MSI GT660 – głośne granie

Robert Graczyk, 2010-08-11 00:01 | Źródło |

Stara prawda ludowa mówiąca o tym, że na laptopach nie da się grać, już dawno została obalona. Nie od dziś również wiadomo, że wolna przestrzeń jest w cenie, a komputery stacjonarne wymagające biurka nie sprzyjają temu trendowi i jednocześnie nie idą w parze z zasadami feng shui. Producenci dwoją się więc i troją, aby zaoferować klientom jak najwydajniejszy sprzęt, zajmujący jak najmniej miejsca. No dobrze, ale w gruncie rzeczy w większości wypadków podzespoły, a co za tym idzie wydajność laptopów tworzonych głównie z myślą o graczach, pomimo innego logotypu na obudowie, jest bardzo zbliżona. Zmusza to więc producentów do zaoferowania czegoś więcej. Starają się, aby ich sprzęt wyróżniał się z tłumu.  Nie tak dawno gościliśmy w redakcji laptopa, który przepięknie wpisywał się w ten kanon. Mowa tu o ASUSIE G73JH, który pomimo wysokiej wydajności oferował niesamowitą kulturę pracy. Przemyślany system chłodzenia sprawił, że nawet pod obciążeniem laptop emitował mniej hałasu niż niejeden stacjonarny komputer. Dziś natomiast mamy przyjemność gościć gamingowego notebooka ze stajni MSI – GT660. Czym będzie nas kusił? Przekonacie się już za chwilę.

Tabela przedstawiająca konfiguracje testowanego dziś laptopa oraz wersji, które trafią do sklepów

Pokaż kotku co masz w środku

MSI GT660 przybył do nas zapakowany w sporej wielkości pudło. Nie ma się jednak czemu dziwić, bowiem laptop ten posiada blisko 16 calową matryce, a producent w swojej ofiarności dorzucił wyjątkowo ładny i funkcjonalny plecak, który z pewnością docenią osoby pragnące wyjść z tym potworem poza cztery ściany swoich domów. GT660 waży bowiem bagatela 3.5KG, a tym samym noszenie go w klasycznej laptopowej torbie mogłoby zostać uznane za wczesne oznaki masochizmu. Oczywiście pomimo, że tego typu urządzenie trudno jest nazwać mobilnym, w pudełku nie mogło zabraknąć baterii – w tym przypadku dziewięciokomorowej. Dużo bardziej jednak do GT660 pasuje potężny zasilacz, który jak się za chwilę przekonacie, w skrajnych przypadkach musi dostarczyć ponad 150W mocy.

Ostatnią rzeczą jaką wyciągnęliśmy z czeluści pudełka była myszka, nawiązująca swoim wyglądem do obudowy laptopa. Niestety błyszcząca czerń pomimo oczywistych walorów estetycznych z praktycznością ma już niewiele wspólnego. Widać na niej każdy odcisk dłoni, a przecież trudno jest używać myszy trzymając ręce przy sobie. Do samego funkcjonowania gryzonia nie mamy żadnych zastrzeżeń. Mysz jest bardzo wygodna i śmiertelnie precyzyjna czego dowodem były liczne headshoty zebrane w trakcie gry w Bad Company 2. Umieszczonym pod rolką i podświetlanym na niebiesko przyciskiem można przełączać się między trzema trybami pracy, 800, 1600 i 3200 DPI, a dodatkowe przyciski umieszczone po prawej stronie i możliwość zapisywania makr, sprzyjają wizerunkowi urządzenia, które najlepiej będzie się sprawowało na wirtualnych polach walk.

MSI GT660 z bliska

Zewnętrzny wygląd, jak na gamingowego laptopa przystało, trudno jest określić mianem prostego. Ostre krawędzie i masa krzywizn każdemu postronnemu obserwatorowi dadzą do zrozumienia, że ma do czynienia z urządzeniem nietuzinkowym. Trzeba jednak przyznać, że MSI, pomimo wprowadzenia odrobiny agresywności, zrobiło to ze smakiem, a zamknięty i położony na stoliku kawowym GT660 powinien ładnie wkomponować się w nowoczesne wnętrze.  Dużą zasługę w takim odbiorze ma pięknie polakierowana na czarno górna klapa, która oczywiście palcuje się niemiłosiernie i jest równie praktyczna co zamrażalka ustawiona we wnętrzu iglo w samym sercu koła podbiegunowego. Ale przynajmniej wygląda elegancko.

