07-03-2007
BOSE i.... też gra!
Zestawy głośnikowe dla komputerów PC to temat rzeka,
niejednokrotnie już na naszych łamach poruszany. Na rynku co chwila pojawiają
się nowe produkty i marki, które chcą odebrać tron najpopularniejszym na rynku
zestawom Creative i Logitech. Dobre predyspozycje do tego mają z pewnością dwa
zestawy 2.1 firmy BOSE, które trafiły do naszego redakcyjnego laboratorium.
Produkty te cechują się znacznie wyższych lotów dźwiękiem i jakością wykonania,
aniżeli typowe, tanie zestawy głośnikowe do peceta. Oczywiście, ich cena także
jest adekwatnie wyższa. Jednak dzięki zestawom BOSE nikt już nie powie, że
wszystkie małe, komputerowe głośniki, brzmią słabo. Czy jednak warto wyciągnąć
oszczędności ze skarpety i nabyć sobie zestaw BOSE? Tego dowiecie się z naszej
recenzji.
O firmie BOSE
Bose Corporation została założona w roku 1964 przez Dr. Amara
G. Bose, profesora elektrotechniki na Bostońskiej uczelni MIT (Massachusetts
Institute of Technology). Jeszcze podczas swoich studiów na tej uczelni, w
czasie pracy dyplomowej w latach 50. rozpoczął on badania naukowe w dziedzinie
psychoakustyki. Jego badania nad relacją pomiędzy dźwiękiem słyszalnym przez
ludzi i dźwiękiem, jaki jest mierzony przez elektroniczne instrumenty,
doprowadziły do rozwoju nowych technologii audio, które później opatentował.
MIT. Zachęciło to Dra Bose do założenia swojej własnej firmy i pracowania
nad rozwojem produktów w oparciu o swoje patenty, co uczynił, z ogromnym zresztą
sukcesem. Dziś jest on przewodniczącym Rady Nadzorczej i Dyrektorem Technicznym
Bose Corporation. Bose Corporation jest firmą prywatną i 100% zysków jest
inwestowane w rozwój firmy oraz w badania nad nowymi produktami. Głośniki
Bose są najlepiej sprzedającymi się głośnikami w Stanach Zjednoczonych i na
całym świecie.
Filozofia firmy
Bose wierzy, że produkty audio istnieją po to, aby dostarczać
muzykę każdemu, w każdym miejscu, i że to muzyka a nie sprzęt jest wartością
samą w sobie. Celem firmy Bose jest rozwój produktów, które łączą wysoką
technologię z prostotą i małymi wymiarami, tak, aby stworzyć najlepszy możliwy
system dźwiękowy, który będzie łatwy w użyciu i dostępny dla wszystkich
konsumentów. (Powyższe informacje pochodzą ze strony firmy BOSE.)
Companion 3 series II

W moje ręce wpadł najpierw mniejszy zestaw o nazwie Companion 3
series II. Składa się on standardowo z subwoofera, dwóch satelitek oraz pilota.
Na pierwszy rzut oka największe wrażenie robi rozmiar komponentów. Satelitki
bowiem są doprawdy malutkie (6.3 cm x 7.1 cm x 6.3 cm bez podstawek) i w
efekcie, aż ciężko nie zadać sobie tego jednego pytania - to ma grać? Okazuje
się bowiem, że subwoofer jest również bardzo mały w porównaniu z produktami
konkurencyjnymi. Jego wymiary to zaledwie 21.7 cm x 17.2 cm x 34.8 cm. Jeszcze
większe zaskoczenie czekało mnie wtedy, gdy okazało się, że zasilacz
zintegrowano w środku suba. Świetnie, jednego cuda pod biurkiem mniej. Warto
zaznaczyć, że obudowa głośnika wykonana jest z drewna oklejonego czarnym
tworzywem. Nie jest to taniocha w postaci zwykłej płyty wiórowej, lecz
zdecydowanie lepszy jakościowo MDF.
.JPG)
Sprzęt ma stonowaną stylistykę, która nie przyciąga wzroku,
jednak mimo to, zestaw prezentuje się na biurku elegancko. Satelity zajmują
niewiele miejsca, sub natomiast jest stosunkowo długi jak na swoje wymiary i
trzeba umiejętnie ułożyć go pod biurkiem tak, aby nie przeszkadzał naszym nogom.
Warto zaznaczyć, że jakość wykonania zestawu jest znakomita i widać, że mamy do
czynienia z wysokiej klasy produktem. Weźmy choć takie szczegóły, jak nóżki od
satelitek - plastyk? Gdzie tam, są metalowe i bardzo stabilne. Na osobne słowo
uznania zasługuje pilocik (control pod - nazwa własna producenta) do zestawu, o
ile tak można w ogóle urządzenie to nazwać. Jest to bowiem obręcz
wykonana z materiału antypoślizgowego, którą obracamy na boki regulując w ten
sposób głośność zestawu. Obręcz działa precyzyjnie i jest o wiele wygodniejsza,
niż małe, plastykowe pokrętła na zestawach innych firm. W środku obręczy mamy
duży, srebrny przycisk z napisem BOSE, którym możemy włączać i wyłączać zestaw.
