FrazPC.pl - Programy - Pogoda - Gry - Hosting


Aktualności Programy Artykuły GSM RTV Board
Intel Pineview | HTC HD2 | Westmere | Profil | Loguj | Stats |


Artykuły



24-11-2009


Myszki dla graczy i podkładki

Myszki  i podkładki czyli prawie komplet dla gracza

Mamy przyjemność przedstawić Wam dzisiaj kolejny artykuł poświęcony myszkom (i nie tylko) skierowanym do najbardziej wymagających użytkowników urządzeń wskazujących - graczy. Zapewne część z czytelników pomyśli: "Znów to samo...". A jednak nie. Prezentowane urządzenia  celowo dobraliśmy w taki, a nie inny sposób, aby pokazać pewnego rodzaju dysproporcje pomiędzy samymi projektami, a także ich właściwościami użytkowymi. Naszym celem było dobranie myszek w taki sposób, aby zaprezentować urządzenia wyprodukowane przez firmy mniej znane szerszym rzeszom użytkowników komputerów, aby uciec w jakiś sposób od tradycyjności.

Rozpoczniemy od, może nieco eksperymentalnie, prezentacji dwóch podkładek pod myszkę, będących produktami odmiennymi od siebie pod względem formy. Główne "badania" natomiast rozpoczniemy od myszki Saitek Cyborg Mouse. Zapewniliśmy jej doborowe towarzystwo, ponieważ w dzisiejszej recenzji, dzięki uprzejmości firmy Yooki.pl, zagości produkt firmy SteelSeries - myszka Kinzu (notabene będąca na rynku od stosunkowo niedawna), a także ..., ale nie uprzedzajmy faktów. Zapraszamy do lektury...

Podkładki

Razer Goliatus Omega Control
ORIENTACYJNA CENA: ~42 PLN

Dość sporych rozmiarów pudełko wykonane z twardego i grubego kartonu zostało pomalowane w typowe dla Razera, zielone i czarne barwy. Pełne informacje zawarte na nim samym pozwalają dowiedzieć się z czym mamy do czynienia już przed rozpakowaniem zawartości. Dodatkowo, wycięte okienko pozwala "pogłaskać" podkładkę przed jej rozpakowaniem.

W środku znajdujemy podkładkę wykonaną z materiału będącego połączeniem pianki i gumy, z wierzchnią warstwą wykonaną z szorstkiej tkaniny. Dodać należy, iż w sprzedaży dostępne są dwie wersje tej podkładki. Prezentowana tutaj, to wersja z warstwą wierzchnią o perforowanej strukturze. Druga edycja posiada warstwę wierzchnią gładką. Spód podkładki to warstwa zapobiegająca przesuwaniu się podkładki po powierzchni biurka. Dzięki temu możemy być pewni, że podkładka nie będzie "jeździć" razem z myszką.


Wymiary 270 x 215 mm zapewniają całkiem swobodne poruszanie się przy normalnym trybie pracy, jednakże w przypadku wykorzystania jej do gier, powierzchnia może okazać się nieco mała. Dodatkowo, grubość podkładki (4 milimetry) powoduje, że w chwili kiedy przypadkowo "zjedziemy" z podkładki, powrót na nią w ferworze walki może okazać się nieco utrudniony. Powierzchnia podkładki, pomimo "chropowatości" zapewnia doskonałą płynność przesuwu myszki. Poza tym specjalnie zaprojektowany materiał skutecznie niweluje jakiekolwiek zakłócenia pracy czujnika czy to laserowego czy to optycznego. Fakt iż podkładka jest gruba i miękka powoduje, że nie odczujemy dyskomfortu związanego z opieraniem nadgarstka. Wprawdzie podkładka nie sprawia żadnych problemów jeśli chodzi o kontakty z myszą, to jednak esteci mogą czuć pewien dyskomfort związany z utrzymaniem samej podkładki w czystości. Podkładka z czasem robi się biała, sprawiając wrażenie wytartej. Niestety nie pomaga przecieranie ani wilgotną ścierką ani środkami czyszczącymi. Nie wpływa to wprawdzie na jakość współpracy pomiędzy podkładką a myszką, jednak, przyznam szczerze, dość nieładnie wygląda.

Razer Sphex
ORIENTACYJNA CENA: ~69 PLN

Ta podkładka, to zupełnie inna forma zarówno naszego centrum zainteresowań jak i jego opakowania, w stosunku do podkładki prezentowanej wcześniej. Płaska, czarno-zielona "koperta", tak jak w poprzednim przypadku opisuje nam zawartość wnętrza. Dodatkowe okienko pozwala nam zapoznać się z samą podkładką bez konieczności rozpakowywania.

Wewnątrz, poza samą podkładką, znajdujemy ulotkę Razera oraz nalepki z logo producenta.


Podkładka jest zupełnie inna od poprzedniczki. Grubość, którą nawet trudno jest określić (może pół milimetra...) powoduje, iż tworzy ona praktycznie jedną warstwę z powierzchnią biurka. Wymiary 320 x 230 mm sprawiają, iż jest to wystarczająco duża powierzchnia do wykonywania nawet dość zamaszystych gestów myszką. Sama podkładka została wykonana z tworzywa sztucznego. Wierzchnia warstwa, choć posiadająca nieznaczną fakturę, jest w zasadzie idealnie śliska, można nawet rzec diabelnie śliska. Przesuwając po niej myszkę nie czujemy absolutnie żadnego tarcia. Spód pokryto warstwą samoprzylepną. Co ciekawe, klej działa nawet po kilkudziesięciu próbach odklejania i przyklejania ich na różnych powierzchniach. W przypadku pojawienia się zabrudzeń, bez względu na stronę podkładki, wystarczy wilgotna szmatka aby doprowadzić podkład do właściwego wyglądu i wyjściowej funkcjonalności. Co jest istotne, pomimo braku miękkiego podbicia nie odczułem żadnego dyskomfortu związanego z bolącymi nadgarstkami (nawet po kilkugodzinnych bojach). Zdecydowanie jest to produkt jaki można polecić każdemu, bez względu na to czy używa się go do gier czy do zwykłej pracy biurowej.