Spód jest za to matowy i nieciekawy, choć przez otwory wentylacyjne widać potężny system chłodzenia, a dokładniej miedziane rurki heatpipe będące jego częścią. Dostęp do wnętrza laptopa ograniczają głęboko osadzone śruby, jednak nie powinno to nikogo martwić. Przy takiej ilości pamięci operacyjnej i przestrzeni dyskowej raczej mało kto będzie próbował dokonywać upgrade'ów.

Naokoło GT660 dzieje się całkiem sporo. Zaczynając od lewej strony od razu rzucają się w oczy niebieskie porty USB, które to są portami w wersji 3.0. Idąc na prawo natkniemy się na czytnik kart obsługuje takie karty pamięci jak MMC (Multi-MediaCard), XD (eXtreme Digital), SD (Secure Digital), SDHC (SD High Capacity), MS (Memory Stick) lub karty MS Pro (Memory Stick Pro). Dalej znalazło się miejsce dla kolejnego portu USB, tym razem w wersji 2.0 oraz gniazda Express Card. Prawa strona laptopa została zarezerwowana dla złączy audio (wyjście słuchawkowe, wejście mikrofonu, wejście liniowe i wyjście liniowe), jednego portu USB 2.0 oraz napędu optycznego, którym w tym konkretnym przypadku jest nagrywarka DVD, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby została zastąpiona przez Blu-Ray. Tył GT660 to idealny przykład na ergonomiczne umiejscowienie reszty złącz. Znaleźć tu można gniazdo zasilania, złącze zintegrowanej karty sieciowej, wyprowadzenia graficzne takie jak port VGA oraz HDMI, a także złącze e-SATA. Tak rozplanowany tył laptopa powinni docenić wszyscy użytkownicy, bowiem kładąc go na biurku, obowiązkowe kable jak choćby od zasilacza oraz internetu, nie ograniczają bocznej przestrzeni wokół urządzenia.

Po otwarciu klapy naszym oczom ukazuje się dość krzykliwe wnętrze. Nie ma tu już miejsca na kompromisy, a wykończenie próbuje wykrzyczeć całemu światu w jakiej kategorii wagowej powinien występować GT660. Liczne krzywizny, ostre krawędzie, oraz czerwone lakierowane wstawki, miały zapewne nadać laptopowi agresywnego charakteru i chyba nikt nie zaprzeczy, że w tej materii MSI dopięło swego. Szkoda tylko, że cały ten designerski blichtr w codziennym użytkowaniu jest najzwyczajniej w świecie mało praktyczny. Ramka wokół ekranu oraz cała sekcja klawiatury, poza klawiszami, zostały pomalowane na wysoki połysk, a co za tym idzie, przyjmują odciski palców z niebywałą łatwością. Na wystawę sklepową do przyciągania klientów w sam raz. Czyściochom pragnącym utrzymać swój sprzęt w nienagannym stanie raczej nie polecamy. Na szczęście dolna część została wykonana z zupełnie innego plastiku, któremu nadano delikatną, ledwie wyczuwalną siateczkową fakturę. Powierzchnia nadal jest błyszcząca, ale szary kolor oraz wspomniany wzór skutecznie niwelują efekt „palcowania”.

Klawiatura jak na tej wielkości notebooka przystało jest kompletna – nie zabrakło bloku numerycznego. Do tego jest to klawiatura wyspowa, którą charakteryzuje bardzo cicha praca. Klawisze stawiają niewielki opór, a tym samym nawet po długich godzinach grania nie czuć zmęczenia dłoni (przynajmniej tej operującej klawisze WSAD). Na dokładkę aby podkreślić gamingowy charakter GT660, kombinacja WSAD została uzupełniona o strzałki i zabarwiona na czerwono. Niestety w moim odczuciu klawisze powinny być odrobinę większe, lub odstępy między nimi mniejsze. Nad tą kwestią można by jednak jeszcze debatować, natomiast nie da się przejść obojętnie obok uginających się boków klawiatury. Wciśnięciu jakiegokolwiek klawisza znajdującego się na lewym lub prawym skraju  towarzyszy nieprzyjemny dźwięk przypominający klekotanie. Po bliższych oględzinach doszliśmy do wniosku, że winne są plastikowe „zapinki”, które o ile w centralnej części klawiatury spisują się idealnie, po obu bokach zostały źle spasowane.

