10-04-2006
Creative I-Trigue L3800 - 2.1 z klasą.
Creative już od wielu lat słynie głównie z produkcji kart
dźwiękowych i zestawów głośnikowych, aczkolwiek nie są to jedyne oferowane
przez tę firmę produkty - znajdziemy pośród nich także sporo urządzeń
peryferyjnych cieszących się mniejszą popularnością (myszki, kamery internetowe,
playery mp3 itd). Rosnące doświadczenie i ciągły rozwój firmy co jakiś czas dają
efekt w postaci wprowadzania na rynek nowej gamy produktów. Jedną z nich jest
seria zestawów głośnikowych I-Trigue, przeznaczona dla użytkowników ceniących
sobie wysoką jakość dźwięku i nieprzeciętną stylistykę. Spośród wielu dostępnych
w tej rodzinie systemów, zarówno dwu- jak i wielokanałowych, mam przyjemność
przestawić Wam najdoskonalszy zestaw 2.1 z rodziny oznaczony symbolem L3800.

Pośród wielu zestawów głośnikowych dla peceta kryją się
najróżniejsze konstrukcje - lepsze, gorsze, mniejsze, większe. Jest w czym
wybierać. Przeciętny Kowalski w dobrze wyposażonym sklepie może dostać sporego
oczopląsu, bowiem tak naprawdę wszystkie zestawy wyglądają dość podobnie. Co
gorsze, większość konstrukcji cechuje się podobnymi charakterystykami. A jednak
podobne na pierwszy rzut oka systemy głośnikowe wcale nie muszą grać podobnie.
Często nie grają wcale. Jak będzie dzisiaj? Czy nietuzinkowy, charakterystyczny
wygląd zestawu jest też gwarantem wyjątkowego brzmienia? Zajrzyjmy do środka
opakowania.
Zawartość opakowania:
- dwa aluminiowe głośniki satelitarne z
przewodem o długości 2 m, - głośnik niskotonowy, - pilot przewodowy,
- pilot bezprzewodowy, - przewód dźwiękowy stereo-stereo o długości 2 m,
- przewód dźwiękowy dla źródeł zewnętrznych, długość 0.5 m, - podwójna
przejściówka RCA-stereo (do podłączenia konsoli gier), - zasilacz, -
broszura "Szybki Start", - karta gwarancyjna i informacja o pomocy
technicznej.
W dość sporym pudełku znajdziemy subwoofer, dwa głośniki
satelitarne oraz zasilacz. Poza tym, nie zabrakło dwóch pilotów. Pierwszy z nich
jest przewodowy i przypomina małą konsolę. Kładziemy go na biurku w dogodnym dla
nas miejscu, dzięki czemu mam szybki dostęp do najważniejszych funkcji zestawu.
Centrum dowodzenia stanowi duże pokrętło głośności, które po wciśnięciu pozwala
regulować także poziom basu. Po jego lewej stronie kryją się dwa małe przyciski
odpowiadające za całkowite wyciszenie i wyłączenie zestawu. Przechodząc dalej,
mamy przód "panelu sterowania", gdzie znalazło się miejsce na podświetlany
kolorem zielonym sygnalizator poziomu głośności. Gdy regulujemy basy, po prawej
stronie zapala się sygnalizujące tą czynność, pomarańczowe światełko. Na koniec
zostaje miły dodatek w postaci wyjścia słuchawkowego (mały jack) oraz wejścia
liniowego. Nie zapominamy także o drugim, małym i zgrabnym pilociku. Jest on
oczywiście bezprzewodowy i pozwala sterować nie tylko głośnikami, lecz także
kompatybilnymi odtwarzaczami Creative Zen MP3, takimi jak Zen Vision, Zen
Vision:M, Zen Sleek, Zen Sleek Photo, Zen Micro i Zen MicroPhoto. Pilot jest
naprawdę poręczny i wygodny.
Specyfikacja techniczna wg producenta:
Moc głośników: -
moc ciągła (RMS) 9 W na kanał (2 kanały), - moc ciągła (RMS) głośnika
niskotonowego 30 W, - pasmo przenoszenia: 30Hz ~ 20kHz, - mocny głośnik
niskotonowy o średnicy 6.5", z membraną o długim skoku i podwójnym, rozchylonym
wylocie, - odbiornik fal podczerwonych/pilot przewodowy - włączanie i
wyłączanie, regulacja głośności i basu, wyciszanie, wejście zewnętrzne i wyjście
słuchawkowe, - pilot zdalnego sterowania na fale podczerwone, obsługujący
głośniki i odtwarzacz MP3 Creative Zen Micro i Creative Zen Sleek.