Myszki

Zanim przejdę do bezpośredniej prezentacji myszek, proponuję zapoznanie się z zestawieniem danych technicznych, czyli tego, co obiecuje nam producent danej myszki a czego porównanie z rzeczywistością ujrzycie w dalszej części recenzji.

Saitek Cyborg Mouse
ORIENTACYJNA CENA: ~189 PLN

Tę myszkę zauważyłem już w ubiegłym roku. Przykuwa uwagę głównie swoim niecodziennym wyglądem, pudełko nie jest może nazbyt krzykliwe, ale budzi zainteresowanie.


Granat połączony z czernią oraz logo zwiastujące "cybernetycznego gryzonia", charakterystyczne dla całej linii produktów firmy Saitek skierowanych do graczy. Na opakowaniu znajdują się informacje dotyczące podstawowych funkcji myszki. W środku, poza myszką rzecz jasna, makulatura (instrukcja obsługi - również po polsku, ulotka reklamowa opisująca urządzenia z serii Cyborg) i płyta ze sterownikami. Prawie, że drżącymi "ręcyma" wydobyłem myszkę spod przezroczystego plastiku.



Myszka jest duża. Osoby o drobnych dłoniach nie obejmą jej w całości. Jak można dostrzec, kształt Cyborga zdecydowanie nie należy do typowych. prawa strona myszki zaokrąglona, podczas gdy lewa to jakby ... takie skojarzenie mnie naszło ... dwa stateczniki poziome... Całość korpusu to połączenie błyszczącego tworzywa oraz plastiku o fakturze zbliżonej do gumy. Powoduje to dość przyjemny kontakt dłoni z urządzeniem. Jakość użytych materiałów generalnie nie budzi większych zastrzeżeń, zresztą podobnie jaki i sama jakość wykonania myszki, połączenia poszczególnych elementów. Przyciski pracują z dość dużym, wyczuwalnym skokiem. Przy naciśnięciu słychać wyraźne kliknięcie. Ze względu na swój nietypowy kształt myszka nie może być używana przez osoby leworęczne. Przewód podłączeniowy nie posiada oplotu, jednak wydał mi się nieco sztywny. Nie na tyle z kolei aby wydatnie utrudnić operowanie myszką.

Dolna część, poza aż siedmioma teflonowymi ślizgaczami, mieści oczko czujnika lasera oraz trójpozycyjny przełącznik Służy on do mechanicznego zwiększania oporu rolki. Na czym to polega? W zależności od ustawionej pozycji, przeskok rolki jest bardziej lub mniej utrudniony. Należy użyć mniej lub więcej siły aby "kulnąć" rolką. Bardzo ciekawe rozwiązanie, choć przyznam szczerze, ideałem w tym momencie byłaby sytuacja, gdyby jedna z pozycji przełączała rolkę w tryb obrotu swobodnego.

Górna część myszki to dwa standardowe przyciski, umieszczone pomiędzy nimi kółko pokryte warstwą nieco przezroczystej, pomarańczowej gumy. Na skrzydełku, umieszczono przycisk zmiany trybu (profilu).


Prawa strona myszki została całkowicie pozbawiona jakichkolwiek przycisków. Za to wszystkie "moce" skupiły się na lewej stronie urządzenia. Na potrzeby opisu postanowiłem te wystające elementy nazwać "skrzydełkami". Tak więc na dolnym skrzydełku znalazł się jeden przycisk, na górnym dwa kolejne połączone w jeden fizyczny przycisk. Jak można zauważyć firma Saitek ułatwia życie użytkownikom, numerując w sposób trwały przyciski. Nie jestem pewien, czy ktoś w trakcie używania myszki będzie spoglądał na urządzenie i odczytywał numerki na aktualnie naciskanym przycisku, nie mniej cyferki tam są. W sytuacji dłuższego używania myszki użytkownik z pewnością zapamięta numerację. Gdyby komuś zabrakło przycisków, to pomiędzy skrzydełkami dodatkowo umieszczono czterokierunkowy przycisk działający na podobnej zasadzie jak dżojstik. Dodatkowa "kropelka" gumy umieszczona na jego środku ułatwia operowania nim. Skoro jesteśmy przy przyciskach, to warto wspomnieć o funkcjonalności ich rozmieszczenia. A jest o czym. Trzymając dłoń na myszce umieszczamy kciuk pomiędzy skrzydełkami. I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Jeśli chcemy złapać mocniej myszkę, nie ma sposobu aby nie wcisnąć przypadkowo dżojstika. Jeśli chcielibyśmy umieścić kciuk wyżej lub niżej, z pewnością naciśniemy górny albo dolny przycisk. Gdybyśmy jednak wpadli na pomysł wsunięcia kciuka nieco głębiej, bardziej do przodu, możemy liczyć na to, iż zakleszczy się on pomiędzy skrzydełkami. I nie pomoże nawet funkcja, o której powiem za chwil kilka. Czym skutkują te zabiegi usiłowania złapania gryzonia? W najlepszym wypadku rozstrojem nerwowym.

Wspomniana funkcja, mająca pomóc we właściwym uchwyceniu myszki to coś, co zaczerpnięto z któregoś z filmów science-fiction. Długość myszki można regulować. Gdyby to jednak była regulacja ręczna, nie byłoby w tym nic niecodziennego. Za rozsuwanie korpusu odpowiada ukryty wewnątrz myszki silniczek elektryczny. Dzięki niemu myszka może się rozciągnąć maksymalnie o 15 milimetrów. Regulację długości dokonujemy poprzez przyciśnięcie i przytrzymanie przycisku Mode do chwili, kiedy podświetlająca go dioda zacznie mrugać. Następnie, poprzez naciskanie bocznego dżojstika w przód lub w tył, ustawiamy żądaną długość. Dodatkowo zmianę długości korpusu umożliwia panel programowy. Przy okazji dodam iż w tym samym panelu dokonamy podstawowego ustawienia czułości lasera. Przesuwamy więc suwak na wartość 15 mm i naciskamy "Apply"...

