Pentagram Vanquish VOLT
Marcin K?kol | 23.02.2010 00:00
źródło: Nie podano źródła | Komentarze(24) | Kategoria: Artykuły
Pentagram Vanquish VOLT

70 godzin. Ponoć tyle czasu zajmuje rozładowanie najnowszego – dopiero co zaprezentowanego w naszym kraju odtwarzacza MP3 marki Pentagram. Model Vanquish VOLT – bo o nim dziś mowa, dzięki zastosowaniu wielu nowoczesnych rozwiązań ma według producenta służyć nam w trybie nieprzerwanej pracy niemal przez trzy doby. Jednym z bardziej innowacyjnych kroków było zastosowanie monochromatycznego wyświetlacza 1,1 cala typu OLED, czy wystarczy to jednak do osiągnięcia tak długiego czasu pracy na litowo polimerowym akumulatorze?
Postanowiliśmy poddać naszej surowej ocenie to co może zaoferować nam VOLT. Tym bardziej, że prócz wydłużonego – przynajmniej w specyfikacji, czasu pracy na zasilaniu bateryjnym, nie wyróżnia się on na tle konkurencji niczym szczególnym (no może prócz wbudowanego czytnika kart mSD/HC).
W tym miesiącu do sprzedaży trafiły trzy typy VOLT’a – różnią się one tylko i wyłącznie pojemnością oraz ceną dla nabywcy końcowego. Najtańszy jest model 2GB – można dostać go w cenie 159 PLN, dopłacając 30 PLN staniemy się posiadaczami odtwarzacza 4GB, a za 239PLN będziemy w stanie zaopatrzyć się w model 8GB. Dodatkowo już na wstępie wspomnę, że niezależnie od wybranej pojemności pamięć flash możemy dodatkowo rozszerzyć za pomocą kart micro SD, w których czytnik VOLT został domyślnie wyposażony. Tyle słowem wstępu – przejdźmy do oględzin.
Wyposażenie to pierwsze wrażenie.

Śmieszna sprawa – VOLT dotarł do nas w szarym kartonie, w związku z tym, ze test prowadzimy przed premierą. Nie powiemy Wam więc nic o pudełku, dokumentacji, którą producent dołączył etc. Spójrzmy chociaż na wyposażenie, które jak się od razu okazuje jest niepełne. Na zdjęciu zauważyć możemy tylko kabel USB do połączenia z komputerem, ładowarkę sieciową (do której uruchomienia konieczny jest wspomniany kabel), smycz oraz słuchawki.
W oficjalnym opakowaniu znajdziecie jednak nieco większy zestaw akcesoriów.
Będzie tam między innymi instrukcja obsługi, silikonowe etui na odtwarzacz, a
także ściereczka do czyszczenia. Pakiet okazuje się więc całkiem przyjemny.
Znając jednak z autopsji pewne „triki” producentów wiem, że często bogaty zestaw
dodatków ma stanowić osłonę dymną dla innych niedociągnięć. Załóżmy jednak, że
tego ostatniego w ogóle nie napisałem ;-).
Rzućmy okiem na specyfikację:

Specyfikacja jest miła dla oka, wydaje mi się jednak znajoma. I faktycznie – kilka miesięcy temu zetknąłem się z niemalże identycznym odtwarzaczem. Znawcy tematu z pewnością wiedzą, że mowa tutaj o urządzeniu VEDIA A10 – identyczny chipset firmy Sigmatel 3770, technologia wyświetlacza OLED, transmiter FM, slot kart pamięci i niewielkie rozmiary. Jednak w przypadku modelu A10, nie wystarczyło to do osiągnięcia deklarowanego na poziomie 60h czasu pracy na baterii. Tym bardziej, asekuracyjnie podchodzę do informacji specyfikacyjnych Pentagrama. Szkoda, że nie udało mi się znaleźć informacji o warunkach w jakich odtwarzacz owe 70h może osiągnąć. Sprawie przyjrzymy się jednak bliżej przy okazji samego testu.
Wygląd zewnętrzny.