Na uwagę zasługuje panel dotykowy umieszczony powyżej klawiatury. Patrząc od lewej znajduje się tu przycisk P1, do którego możemy przypisać dowolną aplikację, Turbo odpowiedzialne za podkręcenie procesora oraz karty graficznej, Cooler Boost uaktywniający pełne obroty wentylatora, przycisk blokujący klawisz Windowsa, przycisk odpowiadający z włączenie lub wyłączenie WLAN, następnie podobna funkcjonalność tyle, że w odniesieniu do funkcji Bluetooth, dalej przycisk ECO pozwalający na przełączanie się między różnymi trybami pracy laptopa oraz przełącznik trybu LED (o tej funkcji już za chwilę). Panel wygląda bardzo schludnie, a to za sprawą czarnej powierzchni i siateczki podobnej do tej, która znalazła się na podkładce pod nadgarstki. Niestety ponownie można mieć zastrzeżenie do spasowania tego elementu.

Touchpad ma jedną zaletę – jest duży. Niestety jego precyzja pozostawia wiele do życzenia. Do tego przyciski, a w szczególności imitujący lewy przycisk myszy, są wykonane wyjątkowo topornie. Działają ciężko i głośno, lub też nie działają wcale. Przez cały okres testowania GT660 próbowałem wielu sposobów: wciskania bliżej środka, bliżej krawędzi, góry i dołu klawisza, niestety z tym samy marnym skutkiem.

Teraz należy się słówko komentarza co do niedociągnięć, o których była mowa. Otóż GT660, który trafił do naszej redakcji, był przedprodukcyjnym samplem. Dołączono do niego listę znanych wad oraz obietnice, że sklepowe egzemplarze będą pozbawione wyszczególnionych mankamentów. Jeżeli więc MSI faktycznie wywiąże się z danego słowa i poprawi jakość touchpada, a także uginającą się klawiaturę, z mojej strony nie będzie żadnych zastrzeżeń.

To widać i słychać

Zacznijmy jednak od „słychać” bowiem doszliśmy w końcu do elementu, który miał wyróżniać GT 660 z tłumu. MSI postanowiło, że ich nowy laptop zestawiony w szeregu z innymi, zagłuszy konkurencje i tym sposobem skradnie serce potencjalnego nabywcy. Mowa tu o zastosowanym systemie audio, który został opracowany razem z firmą Dynaudio. Efektem tej współpracy są dwa głośniki rozmieszczona po bokach laptopa oraz miniaturowy subwoofer umiejscowiony na spodzie i trzeba przyznać, że całość brzmi naprawdę dobrze. Dźwięk jest czysty i nawet przy wysokiej głośności nie słychać żadnego charczenia. Na dokładkę głośniki maja w sobie sporo mocy. GT660 z powodzeniem może odgrywać role  sprzętu grającego na pomniejszych imprezach o ile nie są to imprezy techno. Niestety fani mocnych basów będą zawiedzeni. Niskie tony pojawiają się za sprawą miniaturowego subwoofera, ale nie wywrą wrażenia na nikim. O ile w przypadku wielu gatunków muzycznych braki te nie wpłyną w dużym stopniu na przyjemność płynącą z delektowania się kolejnymi utworami, to przy oglądaniu filmów akcji, czy choćby w grach, porządne łupnięcie od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazane. Nie mniej jednak GT660 został wyposaży w  najlepszy system audio jaki można spotkać w notebooku i zaryzykuje nawet stwierdzenie, że może konkurować z tańszymi zestawami głośników typu 2.0.