W tym momencie pojawia się wspomniany cyborg. Dźwięk wydawany przez silniczek przypomina mi dźwięk pracujących mechanizmów w filmowym terminatorze T800. Tyle tylko, że tutaj ten dźwięk przypomina jazgot rozregulowanego mechanizmu. Zdzierżyłem jedynie próbne rozsunięcie i powrotne zsunięcie korpusu, po czym dałem odpocząć moim receptorom słuchu i zabrałem się do instalacji oprogramowania.

Oprogramowanie - nie będę kryć "na bogato". Pełna konfiguracja wszystkich przycisków. Do każdego z nich można przypisać nie tylko funkcję ale i makra. Aby było jeszcze ciekawiej, producent przewidział podział ustawień na trzy różne profile. Ich zmiany "w locie" dokonujemy dzięki kolejnym naciśnięciom przycisku "Mode" na górze myszki. W zależności od trybu zmienia kolor podświetlająca go dioda. Poza brakiem naszego ojczystego języka nie można nic zarzucić panelom sterowania. Jeśli użytkownikowi zabrakłoby inwencji w tworzeniu własnych profilów, producent przewidział możliwość ściągnięcia i zaimportowania do panelu "fabrycznych" ustawień. Czytelnie, szybko, dużo i sprawnie.

Czy podobnie będzie z zachowaniem myszki w programach syntetycznych? Popatrzmy:

Częstotliwość na poziomie około 275 Hz z opóźnieniem 4 ms to sporo mniej od tego co obiecuje nam producent. VMouse Benchmark nie wykazuje żadnej interpolacji i to bez względu na ustawienie czułości sensora. W Paincie myszka również nie wykazuje nienaturalnych zachowań udowadniając, iż pojęcie akceleracji wstecznej jest temu gryzoniowi obce.

SteelSeries Kinzu
ORIENTACYJNA CENA: ~144 PLN

Pudełko jest małe, szare, stanowi połączenie kartonu z przezroczystym blistrem. Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, na opakowaniu zawarto podstawowe informacje o możliwościach myszki. Już na pierwszy rzut oka ma się nieodparte wrażenie, że firma dąży do minimalizmu.


W środku można by rzec - biednie. Myszka i instrukcja obsługi to jedyna zawartość opakowania. Mogłaby się znaleźć chociaż płytka ze sterownikami, tym bardziej, iż w dalszym ciągu są osoby nie posiadające stałego dostępu do Internetu. Minus. Zabieramy się za samą myszkę...

Myszka jest szara. I dosłownie i w przenośni. Proste kształty bez żadnych wodotrysków, przekombinowanych wygięć. Czysto prosta forma. Jedyne wyprofilowania umiejscowiono na bokach, dla łatwiejszego uchwytu. W przeciwieństwie do prezentowanego już na łamach naszego vortalu modelu SteelSeries Ikari, ten gryzoń jest całkowicie symetryczny. Cóż to oznacza? Że mogą go używać zarówno osoby prawo- jak i leworęczne.

Boki myszki zostały wyłożone matowym, gumopodobnym materiałem zabezpieczającym myszkę przed wyślizgnięciem się z dłoni. Wierzchnia warstwa została wykonana z matowego i chropowatego tworzywa. Obydwa materiały sprawiają, iż kontakt z myszką jest bardzo przyjemny. Nie czuje się żadnego dyskomfort, a tym bardziej nie ma się wrażenia "plastikowości". Cala myszka sprawia wrażenie przyklejonej do dłoni. Jest stosunkowo mała i bardzo lekka.

Pomiędzy przyciskami myszki mieszczono powleczone białą gumą kółko pracujące jedynie w trybie "kulania", a nieco nad nim przycisk zmiany rozdzielczości czujnika. Należy tu zauważyć, iż oprogramowanie pozwala na przełączanie się pomiędzy dwiema wstępnie ustawionymi wartościami. I to wszystko. Zabrakło dodatkowych, programowalnych przycisków. I choć w moim przypadku, jako (na co dzień) namiętnego gracza w dwie, trzy gry typu FPS nie postrzegam tego jako dyskwalifikującą wadę, to jednak zdaję sobie sprawę, że w przypadku większości graczy, kilka dedykowanych lub programowalnych przycisków przydałoby się. Spód myszki to trzy duże ślizgacze teflonowe oraz oczko sensora optycznego.

Przyciski myszy pracują cichutko i bardzo miękko, dając jednocześnie poczucie pewnego naciśnięcia z jego wyraźnym progiem. Kółko, oferujące jedynie skokowy tryb pracy działa nieco ociężale, ale to kwestia przyzwyczajenia. Skok rolki jest nieco mało wyraźny. Zaopatrzone w karbowaną krawędź zapewnia użytkownikowi pewność, że palec nie ześlizgnie się zeń podczas przewijania dokumentu. Dołączony do myszki przewód ma długość 2 m co jest wartością w zupełności wystarczającą. Niestety, czego nie można powiedzieć o tym przewodzie? Że jest zbyt miękki. Czy to wina oplotu, czy też samego przewodu, nie mniej kabelek potrafił w czasie testów "przytrzymać" myszkę.

Instalujemy oprogramowanie ściągnięte ze strony SteelSeries.

Panel sterujący ustawieniami myszki jest bardzo uproszczony, można nawet powiedzieć podstawowy. Do dyspozycji mamy dwie zakładki. W zasadzie nawet tylko jedną, pozwalającą nam na jakiekolwiek modyfikacji ustawień myszki. Wspomniana, pierwsza zakładka nie zapewni nam ogromu ustawień, jak można by tego oczekiwać. Dostosujemy tu jedynie wartości rozdzielczości CPI, częstotliwość raportowania położenia, szybkość przewijania i szybkość kursora, a także ustawimy preferencje myszki dla osób prawo- lub leworęcznych. Dodać należy, iż myszka została zaopatrzona w pamięć własną pozwalającą na zachowanie ustawień dla trzech profilów, które w tej właśnie zakładce zdefiniujemy. Druga zakładka to informacje o samej aplikacji, a także odnośniki do strony producenta.