Jeszcze nie widzieliśmy odtwarzacza, a już zdążyliśmy przypuścić, że jego bogate wyposażenie może być przykrywką dla tak naprawdę przeciętnego playera MP3. Jednak w kwestii wyglądu VOLT od razu przypadł nam do gustu. Mały, czarny, schludny i przede wszystkim lekki – to określenia obrazujące nasze pierwsze spostrzeżenia. Od razu sprostujmy – lekki nie oznacza w tym przypadku tandetny, gdyż plastikowa obudowa została przez producenta pokryta dodatkową warstwą antypoślizgową. Polepsza ona nie tylko komfort użytkowania odtwarzacza, ale również ogólne wrażenie wynikające z dotyku. Nie jest to z pewnością tani plastik spotykany w większości tańszych urządzeń.
Przód odtwarzacza to przede wszystkim umieszczony poziomo, ekran OLED o przekątnej 1,1 cala. Tuż obok niego zlokalizowane zostały trzy głównej przyciski trybu odtwarzania. Bardziej spostrzegawczy już z pewnością zauważyli, że na zdjęciu nie widać wycięć kształtu przycisków. Naciskamy je bowiem dzięki uginającej się obudowie. Ma to swoje dobre i złe strony – z jednej strony są one mniej awaryjne, całkiem odporne na zalanie, zakurzenie, czy dostanie się pod nie brudu, z drugiej strony jednak nie są tak intuicyjne w obsłudze jak standardowe guziki, które możemy wyczuć np. przez materiał kieszeni. W przypadku VOLT’a bezwzrokowa obsługa tych trzech przycisków, będzie wymagać kilku ćwiczeń i przyzwyczajenia. Tyl odtwarzacza to przede wszystkim białe oznaczenie producenta zawierające nazwę modelu oraz pojemność. Dodatkowo w górnej części obudowy znajdziemy niewielką szczelinę na przywiązanie smyczy.


Na górnej ścianie odtwarzacza odnajdziemy dwa dobrze znane wszystkim złącza. Jedno z nich to mini-JACK 3,5mm przeznaczony dla słuchawek. Drugie złącze to port USB micro służący do połączenia urządzenia z komputerem PC lub ładowarką sieciową. Tutaj przy okazji połączeń ośmielę się dodać tylko tyle, że odtwarzacz ładuje się zarówno dzięki podłączeniu do portu USB, jak i gniazda sieciowego, z tą drobną różnicą, że podczas ładowania z sieci możemy posłuchać muzyki, natomiast w przypadku aktywnego połączenia z komputerem odtwarzanie staje się niemożliwe, w związku z przełączeniem się odtwarzacza w tryb masowego magazynu danych.
Na przeciwległej ścianie można zauważyć szczelinę wspomnianego wcześniej, wbudowanego czytnika kart micro SD oraz SDHC. Dzięki niemu, niezależnie od zakupionej wersji pojemnościowej urządzenia, ilość dostępnej pamięci flash będziemy mogli rozszerzyć nawet o 16GB. Urządzenie bez kłopotu rozpoznaje karty różnych producentów i o różnorodnych pojemnościach. Jedynym ograniczeniem może być brak obsługi katalogów z poziomu odtwarzacza. Oznacza to tyle, że jeśli karta została podzielona na wiele katalogów – odtwarzacz nie odnajdzie, żadnego utworu. Jedynym rozwiązaniem jest w tym przypadku zgranie wszystkich plików bezpośrednio na kartę pamięci. Miejmy jednak nadzieję, że eksplorator plików zewnętrznych zostanie usprawniony wraz z pojawieniem się nowych wersji firmware’u,


Na bocznych ścianach zlokalizowane zostały pozostałe przyciski. Jest więc dwufunkcyjny przycisk do zarządzania głośnością odtwarzacza oraz maleńki guzik odpowiedzialny na aktywację funkcji dyktafonu, ten ostatni służy dodatkowo do blokowania urządzenia. By aktywować tryb blokady wystarczy przez 2 sek. przytrzymać przycisk nagrywania. Wyłączanie działa analogicznie.
Po przeciwnej stronie znajdziemy jeden przycisk wielofunkcyjny, Dzięki niemu włączymy/wyłączymy urządzenie, dokonamy miękkiego restartu oraz będziemy mogli wywołać menu główne urządzenia. Dodatkowo przytrzymując w trybie odtwarzania przycisk menu przez 2 sekundy, przełączymy się na jedną z 14 dostępnych konfiguracji korektora dźwięku. Warto wspomnieć także o tym, że omawiany przycisk w miejscu wnęki miękkiego resetu, posiada wbudowany mikrofon wykorzystywany na potrzeby dyktafonu.