Nawet jeśli GT660 nie zapadnie wam w pamięci za sprawą świetnych głośników, to z pewnością nie zapomnicie o nim dzięki imponującemu podświetleniu, w skład którego wchodzą liczne pomarańczowe diody. Umieszczono je na froncie laptopa, po bokach, na klapie oraz wzdłuż ramki wyświetlacza. Nie zapomniano również o logotypie MSI, które dumnie wyłania się z mroku za sprawą białego podświetlenia. Jedni powiedzą „WOW”, inni, że jest to tak eleganckie jak odpustowe stragany. Bez względu jednak na to, do której grupy się zaliczasz, MSI postarało się żebyś był szczęśliwy. Przeciwnicy mogą wyłączyć diody przyciskiem umieszczonym na panelu dotykowym, a zwolennicy są w stanie kontrolować, które sekcje  mają działać, a które nie, lub też uruchomić jeden z dwóch dodatkowych trybów pracy. Diody mogą imitować „oddech”, będą wtedy powoli przygasać, aby po chwili z powrotem zaświecić, lub w trybie audio zaczynają tańczyć w rytm odtwarzanej muzyki. Osobiście zaliczam się do drugiej grupy – na mnie nie zrobiło to wielkiego wrażenia, ale trzeba przyznać, że osoby szukające wyróżniającego się z tłumu laptopa właśnie otrzymały możliwość kupna idealnego dla nich urządzenie.

Ekran

Szczerze mówiąc zastanawiałem się czy nie pominąć tego akapitu, a to z bardzo prostej przyczyny. Jak już wcześniej wspomniałem egzemplarz GT660, który trafił do naszej redakcji był przedprodukcyjnym samplem. Jak się natomiast później okazało, w sklepowej wersji omawianego laptopa zostanie użyta zupełnie inna matryca. W testowanym przez nas urządzeniu zastosowano ekran o przekątnej 15,6” o maksymalnej rozdzielczości 1366x768, podczas gdy GT660 ściągnięty z półki sklepowej będzie miał wyświetlacz tej samej wielkości, ale pracujący z natywną rozdzielczością 1920x1080. Trudno jest mi więc stwierdzić jak będzie się prezentowała właściwa matryca. Mam tylko nadzieję, że choć odrobinę lepiej od tej zastosowanej w testowanym przez nas egzemplarzu. Wystarczy delikatnie przekrzywić głowę w którąkolwiek stronę, aby obraz zaczął tracić na jakości. Do tego kolory były strasznie blade i to nawet pomimo zastosowania ekranu typu glare, który jest kolejnym chybionym pomysłem. Wiadomo, że GT660 raczej nie zawędruje na plaże, ale w ostatnich wyjątkowo słonecznych dniach, nawet w zamkniętym pomieszczeniu, odbijający wszystko ekran był prawdziwym utrapieniem.

Testy wydajności

Pełną specyfikacje GT660 znajdziecie w tabeli na samym początku artykułu. O ile matryca jak i drobne detale w wykończeniu mogą ulec zmianie, to różnice w głównych podzespołach nie są już tak drastyczne i sprowadzają się do innej ilości pamięci ram oraz przestrzeni dyskowej. Zgodnie z panującym wśród gamingowych laptopów trendem, w GT660 zagościł procesor z rodziny Core i7 - w tym konkretnym przypadku Core i7-740QM, którego nominalna częstotliwość wynosi 1.73GHz, ale przy pracy z aplikacjami jednowątkowymi dzięki funkcji Turbo Boost potrafi rozkręcić się do 2.93GHz.  Zastanawiające jest jednak czemu na dzień przed premierą mobilnych GeForce'ów z serii 4, MSI postanowiło włożyć do swojego najnowszego laptopa kartę pokroju GTX285M. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłby debiut choćby z mobilnym Radeonem HD 5870?

Za chwilę spróbujemy odpowiedzieć na postawione wyżej pytani, tymczasem słów kilka o systemie Turbo Drive Engine+ (TDE+), który MSI zaaplikowała w GT660. Otóż odpowiada on za przetaktowanie procesora, ale nie tylko. TDE+ podkręca CPU zwiększając taktowanie magistrali o niespełna 7MHz, ale jednocześnie podnosi częstotliwość rdzenia karty graficznej o 30MHz. Dzięki temu w grach, a przecież one będą grały tu pierwsze skrzypce, zyskuje się odrobinę na wydajności.

Czterordzeniowy procesor Core i7-740QM 1.73GHz, chipset PM55 oraz 12GB pamięci typu DDR3 pracującej z częstotliwością 1066MHz to podstawa testowanego dziś laptopa.