Przejdźmy co części mającej wykazać rzeczywistą jakość czujnika, czyli sprawdzenia myszki w programach syntetycznych.

Jak już wcześniej wspomniałem, myszka została wyposażona w sensor optyczny. To ciekawostka, że producent zdecydował się na użycie tego rodzaju czujnika. DirectInputMouse potwierdza to co obiecuje producent - częstotliwość 1000Hz z czasem poniżej 1 ms. VMouse Benchmak potwierdza całkowity brak interpolacji, i to bez względu na ustawioną czułość sensora. W "nieśmiertelnym" Paincie niestety pojawiają się anomalia. Możemy tu zauważyć, że przy ustawionej rozdzielczości 3200 CPI kursor zaczyna nieco "wariować". Wytłumaczeniem tego może być duża rozdzielczość ale też i pojawiająca się przy zwiększonej czułości akceleracja wsteczna. Być może też wskazuje to na bliskie maksimum "wyśrubowanie" możliwości czujnika myszki. Jest więc skaza na bliskim ideału obrazie Kinzu.

Ozone Smog
ORIENTACYJNA CENA: ~239 PLN

Pudełko będące opakowaniem myszki jest zaopatrzone w zamykaną na rzepy klapkę. Po jej uchyleniu możemy przyjrzeć się naszemu urządzeniu.

Na pudełku znajdziemy podstawowe informacje na temat funkcji w jakie wyposażono urządzenie. W środku natomiast mamy dość sporo dodatków. Poza instrukcją obsługi i płytką ze sterownikami znajdujemy opakowanie z odważnikami, a także nakładkę na prawy bok. O tej ostatniej nieco później. Zainteresowany tym co widać już po uchyleniu wieczka, ze zniecierpliwieniem zabrałem się do oględzin samej  głównej bohaterki tego aktu.

Pierwsze co uderza przy zetknięciu z myszką to materiał z jakiego została wykonana górna część. Wypolerowane na lusterko czarne tworzywo łapie dosłownie każdy odcisk. Jako niereformowalnemu pedantowi przeszkadza mi to, więc odnotowuję to jako mały minusik. Przewód, zaopatrzony w oplot, ma 1,9 metra długości i został zakończony pozłacaną wtyczką. W trakcie użytkowania okazuje się, ze jest on trochę sztywny., nie na tyle jednak aby "trzymać" myszkę. Prawa strona myszki to wymienna nakładka na najmniejszy palec dłoni. Lewa strona to część maksymalnie zagospodarowana.

Pomówmy o lewej stronie. Jest bowiem o czym. Od przodu znajduje się występ z pięcioma diodami. Najmniejsza z nich pokazuje aktualnie używany profil. Cztery pozostałe, dłuższe, wskazują aktualne ustawienie rozdzielczości czujnika. przy górnej części umieszczono dwa dodatkowe przyciski konfigurowalne. Od razu w tym miejscu wspomnę o pomysłowości producenta. Nie umieszczono ich tutaj od tak sobie. Nie dość iż dostęp do nich jest w zasadzie idealny, podczas naciskania ich kciukiem nie trzeba przesuwać dłoni spoczywającej na myszce, to jeszcze od dołu zostały zabezpieczone wyprofilowaniem, uniemożliwiającym przypadkowe ich naciśnięcie (jeśli np. kciuk się ześlizgnie). Duży plus. Pod nimi umieszczono gumową wkładkę na kciuk. Została ona dodatkowo "pocięta" rowkami aby nie powodować pocenie się palca. Poniżej wkładki umieszczono przełącznik powrotny typu I/O/I, służący do zmiany rozdzielczości czujnika myszki. Tutaj czas na kolejne brawa dla producenta. Umiejscowienie tego przełącznika jest idealne. Wystarczy zagiąć kciuk aby go dosięgnąć i zmienić ustawienie sensora. Jak już zdążyliście zauważyć, jedynie na lewej stronie znajdują się przyciski funkcyjne, więc z racji tego, a przede wszystkim już samego kształtu, myszka jest przeznaczona do użytku jedynie przez osoby praworęczne.

Górna część myszki została wyposażona w wyprofilowanie w postaci wystającego grzbietu. Sprawia on, ze myszka sama wpasowuje się w zagłębienie powstające w chwili złożenia uchwytu. Przyciski prawo- i lewokliku zaopatrzono w wyprofilowanie w postaci wzdłużnego zagłębienia, uniemożliwiającego ześlizgnięcie się pala z przycisku. Należy nadmienić, że sama myszka nie należy do najmniejszych. Jednak to właśnie wyprofilowanie jej kształtu sprawia, że nie odczuwamy absolutnie żadnego dyskomfortu z tym związanego. Pomiędzy przyciskami umieszczono szerokie metalowe kółko powleczone paskiem gumy. Ta ostatnia została dodatkowo zaopatrzona w protektor ułatwiający przesuwanie rolki. Kółko oferuje przewijanie w czterech kierunkach. Ma ono wyraźny i wyczuwalny skok. Pracuje tylko w trybie skokowym. Nieco ponad kółkiem znajdują się dwa dodatkowe przyciski. Pierwszy z nich to swego rodzaju ciekawostka. Wciśnięcie go powoduje, że myszka na chwilę przestaje reagować. Dopiero wgląd w instrukcję daje nam jasność. Przyciskiem tym włączamy funkcję detekcji podłoża i odległości myszki od niego. Ciekawe i pomysłowe prawda? Według producenta, i jak to sam sprawdziłem w późniejszych testach, działa to wyśmienicie. Kładziemy na Podkładce? Naciskamy - proszę bardzo. Kładziemy na blacie biurka - proszę. Już. Gotowe. Laser przystosowany do tej właśnie powierzchni. Pomysłowe i przede wszystkim praktyczne. Ponad tym przyciskiem znalazł się jeszcze jeden, umożliwiający nam zmianę profilów "w locie".  Należy tu wspomnieć o pracy przycisków. Wszystkie pracują bardzo sprężyście, klik jest wyczuwalny, a skok stosunkowo długi. Nie ma więc mowy o przypadkowym naciśnięciu.

