Recenzja LG Swift 7 i Windows Phone 7
Wystarczy sięgnąć pamięcią wstecz, aby przypomnieć sobie czasy, gdy na rynku smartfonów panował jedynie system Windows Mobile. Przez lat platforma Microsoftu doczekała się zaledwie kilka aktualizacji, które nawiasem mówiąc wprowadzały jedynie zmiany kosmetyczne. Jednakże na horyzoncie pojawiła się konkurencja, która udowodniła, że interfejs może być przyjazny użytkownikowi przy jednoczesnym zwiększeniu funkcjonalności samego systemu operacyjnego. Był to początek schyłku panującego króla, który obecnie jest już raczej ciekawostką. Microsoft dostrzegł, że jego tonący statek opuszczają wszyscy dotychczasowi partnerzy, a dziury są zbyt rozległe, aby ratować trupa. Ostatecznie podjęto decyzje na puszczenie w niepamięć Windows Mobile i stworzenie zupełnie od podstaw nowej platformy – Windows Phone 7. Oczekiwania były ogromne, ale premiera systemu spotkała się z dość chłodnym przyjęciem. Mimo to wielu producentów zdecydowało się dać szanse gigantowi z Redmond i stworzyli urządzenia odpowiadające dość wygórowanym wymogom systemu Windows Phone 7. Do tej grupy zalicza się również LG Electronics, który jakiś czas temu wypuścił na rynek smartfona Swift 7 (zwany też Optimus 7) i właśnie o nim będzie poniższa recenzja.
Co w opakowaniu?LG Swift 7 dociera do użytkownika w dość mało szałowym opakowaniu, które niczym ciekawym nie wyróżnia się na tle konkurencyjnych propozycji. Natomiast po usunięciu warstwy wierzchniej, na której widnieją informacje dotyczące najważniejszych punktów specyfikacji oraz zdjęcie samego urządzenia, to naszym oczom ukarze się ciekawostka. Otóż frontowa ścianka jest przeźroczysta i pokryta czymś na wzór brokatu, a tuż za nią możemy dostrzec ładnie wyeksponowanego bohatera owej recenzji – wygląda to bajecznie. Wewnątrz opakowania znajdziemy oczywiście telefon i kilka istotnych akcesoriów oraz instrukcję obsługi, ale bardzo prozaicznie napisaną. Niewielka ładowarka sieciowa wykorzystuje kabel USB, czego osobiście nie cierpię. Uważam, że użytkownik powinien otrzymać oba elementy, które mogą funkcjonować samodzielnie. Warto natomiast zwrócić uwagę na stereofoniczny zestaw słuchawek dokanałowych, który może nie należy do segmentu Hi-end, ale oferowany dźwięk może nas miło zaskoczyć i z całą pewnością nie uszkodzi nam naszego układu słuchowego. Brzmienie jest wyjątkowo dobre i charakteryzuje się praktycznie każdym pasmem. Zestawowe słuchawki znajdą swoje zastosowanie w słuchaniu muzyki, w której pierwsze skrzypce odgrywa bas. Świetnie sprawdzają się w gatunku techno, pop, hip-hop, rap, itp., ale równie dobrze radzą sobie w nieco cięższym brzmieniu gitarowym. Atutem jest również wyjątkowo wyraźny wokal. Jednym słowem dołączone słuchawki są bardzo uniwersalne i powinny zadowolić większość nabywców. Warto również wspomnieć, iż w zestawie znajdziemy trzy pary gumek, które pozwolą na znacznie lepsze dopasowanie pchełek do naszego ucha, co w dużym stopniu wyeliminuje dźwięki zewnętrzne. Mimo to poziom głośności nie jest wystarczający i w bardzo hałaśliwych miejscach możemy mięć problem z komfortowym odsłuchem. Słuchawki posiadają mikrofon oraz jeden przycisk funkcyjny, ale do pełni szczęścia zabrakło regulacji głośności.
Specyfikacja LG Swift 7Jakiś czas temu świat obiegła informacja dotycząca wymagań minimalnych dla systemu operacyjnego Windows Phone 7 jakie Microsoft narzucił na producentów urządzeń GSM. Sam byłem zdumiony wygórowanymi żądaniami, których ówcześnie nie spełniał nawet najmocniejszy smartfon dostępny na rynku, czyli HD2. Dlatego z wielką ekscytacją podszedłem do oględzin specyfikacji Swift 7 (E900).

Produkt LG został wyposażony w całkiem pokaźny wyświetlacz LCD, którego przekątna wynosi nieco ponad 9 i pół centymetra. Ekran potrafi wyświetlić obraz w rozdzielczości 480 na 800 przy przeszło 16 milionach kolorów, czyli standard oczekiwań większości nabywców został spełniony. Należy również nadmienić, iż panel wykorzystuje pojemnościowe funkcje dotykowe, czyli miłośnicy rysików oraz obsługi urządzenia w rękawiczkach mogą sobie Swift 7 wybić z głowy.
Jednym z podstawowych kryteriów, jakie musiał spełniać smartfon, aby otrzymać certyfikat Microsoft, była moc obliczeniowa, która nie powinna być niższa niż 1GHz. Ten wymóg całkowicie spełnia recenzowany produkt LG, którego sercem stał się procesor Qualcomm QSD8650 z rodziny Snapdragon. Jest to typowy układ SoC (System on a Chip), który oparty jest na architekturze ARM i posiada procesor Scorpion, określany jako następca znanego Cortex-A8. Całość wspierana jest wydajną jednostką sygnałową DSP taktowana zegarem 600MHz, która wykorzystywana jest w podstawowych zadaniach. Oprócz tego Qualcomm wpakował do swojego potwora szereg dodatkowych modułów, takich jak: GPS siódmej generacji, modem GMS, sieć bezprzewodowa oraz Bluetooth. Dużym usprawnieniem jest także zaaplikowanie instrukcji dotyczących wsparcia dla obrazu wideo w rozdzielczości 720p. Za obróbkę zaawansowanej grafiki odpowiada układ AMD – Imageon Z430, który obecnie znany jest pod nazwą Adreno 200. Nie jest to oczywiście najwydajniejszy z dostępnych GPU na rynku, ale wydajność na poziomie 22 milionów trójkątów na sekundę, powinno pozwolić na uzyskanie wystarczającej płynności w większości aplikacji 3D. Należy przyznać, że Qualcomm QSD8650 stał się bezpośrednim rywalem Samsungowego S5PC110, a obie jednostki posiadają zbliżone możliwości. Osobiście uważam, że LG dokonało słusznego wyboru decydując się na taki procesor, aczkolwiek mam obawy, czy wydajna jednostka nie pochłonie w całości akumulatora litowo jonowego o pojemności 1500mAh, wszak producent podaje pobór na poziomie 500mW, co może się okazać przysłowiowym gwoździem do trumny dla Swift 7.
Dobra wrażenie pozostawia również pozycja dotycząca pamięci, jaką dysponuje produkt LG. Oczywiście ze względu na wymóg Microsoftu, sprzęt wyposażony w system Windows Phone 7 nie może posiadać dodatkowego gniazda umożliwiającego rozszerzenie pamięci użytkownika. Na szczęście recenzowane urządzenie posiada w zanadrzu, aż 16GB pamięci, ale nawet taka wartość może być dla wielu niewystarczająca. Świetnie natomiast wygląda sytuacja dotycząca pamięci RAM oraz ROM, którą producent w obu przypadkach ustalił na 512MB. Jest to wartość, która zapewnia swobodę działania systemu Windows Phone 7.
Niestety pozostałe elementy specyfikacji spełniają jedynie obecnie przyjęte normy dobrze wyposażonych smartfonów i w całym spisie nie znajdziemy raczej niczego szczególnego. Warto jeszcze poruszyć kwestię ceny, która wydaje się być dość mocno zażywna jak na taką klasę urządzenia. Drugim problem natomiast może być dostępność Swift 7, który na półkach sklepowych pojawia się niezwykle rzadko. Pytanie dlaczego? Czyżby odstraszała cena?
