Call of Duty: Infinite Warfare - Sabotage - recenzja DLC

Daniel Górecki, 2017-02-06 18:05 | Źródło |

Seria Call of Duty to bez wątpienia najpopularniejszy tasiemiec ostatniej dekady, który zarobił dla Activision kolosalne pieniądze, niemal co roku bijąc rekordy (przynajmniej jeszcze jakiś czas temu). Nie da się jednak ukryć, że w ostatnich latach cykl ten przechodzi spadek formy, co oczywiście odbiło się na sprzedaży, choć  wyników i tak może mu pozazdrościć większość konkurentów.

Żeby było zabawniej, ostatnia odsłona, czyli Infinite Warfare, jest jedną z najlepszych jakie wyszły na obecną generację sprzętu, ale nie przełożyło się to na poprawę sytuacji. Nie dosyć, że gracze poczuli się już znużeni kolejnymi CoDami, to jeszcze na rynku pojawiła się naprawdę mocna konkurencja i to nie tylko ze strony starego rywala, czyli Battlefielda, ale też podobnego futurystycznym klimatem Titanfall 2. Walka była, a raczej wciąż jest bardzo zacięta, ale Infinity Ward wytoczyło nowe działa, które mają przechylić szalę na jego stronę.

Mowa tu oczywiście o pierwszym DLC do ostatniego Call of Duty, które zatytułowane zostało Sabotage i zadebiutowało na rynku w ubiegłym tygodniu. Przez ostatnie kilka dni mieliśmy okazję sprawdzić je w akcji i postanowiliśmy podzielić się z Wami naszą opinią.

Sabotage oczywiście dedykowany jest trybom multiplayer i podobnie jak kolejne nadchodzące dodatki zawiera nowe mapy do rozgrywki PvP oraz jeden nowy scenariusz do kooperacyjnego trybu zombie. Zacznijmy od tego pierwszego komponentu, ponieważ zmagania z innymi graczami od zawsze stanowią trzon rozgrywki w Call of Duty.

 

Strona 1 z 3

Tagi: Activision, dodatek, dlc, mapy, zombie, Infinity Ward, Call of Duty: Infinite Warfare, Neon, Sabotage, Noir, Renaissance, Dominion, Rave in the Redwoods,

Komentarze (0)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.