Dół myszki to oczko czujnika laserowego, przycisk uwalniający nakładkę (i nie tylko - ale o tym za chwilkę) oraz pięć półokrągłych, ceramicznych ślizgaczy. Jest to rzadko stosowany materiał w myszkach. Jak się zapewne doskonała większość z Was orientuje, typowym tworzywem wykorzystywanym do produkcji ślizgaczy jest teflon. Zastosowanie ślizgaczy ceramicznych sprawia, że są ona praktycznie nie do zdarcia. Jednocześnie, co jest zresztą zawarte w instrukcji, producent ostrzega nas przed używaniem myszki na powierzchniach mało odpornych na zarysowania. Używanie myszki np. na blacie biurka, przez dłuższy czas, ze względu na wysoką twardość ślizgaczy spowoduje powstanie rys i uszkodzenie powierzchni mebla.

Wspomniałem już o prawym boku myszki. Po naciśnięciu przycisku na spodzie uwolniona zostaje nakładka. Po jej zdjęciu naszym oczom ukazuje się szufladka umożliwiająca umieszczenie w niej załączonych do zestawu ciężarków i dostosowanie dzięki temu wagi myszki do własnych preferencji. Wkładamy więc ciężarki, zasuwamy szufladkę, zakładamy nakładkę i wciskamy ja do chwili usłyszenia mechanizmu zatrzasku i możemy przystąpić do instalacji oprogramowania.

Panel oprogramowania składa się z trzech zakładek. W pierwszej możemy skonfigurować przypisania funkcji przyciskom myszki. Ponadto producent zaoferował zapisanie każdego zestawu ustawień w pięć profilów zaopatrzonych określonym kolorem i nadawaną przez użytkownika nazwą. Wspomnieć należy, iż w przypadku ustawienia dowolnego profilu przyciskiem ich zmiany na myszce, kolor diody wskazującej profil na myszce przyjmuje kolor przypisany  mu w ustawieniach. Druga zakładka umożliwia użytkownikowi zapisanie sekwencji wybierania klawiszy, czyli tzw. makr. Każdemu makru można nadać nazwę własną i dopiero po tej operacji pojawia się ona w chorągiewce przypisania każdego z przycisków w pierwszym panelu. Makra można edytować, kasować, importować i eksportować do pliku. Ostatnia zakładka pozwala na przypisanie określonych ustawień rozdzielczości czujnika laserowego. Cztery dostępne pozycje to sporo. Wspomniane wcześniej diody umożliwiają monitoring używanego aktualnie ustawienia. Dodatkowo panel pozwala na zwiększenie rozdzielczości sensora do, bagatela, 5040 DPI. To wartość powalająca. Czy użyteczna? Jeśli założymy, ze większość użytkowników dysonuje monitorami o przekątnych 17, 19 cali, to wartość ta jest całkowicie zbędna, jednak nie odbieram tego jako minus a bardziej jako ukłon w kierunku osób dysponujących naprawdę dużymi wyświetlaczami. Trzy umieszczone w tej zakładce przyciski umożliwią szybkie skopiowanie wszystkich ustawień do pliku, przywrócenie ustawień do wartości domyślnych oraz wykasowanie pamięci.

Jak dotąd myszka spełniła praktycznie wszystkie moje oczekiwania, tym bardziej z pewną dozą zaciekawienia przystąpiłem do testów syntetycznych.

Po kolei. Programy mierzące jakość czujnika wykazują częstotliwość raportowania 1000Hz z opóźnieniem 1ms. Wartość deklarowana przez producenta została osiągnięta. Brak interpolacji bez względu na ustawioną rozdzielczość lasera. Kolejny egzamin zaliczony. Skoro myszka nie wykazuje anomalii, możemy zmierzyć rzeczywistą wartość rozdzielczości lasera - 3616 DPI dla ustawienia 3600 to wartość wzorowa. Paint wykazuje pewne niedoskonałości w najwyższej rozdzielczości - 3600DPI. Nie jest to związane z wadą lasera. Przy takiej wartości trudno jest poprowadzić kursor po 19-calowym monitorze. Ruch wskaźnika przy takim ustawieniu jest bardzo szybki. Z tego właśnie powodu niemożliwym jest zmierzenie faktycznej rozdzielczości przy ustawieniu w panelu wartości 5040 DPI. Nie starczy po prostu powierzchni monitora. Jednoznacznie jednak można powiedzieć, że myszka zdała wszystkie egzaminy z oceną pozytywną.

Roccat Kova
ORIENTACYJNA CENA: ~199 PLN

Pudełko, w które zapakowano myszkę wykonano w czarno-niebieskich kolorach. Zamykana na magnes klapka pozwala dokładniej obejrzeć produkt.

W opakowaniu, poza myszką, znajdziemy "makulaturę" w postaci reklamówki, instrukcji obsługi (również po polsku), a także certyfikat autentyczności wraz z załączoną specjalną kartą z wygrawerowanym numerem. Karta ta umożliwia zarejestrowanie się na stronie Roccat i założenie tam swojego profilu. I to wszystko. Zapytacie - a oprogramowanie? Nie ma. I nie będzie. Ale o tym nieco później...

Sama myszka jest wykonana z tworzywa o ciemno-grafitowym kolorze. Jest ono nieco porowate, choć jednocześnie błyszczące. W użytkowaniu nie ma tendencji do wyślizgiwania się z dłoni. Pierwsza, rzucająca się w oczy cecha, to symetryczność, powodująca że myszkę mogą użytkować osoby zarówno prawo- jak i leworęczne.