Poznaj LG Swift 7Specyfikacja pokazuje, że LG Swift 7 jest urządzeniem spełniającym standardy Windows Phone 7, ale nic ponadto. Jednakże południowokoreański producent postanowił uraczyć potencjalnych nabywców interesującą stylistyką oraz dobrą jakością wykonania. Swift 7 posiada niezwykle kompaktową konstrukcje, która imponująco ukrywa jego rzeczywiste gabaryty, aczkolwiek całość wygląda niezwykle solidnie. Produkt LG w żadnym wypadku nie można porównywać do tandetnych zabawek. Metalowe wykończenia sprawiają wrażenie, że jest to jeden z bardziej pancernych smartfonów jakie zagościły na rynku. Jedynym mankamentem mogą być gumowe wykończenia, które znacząco wpływają na poprawę komfortu użytkowania, ale trwałość tego materiału pozostawia wiele do życzenia. Design również jest nie przeciętny i może przyciągać uwagę, ale mam wrażenie, że projektanci przesadzili z jego zimnym charakterem. Z jednej strony jest to dobra informacja, bo sprzęt świetnie wpisuje się w świat biznesu, ale reszta klientów może nie być już tak zachwycona oprawą Swift 7.
Nad ekranem znajduje się jedyny głośnik jaki znajdziemy w urządzeniu, dlatego też odpowiada on zarówno za odtwarzanie wszelkich dźwięków multimedialnych jak i za rozmowy telefoniczne. Niestety takie połączenie nie okazało się sukcesem. Pierwszym problemem jest zbyt niska efektywność. Użytkownicy mogą mieć problem nawet z usłyszeniem dzwonka telefonicznego, a tym bardziej rozmówcy. Kolejną przeszkodą okazuje się jakość dźwięku, który często objawiał się trzeszczeniem lub zniekształceniem, a poziom mojego niezadowolenia wzrastał wraz z pogłaśnianiem Swift 7. Telefon nie został wyposażony w kamerę do wideo rozmów, więc ta kwestia pozostaje zamknięta dla produktu LG, a szkoda, bo Microsoft planuje w przyszłości wprowadzenie usługi zbliżonej do FaceTime od Apple. Zabrakło także diody powiadamiającej o ewentualnych nowych wiadomościach i nieodebranych połączeniach, co zapewne jest minusem. Jedynymi elementami, oprócz głośnika, są czujniki pomiaru światła oraz zbliżeniowy i oba sprawdzają się znakomicie w swoich rolach.
Pod ekranem bez większego zaskoczenia, ponieważ jednym z wymogów, jakie postawił Microsoft na producentach smartfonów, było wyposażenie ich w dokładnie trzy przyciski fizyczne o określonych funkcjach. Informacja ta wywołała sporo kontrowersji, ponieważ był to wyraźny znak stopu dla wielu urządzeń, które oczekiwały na aktualizacje systemu. Wróćmy jednak do podstawowego tematu, czyli jaką funkcje spełniają owe przyciski. Patrząc od lewej, otrzymujemy klawisz cofania, następnie powrót do głównego okna i na koniec pozostaje nam wyszukiwarka Bing lub po dłuższym przytrzymaniu aktywuje się funkcja sterowania głosowego. Ciekawostką jest środkowy przycisk, który jest w kształcie wypukłego logo Windows. Może nie jest nic nadzwyczajnego, ale dodaje ciekawego smaczku. Wszystkie klawisze są sporych rozmiarów, a klik jest wystarczająco wyraźny, aby wyczuć go pod naszymi palcami. Niestety jako materiał wierzchni wykorzystano gumę, która może zapewnia wysoki komfort, ale jest niezwykle podatna na ścieranie. W zaledwie kilka dni pojawiły się w tym miejscu liczne zarysowania, co zaburzyło wygląd Swift 7.
Dół urządzenia jest lekko zaoblony i również pokryty warstwą czarnej gumy, zaś jedynym elementem jaki tam widnieje, to otwór skrywający mikrofon. Niestety w okresie testowania nie byłem zadowolony z jakości wyłapywanego dźwięku, który odznaczał się sporym zniekształceniem. Wielokrotnie mogłem przekonać się, że głos jakby faluje i brzmi nadzwyczaj nie naturalnie. Natomiast nie zauważyłem negatywnych aspektów odnośnie efektywności mikrofonu. Nawet przy znacznych odległościach od źródła dźwięku, smartfon wyłapywał go bez większego problemu. Góra wykonana jest w podobny sposób, co dolna część, a podstawowymi elementami są przycisk zasilania, który pełni również funkcji wygaszacza ekranu oraz gniazdo słuchawkowe typu Jack 3,5mm.
LG Swift 7 posiada wyjątkowo poważny design, jeżeli patrzymy na niego z profilu. Sprawia wrażenie niezwykle mocnego urządzenia. Na lewym boku, w górnej części znajduje się przycisk regulacji głośności urządzenia, zaś po przeciwnej stronie możemy dostrzec spust aparatu oraz gumową zaślepkę skrywającą port micro USB. Tego typu osłona skutecznie chroni przed każdym intruzem, a nawet użytkownikiem. Dostanie się do wnętrza jest praktycznie nie możliwe bez wcześniejszego wyhodowania odpowiednio długich paznokci… straszny bubel konstrukcyjny.
Niezwykle efektownie wygląda tył urządzenia, za sprawą solidnej i dużej osłony baterii. Ciemny, szczotkowany metal nadaje Swift 7 niesamowitej wyrazistości. Oczywiście wygląd to nie jedyna zaleta tego rozwiązania. Użyty materiał jest wystarczająco odporny, aby zachować odpowiedni wygląd przez długi okres użytkowania. Drugim interesującym elementem, który przyciąga uwagę, jest aparat. Producent mocno wyeksponował tę cześć Swift 7 i był to niezwykle udany zabieg. Oprócz aparatu z matrycą 5 megapikseli, odnajdziemy tam jeszcze lampę błyskową typu LED oraz lustro pomagające w tworzeniu autoportretów. Optyka jest umiejscowiona w niewielkim otworze, którego ścianki skutecznie chronią przed ewentualnym uszkodzeniem, ale jest to również siedlisko brudu, a usunięcie ewentualnych paprochów i kurzu stanowi ciężkie wyzwanie. Zobaczmy teraz, co Windowsowski smartfon kryje wewnątrz, aby się o tym przekonać należy skorzystać ze specjalnego przycisku zwalniającego zaczep. Taki system gwarantuje nam spokój, że nasz telefon nie otworzy się samoczynnie w naszej kieszeni lub torebce.
Wnętrze bez niespodzianek, gdzie podstawą jest stosunkowo nieduży i lekki akumulatorek litowo-jonowy o pojemności 1500mAh. Z wiadomych względów (wymagania WP7) zabrakło slotu karty pamięci.
Swift 7 na Windows Phone 7Windows Phone 7 jest próbą powrotu Microsoftu do gry na rynku smartfonów, który utracił przez swoje lenistwo. Konkurencja, w czasie snu Panów w Redmond, nie przespała swojej okazji i stworzyli wyjątkowo ciekawą alternatywę, która pozwoliła rozwinąć skrzydła coraz to wydajniejszym jednostkom. Microsoft jednak nie złożył broni i postarał się stworzyć nową linię ataku, która początkowo wzbudziła wiele kontrowersji, ale również zainteresowanie. Windows Phone 7 definitywnie zrywa z korzeniami, jakie dawała poprzednia platforma. Nowy interfejs, nowe aplikacje, to spore wyzwanie, bo konkurencja zbudowała już solidną markę, która znajduje rzeszę fanów na świecie. Dlatego Microsoft próbuje się nieco wyróżnić na tle pozostałych platform i zamiast zwiększać możliwości personalizacji interfejsu, stawia na standaryzacje. Ludzie z Redmond wymyślili sobie świat, w którym wszystkie smartfony z ich system będą wyglądały praktycznie tak samo. Przyznaje jest to odważna koncepcja i nawet potrafię znaleźć w tym uzasadnienie. Jeden system, identyczny na każdym urządzeniu to łatwość wprowadzania usprawnień oraz tworzenia nowych aplikacji. Jednakże jest to zaleta głównie dla producenta, bo użytkownicy pragną się wyróżniać czymś więcej niż tapetą czy motywem.