Stan zestawu sygnalizuje mała dioda, świecąca się na zielono lub żółto.
Dodatkiem na "pilocie" jest wyjście słuchawkowe oraz wejście liniowe, które
pozwala szybko podłączyć do zestawu dowolne źródło dźwięku.
.JPG)
.JPG)
W praktyce
Na początku wypada zaznaczyć, że nie podam żadnych danych
technicznych zestawu, bo po prostu nie podaje ich również do wiadomości
publicznej firma BOSE. Może to i dobrze, bowiem w większości konkurencyjnych
zestawów podawane moce jak i szczególnie pasma przenoszenia są wzięte z kosmosu.
BOSE stawia na jakość dźwięku i w praktyce okazuje się, że zestaw broni się
przed jakąkolwiek krytyką sam. Zacznijmy jednak od początku, czyli od
subwoofera. Jak większość innych konstrukcji posiada on pokrętło, które reguluje
poziom głębi/mocy basu. Domyślnie było ustawione na środek, tam też je więc
zostawiłem. Podłączyłem zestaw do komputera, uruchomiłem Foobara i w pierwszej
chwili lekko zdębiałem - jaki bas! Wypełniony, mocny, misiowaty, nisko schodzący
i co ciekawe, nie wpadający w dudnienie. Na dodatek subwoofer bardzo rzadko nie
wyrabia się z tempem. Bas potrafi chwilami wywołać dosłownie trzęsienie ziemi w
pokoju około 20 metrów kwadratowych. Co ciekawe, jego masę czuć nie tylko przy
komputerze, lecz jeszcze bardziej na drugim końcu pokoju. Możemy więc spokojnie
włączyć film i usiąść nawet 4, 5 metra od komputera, a dźwięk nie straci zbyt
wiele ze swojej jakości. Bas sprawdza się w grach i filmach, do muzyki trzeba
było nieco obniżyć jego poziom, bo "skakały" mi drzwi w pokoju przy muzyce
Alicji Keys. Słowem, subwoofer w tym zestawie to rewelacyjna konstrukcja. On
trzyma tempo nawet przy System Of A Down, niebywałe!
Satelity również zachwycają, choć nie znaczy to wcale, że nie
mają żadnych wad. Szczegółowość, przejrzystość, naturalność dźwięku ogłaszam za
wzór, jeśli chodzi o komputerowe zestawy 2.1. Ogólnie rzecz biorąc prezentacja
skupiona jest na średnich tonach, lecz oczywiście nie zapomniano o wysokich. Są
one również bardzo dobre i szczegółowe, jednak producent postanowił je nieco
wygładzić. Przy słabej jakości materiale jest to duża zaleta zestawu. Mimo to,
dość często brakowało mi takiego zęba i perlistości tonów wysokich, szczególnie
przy muzyce rock czy metal. Ale co robił ten bas, po prostu cudeńko.
Podsumowanie
Sprzęt niemal bez wad. Solidna, przemyślana konstrukcja i
wysokiej klasy subwoofer. Jedyny minus zestawu, to nieco przeszkadzające mi
osobiście wygładzenie wysokich tonów. Poza tym, dyskoteki też w oparciu o ten
zestaw nie zrobimy, ale 20 metrów kwadratowych było nagłośnione w sposób więcej
niż zadowalający. Companion kosztują 1199zł - warto.
Companion 5

Zestaw Companion 5 jest kontynuacją stylu z poprzedniego
zestawu. Tak więc, niemal wszystkie przymioty wymienione w opisie Companion 3
series II odnoszą się także do tego zestawu. Sprzęt jest wykonany znakomicie.
Rewelacyjnie sprawdza się również control pod. Zresztą, nie będę się powtarzał i
jeśli nie czytałeś opisu Companion 3 series II - zapraszam tam po szczegóły.
Różnic między zestawami jest bowiem niewiele. Nieco większy jest subwoofer,
którego wymiary wynoszą 21.8 x 17.3 x 42.5 cm. Urosły także satelitki,
szczególnie w szerz - 22.5 x 14.7 x 9.7 cm. Poza tym, zestaw ten możemy
podłączyć wyłącznie pod port USB. Oznacza to, że w subwooferze poza wzmacniaczem
ukryty jest jakiś przetwornik. Jaki? Tego oraz danych technicznych zestawu firma
BOSE zwyczajowo nie podaje. Szkoda też, że poza USB nie mamy możliwości
poprowadzenia sygnału ani analogowo, ani też cyfrowo. W ten sposób ograniczono
nasze możliwości konfiguracji zestawu. Nie można bowiem użyć karty dźwiękowej i
ukrytego na niej procesora DSP w celu dekodowania EAX czy Dolby. W dobie takiej
popularności wielokanałowego dźwięku brak wejścia analogowego/cyfrowego w tym
zestawie należy uznać za spory minus. Oczywiście na upartego można użyć wejścia
analogoqwego jack w control pod, jednak to dość prowizoryczne rozwiązanie. Poza
tym, warto zaznaczyć, że Companion 5 gra zauważalnie głośniej od series II.