Kształt myszki, nieco może kanciasty, przywodzi na myśl bolid wyścigowy. Umieszczone dodatkowe zagłębienia i sylwetka ogólnie sprawia wrażenie agresywności. Boki urządzenia, w miejscach pod przyciskami, pokryto specjalnym materiałem GripTech, będącym (w dotyku) połączeniem gumy i pianki. Umożliwia on skuteczny uchwyt myszki, zapobiegając niespodziewanej ucieczce gryzonia z dłoni. Ukośne występy w tylnych częściach dosyć skutecznie polepszają komfort użytkowania, pozwalając najmniejszemu palcowi i nasadzie kciuka na oparcie się o nie. Jak wspomniałem, myszka jest oburęczna, więc obydwa boki zagospodarowano identycznie. I tu pojawia się pierwszy z problemów. Bardzo niefortunnie zostały umieszczone przyciski boczne. Jeśli osoba, tak jak w moim przypadku praworęczna, złapie tę myszkę, przedostatnim palcem będzie naciskać przyciski na prawym boku (osoby leworęczne rzecz jasna odwrotnie). I trzeba naprawdę uważać i pilnować się żeby ich nie nacisnąć. Za to zdecydowany minus. Wszystkie przyciski myszki pracują bardzo lekko, może nawet zbyt lekko, chociaż skok jest bardzo wyraźny i dość długi. Każdy z obydwu standardowych przycisków zakończono "zakładką" zachodzącą aż na korpus myszki. Nie ma to jednak żadnego zastosowania praktycznego czy polepszającego komfort lub wydajność - ot, taki projekt.

Bardzo charakterystyczne i rzucające się w oczy jest kółko zamontowane w Kova. Składające się jakby z dwóch trapezowych krążków, pokrytych warstwą bardzo szorstkiej gumy. Obraca się z dość dużym oporem, jednak pokrywająca je powłoka daje pewność, ze palec zeń się nie ześlizgnie. Tryb pracy rolki jest skokowy, przy czym skok jest stosunkowo wyraźnie odczuwalny. Kółko umożliwia jedynie przesuwanie dokumentu góra/dół. Wzdłuż prawej części grzbietu, przez całą długość myszki, wytłoczono nazwę firmy. Na spodzie, poza czterema teflonowymi ślizgaczami i oczkiem czujnika optycznego nie znajdziemy nic szczególnego.

Na przyciskach prawo- i lewokliku umieszczono diody, które świecą się równocześnie z umieszczonymi w tylnej, dolnej części "wylotami" (tak bym je nazwał). Świecenie to być może dla większości użytkowników zbędnym gadżetem, jednak sprawia bardzo fajne wrażenie. Diody pulsują w sposób podobny do oddychania - zapalają się dość szybko i wygasają powoli, stąd zresztą nazwa tej funkcji - "Breathing". Kolor diod można zmieniać. Ponadto diody te mają za zadanie sygnalizować zmiany dokonane w konfiguracji myszki., ale o tym za chwil kilka.

Prawie w każdym opisie, mniej więcej w tym miejscu, przechodzi się do części nazywanej "oprogramowanie". Tutaj zrobię wyjątek. I to nie z powodu lenistwa ;-). Powodem tego jest brak oprogramowania myszki w ogóle. Jak głosi napis na pudełku "DRIVERLESS CONFIGURATION", czyli myszka nie wymaga sterowników ani oprogramowania zarówno do pracy jak i do jej konfiguracji. Zmian poszczególnych funkcji dokonuje się przy pomocy kombinacji naciśnięć przycisków. Dokładnie przedstawia to załączona, papierowa instrukcja obsługi.

Zgodnie z nią ustawimy orientację myszki ze względu na używanie jej przez osoby prawo- lub leworęczne (rys. 1 i 2), zmienimy częstotliwość i sposób świecenia diod (rys. 4 i 6) a także ich kolor (rys. 7), oraz zmienimy czułość sensora myszki - DPI (rys. 5). Jest to niecodzienny sposób konfiguracji myszki, który prawdę powiedziawszy nawet przypadł mi do gustu. Nie mniej zwolennicy zaawansowanych konfiguracji będą narzekać. Możliwości ustawień są praktycznie żadne. Jedyna dostępna to zmiana czułości sensora. Przyciski boczne okazują się nie konfigurowalnymi przyciskami, a jedynie środkiem do ustawienia innych funkcji.

Sprawdźmy zatem co myszka prezentuje sobą, jakie są jej możliwości. Standardowy zestaw programów syntetycznych - VMouse Benchmark, DirectInputMouse, MouseRateChecker i Paint.

No cóż. Częstotliwość raportowania 500 MHz z opóźnieniem poniżej 2 ms to wartość dobra. Weźmy pod uwagę fakt, iż czujnik w jaki wyposażono myszkę to czujnik optyczny. Niestety VMouse Benchmark wykazuje bardzo dziwne anomalia. Myszka pracuje poprawnie z rozdzielczościami 400, 1600 i 3200 DPI. Przy wartości 800 DPI pojawia się nietrudna do zauważenia interpolacja. Nie jest to bynajmniej przypadek. Nieśmiertelny Paint właśnie przy tej wartości wykazuje dużą akcelerację wsteczną. Skąd się ona bierze? Moja wiedza nie jest tak obszerna aby nawet snuć przypuszczenia. Jeśli uszkodzony byłby czujnik - wówczas przy dowolnej wartości moglibyśmy zauważyć podobne dziwne zachowania. Tutaj sytuacja obejmuje tylko jedną wartość, więc tym bardziej jest to dziwne.

Podsumowanie

Jako, że kilka słów o podkładkach napisałem przy okazji ich opisu, pozwolę sobie przejść od razu do oceny myszek. Na wstępie podsumowanie dodam, iż poza standardowym zestawem testów syntetycznych, nie omieszkałem sprawdzić zachowania myszek w grach. Były wśród nich FarCry, FarCry2, F.E.A.R., Crysis, Wiedźmin, Age of Emipres III, Empire Earth II, Diablo II.