Zablokowany ekran, na którym widnieje data z godziną oraz informacjami zbliżających się terminów z kalendarza lub ilością nieodebranych połączeń i nieprzeczytanych wiadomości, możemy usunąć za pomocą przeciągnięcia palca w górę wyświetlacza. Niestety jest to pierwszy problem w nowym systemie, który nie zawsze chce współpracować z użytkownikiem. Częstą sytuacją jest nie możliwość przeciągnięcia ekranu do samej góry, co powoduje ponowne zablokowanie. Oczywiście drugie podejście zazwyczaj kończy się sukcesem, ale najwyraźniej coś zostało niedopracowane. Podstawą interfejsu jest ekran główny, na który składają się sporych rozmiarów kwadraty będące skrótami do poszczególnych funkcji urządzenia lub aplikacji. Jest to coś na wzór widgetów znanych z innych platform, ale o ograniczonych możliwościach, sprowadzających się do wyświetlania odpowiedniego tekstu lub fotografii. Przyznam, że pod względem graficznym ma to nieco archaiczny wygląd, ale zapewne znajdą się osoby, które docenią prostotę interfejsu Windows Phone 7. Z całą świadomością mogę wyrazić opinię, iż jest rozwiązanie banalne, ale przemyślane i zapewniające łatwość korzystania. Użytkownik posiada możliwość edytowania zawartości ekranu głównego oraz decydowaniu o kolejności pojawiania się owych kwadratów. Przesunięcie palcem w lewo po ekranie przenosi nas do kolejnego ważnego miejsca w systemie Microsoftu, czyli listy wszystkich dostępnych aplikacji. Ponownie mamy do czynienia z kwadratami, ale w znacznie mniejszej formie, a dodatkowo obok widnieje nazwa każdego z programów. Oczywiście każdy skrót można przenieść na ekran podstawowy.
Po przytrzymaniu wybranej aplikacji pojawia się menu umożliwiające przypięcie programu lub jego skasowanie. Jak można zauważyć, personalizacja interfejsu jest ograniczona praktycznie do minimum. Użytkownik może jedynie decydować o podstawowej barwie ikon oraz zmiany tła z czarnego na biały. Owe ustawienia nie dotyczą jedynie ekranu głównego i prowadzą one również do przekształcenia książki adresowej, spisu połączeń czy centrum wiadomości. Warto również wspomnieć, iż Windows Phone 7 posiada ograniczony zestaw tapet, który nie może być rozszerzony przez propozycje użytkownika. Podobnie jest z dźwiękami, tu również posiadamy do wyboru zestaw 30 odgłosów i możemy jedynie pomarzyć o wykorzystaniu swojego ulubionego utworu. Oczywiście Microsoft już zapowiedział, że w najbliższych aktualizacjach postara się uporać z tą jakże śmieszną niedogodnością. Ważniejszym natomiast problemem, z punktu widzenia polaka, jest brak możliwości wyboru rodzimego języka. System obecnie sprowadza się do zaledwie pięciu wersji językowych, ale i w tej kwestii Microsoft zajął już odpowiednie stanowisko i obiecał naprawić swój błąd. Niestety nie wiadomo, czy brak języka polskiego jest uznawany przez ludzi z Redmond jako niedopatrzenie. Warto również powiedzieć, że większość rzeczy w systemie opiera się na tak zwanych Hubach. W praktyce jest to połączenie wielu rozwiązań jakie widzieliśmy już w innych systemach z zasobami internetowymi. Przykładem jest książka adresowa, która oprócz tradycyjnego spisu, pozwala na integrowaniu całości z serwisami społecznościowymi. Żyjemy w czasach gdzie Internet staje się dobrem podstawowym i ogólnodostępnym, dlatego łączenie systemu w smartfonie z „globalną wioską”, nie powinno nikogo dziwić.
System Microsoftu zawsze posiadał przewagę nad konkurencją ze względu na wyposażenie go w pakiet narzędziowy Office. Nowa platforma również nie jest pozbawiona tej potężnej broni. Użytkownik może korzystać z aplikacji Word, Excel, OneNote oraz Power Point. W przypadku tego ostatniego, możliwe jest jedynie przeglądanie gotowych już prezentacji, natomiast pozostałe posiadają ograniczone funkcje edycyjne, które sprowadzają się jedynie do wprowadzania tekstu z wyborem koloru oraz właściwości czcionki. Formularze kalkulacyjne pozwalają na tworzenie obliczeń, ale wszelkie wzory musimy tworzyć samodzielnie. Jedną z największych bolączek nowej odsłony WP7 jest brak możliwości korzystania z funkcji kopiuj – wklej. Przyznam, że znacząco utrudnia to pracę w Excelu. Oczywiście władze Microsoftu zapowiedziały już wprowadzenie owej opcji przy okazji najbliższej aktualizacji, ale czy wypełnią obietnicę?
Pakiet Office nie wyczerpuje listy dostępnych narzędzi, jakie otrzymujemy wraz z system, ale ilość pozostałych pozycji nie jest nadto obszerna. Użytkownik może skorzystać z funkcji alarmu, który pozwala na wybranie dnia, w którym będzie budzik aktywny oraz wybrać jeden z kilku dostępnych dźwięków. Następną pozycją jest kalendarz o stosunkowo prostej formie graficznej. Niestety czytelność może być utrapieniem dla osób ze słabszym wzrokiem, ponieważ użyta czcionka jest małych rozmiarów, a żadna z opcji nie umożliwia jej zmiany. Sam kalendarz posiada trzy tryby widoku, które mogą ukazywać poszczególny dzień, układ miesięczny lub wyłącznie wpisy z najbliższych dni. W trakcie tworzenia nowego wydarzenia, możemy skorzystać z licznych opcji, które na dziś są standardem (miejsce spotkania, osoby towarzyszące, godzina itd.). Ostatnim narzędziem na liście jest kalkulator, który posiada również zaawansowany zestaw obliczeń matematycznych.
Mała ilość przeinstalowanych aplikacji może początkowo odstraszać, ale w pogotowiu jest Market Place. Jest odpowiedź na sklepy konkurencyjnych systemów Google, czy Apple, który opracował Microsoft. Market Place posiada trzy podstawowe kategorie, w których znajdują się programy, gry oraz muzyka. Dodatkowo użytkownicy sprzętu LG mogą cieszyć się z nawiązanej współpracy pomiędzy południowokoreańskim potentatem, a władcą systemów z Redmond, która zakłada bezpłatny dostęp do wybranych aplikacji. W specjalnej kategorii będą pojawiać się pełne wersje programów, które mogą okazać się niezwykle pomocne w codziennym użytkowaniu smartfona. Aktualizacja listy ma odbywać się, co dwa miesiące, w której ma zawsze pojawić się 10 nowych aplikacji, zastępując dotychczasowe. Do momentu uaktualnienia każdy posiadacz smartfona LG z Windows Phone 7 na pokładzie, będzie mógł pobrać dane programy zupełnie za darmo. W okresie testowania mogłem przekonać się, że proponowane aplikacje są naprawdę wysokiej jakości i użyteczne. Przykładem może być „Tool Box”, w którym znajdziemy rozbudowane narzędzia, pozwalające nam na konwertowanie jednostek, sprawdzenie czasu na świecie, listy świąt oraz wolnych dni w poszczególnych państwach świata, licznik ilości dni, kalkulator obniżek cenowych, poziomice, wielokolorową latarkę, a nawet symulator gier liczbowych, który pomoże nam w wybraniu szczęśliwych numerków. Kolejną interesującą aplikacją jaką udało mi się odnaleźć na liście, był „Photo Stylist”, który umożliwia edytowanie zdjęć. Za pomocą suwaków możemy dowolnie manipulować kolorami, kontrastem itd. Wyjątkowo pomysłowym programem okazał się „Look ‘n’ Type”, który pozwala na pisanie SMS, ale w tle widzimy podgląd z kamery zamontowanej z tyłu urządzenia. Za sprawą tej aplikacji możemy iść swobodnie przez miasto i rozmawiać za pomocą wiadomości, bez obawy, że wpadniemy na jakąś przeszkodę. Oczywiście to tylko propozycje, które w chwili publikacji owej recenzji mogą być już nieaktualne. Jednakże pokazuje, to dość dobrze obrany kierunek przez LG, bo firma daje nam wartościowe aplikacje, aniżeli przysłowiowe gnioty. Warto również wspomnieć, że programy, które opracuje firma LG, będą również bezpłatne i to dożywotnio. Brawo za takie podejście.
Wróćmy jednak do podstawowego sklepu, który dostępny jest już dla wszystkich użytkowników systemu WP7. Jak już wspomniałem wcześniej całość opiera się na trzech podstawowych kategoriach, ale dodatkowo może pojawić się jeszcze jedna pozycja, w postaci aktualizacji. System automatycznie wyszukuje uaktualnienia zainstalowanych programów w pamięci urządzenia i informuje o tym użytkownika. Możliwe jest sprawdzenie jakie zmiany wprowadza poprawka, a dla ułatwienia pojawia się opcja zaktualizowania wszystkiego. Każda z kategorii zaczyna się od ukazania wyszczególnionych pozycji na dany dzień (w przypadku muzyki, będzie to artysta tygodnia), zaś ich okładki tworzą również tło. Będąc w programach możemy zwinnym ruchem palca w lewo po ekranie przenieść się do podkategorii, gdzie możemy wybrać jakiego rodzaju interesuje nas aplikacja. Dalej znajdziemy podział na najlepsze, najnowsze, darmowe oraz najdłużej popularne. W przypadku gier lista ekranów jest nieco inna i dzieli się na posiadaną kolekcje zainstalowanych, wiadomości o nowinkach dotyczących pozycji w Market Place, Xbox Live, najlepsze, darmowe, nowe i dopiero na samym końcu znajdziemy kategorie z wszystkimi „umilaczami”.