Tylko co z tego.
.JPG)
.JPG)
W praktyce
Według firmy BOSE zestaw Companion 5 może pełnić rolę zestawu
5.1. Wszystko dzięki specjalnej konstrukcji i systemowi TrueSpace, który
sprawia, że dźwięk otacza nas ze wszystkich stron. Czy to działa? A owszem,
jednak o wrażeniach towarzyszących prawdziwemu, dobremu systemowi 5.1 nie może
być mowy. Scena i efekty przestrzenne w grach i filmach były jak na zestaw 2.1
po prostu znakomite. Biorąc pod uwagę fakt, że zestaw nie ma w sobie żadnego
dekodera dźwięku, prezentacja robi duże wrażenie. Naprawdę można poczuć się
nieźle wciągniętym w środek ekranowych wydarzeń, mimo to słychać, że za nami nie
ma żadnych głośników. Uzyskany efekt jest dziełem inżynierów firmy BOSE, którzy
odwalili kawałek dobrej roboty. Szkoda bardzo, że dźwięku nie mogłem "poprawić"
CMSS3D czy Crystalizerem z X-Fi. Zaryzykuję jednak zdanie, że zestaw ten jest w
stanie zaoferować lepsze efekty 3D niż spora grupa tanich zestawów 5.1 dla
peceta - dość śmiałe stwierdzenie, nieprawdaż? Tutaj jednak dochodzimy do
jednej, bardzo istotnej sprawy, którą jest cena Companion 5 - 1699zł to
zwyczajnie drogo, jak na zestaw 2.1. Jestem pewien, że lepiej brzmiącego zestawu
2.1 dla peceta nie słyszałem i nawet konkurencyjne zestawy z certyfikatem THX
nie są w stanie zaoferować takich doznań. Z drugiej strony, za 1699
zł można nabyć naprawdę ciekawy, pełny zestaw 5.1 z dekoderem Dolby i DTS
(jak recenzowany u nas JBL). Dla kogo jest więc Companion 5? Dla maniaków
wysokiej jakości dźwięku i osób, które nie mają miejsca na zestaw 5.1, jednak
oczekują jak najlepszych efektów przestrzennych od zestawu 2.1. Dla posiadaczy
laptopów ze zintegrowanym, niskiej jakości kodekiem.
Brzmienie Companion 5 przypomniało mi stare czasy, gdy byłem
posiadaczem kolumn Tannoy M1. BOSE oferuje podobną jakość dźwięku, wiele
szczegółów podanych w urokliwy sposób, jednak z jedną cechą charakterystyczną -
wygładzeniem góry pasa. Satelitki w Companion 5 przekazują nieco więcej
informacji niż te z series II, dodatkowo tworzą znacznie lepszą scenę i o wiele
lepsze efekty przestrzenne. Dopełnieniem jest bas, może nawet nieco lepszy, niż
w series II. Potęga, wypełnienie, masa, dobra kontrola - można się zakochać.
Słowem, oczywiście rewelacyjna konstrukcja, oferująca znakomity dźwięk. Swoją
drogą, zdziwił bym się, gdyby w tej cenie było inaczej. Odniosłem jednak
wrażenie, że series II słuchało mi się nieco przyjemniej, niż Companion 5.
Dźwięk w series II był nieco bardziej plastyczny, mniej sterylny i bardziej
ludzki. Widać X-Fi posiada lepszy przetwornik niż subwoofer w Companion 5. Swoje
mogły zrobić także ustawienia producenta, czyli głównie efekt TrueSpace.
Podsumowanie
Companion 5 ze względu na swoją cenę stanowić będzie propozycje
dla wybranych użytkowników, wiedzących czego chcą. Spodziewam się Waszych
komentarzy, wychwalających o średnio 2/3 tańsze zestawy 5.1 konkurencji nad
produkt BOSE. Oczekuję zatem, że ktoś zwyczajnie zachce pofatygować się do
sklepu i Companion 5 posłuchać. Gwarantuję, że zrzednie mu mina.
|
PRODUKT |
UWAGI |
|
BOSE Companion 3 Series II

|
+ Najlpiej grający zestaw do PC jaki słyszałem + Udana
konstrukcja o niewielkich wymiarach + Świetny "pilot" + Jakość
wykonania + BAS, BAS BAS!
-
Wygładzenie wysokich tonów (co można odebrać jako zaletę - co ucho
lubi) - Nieco wysoka cena
|
|
BOSE Companion
5
|
+ Bardzo dobre efekty 3D + Wszystkie plusy Companion
3
- Wysoka cena - Brak wejścia analogowego i/lub
cyforwego w subie - Nieco mniej naturalne brzmienie od Companion
3
|
Autor: Piotr Lewandowski "Bandit"
Komentarze (70) |