GTX285M pracuje z zegarem 600MHz, a po uaktywnieniu opcji TDE+ częstotliwość wzrasta do 630MHz

Aby GT660 nie miał zbyt łatwego zadania, postanowiliśmy, że będzie musiał zmierzyć się nie tylko z nowymi grami, ale także godnym przeciwnikiem z rodziny gamingowych laptopów. Dzięki uprzejmości ASUSA udało nam się ponownie ściągnąć do redakcji notebooka G73JH, którego jakiś czas temu dokładnie przebadał nasz kolega Dawid Kosiński (link do artykułu tutaj) i który bardzo mu przypadł do gustu. Na dokładkę będziemy mieli szanse porównać zachowanie GTX'a285M oraz mobilnej wersji Radeona HD 5870 w najnowszych tytułach.

Oba laptopy oferują możliwość zwiększenia wydajności systemu. ASUS pozwala podkręcić procesor, natomiast MSI jak już pisałem wyżej, przetaktowuje zarówno CPU jak i kartę graficzną. Jako, że szukamy jak największej wydajności, postanowiliśmy na obu laptopach uaktywnić firmowe systemy odpowiedzialne za podkręcanie podzespołów i w takich warunkach przeprowadzić testy. Na początek kilka benchmarków sprawdzających głównie wydajność procesora.

Wyniki powyższych testów były z góry przesądzone, bowiem laptop MSI posiada procesor pracujący z częstotliwością o 130MHz wyższą, niż ma to miejsce w przypadku CPU zastosowanego w ASUSIE G73JH. Nie mniej obie jednostki należące do rodziny Core i7 są piekielnie wydajne i to nie tylko jak na procesory mobilne. Czas więc na syntetyki, które pobudzą do działania karty graficzne.

Zarówno w 3DMarku Vantage jak i teście Heaven Benchmark dużo lepiej wypada ASUS G73JH ze swoim mobilnym Radeonem HD 5870 na pokładzie. Widać jednak, że wraz ze zwiększeniem rozdzielczości różnica między obiema maszynami zaczyna się kurczyć. Czy tendencja ta zostanie zachowana?

Przy wyłączonym wygładzaniu krawędzi ASUS nadal wysuwa się na prowadzenie. Ponownie jednak w wyższej rozdzielczości MSI GT660 zaczyna doganiać rywala, aby po włączeniu AntyAliasingu wyjść na prowadzenie.

Kolejny test, tym razem tylko w wysokiej rozdzielczości i jak się okazało nawet po włączeniu wygładzania krawędzi, ASUS G73JH nie ustępuje już laptopowi MSI.

Bez względu na rozdzielczość czy też ustawienia detali, w poczciwym Crysisie lepiej radzi sobie ASUS G73JH z mobilnym Radeonem HD 5870. Co więcej, przy niższej rozdzielczości pozwoli on na w miarę komfortową grę nawet przy wysokich detalach, podczas gdy MSI GT660 przy tych samych ustawieniach zaliczał spadki do 20 klatek na sekundę.

W dużo nowszym tytule jakim jest Just Cause 2 swoją wyższośc prezentuje karta NVIDII. Co prawda benchmark wbudowany w demo to tylko tak zwany fly-by, pokazujący piękne widoki, a nie żywą rozgrywkę, ale i tak potrafi skutecznie obciążyć GPU. W rzeczywistości powyższe wyniki nieźle przekładają się na faktyczny gameplay i niestety dają się w kość laptopowi ASUSA. Na MSI GT660 przy wyłączonym wygładzaniu krawędzi, zmniejszając rozdzielczość można cieszyć się komfortową grą nawet przy maksymalnych detalach, podczas gdy na G73JH należy już uszczknąć odrobinę z jakości. Ciekawie za to prezentuje się sytuacja z włączonym AntyAliasingiem. W takich warunkach mobilny Radeon HD 5870 traci znacznie mniej, a różnice między obiema konstrukcjami praktycznie się zacierają.

Z wyłączonym wygładzaniem krawędzi w Modern Warfare 2 lepiej radzi sobie ASUS G73JH. O ile średnia ilość klatek zarówno w jednym jak i drugim przypadku prezentuje się podobnie, to już minimalny FPS na mobilnym Radeonie HD 5870 utrzymywany jest na nieco wyższym poziomie. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w rozdzielczości 1920x0180 oba laptopy zapewnią płynną rozgrywkę.

Przy włączonym wygładzaniu krawędzi sytuacja zbliżona. Nie da się jednak ukryć, że MSI GT660 znacznie zmniejszył dystans pod względem minimalnej ilości klatek i w tej rundzie można by nawet orzec remis.