Przewodowa konsola sterowania stanowi centrum dowodzenia
zestawem. Jest dość poręczna i bardzo użyteczna. Dla miłośników słuchawek
przygotowano odpowiednie wyjście.

Poza wyjściem słuchawkowym bardzo szybko skorzystać można z
wejścia AUX. Pozwala to podłączyć do zestawu Creative innego rodzaju, zewnętrzne
źródło dźwięku. Może to być na przykład odtwarzacz mp3.
Satelity są wg mnie bardzo stylowe i przypominają kolumny
głośnikowe firmy... Audio Physic. Może takie porównanie w tym przypadku jest
troszkę nie na miejscu, jednak wrażenie podobieństwa jest na tyle uderzające, że
aż w pewnej chwili powiedziałem głośno - przecież to jest małe Virgo. Nie wiem
jakim cudem można opierać wygląd (i nie tylko) pecetowego zestawu na kolumnach
za kilkanaście tysięcy złotych. O jakich rozwiązaniach mowa? Ano, przednia
ścianka satelitek pochylona jest pod kątem, co równoważy różnice fazowe pomiędzy
głośnikiem wysokotonowym a średniotonowym. Jak się okazuje w praniu,
prawdopodobnie oba z przednich głośniczków w zestawie Creative to kopułki
wysokotonowe. Tak więc, cel pochylenia satelitek jest mi całkowicie nieznany.
Kolumienki wyposażone są w mikromembrany NeoTitanium wykonane z... tytanu.
Według Creative, taka sztywna i lekka konstrukcja pozwala osiągnąć czyste tony
wysokie i dokładną separację brzmień. Jest to ponoć trudniejsze do uzyskania
przy membranach ze zwykłego aluminium. Oczywiście, nie zapomnimy sprawdzić, jak
działa to w praktyce. Druga sprawa wiąże się z technologią push-push Audio
Physic. Tam głośniki basowe mają magnesy skierowane ku sobie, dzięki czemu front
kolumny może pozostać wąski i elegancki. W ten sposób uniknąć można rezonansów
obudowy, przy jednoczesnej poprawie efektów przestrzennych. Co zrobił Creative?
I-Trigue L3800 mają swój system i przetworniki pracujące w płaszczyźnie bocznej
(system LFT). Membrany średniotonowe ustawione są bokiem i mają poprawiać
równowagę tonalną. Nie wiem w jaki sposób ma to dawać efekt, ponieważ skutkuje
to jedynie oddaleniem średnicy na dalszy plan i uwypukleniem tonów wysokich. Nie
wspominam już o tym, że głośniki grają na boki a nie do środka sceny. Dziwne...
Na szczęście nie sposób przyczepić się do wykonania kolumienek. Ich srebrne
obudowy dobrze komponują się z większością zestawów komputerowych i stanowią
ozdobę biurka. Podstawki są dość stabilne, przez co przypadkowe trącenie którejś
kolumienki nie grozi od razu jej upadkiem. W sumie nad udziwnianiem konstrukcji
przez producenta nie ma się co zbytnio rozwodzić. Na weryfikację wszystkiego
przyjdzie czas podczas dokładnego testu odsłuchowego.
Subwoofer to dość standardowa konstrukcja, przypominająca
starsze produkty Creative. Basowiec, wzorem poprzedników, ma komplet wejść i
wyjść. Podłączamy do nich satelitki, pilota, zasilacz oraz oczywiście kartę
dźwiękową. O tym, że sub jest integralnym składnikiem zestawu I-Trigue, świadczy
srebrne obicie wylotu basowego, który jest skierowany do przodu. System
wyposażony jest także w podwójne wzmocnienie, co odróżnia go od tańszych
produktów firmowych. Dwa oddzielne wzmacniacze zasilają wspomniany system LFT
oraz mikromembrany z NeoTitanium w każdym z głośników satelitarnych. Dzięki temu
uzyskano lepszą efektywność zestawu i jakość dźwięku. Moc zestawu w RMS wynosi
30 Wat w przypadku suba i po 9 Wat na głośniki satelitarne. Pasmo przenoszenia
natomiast to przedział 30Hz-20kHz. Odstęp sygnału do szumu kształtuje się na
poziomie 80 dB.