Pod względem gabarytów Pentagram VOLT prezentuje się znakomicie. Rozmiarami przypomina duży pendrive. Waży zaledwie 24 gramy –co jest masą bardzo niewielką, w szczególności, że zawiera ona także wagę wbudowanego na stałe akumulatora. Odtwarzacz bez problemu zmieści się nawet w bardzo malej kieszeni. Nie będzie także stanowił obciążenia podczas biegów, a antypoślizgowa powłoka zapewni mu zwiększoną wytrzymałość na wszelkiego rodzaju rysy, otarcia, czy przypadkowe upadki.


W zestawie otrzymujemy standardowe, douszne słuchawki marki Pentagram. Domyślnie, na plastikowej części mającej bezpośredni kontakt z małżowiną uszną zastosowano miękkie, gąbkowe pokrowce, które w całości izolują nieprzyjemną, plastikową fakturę od naszych uszu. Dobrym ruchem było także zastosowanie klipsa do odzieży, dzięki któremu przewód nie przesuwa się pod ubraniem, a słuchawki nawet przy gwałtowniejszych ruchach (np. podczas biegania) pozostają na swoim miejscu. Przewód połączeniowy jest raczej cienki, kiepsko zabezpieczony na łączeniach z wtyczką mini Jack oraz przy słuchawkach. Może być to powodem łatwego uszkodzenia słuchawek, szczególnie podczas licznych „złamań” przewodu w okolicy pozłacanego wtyku mini Jack. Kabel połączeniowy jest długi, 140 centymetrów to wartość wystarczająca do komfortowego użytkowania.

Specyfikacja słuchawek jest mocno standardowa, jak widać nie mamy też kilku danych (po prostu nie udało się nam ich zdobyć). Mimo to grają one całkiem znośnie – nie są to może markowe, profesjonalne słuchawki, jednak dla przeciętnego użytkownika powinny wystarczyć. Dźwięk jest wyważony, średnica nie ma tendencji do przesunięcia w górę, czy w dół. Czuć, że scena jest wąska i niezbyt bogata. Jest to jednak wina dosyć mizernego pasma – standardowego dla tej klasy słuchawek. Barwa jest raczej bez wyrazu, z tendencją do przechodzenia w zimną. Brak w dźwiękach typowej głębi i esencji. Jeśli jednak chcemy po prostu czegoś posłuchać, a do muzyki podchodzimy jak do pewnego rodzaju fali akustycznej i nie oczekujemy emocji, czy soczystego brzmienia, te słuchawki w zupełności wystarczą.
Abstrahując od subiektywnej oceny postrzegania dźwięku, chciałbym w ramach szybkiej konkluzji napisać jeszcze o komforcie użytkowania omawianych słuchawek. Bo o ile grają bardzo zwyczajnie, to mogą pochwalić się naprawdę dobrą ergonomią. Nie jestem pewien, czy to moje wielkie uszy, czy może świetny kształt douszników sprawił, że użytkowało mi się je po prostu znakomicie. Przy słuchawkach dousznych często jest tak, że ucho po prostu się męczy. A to plastik jest twardy, a to gumka ociera, a to słuchawka jest za duża i tak w nieskończoność. W przypadku słuchawek Pentagrama nie mogę pożalić się absolutnie na nic. Świetnie się dopasowaliśmy. Gąbki są miękkie – ucho przy nich po prostu odpoczywa. Klips do ubrań pozwala bardzo stabilnie przytwierdzić przewód do kurtki czy bluzy, a użytkowanie sprawia po prostu przyjemność.
Funkcje i obsługa.