Na początek trochę o Saitek Cyborg Mouse. Kiedy odbierałem przesyłkę z tą myszką, bazując na doświadczeniach związanych z testowanymi już wcześniej produktami tej firmy, miałem nadzieję na przyzwoity produkt. I to zarówno pod względem jakości materiałów i wykonania, jak i pod względem wydajności, a także komfortu użytkowania. No cóż... Myszka, choć prezentuje dość dobrą jakość wykonania, przyzwoitą jakość użytych do jej konstrukcji materiałów, w miarę dobrej jakości czujnik, nie sprawiający żadnych problemów ani też nie wykazujący żadnych niepowołanych zachowań (choć nie wykazujący parametrów zadeklarowanych przez producenta), to jednak w kwestii komfortu użytkowania myszka powinna otrzymać nagrodę Złotej Maliny wśród urządzeń wskazujących (dla niewtajemniczonych, to nagroda dla najgorszego filmu, taki "anty Oscar"). W czasie testów zdarzyło się nawet, że kiedy odchodziłem od biurka, myszka zawisała zakleszczona na moim kciuku. Przyznam szczerze - z ogromną ulgą odpiąłem urządzenie po testach i schowałem do kartonika (siedź tu i nie wyłaź więcej!). Cóż po dobrym sensorze, cóż po materiałach skoro użytkowanie jest męką? Jeśli jest wśród Was osoba, która chce posiadać myszkę po to aby ją tylko oglądać - ten produkt jest dla niej. Dla producenta zaś dobra rada. Jeśli nie chcecie otrzymać pozwów sądowych z tytułu rozstrojonych układów słuchowy, nerwowych lub połamanych kciuków - zmieńcie proszę konstrukcję myszki...

Kilka słów o SteelSeries Kinzu. To pierwsza myszka z dotychczas testowanych w ogóle, która wywarła na mnie naprawdę tak duże wrażenie. Zarówno wykonanie jak i użytkowanie myszki wydaje się potwierdzać fakt, że producentowi udało się prawie osiągnąć to, o co w tej "zabawie" chodzi. Dać mianowicie użytkownikowi pełną funkcjonalność przy jednoczesnym braku dyskomfortu "obciążenie" dłoni myszką. To trudne do określenia, ale używając Kinzu ma się wrażenie, że nie mamy niczego w dłoni. Wyprofilowanie, waga i wymiary powodują, że mamy wrażenie iż oto staliśmy się właścicielami myszki kompletnej, idealnej. Wszystko to byłoby zbyt cukierkowe, więc dodajmy nutkę goryczy. Nieco sztywny przewód wprawdzie nie "trzyma" myszki, ale ma się uczucie, że jakiś "ogonek" jest. Brak oprogramowania nie pozwala na dodatkowe konfiguracje. Z drugiej strony po co oprogramowanie, skoro nie ma czego programować. Ze wspomnianych minusów jedynie akceleracja wsteczna przy najwyższej rozdzielczości mogłaby na upartego zostać pominięta. Dlaczego? Takie wartości w  przypadku użytkowania monitora o przekątnej np. 19 cali skutkują tym, że przesunięcie myszki o 1 cm na podkładce daje nam w grze dwa obroty sterowanej postaci dookoła własnej osi. Takich rozdzielczości nie używa się na co dzień, więc myślę, że w ostateczności można byłoby to pominąć. Niestety w dalszym ciągu wada ta pozostaje faktem i sprawia, że myszka nie może zyskać statusu rekomendowanej.

Roccat Kova. Myszka, która kilkanaście dni temu pojawiła na rynku. Podobnie jak w przypadku Smog Ozone, tak i tutaj jesteśmy pierwszym portalem w Polsce, który otrzymał tę myszkę do testów (na terenie kraju, są tylko dwa egzemplarze tego urządzenia). Po niewątpliwym sukcesie modelu Koone miałem ochotę na coś bardzo apetycznego. I rozczarowałem się. Pod względem materiałów, spasowania elementów, samego wykonania - ta myszka to w zasadzie wzór. Waga myszki jest niewielka a przewód łączący naszą myszkę z komputerem jest wystarczająco długi, stosunkowo cienki i bardzo elastyczny - nie powoduje żadnego dyskomfortu i nie "trzyma" myszki. I choć sam kształt gryzonia jest bardzo ergonomiczny i należy do najwygodniejszych z jakimi miałem styczność, to sposób umiejscowienia przycisków bocznych powoduje, że czas kontaktu z myszką, zamiast przeznaczyć na przyzwyczajenie się do myszki, straciłem na próbach ułożenia dłoni tak (jestem osobą praworęczną), aby tychże nie naciskać. Pomimo moich usilnych zabiegów nie byłem w stanie uniknąć przypadkowych naciśnięć. Fakt, jeśli założymy, że przyciski nie są konfigurowalne, to możemy powiedzieć że nawet jeśli się je naciśnie w trakcie gry to nic się nie stanie. Niby tak, jednak z autopsji wiem że takie przypadkowe naciśnięcie to sekunda zastanowienia u użytkownika (w grze FPS z reguły ostatnia... ;-) ). Niesmak zwiększa interpolacja i akceleracja wsteczna pojawiająca się przy ustawieniu rozdzielczości czujnika na wartość 800 DPI. W sumie można przytoczyć kabaret Tey i zamiast tezy iż przy jednej rozdzielczości czujnik wariuje stwierdzić, że przy trzech ustawieniach czujnik działa prawidłowo. To samo, a lepiej brzmi... ;-) Niestety nie tym razem. W ocenie redakcyjnej mysz nie jest całkowicie sprawna więc musi zostać skazana na niepowodzenie w konkursie na wysoko wydajne urządzenie dla graczy.

Ocenę Ozone Smog postanowiłem pozostawić sobie na deser. Produkty tej firmy to nowość na polskim rynku. Ozone posiada bowiem w swojej ofercie cztery (słownie cztery) produkty. Poza testowaną myszką producent oferuje dwa modele słuchawek oraz podkładkę pod myszkę. Już sam ten fakt wskazuje na firmę wchodzącą na rynek. Tym bardziej wartym odnotowania jest fakt, że testowany Smog to produkt bez absolutnie żadnych kompleksów. Wydajny i precyzyjny laser. Genialna budowa myszki, a także sposób zaprojektowania umiejscowienia przycisków dodatkowych oraz ich praca. Wzorowa jakość materiałów użytych do konstrukcji. Na każdym kroku, w każdym miejscu urządzenia widać dbałość o szczegóły polepszające ergonomię tej myszki. To wszystko atuty, wydawałoby się topowych urządzeń, a które sprawiają że naprawdę myszka jest w zasadzie idealna. I kiedy podsumujemy wszystkie wspomniane zalety zwykle myśli się o produktach Logitech, Microsoft czy Razer, to tym razem stwierdzam, że potentatom urósł niezwykle potężny przeciwnik. Praca tą myszką, wierzcie mi, to czysta przyjemność. Wszystko działa niezawodnie. Jeśli dodamy do tego przyzwoitą cenę sporo niższą od ceny równie bezkompromisowego G9x, to ... cóż. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ta myszka to produkt nie tylko godny logo "Rekomendacji" ale i godny polecenia. Pomimo mojego zamiłowania do myszek "bez ogonka" dodam, że w związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia już wiem, co znajdzie się w moim liście do św. Mikołaja...