W Bad Company 2 sytuacja przedstawia się bardzo ciekawie. Otóż bez względu na rozdzielczość przy niskich detalach lepiej radzi sobie ASUS G73JH, podczas gdy przy ustawieniach wysokich na prowadzenie wychodzi MSI GT660. Niestety wysokie detale to za wiele dla obu laptopów aby zapewnić w pełni płynną rozgrywkę. Mniej wymagający gracze w przypadku notebooka MSI będą mogli co prawda pokusić się o granie w takich ustawieniach w rozdzielczości 1280x720, jednak większość użytkowników raczej zdecyduje się na uszczknięcie odrobiny z jakości obrazu.

Dirt 2 należy do MSI GT660. Bez względu na rozdzielczość czy też obecność wygładzania krawędzi, GTX285M wysuwa się na prowadzenie i w każdych warunkach zapewnia płynną rozgrywkę.

Kolejna gra wyścigowa i kolejna pewna wygrana laptopa MSI. O ile GT660 zapewnia całkiem przyzwoitą płynność nawet na wysokich ustawieniach, to już w przypadku ASUSA G73JH trzeba walczyć o komfortową rozgrywkę, zmniejszając niektóre detale do poziomu minimalnych. Niestety, wygląda na to, że Shift jest piętą Achillesową mobilnego Radeona HD 5870.

Trudno jest wyłonić pewnego zwycięzce. Testowanie obu laptopów przypominało przeciąganie liny - lider zmieniał się w zależności od gry czy też ustawień. Wygląda jednak na to, że GeForce GTX285M w połączeniu z opcją TDE+ to nie taki zły wybór, przynajmniej patrząc przez pryzmat wydajności. Fani Radeonów nie powinni się jednak smucić. MSI zapowiedziało, że w niedalekiej przyszłości pojawi się wersja GX, w której zagości mobilny Radeon HD 5870.

Wydajność dysku twardego

MSI GT660

ASUS G73JH

RAID 0 zastosowany w MSI GT660 daje o sobie znać i zapewnia niebagatelny komfort pracy. Niestety w kwestii uruchamiania systemu przegrywa i to sromotnie. Winny jest tu jednak niemiłosiernie długi czas bootowania jeszcze przed rozpoczęciem uruchamiania Windowsa.

Czas pracy na baterii

Tryby pracy pozwalające zwiększyć wydajność lub wydłużyć czas pracy na baterii jakie można znaleźć w przypadku MSI GT660

Testy przeprowadzone zostały z użyciem najodpowiedniejszego do danego zadania trybu pracy. W przypadku BE Classic symulującego obciążenie podzespołów, zostało ponadto włączone WiFi. Przy teście BE Readers symulującym pracę biurową, jasność ekranu ustawiliśmy na 50% i zrezygnowaliśmy z sieci bezprzewodowej. Podobnie przy odtwarzaniu filmu - w tym wypadku korzystaliśmy dodatkowo z napędu optycznego.

MSI GT660 trudno zakwalifikować do kategorii mobilnych urządzeń, ale na upartego można z nim iść w miasto, pod warunkiem, że nieco ponad dwie i pół godziny pracy przy znikomym obciążeniu będą w stanie kogoś zadowolić. W dzisiejszych czasach i wszędobylskich netbookach trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację, ale nie można zaprzeczyć, że jak na tak wydajną maszynę, MSI GT660 na baterii pracuje wyjątkowo długo.

Na koniec postanowiliśmy sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Tegoroczne upalne lato może sugerować powrót globalnego ocieplenia, a w takim wypadku wypadałoby zacząć dbać o środowisko. Zmierzyliśmy więc ile mocy GT660 pobiera z gniazdka elektrycznego, aby sprawdzić czy nowy laptop MSI jest przyjazny florze i faunie naszej planety.

