Call of Duty: Infinite Warfare - Absolution - recenzja DLC

Daniel Górecki, 2017-07-16 17:21 | Źródło FrazPC Game Lab |

Fani Call of Duty z niecierpliwością wyczekują już premiery WWII, które powróci do korzeni tej uznanej serii, czyli II wojny światowej. W oczekiwaniu na ten debiut „skazani” jesteśmy jednak na Infinite Warfare, które jest solidną pozycją, chociaż cierpi z powodu powszechnego przesytu futurystycznymi klimatami. Właśnie doczekaliśmy się trzeciego dodatku do gry, który nazwano Absolution - nowy zestaw map zawiera standardowo 4 miejscówki do trybu mulitplayer oraz osadzony w latach 50. scenariusz dla trybu zombie „Attack of the Radioactive Thing!” z udziałem aktorki Cassandry Peterson w roli Elviry.

Obyło się tu bez większych niespodzianek, ponieważ Infinity Ward tradycyjnie już dostarczyło nam 3 zupełnie nowe mapy i jeden odświeżony klasyk, a na deser kolejną przygodę w kooperacyjnym trybie zombie. Formuła ta dotychczas sprawdzała się naprawdę dobrze i dwa poprzednie DLC, czyli Sabotage i Continuum, trzymały wysoki poziom. Czy udało się go zachować i tym razem, czy też twórcy zaliczyli spadek formy? Jako że przez ostatnie 10 dni miałem okazję rozegrać sporo potyczek na nowym mapach, mam już wyrobione zdanie na ten temat.

Bez zbędnego przedłużania zacznijmy więc od nowych map dla trybu wieloosobowego, który stanowi główne danie dla większości fanów CoDa. Na pierwszy ogień weźmiemy odgrzewanego kotleta, czyli Ember, które jest remakiem Resistance z Modern Warfare 3. Muszę przyznać, że podobnie jak to było w DLC Continuum i jego  Excess (remake Rust z Modern Warfare 2), wybór nie należy moim zdaniem do najbardziej fortunnych, bo chociaż paryska mapa cieszyła się sporą popularnością, to w moim odczuciu jej styl nie do końca pasuje do IW. Ember doczekało się jednak zmian, które sprawiają, że wypada całkiem przekonująco i choć wciąż nie będzie zaliczać się do moich faworytów, to można tu mówić o udanym powrocie. Mapa położona jest w pobliżu starego zamku, a klimatyczne otoczenie zawiera m.in. strumienie lawy, szubienice i salę tortur. Solidnie wypada też rozgrywka, ponieważ miejscówka oferuje sporą różnorodność i odnajdą się na niej zarówno osoby preferujące snajperkę, jak i walki na krótkim dystansie, a pojawiają się tu też bardziej wertykalne i złożone miejsca. Tak czy inaczej, wciąż preferowana jest tu dość standardowa walka na ziemi i mam wrażenie, że twórcom zabrakło pomysłu na lepsze przystosowanie mapy do futurystycznych realiów nowej odsłony.

call_of_duty_infinite_warfare_absolution_dlc3_ember_map2

Kiedy już znudzą Was te szarobure klimaty Ember, to dla kontrastu można spróbować Fore, które jest bardziej kolorowe i nie stroni od jaskrawych kolorów. Jest to również największa i … niestety najbardziej frustrująca mapa z zestawu Absolution. Miejscówka to tak naprawdę pole do minigolfa, gdzie Infinity Ward mogło nieźle poszaleć, co zaowocowało gęstwinami magicznych lasów, budynkami pokrytymi lukrem, gigantycznymi ścianami zamków czy szczątkami dinozaurów. Jest to z pewnością coś nowego, ale takie pomieszanie z poplątaniem sprawia też, że mapie brakuje spójności i płynności. W praktyce mamy bowiem do czynienia z ogromnym okręgiem, na którym upchnięto zbyt wiele rzeczy, co powoduje bałagan i chaos, w którym ciężko się odnaleźć. Snajperzy i kamperzy mają tu pewnie sporo frajdy, ale nie wszystkim przypadnie to do gustu – osobiście żałuję, że nie udało się wykorzystać wizualnego potencjału Fore, które szybko stało się jedną z najmniej lubianych przeze mnie map.  

call_of_duty_infinite_warfare_absolution_dlc3_fore_map

Na szczęście kolejna mapa, czyli Bermuda, dostarcza zupełnie inne wrażenia. W tym przypadku otrzymujemy slumsy zbudowane wokół pozostałości rozbitego statku, które zapewniają dużo biegania po ścianach na drodze od targu rybnego do latarni morskiej. Według twórców Bermuda idealnie sprawdza się w przypadku małych i średnich rozgrywek, ale z doświadczenia wiem, że potyczki na większą skalę również wypadają tu świetnie. Co prawda można się trochę czepiać, że mapa jest zbyt podobna do kilku innych z IW, jak np. Frost, głównie ze względu na klasyczny 3-torowy układ, ale nie zmienia to faktu, że jest bardzo funkcjonalna, a starcia sprawiają mnóstwo frajdy - a przecież o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

call_of_duty_infinite_warfare_absolution_dlc3_bermuda_map

 

Strona 1 z 2

Tagi: PC, PS4, Xbox One, recenzja, dlc, mapy, zombie, Call of Duty: Infinite Warfare, Absolution, Fore, Ember, Bermuda, Permafrost, Attack of the Radioactive Thing!,

Komentarze (1)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

25.07.2017 18:53

Wątków: 394 | Odpowiedzi: 26506

Syf jak cholera i nie uratuje tego nawet

Elvira (moja życiowa miłość) Ikona: :)

Ryzen 1800X/Cross6Hero/16GB3000 + 4790K/Z87-G43/16GB2133 + GTX1080 deal with it. Dzięki ;)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.