Warto w tym miejscu powiedzieć nieco o Hubie Xbox Live, którego interfejs przypomina ten znany z samej konsoli. Oczywiście oprócz dostępu do zainstalowanych w pamięci gier, mamy również możliwość połączenia naszego smartfona z kontem założonym w Xbox Live. Dzięki temu będziemy mogli tworzyć listę przyjaciół oraz zbierać punkty za osiągnięcia w grach. Ciekawostką jest pojawienie się naszego awatara jakiego zbudowaliśmy za pomocą konsoli, na ekranie naszego smartfona. Należy jednak pamiętać, iż nie wszystkie gry współpracują z Hubem Games i nie pojawią się one na liście kolekcji, a jedynie w liście aplikacji. Ostatnią kategorią na liście Market Place jest sklep muzyczny. Powitalny ekran prezentuje zawsze wykonawcę tygodnia, a następnie możemy zobaczyć wyszczególnione płyty i wreszcie docieramy do najnowszych propozycji, najwyżej ocenianych albumów oraz podobnie jak w grach, kategorie. W przypadku tego ostatniego otrzymujemy kolejny zestaw podziału, przedstawiający nowe albumy oraz najwyżej notowanych wykonawców, płyt i poszczególne utwory. Niezależnie od tego czy jesteśmy w sekcji gier, aplikacji lub piosenek, to wszystkie posiadają dokładny opis, ewentualne zdjęcia, powiązania z podobnymi propozycjami oraz komentarze innych użytkowników. Ciekawostką natomiast jest możliwość wypróbowania wszystkiego, co znajduje się w Market Place. Utwory udostępnione są w formie 30 sekundowej próbki, zaś gry oraz aplikacje możemy instalować i w zależności od decyzji twórcy, posiadają one limit uruchomień lub czasowy. To genialne rozwiązanie, które umożliwia nam zasmakowania każdego tytułu ze sklepu i ewentualnym podjęciu decyzji zakupu. Market Palce obecnie nie dysponuje ogromną ilością aplikacji, ale każdego dnia przybywa nowych pozycji. W chwili testowania Swift 7 było ich blisko 4 tysiące. Oczywiście znalezienie odpowiedniej rzeczy było by niemożliwe bez wyszukiwarki.
Na szczęście sklep dysponuje tak ową, ale w jej opcjach brakuje możliwości zawężenia poszukiwań. W rezultatach pojawią się wszystkie pasujące odniesienia zarówno w aplikacjach, grach jak i muzyce. Ogólnie muszę przyznać, że sklep opracowany przez Microsoft odznacza się przemyślanymi rozwiązaniami oraz niezwykle prostym interfejsem. Niestety na koniec muszę wspomnieć o dość poważnej wadzie, która dotyka mieszkańców wielu państw, w tym również Polski. Microsoft blokuje dostęp do dobrodziejstw swojego sklepu, jeżeli użytkownik nie zarejestruje się jako obywatel takich krajów jak: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Australia, Austria, Belgia, Kanada, Francja, Niemcy, Hong Kong, Indie, Irlandia, Włochy, Meksyk, Nowa Zelandia, Singapur, Hiszpania oraz Szwajcaria. Jeżeli chcemy uniknąć problemu, to podczas zakładania konta w Windows Live, które jest niezbędne do korzystania z wielu opcji Windows Phone 7, musimy skłamać podczas wyboru miejsca pochodzenia i wybrać jeden z powyższych (sytuacja również dotyczy obsługi opcji Xbox Live). Jest to wyjątkowo niepoważne podejście do klienta i jeżeli Microsoft nie zmieni swojej polityki, to szybko utraci rynek smartphonów nie tylko w Polsce.
Jeden z fizycznych przycisków pod ekranem, przenosi nas do internetowej wyszukiwarki Bing. Podobnie jak rozwiązanie na komputery stacjonarne i w tym przypadku tło zmieniane jest każdego dnia. Nowością natomiast jest pojawiające się trzy białe kwadraty, których naciśnięcie powoduje pojawienie się tekstu z faktem dotyczącym danej fotografii. Sama wyszukiwarka pozwala na znalezienie odpowiedniej frazy w Internecie, czyli raczej nic odkrywczego.
Podobnie jak większość zaawansowanych systemów, również Windows Phone 7 umożliwia korzystanie z funkcji głosowego sterowania. Możemy w ten sposób wyszukiwać rzeczy w Internecie, uruchamiać aplikacje oraz funkcje w telefonie i wykonywać połączenia. Rozpoznawanie głosowe aktywuje się poprzez przytrzymanie przycisku fizycznego w kształcie logo Windows. Niestety system jest wyjątkowo niedopracowany i często popełnia błędy. Szybszym sposobem na wykonanie pożądanej akcji jest skorzystanie z ekranu i palca, aniżeli mikrofonu i naszego głosu.
Dla szerokiego grona nabywców, niewątpliwym atutem Swift 7 będzie integracja systemu z popularnym serwisem społecznościowym Facebook. Przygotowana aplikacja jest wyjątkowo ciekawie zaplanowana i pozwala na łatwe przeglądanie zasobów powiązanych z naszym kontem. Użytkownik otrzymuje praktycznie pełny wachlarz opcji, który dostępny jest z poziomu zwykłej przeglądarki. Do szczęścia brakuje jedynie możliwości korzystania z aplikacji i gier. Oczywiście użytkownik nie musi ograniczać się wyłącznie do Facebook, w Marketplace odnajdziemy szereg innych aplikacji, które pomogą nam śledzić losy najbliższych. Idealnym przykładem jest Twitter App, który funkcjonalnością nie ustępuje rozwiązaniu znanemu ze stacjonarnych komputerów. Istnieje możliwość obsługi wielu kont, ale połączyć możemy się tylko z jednym w danej chwili. Aplikacja automatycznie śledzi wybranych użytkowników i pobiera informacje z sieci, na które możemy natychmiast odpowiedzieć. Podczas tworzenia własnego wpisu istnieje możliwość uzupełnienia go zdjęciem z aparatu lub pamięci urządzenia. Jedynym mankamentem jest brak możliwości połączenia aplikacji z Hubem kontaktów (People), tak jak jest to w przypadku programu Facebook.
Ze względu na brak obsługi Adobe Flash w przeglądarce, Microsoft opracował specjalną aplikacje, która pozwala na oglądanie filmów z serwisu YouTube. Po jej załadowaniu możemy zobaczyć zawartość witryny w Internet Explorer, ale po wybraniu danego obrazu, na ekranie pojawia się odpowiedni odtwarzacz.
Mimo, iż Microsoft posiada doświadczenie w systemach operacyjnych na urządzenia mobilne, to Windows Phone 7 tego nie potwierdza. Mam wrażenie, że Panowie z Redmond obrali identyczną strategie, co niegdyś Apple. Jednakże kuszenie nabywcy niekompletnym systemem może się nie sprawdzić, bo brakuje w nim pewnego elementu, którym odznaczał się iOS, czyli innowacyjności. Szczerze doceniam prostotę interfejsu, ale jego oprawa graficzna nie przypadła mi do gustu, bo wygląda jak z poprzedniej epoki. Oczywiście są tego plusy, w postaci szybkości działania. Windows Phone 7 w połączeniu z recenzowanym smartfonem LG, zaskoczył mnie wysoką wydajnością. W rezultacie użytkownik otrzymuje pożądaną akcje w mgnieniu oka. Kolejną rzeczą w interfejsie wartą podkreślenia jest dolne menu, które pojawia się niemal w każdej aplikacji. Po jego rozwinięciu otrzymujemy zestaw wszystkich dostępnych opcji. Niestety mankamentem jest użyta czcionka, która dla wielu osób może być nieczytelna.