O ile w spoczynku MSI GT660 pobiera znikome ilości watów i wypada na tym polu lepiej od laptopa ASUSA, to pod obciążeniem zaczyna być coraz mniej przyjazny środowisku. Jeżeli więc możesz żyć ze świadomością, że grając w MW2 lub BC2 zabijasz biedne foczki i niedźwiadki polarne, nic nie stoi na przeszkodzie aby MSI GT660 znalazł się w Twoim domu ;)

Głośność pracy

Niestety dla GT660 lepiej by było gdybym pominął ten akapit. Nawet bez sonometru z całą pewnością jestem w stanie stwierdzić, że startujący samolot robi mniej hałasu niż MSI GT660 pod obciążeniem. Późnym wieczorem nie byłem nawet w stanie testować laptopa, ponieważ sąsiedzi nasyłali na mnie policje za łamanie ciszy nocnej. Wystarczy kilka minut obciążenia aby laptop wszedł na najwyższe obroty i schodził z nich tylko podczas ładowania kolejnych poziomów. Do tego spód GT660 nagrzewa się do takiego stopnia, że po dłuższym graniu drżałem w obawie o samozapłon mojego biurka. Wygląda więc na to, że TDP na poziomie 75W jakie charakteryzuje układ GTX285M, gra tutaj pierwsze skrzypce. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że górna część laptopa, w tym także klawiatura, pozostawały chłodne, a w okolicach klawiszy czuć było delikatny przepływ powietrza kojący zmęczone dłonie. W spoczynku GT660 zachowuje się znacznie spokojniej. Szum dobiegający z wylotów układu chłodzenia jest tylko delikatnie słyszalny i jak najbardziej akceptowalny. Nie można tego jednak powiedzieć o pracy dysków, które potrafią wydawać z siebie bardzo wysokie i irytujące dźwięki.

Podsumowanie

MSI GT660 to wyjątkowo wydajna maszyna. GeForce GTX285M nadal potrafi pokazać pazur w wielu tytułach, a brak DirectX 11 nie powinien nikogo martwić - przy takiej wydajności nowa biblioteka graficzna Microsoftu i tak nie zdałaby egzaminu. GT660 oferuje więc konfiguracje w sam raz dla rasowego gracza, który swoje ulubione gry chciałby czasem zabrać ze sobą do znajomego, czy też na wakacyjny wyjazd (o ile w miejscu docelowym jest gniazdko elektryczne). Na dokładkę jest to laptop oferujący najlepszą jakość dźwięku wśród przenośnych komputerów i o ile nie zależy wam na mocnym basie, z powodzeniem może pełnić rolę domowego sprzętu grającego. Wygląd... o gustach się nie dyskutuje. Ja już swoje naście lat mam za sobą i krzykliwy design GT660 nie robi na mnie wrażenia. Wierzę jednak, że młodsi gracze będą o nim śnić po nocach. Jakość wykonania... tu sprawa jest problematyczna. Jeżeli MSI wyeliminuje wszystkie wady jakie znalazły się na liście podesłanej wraz z testowanym dziś samplem nie będzie można mieć zastrzeżeń. W innym wypadku te kilka wad wypunktowanych w trakcie recenzji, to i tak za wiele mankamentów jak na  sprzęt za ponad sześć tysięcy złotych. No i kluczowa kwestia nieposkromionego chłodzenia. Jaki jest sens opracowywać świetny system audio, jeżeli w trakcie grania i tak zostaje on zagłuszony? Być może przesadzam i MSI GT660 na tym polu nie odstaje zbytnio od innych gamingowych laptopów, ale po kontakcie z ASUSEM G73JH, który pracuje równie kulturalnie i dyskretnie co angielski lokaj, trudno jest się przyzwyczaić do takiego natężenia hałasu. Nie mniej jednak MSI GT660 jest piekielnie wydajną maszyną, którą warto wziąć pod uwagę przy wyborze gamingowego notebooka i dlatego też postanowiliśmy wyróżnić go znaczkiem "wydajność".

MSI GT660

+ Pięknie i głośno grające głośniki + Ciekawa stylistyka wzbogacona efektami świetlnymi + Wydajność + Czas pracy na baterii (jak na tej klasy sprzęt) + Plecak oraz myszka w komplecie - Matryca, uginająca się klawiatura, słaba jakość touchpada (dotyczy wersji przedprodukcyjnej) - Głośna praca pod obciążeniem

Sprzęt dostarczyli:

Autor: Robert Graczyk "yorobo"

Tagi: notebook, recenzja, MSI, Core i7, gamingowy laptop, GT660, dynaudio, gtx285m, Radeon mobility HD 5870,

Komentarze (16)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

11.08.2010 01:54

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 168

Z tą

matrycą to są chyba jakieś żarty? Nawet w sample, który do was przysłali powinni dać dobrej jakości matową matrycę. A tymczasem w laptopie zamontowano najgorszy szajs na rynku. Jednym słowem, gdzieś trzeba było przyoszczędzić, aby dodać plecak i myszkę:D

11.08.2010 07:22

Wątków: 34 | Odpowiedzi: 1142

Cena?

