HyperX Cloud Stinger i Ozone Ekho H80 Origen - recenzja

Daniel Górecki, 2016-12-16 20:00 | Źródło |

Przyszła więc pora sprawdzić jak słuchawki sprawdzają się w trakcie użytkowania - tutaj czekała mnie naprawdę miła niespodzianka, ponieważ EkhoH80 wypadają pod względem jakości dźwięku nad wyraz dobrze i wyraźnie lepiej niż się tego spodziewałem. Od razu słychać, że mamy tu do czynienia z urządzeniem z wyższej półki niż produkt Kingstona. Sprzęt Ozone nie tylko oferuje więcej mocy (co zapewne jest zasługą dużych, bo 53 mm przetworników), ale i bardziej zrównoważone (wciąż jest to jednak lekkie V) i szczegółowe brzmienie. Oczywiście jak na gamingowy headset przystało otrzymujemy tu mocny bas, który kiedy trzeba potrafi naprawdę przywalić. Tym, co jednak cieszy mnie najbardziej, jest fakt, że twórcy w odróżnieniu od wielu konkurentów nie zapomnieli o średnicy, która jest tu wyraźna i szczegółowa, a co więcej wszelkiego rodzaju wokale i dialogi wysunięto na pierwszy plan. Jeśli zaś dodamy do tego czyste, acz lekko syczące soprany, to otrzymamy naprawdę świetnie grające słuchawki do gier i nie tylko.

ozone-origen-h80-test-recenzja-21

Przesiadka na ten model po tańszych headsetach (w tym i Stingerach) odkrywa przed nami sporo nowych szczegółów, jeszcze lepiej pomagając nam odnaleźć się na polu walki. Dodatkowo użytkowanie tego modelu sprawia naprawdę sporo frajdy, bo wspomniany już punktowy i mocny bas podkreśla siłę wszelkiego rodzaju wybuchów i tego rodzaju efektów (potrafi wywołać drgania na naszej głowie). Już po chwili spędzonej w Battlefield 1 wiedziałem, że bardzo polubimy się z produktem Ozone. Oczywiście nie można zapomnieć o wirtualnym dźwięku 7.1, który jest namiastką prawdziwego systemu przestrzennego oferowanego w takich słuchawkach, jak Roccat Kave XTD 5.1. Jak do tej pory testowane przeze mnie headsety różnie wypadały pod tym względem, ale na szczęście Ekho H80 należy do tych chlubnych wyjątków, gdzie sprawdza się on naprawdę dobrze i robi różnicę. Nie jest to może coś, co zupełnie zmienia nasze doznania, ale wirtualny surround pozwala nam jeszcze lepiej usłyszeć skąd dochodzą poszczególne dźwięki (pozycjonowanie stoi tu na naprawdę wysokim poziomie) - jednym słowem słuchawki sprawdzają się w grach wyśmienicie.

ozone-origen-h80-test-recenzja-03

Scena jest naprawdę szeroka, ale za to nie należy do najgłębszych i mamy wrażenie, że całość rozlokowana jest dość blisko nas. Separacja stoi za to na wysokim poziomie, dźwięki nie zlewają się w jedną całość i jesteśmy w stanie bez trudu wyłapać ich źródła. Co dodatkowo powinno ucieszyć potencjalnych nabywców, sprzęt bardzo dobrze radzi sobie także z muzyką – w tym przypadku otrzymujemy nieco ostrzejsze, bardziej bezpośrednie brzmienie niż w Cloudach, ale jednocześnie bardziej szczegółowe z dobrze kontrolowanym basem, który nie przysłania innych pasm. Efekt jak na gamingowy sprzęt jest bardziej niż zadowalający i H80 to pod tym wzglądem jedne z najlepszych słuchawek skierowanych do graczy. Jak nietrudno się domyślić headset bardzo dobrze sprawdza się też w filmach i chociaż nie wiem jak Hiszpanom udało się otrzymać tak uniwersalne brzmienie, to należą się im za to duże brawa.

ozone-origen-h80-test-recenzja-09 ozone-origen-h80-test-recenzja-10

ozone-origen-h80-test-recenzja-11

Mikrofon nieco odstaje od tego poziomu i jest po prostu poprawny, ale i tak sprawdza się w swojej głównej roli, czyli komunikacji w trakcie meczów. Jeśli chcecie jednak nagrywać dźwięk, to trzeba będzie posiłkować się czymś lepszym, zapewniającym wyraźniejszy dźwięk.

Całości dopełnia jeszcze dedykowana aplikacja od producenta, która kryje kilka przydanych opcji. Oprócz predefiniowanych trybów dźwięku, które wypadają bardzo słabo i lepiej pozostać na domyślnym (szczególnie kiepsko wypada ten muzyczny, dający efekt dużego pogłosu, jakby dźwięk dobywał  się ze studni – efekt zapewne miał być bliższy koncertu na żywo, ale nie wyszło), możemy dostosować tu poziomy głośności, częstotliwość próbkowania, pobawić się korektorem graficznym, specjalnymi efektami (np. łazienka, jaskinia, sala koncertowa, itd.) czy też opcjami związanymi z dźwiękiem przestrzennym (włączenie surround, ustawienie pozycji poszczególnych wirtualnych głośników, itd.). Nie zabrakło też funkcji dla mikrofonu, w tym efektów zmiany głosu (potwór, kreskówka, mężczyzna i kobieta). Sama aplikacja jest więc funkcjonalna i przydatna, ale jej interfejs mógłby być bardziej intuicyjny, ponieważ trochę czasu zajmuje jego rozpracowanie.

ozone_1 ozone_2

ozone_3 ozone

Podsumowując, Ozone Ekho H80 Origen nie należy do najtańszych headsetów, ale jest on wart swojej ceny, a co więcej i tak wypada w tym aspekcie lepiej od wielu konkurentów (np. od Roccata czy Razera). Sprzęt ujmuje jakością wykonania, ale przede wszystkim komfortem użytkowania oraz brzmieniem, które kapitalnie sprawdza się w grach, muzyce i filmach. Tym samym Ozone zyskał bardzo ciekawy produkt, który powinien ustabilizować pozycję tego producenta na rynku akcesoriów dla graczy. Jeśli więc macie trochę więcej pieniędzy na zbyciu, to śmiało możecie inwestować w te słuchawki i nie powinniście żałować tego zakupu.

orientacyjna cena: 379 PLN

award-rekomendacja_02-150x150 award-jakosc_01-150x150

+ uniwersalne brzmienie
+ wysokiej jakości dźwięk
+ jakość wykonania
+ wygoda użytkowania
+ wirtualny system dźwięku przestrzennego 7.1
+ funkcjonalna aplikacja
 
- uboga zawartość dodatkowa, a raczej jej brak
- tylko do PC
 

Sprzęt do testów dostarczyli:

hyperx-logo

ozone-logo-large

 

Autor: Daniel Górecki

Strona 4 z 4

 

Tagi: PC, gry, recenzja, PS4, Xbox One, test, słuchawki, headset, kingston, hyperx, sprzęt dla graczy, nasza opinia, słuchawki dla graczy, HyperX Cloud Stinger, Cloud Stinger,

Komentarze (0)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.