Wraz z definitywnym odcięciem się Windows Phone 7 od szóstej wersji, zabrakło wielozadaniowości. Pytanie tylko dlaczego Microsoft próbuje być jak Apple, czyżby zazdrość? Niestety system nie umożliwia uruchamiania wielu aplikacji jednocześnie, które zostały stworzone przez zewnętrznych deweloperów. Natomiast pojawia się zalążek wielozadaniowości dla programów zintegrowanych bezpośrednio z systemem. Przykładem jest odtwarzacz muzyczny, który możemy zminimalizować, ale muzyka nie zostanie wstrzymana. Innym przykładem jest klawisz powrotu, który pozwala cofnąć się do poprzednio uruchomionej aplikacji, która pojawi się na takim etapie w jakim ją zostawiliśmy. Natomiast skorzystanie z przycisku Home, definitywnie zamyka aplikacje i wszystkie dotychczasowe dane zostają utracone. Identycznie sytuacja wygląda, gdy wygasimy ekran. Oczywiście wszystko wskazuje, że wielozadaniowość pojawi się za jakiś czas i zapewne Microsoft będzie ekscytował się tym jak małe dziecko. Oj za bardzo przypomina to historię iOS.
Wideorecenzja LG Swift 7Wiedorecenzja przedstawiająca konstrukcje urządzenia oraz interfejs graficzny
Użytkowanie LG Swift 7 i jakość wyświetlaczaSmartfon wykonany przez LG, to kawał dobrego rzemiosła. Wszystkie elementy świetnie pasują do siebie, dzięki czemu nie uświadczymy nawet najmniejszych odgłosów skrzypienia. Użyte materiały świadczą o solidności sprzętu, a jedyną piętą achillesową są gumowane wykończenia, które charakteryzują się stosunkowo niską odpornością na uszkodzenia mechaniczne. Swift 7 odznacza się wysoką ergonomią i korzystanie z niego to czysta przyjemność. Niestety ze względu na użycie metalowych komponentów, waga urządzenia jest nieco wyższa niż wiele konkurencyjnych produktów. Jednakże ciężar ten nie ciągnie nas do ziemi - po prostu czuć go w dłoni. Zaletą Swift 7 jest zastosowanie ekranu z przekątną poniżej 10 cm, co wydaje się optymalnym rozwiązaniem dla większości użytkowników. Obsługa telefonu przy pomocy jednej dłoni, nie stanowi wyzwania. Oczywiście na taki stan rzeczy, ogromny wpływ mają znakomite funkcje dotykowe. Wykorzystana technologia pojemnościowa (należy pamiętać, że telefon można obsługiwać wyłącznie gołymi rękoma) odznacza się wysoką precyzją oraz szybkością działania. Wyświetlacz wychwytuje nawet najdrobniejsze muśnięcia palcem. Rozczarowaniem natomiast okazuje się jakość wyświetlanego obrazu. Oczywiście dorównuje on większości dostępnych smartfonów na rynku, ale raczej tym z niższej półki. Obraz nie jest wystarczająco ostry, aby zapierał dech w piersiach. Jedynymi atutami są wysoki współczynnik kontrastu oraz nasycenie kolorów, ale w ogólnym rozrachunku całość wygląda dość sztucznie. Świetnie natomiast ekran sprawdza się poza czterema ścianami, gdzie słońce stanowi poważny problem dla wielu smartfonów. Swift 7 nie zalicza się do tego grona. Nawet przy odbijającym się słońcu w ekranie, można odczytać bez problemu jego zawartość.
Również odporność wyświetlacza na uszkodzenia mechaniczne, to duży atut produktu LG. W krótkim okresie testowania nie zapewniłem wygód recenzowanemu urządzeniu. Noszenie w kieszeni z kluczami, monetami oraz innymi przydatnymi, ale ostrymi rzeczami, to środowisko, w którym Swift 7 czuł się znakomicie. Jedynie gumowe elementy pokazywały coraz to nowsze przetarcia i szramy. Jedynym wrogiem wyświetlacza jest tłuszcz, który osadza się błyskawicznie na szklanej powierzchni, ale jego usunięcie wymaga nieco pracy. Niestety odciski palców widoczne są nawet przy zapalonym ekranie i utrudniają korzystanie ze smartfona.
Wiadomości SMS/MMS/E-mailW centrum wiadomości nie znajdziemy niczego odkrywczego. Podobnie jak konkurencja całość opiera się na układzie wątków przypisanych do danych kontaktów. W każdym z nich znajdziemy zestaw całej konwersacji z daną osobą, w formie czatu. Wiadomości są wyraźnie odseparowane za pomocą chmurek w kolorze, jaki obraliśmy za podstawowy motyw. Całość posiada układ chronologiczny, gdzie na dole znajduje się najnowszy SMS lub MMS. Niestety wielkość czcionki jest wyjątkowo mała i odczytanie wiadomości może stanowić problem dla ludzi ze słabszym wzrokiem. W celu utworzenia odpowiedzi wystarczy dotknąć białą chmurkę znajdującą się u dołu ekranu. Oczywiście możemy także tworzyć zupełnie nową konwersacje, poprzez wciśnięcie plusa w głównym oknie wiadomości. Dodawanie odbiorcy wykonane jest wzorowo, czyli po wpisaniu pierwszej litery pojawiają się pasujące propozycje. Użytkownik może przekształcić każdą wiadomość w MMSa, ale jedynie graficznego. Niestety Windows Phone 7 na obecną chwilę nie pozwala na przesłanie obrazu wideo. Niczym natomiast nie zaskakuje pełnowymiarowa klawiatura, która działa w trybie portretowym oraz horyzontalnym. Przyciski są nieco małe, ale spisują się znakomicie podczas pisania, co jest zasługą precyzyjnego działania funkcji dotykowych. Przyznam, że dawno nie miałem okazji korzystać z tak wydajnej klawiatury, która zapewniała wyjątkowo szybkie i bezbłędne pisanie. Dodatkiem jest także możliwość skorzystania z używania słownika, ale tylko jeśli komunikujemy się w języku obsługiwanym przez system, czyli polski odpada. Warto również zapamiętać, że skorzystanie z fizycznego przycisku cofnij, podczas pisania wiadomości, skutkuje utratą całej treści.
Klient pocztowy został całkiem ciekawie opracowany przez Microsoft. Konfiguracja jest uproszczona praktycznie do minimum i możemy skorzystać z praktycznie każdego dostawcy, w tym Google i Yahoo. Co ciekawe, skrót do dowolnie wybranej skrzynki można umieścić na głównym pulpicie. Podstawowy ekran skrzynki odbiorczej ukazuje listę wszystkich e-mailów, wraz z tytułem i początkiem treści. Niestety brakuje możliwości katalogowania pocztą i użytkownikowi pozostaje jedynie odznaczenie e-maila jako nieprzeczytanego, oflagowanego lub pilnego. Klient obsługuje wszelkie załączniki z dokumentami (pakiet Office, PDF) oraz plikami multimedialnymi. Niestety przy próbie wysłania zdjęcia, musimy liczyć się z automatyczną optymalizacją, która dokonuje zmniejszenia rozdzielczości i jakości.
Przeglądarka oraz GPSPodczas pierwszego korzystania z przeglądarki internetowej w Windows Phone 7, doszedłem do wniosku, że przepaść jaka dzieli najnowszą wersje z dotychczasową jest ogromna. Przyznam, że od jakiegoś czasu byłem ogromnym przeciwnikiem rozwiązania Microsoftu, ale najnowsza propozycja dość mocno mnie nawróciła. Zaskoczony byłem niesamowitą szybkością nowego Internet Explorer, który wyjątkowo sprawnie generuje nawet skomplikowane strony internetowe. Nawigowanie jest po prostu płynne i intuicyjne. Użytkownik może swobodnie kontrolować powiększaniem witryny przy użyciu multidotyku lub skorzystać z automatycznego przybliżania i oddalania za pomocą podwójnego tąpnięcia w wybrany fragment. W tym miejscu pojawia się kolejna zaleta systemu, która objawia się automatycznym dopasowaniem zawartości witryny (głównie dotyczy to tekstu) do wyświetlanego obrazu. Funkcja ta działa znakomicie. Ponadto przeglądarka dysponuje szeregiem innych opcji, jak działanie w trybie horyzontalnym, możliwość otwierania kilku witryn jednocześnie, korzystania z funkcji historii oraz tworzenia listy ulubionych stron. Brakuje natomiast obsługi Flash oraz możliwości kopiowania tekstu. Ostatecznie jednak muszę ocenić bardzo pozytywnie dokonania Microsoftu w dziedzinie przeglądania stron internetowych.u
Swift 7 wyposażony jest w moduł GPS, który stosunkowo szybko wyłapuje sygnał satelitów, którego już nie gubi. Oczywiście dla pełnego wykorzystania potencjału systemu nawigacji, potrzebna jest odpowiednia aplikacja. Niestety produkt Microsoftu stawia dopiero pierwsze kroki na rynku, więc lista propozycji jest ograniczona. Na otarcie łez otrzymujemy wraz z Windows Phone 7 aplikacje Bing Maps, która jest odpowiednikiem Google Maps, ale z większą ilością opcji. Program pozwala na szybkie określenie naszej pozycji oraz wyznaczenie trasy i wyszukiwanie danego miejsca. Niestety mapy posiadają dość kiepskie pokrycie w Polsce i nastawione jest ono raczej na główne arterie. Niemniej jednak aplikacja rokuje dobrą przyszłość i jeżeli Panowie z Redmond uzupełnią braki, to stanie się ona również użyteczna dla Polaków i innych zapomnianych narodach. Drugim problemem jest stosunkowo trudny interfejs. Podczas wytyczania trasy natkniemy się na morze opcji, które pojawiają się na kolejnych ekranach, co wydłuża znacząco czas pracy. Ciekawie natomiast zaprojektowane są mapy, które przy większej skali ukazane są w formie drogowej, zaś przy odpowiednim przybliżeniu widok automatycznie zmienia się na obraz hybrydowy (drogowy i satelitarny).
