HyperX Cloud Stinger i Ozone Ekho H80 Origen - recenzja

Daniel Górecki, 2016-12-16 20:00 | Źródło |

Ozone Ekho H80 Origen

Produkt Ozone jest wyraźnie droższy od Cloud Stinger, sugerowana cena producenta wynosi w tym przypadku 379 PLN i plasuje się na nieco wyższej półce niż konkurent. Poza tym, H80 Origen wspiera wirtualny system dźwięku przestrzennego 7.1 i jest jednym z najdroższych headsetów w ofercie hiszpańskiej firmy.

ekho_h80_origen_2

Sprzęt zapakowany jest w sporych rozmiarów bardzo sztywny karton, który stanowi solidne zabezpieczenie dla produktu (swoją drogą przypomina opakowanie od Cloudów i Cloudów II od HyperX). Ten podobnie jak w przypadku Stingerów przyozdobiono obwolutą, jednak w środku nie znajdziemy miękkiej pianki, a cienkie profilowane tworzywo. Co więcej, Hiszpanie nie dołączyli do zestawu żadnych dodatków (poza obowiązkową instrukcją), a w tej cenie spodziewać można się choćby etui.

ozone-origen-h80-test-recenzja-13 ozone-origen-h80-test-recenzja-14

ozone-origen-h80-test-recenzja-15 ozone-origen-h80-test-recenzja-12

Same słuchawki już na wstępie wyróżniają się nieco bardziej oryginalną konstrukcją i przede wszystkim dużym rozmiarem - w oczy rzucają się duże nauszniki oraz masywne widelce łączące pałąk ze słuchawkami. Jak więc nietrudno się domyślić, Ekho H80 nie należą do najlżejszych i ich waga wynosi 380 gramów. Producent chwali się, że słuchawki to ich kolejny po podkładce Ozone Origen produkt opracowany przy współpracy z xPeke, czyli utytułowanym esportowcem i jego zespołem Origen. Warto jednak dodać, że w sprzedaży znajduje się również standardowa edycja tych słuchawek (w tej samej cenie), która zamiast błękitnego podświetlenia i przeszyć w tym samym kolorze pochwalić może się iluminacją w pełnym zakresie RGB.

ozone-origen-h80-test-recenzja-18

Podobnie jak w przypadku Stingerów, tak i tu postawiono na konstrukcję wykonaną z czarnego plastiku, jednak Ozone zdecydował się na jego śliską wersję. Ta wydaje się być równie trwała, ale ma tendencję do zbierania odcisków palców, chociaż jeszcze daleko tu do błyszczących tworzyw. Na zewnętrznych częściach obudowy słuchawek umieszczono logo Origen wykonane z przezroczystego plastiku, który podświetla się na niebiesko. Kolejne logo, tym razem Ozone, znajdziemy w górnej części pałąka, wytłoczone w ekoskórze wykorzystanej do powleczenia tego elementu. Po jego wewnętrznej stronie znajdują się zaś trzy piankowe poduszki, a całość wzmocniono metalową szyną ze skokową regulacją długości (bardzo wyraźną i płynną).

ozone-origen-h80-test-recenzja-06

Kolejnym elementem są naprawdę duże nauszniki z padami wykonanymi ze sztucznej skóry z błękitnymi przeszyciami, które wypełniono niezwykle miękka gąbką. Ich rozmiar i grubość sprawiają, że nasze uszy w całości chowają się do środka i to bez żadnego zbędnego nacisku – co więcej, pomimo tego, że podobnie jak w Stingerach od przetwornika dzieli nas tylko cienka siatka, to w żaden sposób nam to nie doskwiera.

ozone-origen-h80-test-recenzja-16 ozone-origen-h80-test-recenzja-04

W lewej słuchawce kryje się także wysuwany mikrofon umieszczony na elastycznym ramieniu, którego końcówka doczekała się własnego podświetlenia informującego nas o tym, czy ten jest aktywny. Wszystko działa tu jak należy i chociaż początkowo wydawało mi się, że jego ramię mogłoby być nieco dłuższe, to w trakcie użytkowania okazało się, że nic nam nie przeszkadza. Całości dopełnia 2-metrowy kabel wyprowadzony z prawej słuchawki, który zabezpieczono wyraźnie grubszą gumą niż w modelu Cloud Stinger, co wpłynęło trochę na jego elastyczność. Ozone nie zapomniał jednak o wzmocnieniu wszystkich newralgicznych punktów, w tym połączeń z wbudowanym pilotem, który pochwalić może się błękitnym podświetleniem i pozwala na regulację głośności słuchawek, ich całkowite wyciszenie oraz włączenie/wyłączenie mikrofonu. Warto dodać, że element ten jest masywny i sprawia wrażenie naprawdę solidnego. Niestety kabel zakończony jest złączem USB, co ogranicza wykorzystanie tego headsetu tylko do PC, a przydałoby się także wydzielone złącze na mikrofon.

ozone-origen-h80-test-recenzja-07 ozone-origen-h80-test-recenzja-08

ozone-origen-h80-test-recenzja-02 ozone-origen-h80-test-recenzja-01

Podsumowując, wykonanie Ekho H80 Origen stoi na naprawdę wysokim poziomie - począwszy od spasowania elementów, przez zastosowanie dobrej jakości materiałów, a na realizacji takich elementów jak podświetlenie kończąc. Poza tym, produkt Ozone zasługuje na bardzo duże pochwały w zakresie komfortu użytkowania, ponieważ są to jedne z najwygodniejszych słuchawek jakie dane było mi użytkować. Jest to przede wszystkim zasługa dużych miękkich nausznic, które zakrywają całe małżowiny i dobrze wykonanego pałąka, dzięki któremu docisk jest na tyle duży, by odciąć nas od dźwięków z zewnątrz i utrzymywać sprzęt na naszej głowie nawet przy gwałtowniejszych ruchach, ale jednocześnie nie sprawia dyskomfortu nawet przy bardzo długich sesjach.

ozone-origen-h80-test-recenzja-20

Strona 3 z 4

Tagi: PC, gry, recenzja, PS4, Xbox One, test, słuchawki, headset, kingston, hyperx, sprzęt dla graczy, nasza opinia, słuchawki dla graczy, Cloud Stinger, HyperX Cloud Stinger,

Komentarze (0)

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.