Tytanowe kopułki są zdolne do przenoszenia wielu szczegółów.
Jednak w słabej jakości nagraniach okazują się zbyt agresywne i dźwięk przestaje
być przyjemny dla ucha.

Głośnik średniotonowy odtwarza bardzo wiernie powierzony mu
zakres pasma. Często wydaje się jednak, że jego dość specyficzne ustawienie
(bokiem) nie wpływa dobrze na scenę dźwiękową. Po raz kolejny wiele zależy od
nagrania.

Dzięki dość specyficznej konstrukcji obu głośników zachowano
ich zgrabną sylwetkę. Gdyby głośniki średniotonowe skierować do przodu,
uzyskanie takiego wyglądu zestawu byłoby niemożliwe.

.JPG)
.JPG)
.JPG)
I-Trigue L-3800 to niemal najlepszy zestaw 2.1 od Creative. Tym
samym, można oczekiwać bardzo dobrej jakości dźwięku. W rzeczywistości wizja ta
w zauważalnym stopniu rozbiega się z rzeczywistością. Po pierwsze, kopułki
tytanowe i owszem, bardzo dobrze przenoszą wysokie tony, są jednak zbyt suche,
ostre i metaliczne. Przez co czym gorszy materiał, tym brzmi to wszystko
słabiej. Są utwory, w których tytanowe kopułki sprawdzają się doprawy świetnie,
jednak część z moich zbiorów muzycznych na dysku brzmiała inaczej niż zwykle.
Odnoszę wrażenie, że I-Trigue wszystkie nagrania interpretuje na swój sposób. Na
dodatek, nie jest to w żadnym wypadku naturalność. Zbyt dokazujące kopułki, jak
już wspomniałem, przeszkadzają jedynie przy słabej jakości materiale. Wszystkie
mp3 128kbps z rockiem, metalem, przyjdzie chyba wywalić do kosza - wiem, 128kbps
to niewiele, ale jednak (niestety) wciąż w takiej formie najczęściej dostępne są
nagrania. Za to jeśli trafi się dobrze nagrana i zapisana muzyka, zestaw zabrzmi
naprawdę bardzo ładnie. Nie można się przyczepić do średnich tonów, które jak
już wspomniałem, są odrobinę wycofane do tyłu. Mimo to, ich
jakość jest więcej niż zadowalająca i nie odbiega od naturalności. Również nie
można mieć zastrzeżeń do podstawy basowej. Już ustawienie jego mocy na 60% skali
wystarcza w zupełności do słuchania każdego rodzaju muzyki. W grach i filmach
wypada go sobie jeszcze troszkę podkręcić, tak aby subwoofer pokazał swoją wcale
niemałą moc. Warto przy tym zaznaczyć, że bas w zestawie Creative jest dość
miękki i szybki, przy tym nie brak mu masy. W sumie w kategorii komputerowych
głośniczków bas zestawu Creative można brać jako punkt odniesienia. Co poza tym?
Bardzo dobra przejrzystość, dzięki czemu dźwięk nie zlewa się i jest znacznie
przyjemniejszy w odbiorze. Da się to odczuć również w grach i filmach, w których
I-Trigue sprawdza się również satysfakcjonująco. Zatem, zestaw na szkolne cztery
z plusem. Pięć niestety nie będzie, ze względu na specyfikę wysokich tonów. Na
pewno zestaw Creative nie stanowi dobrej propozycji dla osób posiadających
głównie mp3 z niskim bitrate i słabe karty dźwiękowe, ponieważ z Sound Stormem
zagrał o wiele słabiej niż z X-Fi. I-Trigue brzmieniowo najbardziej przypomina
recenzowane u nas zestaw JBL Encounter. Troszkę mu natomiast brak do
HARMAN/KARDON Soundsticks II.
|
PRODUKT |
UWAGI
|
|
Creative I-Trigue L3800
| + Wyposażenie + Jakość dźwięku +
Wygląd + Bardo dobry bas
- Lekkie
odejście od naturalności dźwięku - Dość wysoka
cena |
|
Sprzęt
dostarczyli: |
| Zestaw 2.1
Creative I-Trigue L3800 |

|
Autor: Bandit
Komentarze (12) |