Książka adresowa i jakość połączeńPeople Hub, to w rzeczywistości typowa książka adresowa, która różni się tylko jednym detalem. Użytkownik otrzymuje dostęp do kilku ekranów, z czego pierwszy stanowi listę wszystkich kontaktów, następny prowadzi nas do świata Facebook, a ostatni pełni funkcje ostatnio użytych. Zacznijmy jednak od książki, która wygląda wyjątkowo prosto i schludnie. Dużym atutem jest czytelność tego elementu, chociaż ponownie problemem jest użyta czcionka o niezbyt dużych rozmiarach. Mimo to sama koncepcja jest niezwykle przyjazna dla użytkownika. Wszystkie wpisy mogą być wyróżnione miniaturką zdjęcia, a nazwy ukazują się w układzie alfabetycznym (można zdecydować czy decyduje o tym imię lub nazwisko) i są odseparowane dużymi kwadratami z poszczególnymi literami. Dotknięcie tego elementu ukazuje planszę z podświetlonymi literami, które występują w spisie i pełnią one funkcje skrótów. Niestety lista nie posiada możliwości szybkiego wybierania numeru lub wysłania wiadomości, aby tego dokonać musimy wejść w dany profil, gdzie pod zdjęciem pojawiają się wszystkie dostępne opcje (zadzwoń, wyślij wiadomość, wyślij e-mail, itd.). Oczywiście każdy wpis może posiadać nieco więcej informacji, jak kilka numerów, adresów e-mailowych, data urodzin, miejsce pracy lub zamieszkania, rocznice czy imiona dzieci. Jednym słowem – standard. Ważną natomiast informacją jest możliwość łączenia kontaktów z profilami na Facebook. Jednakże to użytkownik decyduje o korzystaniu z tego serwisu społecznościowego. Jeżeli zdecyduje się na ten krok, to w kolejnym ekranie w People Hub, znajdzie zestaw wpisów na Facebook osób z naszego profilu. Opcja ta pozwala jedynie na odczytywanie treści i ewentualnym ich komentowaniu, zaś pozostałe funkcje tego serwisu społecznościowego dostępne są z poziomu dodatkowej aplikacji, którą opisałem nieco wcześniej. Warto również wspomnieć o wirtualnej klawiaturze numerycznej, która posiada optymalnie zaprojektowane przyciski. Niestety podczas wybierania, brakuje automatycznego dopasowania numeru do wpisów w książce telefonicznej.
LG Swift 7 jako telefon sprawdza się całkiem dobrze, ale warto sprawdzać stan zasięgu, ponieważ przy niskim poziomie kresek, stabilność połączeń jest wysoce wątpliwa. Jednakże problem ten nie pojawia się w centrach miast, a jedynie w otoczeniach mało przyjaznych dla sprzętu GSM. Dlatego możemy zapomnieć o korzystaniu z telefonu podczas przejażdżki w windzie lub spacerze do samochodu w parkingu podziemnym. Problemy z zasięgiem mogą wystąpić także w terenie oddalonym od miast, a w szczególności od masztów GSM. Dużym minusem natomiast jest jakość dźwięku, który sprawia wrażenie mocno zniekształconego. Podczas rozmowy mogą wystąpić nieprzyjemne dla ucha trzaski i szumy. Osoby po drugiej stronie słuchawki, również mogą narzekać na jakość dźwięku, ponieważ mikrofon nie sprawdza się zbyt dobrze w swojej roli.
Galeria Zdjęć oraz GryGaleria zdjęć, to kolejny przykład Huba, który na samym początku pokazuje ostatnio przeglądane fotografie, a na następnym ekranie zobaczymy zestawienie najnowszych zdjęć z różnych źródeł, w tym również z serwisów społecznościowych (Facebook, Windows Live). Na samym końcu mamy dostęp do wszystkich zdjęć dostępnych w pamięci urządzenia, które ukazane są w formie miniaturek, zaś system pozwala na segregowanie ich według daty powstania lub odznaczonych przez nas jako ulubione. Przeglądanie poszczególnych fotografii jest wyjątkowo komfortowe i nieskomplikowane. Użytkownik musi jedynie kliknąć w wybrany obraz, aby wyświetlić go na pełnym ekranie, zaś przejście do kolejnego lub poprzedniego odbywa się za pomocą muśnięcia palcem po wyświetlaczu. Bez zarzutu działa funkcja powiększania, która wykorzystuje multidotyk lub podwójne tąpnięcie w wybrany fragment. Brakuje natomiast dodatkowych funkcji edycyjnych i jedyne, co możemy zrobić z każdym zdjęciem, to udostępnić go na Facebook lub ustawić jako tapeta.
Przyznam, że zaskoczyła mnie dość bogata oferta gier jaka pojawiła się w krótkim czasie po premierze systemu. W rzeczywistość odnajdziemy tam najbardziej znane tytuły, które pojawiły się już wcześniej na innych konkurencyjnych systemach. Nie zabrakło oczywiście gier wykorzystujących możliwości sprzętu do granic możliwości. Jednakże za sprawą wysokich wymagań odnośnie specyfikacji i odpowiedniej optymalizacji, każda gra, nawet z najbardziej zaawansowaną grafiką, nie stanowi wyzwania dla LG Swift 7. Muszę przyznać, że za sprawą Windows Phone 7 mamy na rynku kolejny zestaw przenośnych konsol do gier. Oczywiście należy jeszcze poczekać na unikatowe pozycje, które zagoszczą wyłącznie na platformę Microsoftu, bo w obecnej chwili jest to jedynie gonienie konkurencji, poprzez pchanie ich na wózku.
Odtwarzacz MP3 oraz WideoOdtwarzacz filmów oraz muzyki pojawia się jako jedna aplikacja w formie Huba, która dodatkowo daje nam dostęp do radia, podkastów i marketu nastawionego wyłączenie kategorie audio. Kolejny ekran ukazuje nam ostatnio odtwarzane pliki multimedialne, a dalej mamy wszystkie najnowsze pozycje jakie zagościły w pamięci urządzenia. Oczywiście, aby dostać się do całej zawartości naszej muzyki oraz filmów musimy wybrać odpowiednią funkcje z pierwszego panelu. W rzeczywistości oba odtwarzacze posiadają bardzo zbliżony interfejs, który można określić mianem „prosty jak budowa cepa”. Utwory wyszukiwane są automatycznie po załadowaniu ich do pamięci naszego smartfona. Całość segregowana jest według podziału na wykonawców, albumy, gatunki i poszczególne utwory. Niestety odtwarzacz nie posiada ukazywania okładek w systemie Cover Flow i działa jedynie w układzie portretowym. Oczywiście można tłumaczyć, że to zbędny gadżet, ale jakoś nie mogę pogodzić się z tym brakiem. Gdy zdecydujemy się na jakiś kawałek, to naszym oczom ukaże się okładka wykonawcy, pasek postępu oraz wirtualne przyciski poprzedni, pauza i następny. Zastanawiacie się gdzie podziały się tak podstawowe funkcje jak powtarzanie czy wybór losowy? Ukryte zostały pod okładką, które ukazują się po jej dotknięciu. Niestety do szczęścia zabrakło mi equalizera oraz przewijania utworu za pomocą paska postępu, zamiast tego musimy przytrzymywać przycisk następny lub poprzedni. Warto również nadmienić, że odtwarzacz muzyczny to jedna z nielicznych aplikacji, która może działać w tle.