Pisałem już o tym, że VOLT zaskakuje gabarytami. Jest również niezwykle poręczny i intuicyjny. Początkowo miałem obawy co do dostępnej palety przycisków – wydawało mi się, że będą po pierwsze zbyt małe, a po drugie, że ciężko będzie wyczuć palcem 3 główne guziki muzyczne. Po jednym dniu zabawy wiedziałem jednak, że się pomyliłem. Po kilkunastu minutach będziemy obsługiwać odtwarzacz kciukiem, a po kilku godzinach nie będzie dla nas problemem także obsługa bezwzrokowa.
Od razu pewno ktoś zarzuci VOLT’owi małą liczbę opcji – w końcu obsługa odtwarzacza bez patrzenia, to nie taki banał jak śmiało by się myśleć. Wspominając jednak o obsłudze bezwzrokowej miałem na myśli głównie tryb odtwarzania muzyki (po uprzednim załadowaniu listy do głównego katalogu eksploratora), a nie zarządzanie całym odtwarzaczem. Z tym byłby już pewno kłopot, ponieważ menu jest raczej rozbudowane, do dyspozycji mamy 9 działów tematycznych (muzyka, odtwarzanie, dyktafon, nagrania, radio, transmiter FM, eBook, eksplorator plików, ustawienia).
Niewielki monochromatyczny wyświetlacz wykonany w technologii OLED – a może raczej POLED (wyświetlaczami OLED nazywano bowiem te pierwsze tzw. Niebieske, których cykl życia oscylował w okolicach 5000 godzin, POLED, wyprodukowany po 2007 roku, nazywany także zielonym OLED może działać już ponad 200 000 godzin) jest niezwykle czytelny. Mimo bardzo małego rozmiaru (przekątna wynosi zaledwie 1,1 cala) dane na nim widoczne są wyraźne i ostre. Dodatkowym atutem naszego ekranu jest jego niewrażliwość na ostre światło – oznacza to że niezależnie od tego czy będziemy odtwarzacza używać w palącym słońcu, czy też cieniu wyświetlacz nie utraci czytelności. Ekran ma również to do siebie, że można go oglądać praktycznie pod każdym kątem bez znanych z LCD zaciemnień, czy zmian kolorów.
Na 8192 pikselach (rozdzielczość ekranu wynosi 128 x 64 px) mieści się o dziwo sporo informacji. Jak widać na fotografii – w trybie odtwarzania przez wyświetlacz przewija się nazwa aktualnie odtwarzanego utworu. Pod nią zauważyć możemy czas trwania piosenki oraz jej aktualną pozycję na liście. U góry widać poziom głośności (regulowany w zakresie od 0 do 40 kresek), aktualnie włączony temat korektora dźwięku (mamy ich do dyspozycji 14 + 2 własne), typ odtwarzanego utworu oraz poziom naładowania baterii, która rzekomo ma wystarczyć na 70 godzin zabawy.


