Recenzja słuchawek Encore RockMaster Live. Kolejny hit od Sonic Unity?

Daniel Górecki, 2017-12-05 18:35 | Źródło FrazPC Tech Lab |

Recenzowane przez ze mnie przed rokiem słuchawki Encore Rockmaster od Sonic Unity okazały się być prawdziwym hitem, a sam określiłem je jako idealny produkt dla początkujących audiofilów. Producent zdaje się kontynuować swój podbój rynku słuchawkami oferującymi możliwie najlepszy dźwięk w cenie, która zawstydza wielu konkurentów. Tym razem otrzymaliśmy możliwość sprawdzenia ich kolejnego modelu, który skierowany jest do bardziej mobilnych użytkowników, a mowa o Encore RockMaster Live. Czy można dostarczyć audiofilską jakość za 129 PLN? Przekonajmy się …

encore_rockmaster_live

Sprzęt zapakowano do kompaktowego kartonowego opakowania, utrzymanego w identycznej stylistyce jak Encore Rockmaster. Tak samo wygląda także zawartość pudełka, ponieważ oprócz samych słuchawek znajdziemy tu także dodatkową parę padów wykonanych z weluru, materiałowe etui ze sznureczkiem do ściągania oraz odpinany kabel (nie ma problemu z wymianą na nowy w razie uszkodzenia lub podmianą na lepszy) o długości 1,2 m , który zabezpieczono materiałowym oplotem (ten jest dość cienki, ale za to elastyczny). Najwyraźniej producent zrozumiał swój błąd, bo bardziej stacjonarny model posiadał krótszy przewód. Zestaw może nie jest bardzo bogaty, ale w tej półce cenowej i tak otrzymujemy więcej niż można było się spodziewać, a szczególne pochwały należą się przede wszystkim za dodatkowe nauszniki, bo spora część producentów po prostu sprzedaje je osobno, zmuszając nas do dodatkowych wydatków.

encore_rockmaster_live_-_recenzja_12_

RockMaster Live to zdecydowanie bardziej kompaktowe od swoich poprzedników słuchawki, przez co też bardziej nadają się, by zabrać je ze sobą na zewnątrz i w razie potrzeby schować do plecaka, torebki czy w moim przypadku nawet do kieszeni. Pomaga w tym także składana konstrukcja, gdzie słuchawki możemy złożyć do środka pałąka z muszlami ustawionymi na płasko (muszle obracają się wokół własnej osi w zakresie 125°).

encore_rockmaster_live_-_recenzja_11_

Sam desing przypadł mi do gustu, ponieważ producent postawił na minimalizm. Ten objawia się w dość prostym wzornictwie, pozbawionym nadmiernej ilości zdobień i utrzymaniu czarnej kolorystyki praktycznie na całym produkcie. Słuchawki wykonane zostały w przeważającej części z plastiku, głównie o matowej powierzchni, choć znajdziemy tu także błyszczące elementy, a nieco bardziej stylowego charakteru nadają tu okrągłe prążkowane powierzchnie obu muszli, co prezentuje się naprawdę ciekawie - elementy te zawierają także szare logo producenta.

encore_rockmaster_live_-_recenzja_3_

Sam pałąk jest zaś metalowy, w górnej części pokryto go dość cienką gąbką obłożoną z zewnątrz ekoskórą, a od wewnątrz perforowanym materiałem. Zastosowano tu standardową regulację długości, z wysuwaną skokowo szyną po obu stronach (10 stopni), ale zabrakło jakiejkolwiek podziałki, więc musimy dostosowywać rozmiar na oko. Poza tym, miałem obawy o plastikowe zawiasy łączące musze z pałąkiem i choć w trakcie testów nie odnotowałem z nimi żadnych problemów, to te były zbyt krótkie bym mógł zapewnić o ich trwałości.

encore_rockmaster_live_-_recenzja_7_ encore_rockmaster_live_-_recenzja_10_

 

O ile spasowanie poszczególnych elementów nie budzi większych zastrzeżeń, tak już można czepiać się nieco wykończenia poszczególnych elementów, które zdradza budżetowy charakter tego produktu. Zastosowany plastik jest przyzwoity, ale nie jest to najtrwalsze tworzywo, ponieważ udało mi się je dość szybko zarysować w kilku miejscach. Poza tym, widać, że producent ciął koszty odlewając obie muszle z tej samej formy, ponieważ prawa posiada miejsce na złącze minijack dokładnie tam, gdzie znajduje się ono na lewej słuchawce, tyle tylko, że tutaj zostało ono zaślepione. Są to jednak drobne mankamenty, na które w tej półce cenowej nie tyle można, co nawet trzeba przymknąć oko.

encore_rockmaster_live_-_recenzja_5_

Nieco większe uwagi mam już co do komfortu użytkowania - RockMaster Live to konstrukcja nauszna, a nie wokółuszna jak ich większy brat, a zastosowane w niej pady ze sztucznej skóry są dość sztywne, przez co w czasie dłuższego użytkowania mogą dawać się we znaki i męczą szybciej niż model Rockmaster, a także sprawiają, że nasze uszy szybciej się pocą. Tu z pomocą przychodzą jednak welurowe pady, które są zdecydowanie wygodniejsze, niwelują pocenie się i korzystnie wpływają na brzmienie (choć różnica jest naprawdę subtelna i okupiona słabszym wygłuszaniem). Jeśli więc oczekiwaliście całkowitej izolacji od przestrzeni miejskiej, to nic z tego. Pomimo niskiej wagi (125 gramów), opaska także potrafi uwierać na czubku głowy podczas długiego słuchania muzyki, ale trzeba pamiętać, że urządzenie to zaprojektowane zostało jako mobilne, a nie do typowo domowego zastosowania, gdzie będziemy godzinami słuchać muzyki. W krótszych sesjach komfort wypada bardzo przyzwoicie, a pochwalić mogę też docisk do głowy, który nie jest zbyt mocny, ale z drugiej strony nie powoduje też spadania słuchawek - wyważono go bardzo dobrze. Poza tym, regulacja pałąka jest na tyle duża, że bez problemu pomieszczą się tu także naprawdę spore głowy.

encore_rockmaster_live_-_recenzja_8_

Jakość wykonania oraz komfort użytkowania słuchawek Encore RockMaster Live może i nie zachwycają, ale po raz kolejny należy spojrzeć na te kwestie przez pryzmat ceny i wtedy też łatwiej zaakceptować nam pewne kompromisy. W tym kontekście oba aspekty wypadają naprawdę dobrze, podobnie jak dodatkowe wyposażenie, ale jeśli urządzenie to ma być hitem na miarę Encore Rockmaster,  to musiałoby mnie mocno zaskoczyć swoim brzmieniem.

 

Strona 1 z 2

Tagi: recenzja, test, słuchawki, audio, stereo, nasza opinia, słuchawki nauszne, Sonic Unity, Encore RockMaster Live,

Komentarze (0)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.