LG Swift 7 posiada całkiem pokaźny wyświetlacz i moc, która pozwala na projekcje filmów w rozdzielczości 720p przy wysokiej jakości obrazu. W żadnym z odtwarzanych plików wideo nie zaobserwowałem pojawienia się błędów lub utraty płynności. Jedynym mankamentem może okazać się jakość samego obrazu, który w jakiś sposób nie zachwyca – te kolory wydają się być nieco wyblakłe, a ostrość jakby była niezachowana. Wiele osób może powiedzieć, że się czepiam, bo przecież to tylko smartfon. Zgadzam się z takim stwierdzenie, ale konkurencja wielokrotnie pokazała, że można lepiej, dlatego podniosłem nieco poprzeczkę dla oceny odtwarzanych filmów. Warto także wspomnieć, że odtwarzacz nie odczytuje plików w kontenerze AVI. Na szczęście wgrywanie materiału odbywa się przez program Zune, który automatycznie konwertuje pliki do odpowiedniego formatu.
Aparat i kameraLG Swift 7 został wyposażony w aparat z matrycą o rozdzielczości 5 megapikseli oraz lamę błyskową. Można powiedzieć - standard dzisiejszego rynku telefonii komórkowej. Problem tylko w tym, że zdjęcia popełnione recenzowanym smartfonem, nie dorównują jakością konkurencyjnym rozwiązaniom. Na pierwszy rzut oka fotografie wydają się być całkiem ciekawe, więc czego chce recenzent – ktoś zapyta. Jeżeli przyjrzymy się dokładniej, to dostrzeżemy zupełny brak ostrości wszystkich zdjęć. Sytuacja pogarsza się wraz ze zmniejszaniem ilości światła. Wówczas możemy zobaczyć dominację szumów i wytracenie nasycenia kolorów. Również w słoneczny dzień odwzorowanie barw nie jest najlepsze, bo pojawia się problem zbyt mocnego podbicia. Nieco lepiej prezentuje się Swift 7 od strony nagrywania filmów, ale szału nie ma. Obraz jest wystarczająco ostry i płynny, ale… no właśnie jest „ale”, które objawia się pływaniem obrazu i zróżowieniem bieli. Dodatkowym minusem jest kiepski dźwięk z nagrań. Co ważne, smartfon pozwala na rejestrowanie obrazu w rozdzielczości 720p i różnica jest zauważalna odnośnie niższego standardu, co możecie zaobserwować na filmach porównawczych. Jeżeli myślicie, że słabą jakość zdjęć zrekompensuje wam interfejs graficzny aparatu, to jesteście w błędzie. Całość wygląda jak z minionej epoki i w pierwszej chwili nie wiemy jak to ugryźć. Po prawej stronie znajduje się czarny pasek, na którym widnieją wirtualne przyciski zmiany funkcji aparatu na kamerę, przybliżania oraz ustawienia i to już wszystko – dobrze, że sprzęt posiada fizyczny spust. Zaciekawiony opcjami sprawdzam ich zawartość i kolejne rozczarowanie, ale już nieco mniejsze. Pomijając fakt podstawowych opcji jak zmiana rozdzielczości, jakości oraz jasności, użytkownik może skorzystać z funkcji „Intelligent Shot”, co oznacza dobór sceny (automatyczne, portretowe, krajobrazowe, noc oraz światło z tyłu). Kolejna opcja to „Beauty Shot”, ale przyznam, że nie mam pojęcia, do czego służy – ile kroć z niej korzystałem, nadal na zdjęciach byłem brzydki jak w rzeczywistości. Natomiast ciekawa jest funkcja tworzenia zdjęć panoramicznych. Opcja ta jest niezwykle efektywna. Wystarczy wycelować w początkowy punkt fotografii, a następnie przesuwać aparat zgodnie ze wskazówkami na ekranie, resztą zajmie się Swift 7. Efekt złożonych zdjęć jest wyjątkowo imponujący, gdyby tylko nie ta niska jakość obrazu. Kolejną interesująca propozycją na liście może okazać się „ScanSearch”. Specjalnie użyłem trybu przypuszczającego, bo obecna baza danych jest niesatysfakcjonująca dla Polskiego użytkownika, a to istotna informacja, ponieważ aplikacja jest pewnego rodzaju wyszukiwarką wszelkich usług, czyli barów, noclegów, dworców itd. Jest to połączenie funkcji aparatu z nawigacją satelitarną, która ustala nasze położenie, a program nakłada na obraz widziany przez aparat położenie poszukiwanych punktów. Funkcja ta pozwala na łatwe zlokalizowanie zakamuflowanych miejsc i jeżeli baza zostanie znacznie uzupełniona, to będzie to świetne rozwiązanie.
Przykładowe zdjęcia wykonane LG Swift 7
Zdjęcia wykonane w słoneczny dzień
Zdjęcia wykonane w pochmurny dzień
Zdjęcia wykonane w pomieszczeniu sztuczne oświetlenie / z lampą błyskową
Zdjęcie wykonane w pochmurny dzień szybko poruszających się obiektów
Zdjęcia tekstu przy sztucznym oświetleniu
Nagrania wykonane w słoneczny dzień
Nagrania wykonane w pochmurny dzień
Nagrania wykonane w pomieszczeniu i z wykorzystaniem lampy
Nagrania porównawcze w 720p i 480p wykonane w słoneczny i pochmurny dzień

Największą piętą achillesową w Swift 7 jest niewątpliwie bateria. Producent spełnił wygórowane życzenia Microsoftu odnośnie specyfikacji, ale pojawił się problem zasilenia tego wszystkiego. Po licznych testach okazało się, że LG nie wygrało tej bitwy i firma poniosła fiasko. Patrząc na powyższe wykresy, ciężko jest odnaleźć Swift 7 na wysokiej pozycji. Wyjątek stanowi czas odtwarzania muzyki przy wyłączonym ekranie i podłączonych słuchawkach. Natomiast pozostałe testy uzyskały wynik znacznie poniżej przeciętnej. Szczególne rozczarowanie, to czas rozmowy telefonicznej, który jest niższy o niemal godzinę, niż deklarowana wartość producenta. W codziennym użytkowaniu również miałem wrażenie, że Swift 7 nie potrafi spełnić oczekiwań wymagającego użytkownika. Poziom baterii spadał drastycznie z godziny na godzinę i to przy stosunkowo umiarkowanym korzystaniu. Wielokrotnie doświadczałem pojawiania się informacji o niskim poziomie energii, w najmniej korzystnych sytuacjach. Swift 7 wysysał wszystkie soki z akumulatorka na długo przed zakończeniem dnia, co skutkowało odcięciem mnie od reszty świata. Dochodzę do jednego i bardzo smutnego wniosku, że ładowarka to komplementarne akcesorium, bez którego nie warto wychodzić z domu.
PodsumowanieLG Swift 7 to pierwszy telefon oparty na platformie Windows Phone 7, który miałem okazje przetestować i przyznam, że mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony otrzymujemy przyjemny dla oka i solidnie wykonany smartfon, który jednakże nie jest pozbawiony wad. Największą z nich jest niezbyt wydajna bateria, która traci moc w zastraszającym tempie. Nie zachwyca również jakość dźwięku oraz fotografii, a pule zamyka dość wygórowana cena. Plusem natomiast będzie wysoka ergonomia oraz duży wyświetlacz, który w połączeniu ze znakomitymi funkcjami dotykowymi daje efektywne narzędzie pracy. Swift 7 należy również do grupy urządzeń, które mogą poszczycić się wysoką wydajnością. Oczywiście nie można zapomnieć o systemie operacyjny, ale to właśnie twór Microsoftu wprowadza mnie w zakłopotanie. Niestety Windows Phone 7 wywarł na mnie negatywne wrażenie. Mimo prostoty i szybkości działania, platforma ta wygląda nieco archaicznie i w rzeczywistości nie wprowadza żadnej innowacji. Mam wrażenie, że jest to system robiony na podstawie produktu Apple i to z samego początku historii iOS. Braki widoczne są niemal na każdym kroku. Nie odnajdziemy multitaskingu, funkcji kopiowania i wklejania oraz możliwości ustawienia dzwonka z naszego repertuaru. Oczywiście gigant z Redmond zapowiedział już wprowadzenie owych funkcji w najbliższym czasie. Jednak ważniejszą kwestią wydaje się brak wsparcia oprogramowania dla Polski. System nie posiada opcji wyboru naszego ojczystego języka, ale co ważniejsze dla Polaków blokowany jest dostęp do zasobów całego marketu. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest kłamanie podczas rejestracji na temat narodowościowy – przykra sprawa. Warto również wspomnieć, że system nie posiada możliwości personalizacji. Każdy smartfon z Windows Phone 7 na pokładzie, wygląda praktycznie identycznie i może się różnić kolorystyką ikon oraz ich układem, ale na tym koniec indywidualności. Z jednej strony takie rozwiązanie ma sens, bo wszelkie aktualizacje systemu mogą trafić natychmiast do każdego smartfona, ale z drugiej strony zabija to konkurencje wśród producentów urządzeń. Zdaje sobie sprawę, że to początek istnienia nowego systemu operacyjnego, ale przecież Microsoft nie jest nowicjuszem na rynku, dlatego można wymagać od niego znacznie więcej. Osobiście twierdzę, że gigant z Redmond wypuścił system przedwcześnie, który jest mocno niedopracowany i dlatego nie wywołuje efektu WOW. Użytkownik zamiast zachwycać się niektórymi rozwiązaniami będzie ciągle wyliczał błędy jakie napotyka w swoim systemie. LG Swift 7 to nawet interesujący produkt, lecz jego powodzenie na rynku stoi pod dużym znakiem zapytania, bo cena jest wysoka i system mało atrakcyjny.
