 / 670GB SSD / RM750

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.