.

ASUS G751JL + ROCCAT SAVU --- MSI GE72VR 6RF + RAZER DA --- AKG CAMOUFLAGE --- BLUEDIO T3+

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

11.08.2010 07:46

Wątków: 64 | Odpowiedzi: 1075

Brawo Robert, ładny test...

... ale się nie przyzwyczajaj .

www.Benchmark.pl

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

11.08.2010 07:48

Wątków: 64 | Odpowiedzi: 1075

zigihammer

Nie ma jeszcze, to wersja przedprodukcyjna.

www.Benchmark.pl

11.08.2010 08:05

Wątków: 42 | Odpowiedzi: 925

cena

7300 lub 6400, oczywiście polskich złotych, w zależności od wersji - wszystko podane w tabeli na początku artykułu

11.08.2010 10:48

Wątków: 14 | Odpowiedzi: 395

.

Super recka, miałem właśnie zamiar kupić jeden z tych lapkow. Gdyby G73 obsługiwał raid0 to wybór byłby prosty

Za pieniądze ksiądz się modli Za pieniądze lud się podli Czas to pieniądz więc za ile Drobną warto przeżyć chwilę

11.08.2010 12:43

Wątków: 42 | Odpowiedzi: 925

TheSiN

Mniej więcej za tydzień wyjdzie wersja GX z mobilny Radeonem HD 5870, być może niższe TDP (około 50W dla Radeona) przełoży się na "spokojniejsze" chłodzenie http://www.msi.com/index.php?func=proddesc&maincat_no=135&cat2_n...

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

11.08.2010 13:09

Wątków: 64 | Odpowiedzi: 1075

A w międzyczasie załatwiamy do testów Asusa G53...

...jako pierwsi w PL przetestujemy ten komputer. Na pokładzie być może znajdziemy GTX 480M.

www.Benchmark.pl

11.08.2010 13:20

Wątków: 55 | Odpowiedzi: 2371

...

Skojarzyło mi się to z moim telewizorem CRT od Sony ;] Też ma subwoofer na spodzie, no ale już bardziej przyzwoitych rozmiarów (sam telewizor dla ciekawostki waży 60 kg ^^)

14.08.2010 02:32

Wątków: 206 | Odpowiedzi: 9264

ale

paskudny, świeci się jak psu tania matryca

16.08.2010 00:01

Wątków: 63 | Odpowiedzi: 2052

...

Zgadzam sie, strasznie brzydki ten laptop, nie to co moj DELL XPS M1530
Do tego jeszcze te matryce 15,6 osobiscie uwazam, ze to jakas pomylka, zdecydowanie wole 15,4.

nevermind

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

19.08.2010 23:50

Wątków: 39 | Odpowiedzi: 1563

;-)

Nikt o zdrowych zmyslach nie kupi sobie mobilnego urzadzenia, ktore jest glosne i grzeje sie jak piekarnik.

20.08.2010 09:51

Wątków: 42 | Odpowiedzi: 925

limerro

mobilne to raczej złe słowo tak jak napisałem, ma to być zastępstwo stacjonarki, które ewentualnie czasem można zabrać ze sobą

29.08.2010 21:21

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 100

Świetna recenzja!

Wyczerpująca pod względem treści, bezbłędna językowo, miejscami dowcipna. Przykład jak pisać! Tylko chciałoby się większych i lepszych zdjęć. Radzę używać mniejszego ISO + statyw, bo na tych widoczne są już szumy matrycy

30.08.2010 11:17

Wątków: 42 | Odpowiedzi: 925

Dziadek_Żniwiarz

Niestety aparat, który mi służył do tej pory, był jakby to ładnie ująć... przeciętnym średniakiem. Niestety, lub jak kto woli na szczęście, dwa dni temu wyzionął ducha, a to zmotywuje mnie do kupna nowego. Tak więc wygląda na to, że w najbliższym czasie jakość zdjęć powinna ulec poprawie A przy okazji, dziękuje pięknie za miłe słowa

01.09.2010 14:43

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 163

nigdy w życiu

7k za niematowca

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.