LG Swift 7 - Plusy i minusy + Wygodny w obsłudze + Solidna konstrukcja + Dobre funkcje dotykowe + Jakość odtwarzanych filmów + Ciekawy sposób integrowania systemu z Facebook + Stosunkowo prosty w obsłudze - Stosunkowo ciężki - Gumowe wykończenie podatne na ścieranie - Brak funkcji kopiuj wklej (zapowiedziana aktualizacja) - Brak możliwości wyboru własnego dzwonka (zapowiedziana aktualizacja) - Cena - To nie jest telefon dla ludzi o słabym wzroku - Słaba jakość dźwięku - System nie przygotowany na polski rynek - Słaba jakość zdjęć
Autor artykułu:
Maciej Guguł - Misiury
Może nie dwurdzeniowy, ale szybki - nowy RIM Bl... Zaawansowane technologicznie światła drogowe ła...
Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie
21.02.2011 08:14
Wątków: 136 | Odpowiedzi: 4324
tm
"dość wygórowanym wymogą"...
ja rozumiem, że późna pora ale nigga please
brak podpisu
21.02.2011 08:22
Wątków: 112 | Odpowiedzi: 4929
taa
skoro to windows to gdzie jest przycisk ctrl+alt+del? Bez tego przycisku nie da się obsługiwać windowsa
Phenom B50@3,8 // 6950 // 770 extreme3 // M4 // XBOX360 slim 250gb + kinect
21.02.2011 09:18
Wątków: 835 | Odpowiedzi: 10923
viki600
kiedy ci się coś ostatnio powiesiło w Windows 7 ? ja ani razu nie resetowałem kompa od 1,5 roku
21.02.2011 09:49
Wątków: 121 | Odpowiedzi: 2613
↓
kompletnie nieoplacalny zakup. Lepiej kupic HD2, ktory ma podobne parametry (nawet ma więcej RAMu) i obsluge WM,WP7,Androida,MeeGo,Ubuntu
Cena oczywiscie tez nizsza, a WP7 jest dla niego juz w wersji PLK:
http://pdaclub.pl/forum/wp7-w-leo/%28rom%29%28wm7%29%28plk%29-bl...
WP7 dziala nawet szybciej na HD2 niz na urzadzeniach obslugujacych go natywnie:
|HX520|Phenom II X4|M4A89GTD|8GB DDR3|C300 64GB|Prodigy HD2|Kolumny DIY na Teslach@Pioneer SA-608|Hyundai 24"| HTC HD2
21.02.2011 10:04
Wątków: 112 | Odpowiedzi: 4929
lukas69
odpalałeś coś rzadszego niż word czy exel?
Programy, których używam w robocie potrafią zwiesić łindoze na 101 różnych sposobów.
Phenom B50@3,8 // 6950 // 770 extreme3 // M4 // XBOX360 slim 250gb + kinect
21.02.2011 10:40
Wątków: 138 | Odpowiedzi: 22209
Hmm
A co to za soft i czemu sadzisz, ze jego zwiechy to wina systemu?
A co do HD2. Fjna zabawa jezeli ktos juz ma, ale zeby go kupowac specjalnie pod Wp7? Pierwsze zdanie z tego linka ZAZNACZAM ..... jest to wersja rozwojowa, więc nie wszystko może działać tak jak należy.
Z tego co wiem w Androidzie tez byly niedoroby.
21.02.2011 10:47
Wątków: 112 | Odpowiedzi: 4929
taa
magiczny błąd kernel power 41
![]()
Phenom B50@3,8 // 6950 // 770 extreme3 // M4 // XBOX360 slim 250gb + kinect
21.02.2011 11:01
Wątków: 121 | Odpowiedzi: 2613
Vasago
rozwojowa wersja... oczywiscie ROMu PLK
![]()
rowniez uwazam ze WP7 mozna traktowac jedynie jako ciekawostke, sam tworze ROMy WM 6.5.5![]()
Co do Androida to nie wiem, nie testowalem, ale jest sporo ROMow NAND i SD, sa wersje PLK, wiadomo idealu nie ma, wszystko to tworza hobbysci, ale spolecznosc uzytkownikow HD2 jest na tyle duza, ze niedlugo wszystko bedzie dopracowane![]()
|HX520|Phenom II X4|M4A89GTD|8GB DDR3|C300 64GB|Prodigy HD2|Kolumny DIY na Teslach@Pioneer SA-608|Hyundai 24"| HTC HD2
21.02.2011 21:40
Wątków: 1 | Odpowiedzi: 1428
WP7 - Minimalistyczny interfejs dla fanów Google Chrome :)
Interfejs z WP7 najbardziej przypadnie do gustu użytkownikom Google Chrome oraz IE9. Minimalizm, minimalizm, minimalizm
![]()
Jeżeli ktoś używa Firefoxa, i całość wyglądu przeglądarki lubi mocno zmieniać to minimalizm ustawień WP7 raczej potraktuje jako wadę.
Ja lubię Chrome i IE9... czas na 'WP7 Mango'![]()
Nokia Lumia 800 + XBOX360 + Windows 8 :)
21.02.2011 22:01
Wątków: 1 | Odpowiedzi: 1428
Update Mango: Multitasking, IE9 z akceleracją GPU, Kinect
Najlepiej zaczekać na Nokię.
Telefon będzie miał na pewno lepszy aparat. Dodatkowo do tego czasu może się pojawić uaktualnienie Mango. Czyli pełen multitasking oraz IE9 zamiast IE7. Jeżeli ktoś używał obu wersji IE to wie jaka to różnica wydajności.
http://www.engadget.com/2011/02/15/see-the-new-windows-phone-7-f...
W ciągu roku MS pewnie przystosuje telefon do polskich realiów. A Nokia przytnie ceny wszystkich smartfonów na rynku. W końcu skoro Nokia N8 która jest telefonem znacznie bardziej zaawansowanym kosztuje 1400zł to ile może kosztować tak prosty LG? Myślę że czekają nas spore obniżki cen![]()
Nokia Lumia 800 + XBOX360 + Windows 8 :)
21.02.2011 22:16
Wątków: 835 | Odpowiedzi: 10923
....
bawiłem się WP7 i SAMSUNG WAVE z systemem Bada i WP7 nie przemówił do mnie
BADA jest bardzo intuicyjna w obsłudze, wszystko jest pod ręką a system bardzo stabilny i zoptymalizowany
Aplikacji już prawie 5000 z czego dla normalnego użytkownika około 50 (ale brakuje jeszcze minimum 10 naprawdę użytecznych: przeglądarka, czytnik RSS, alternatywny klient e-mail itp.)
FEAR aka 'Warczący'
21.02.2011 22:40
Wątków: 785 | Odpowiedzi: 19222
btw
na androida jest cały pakiet upodobniający go do w7
![]()
?
Aby dodać odpowiedź zaloguj się.


























































































































































































































































Komentarze (12)