PRODUKT UWAGI

Razer Goliatus Omega Control

CENA: ~42 PLN
 


+ Bardzo duży komfort użytkowania
+ Bardzo wysokiej jakości podłoże dla myszek laserowych
    i optycznych


- Nieco małe wymiary
- Łatwo brudząca, ciężka w utrzymaniu w czystości
    powierzchnia
 


Razer
Sphex
CENA: ~69PLN


 


+ Bardzo duży komfort użytkowania
+ Idealne podłoże dla myszek laserowych i optycznych
+ Bardzo cienka


- Brak (no może cena...)
 


Saitek Cyborg Mouse
CENA: ~189 PLN


+ Bardzo duże możliwości konfiguracji
+ Ciekawe rozwiązanie zmiennej siły skoku kółka
+ Dobra jakość materiałów


- Brak deklarowanej wydajności jakości czujnika laserowego
- Przekombinowany kształt powodujący porażający wręcz
    dyskomfort w czasie użytkowania myszki
- Jazgoczący mechanizm rozsuwania korpusu myszki
    przyprawiający o dreszcze (co najmniej)
 


SteelSeries Kinzu
CENA: ~144 PLN


 


+ Idealne kształt, waga i wielkość
+ Wzorowa jakość materiałów i spasowania
+ Bardzo dobra jakość czujnika optycznego (poza najwyższą
    rozdzielczością)
+ Myszka dla osób prawo- i leworęcznych


- Mała ilość przycisków
- Nieco sztywny przewód
- Brak oprogramowania w pudełku
- Akceleracja wsteczna pojawiająca się przy najwyższej
    rozdzielczości
 


Ozone Smog
CENA: ~239 PLN




 


+ Idealne wyprofilowanie zapewniające wzorcowy i w pełni
    komfortowy uchwyt
+ Wymienne nakładki profilujące dodatkowo zwiększające
    możliwości dopasowania kształtu myszki
+ Możliwość dostosowania wagi
+ Genialne umieszczenie przycisków dodatkowych
    i przycisków zmiany DPI
+ Ceramiczne ślizgacze o idealnym poślizgu i zwiększonej
    odporności na ścieranie
+ Bardzo duże możliwości konfiguracji
+ Wzorowa praca czujnika

- Nieco sztywny przewód
- Górna powierzchnia "łapiąca" każdy odcisk
 


Roccat Kova
CENA: ~219 PLN


+ Wzorcowe jakość materiałów i spasowania
+ Wygodny uchwyt
+ Mała waga
+ Szeroka rolka pokryta szorstką gumą
+ Bardzo miękki przewód
+ Bardzo dobra praca czujnika przy wszystkich
     rozdzielczościach poza 800 DPI

- Niefortunne rozlokowanie bocznych przycisków
- Małe możliwości konfiguracji
- Duża interpolacja i akceleracja wsteczna przy rozdzielczości
    800 DPI
 

 

SPRZĘT DOSTARCZYLI


Razer Goliatus Control


Razer Sophex

SteelSeries Kinzu

Roccat Kova

Ozone Smog
 


Saitek Cyborg Mouse
 

Maciej "mrosi" Rosiński

Komentarze (9)





Podobne Artykuły/Recenzje

15-06-2009 - Gracze w gotowości czyli trzy myszki w testach - Revoltec i Natec (9%)
17-03-2006 - Genius Ergo 520 - mysz dla gracza (9%)
19-11-2009 - Icon7 Twister Evolution i S450 - dwie myszki dla notebooka (9%)
05-10-2005 - Iiyama ProLite X436S - monitor dla gracza? (7%)
22-07-2005 - Myszki Genius - Tracer i Ergo (6%)
19-08-2005 - Bezprzewodowo i bez baterii - myszki A4Tech (6%)
27-01-2010 - MSI CR620 - Westmere czyli 32nm również dla notebooka (6%)
17-04-2007 - MSI NX8600GTS - Prawie jak hit (5%)
04-09-2003 - Gryzoń dla każdego (5%)
24-07-2009 - Graczomaniacy na start. Przegląd myszek dla graczy część 1 (5%)
14-01-2009 - Genius Ergo 555 Laser - nie tylko dla graczy (4%)
23-10-2009 - PGA 2009 – Święto każdego gracza (4%)
08-06-2009 - PC-P60, czyli rodzina w komplecie (3%)
01-03-2010 - Samsung GT-I8000, czyli Omnia II (3%)
11-04-2005 - Wewnętrzna i zewnętrzna czyli 2 nagrywarki DVD LG (3%)
15-07-2005 - Mocy przybywaj - czyli 9 zasilaczy do boju (3%)
24-12-2006 - 2x2 = 4 czyli CORE 2 QUAD QX6700 w akcji (3%)
09-11-2009 - LG Flatron W2234S vs Dell 2209WA - czyli co różni TN i IPS? (3%)
03-05-2004 - Śledzenie to moja specjalność, czyli QuickCam Sphere (3%)
05-08-2009 - LEADTEK WINFAST PxVC1100 - SPURSENGINE CZYLI CELL I CUDA W PC? (3%)

___________________________
Więcej artykułów



Redakcja serwisu FrazPC.pl nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe
w wyniku użytkowania jakichkolwiek materiałów ukazujących się na łamach FrazPC.pl.
Copyright © FrazPC.pl 1997-2010
| Online: 1856 | Online w dziale: 91 | Odsłony: 609,813,745 | Czas generacji strony: 0.0501 s |