Zarządzanie odtwarzaczem należy raczej do przyjemnych. W miarę obszerne (jak na odtwarzacz tego typu) menu oferuje sporo przydatnych funkcji. W trybie odtwarzania możemy zarządzać swoimi kolekcjami – odtwarzać je w sposób losowy lub sortować je wg. uznania, po wykonawcy, nazwie albumu, gatunku muzycznym czy roku wydania. Możemy również utworzyć listę swoich ulubionych piosenek.
Bardzo przydatną i ciekawą funkcją jest też od dawna spotykana w odtwarzaczach marki Pentagram opcja Transmitera FM, dzięki której zsynchronizujemy odtwarzacz z każdym urządzeniem UKF. Wystarczy, że w odtwarzaczu aktywujemy opcję transmitera na danej fali radiowej, a każdy znajdujący się w pobliżu radioodbiornik na analogicznej jak transmiter FM fali radiowej będzie mógł odtwarzać muzykę znajdującą się na dysku odtwarzacza. Jest to fajna i przydatna funkcjonalność, dzięki której tanio i szybko połączymy się np. z radiem samochodowym starego typu (choćby radio kasetowe). Jak łatwo zgadnąć – prócz wysyłania fal radiowych, VOLT potrafi pracować także jak zwyczajny radioodbiornik. Wielbiciele wielu stacji radiowych z pewnością zadowoleni będą z faktu, iż odtwarzacz umożliwia zapis do 30 ulubionych stacji. Gdyby komuś to nie wystarczało, wspomnę jeszcze o funkcji nagrywania audycji radiowych bezpośrednio na dysk odtwarzacza (pliki zapisywane są w formacie Wave). Przy okazji funkcji FM warto pamiętać jednak o tym, że VOLT nie posiada wbudowanej anteny – służą mu za nią słuchawki, dlatego też ani radio ani transmiter FM nie działa bez podłączonego zestawu słuchawkowego.
Z ciekawostek, o których warto wspomnieć został nam z pewnością tryb eBook, jak się bowiem okazuje odtwarzacz bez problemu radzi sobie z plikami TXT. Dzięki temu – w razie nagłej chęci, możemy poczytać coś w podróży. Oczywiście ergonomia tego rozwiązania jest mocno dyskusyjna bo ekran o przekątnej 1,1 cala trudno nazwać wymarzoną przestrzenią do czytania tekstu. Szczególnie dlatego, że w przypadku VOLT’a czcionka jest niewielka i najlepiej czytać ją z bliskiej odległości. Nie chcę być czepialski ale uważam, że opcja eBooka pozostanie mimo wszystko tylko pewnego rodzaju funkcjonalnością, bo czytanie np. książki, mimo logicznego podziału wierszy nie jest czynnością wygodną. Brak też obsługi polskich znaków w tekście. Funkcja czytania nie dotyczy jednak tylko plików TXT, ale również LRC (pliki z tekstem piosenek). Dzięki temu podczas odtwarzania muzyki, na ekranie możemy czytać też jej tekst.
Odtwarzacz dysponuje także całkiem niezłym dyktafonem. Jak opisaliśmy to przy okazji budowy urządzenia – na jednej z bocznych ścian mamy niewielki otwór, w którym chowa się mikrofon. Jakość nagrywanego dźwięku jest dobra. Wszystkie nagrania zapisywane są na odtwarzaczu w dedykowanym folderze, w formacie Wave. Jedynym ograniczeniem długości naszych nagrań jest ilość dostępnej aktualnie pamięci flash. Warto dodać – pamięci znajdującej się w odtwarzaczu, obojętne czy tej wbudowanej, czy zewnętrznej pochodzącej z karty pamięci. Dyktafon możemy aktywować przyciskiem lub głosem.
Najbardziej rozbudowanym działem tematycznym w menu VOLT’a są z pewnością ustawienia. Znajdziemy w nich nie tylko opcje językowe, informacje o systemie, czy dostępnej pamięci, ale również zaawansowane ustawienia korektora dźwięku, czy technologii dodatkowych. Tych VOLT’owi nie brakuje – mamy np. funkcję Earguard – jest to technologia mająca w praktyce chronić nasz słuch. W rzeczywistości działa ona na zasadzie automatu ściszającego odtwarzacz, gdy ten pracuje na pełny gwizdek. Ściszanie nie odbywa się jednak na podstawie analiz hałasu pochodzącego z otoczenia. Działa raczej na podstawie pewnego algorytmu, który po upływie jakiegoś czasu odejmuje z poziomu głośności 5 kresek. Kolejnym proponowanym rozwiązaniem jest system SRS WOW HD, umożliwiający zaawansowaną konfigurację i korektę ustawień equalizera. Oczywiście producent zaproponował nam własną konfigurację systemu SRS, jednak każdy wielbiciel muzyki może dostosować system do własnych potrzeb operując całkiem pokaźną ilością opcji.
Kilka zrzutów z menu odtwarzacza:
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ostatnią rzeczą, o której w ramach tego akapitu chciałbym wspomnieć będzie synchronizacja odtwarzacza z komputerem. Być może słowo „synchronizacja” jest w tym przypadku przesadzone bo VOLT rozpoznawany jest przez komputer jako masowe urządzenie magazynujące i działa jak najzwyklejszy pendrive. Oznacza to przede wszystkim wygodę użytkowania w wielu – nawet przypadkowych miejscach. Warunkiem jest posiadanie kabla USB oraz komputera wyposażonego w ten interfejs. Wszystkimi plikami zarządzać możemy na zasadzie kopiuj/wklej. Jest więc przede wszystkim wygodnie – bez zbędnych ceregieli.
Testy – jakość oferowanego dźwięku:
Dosyć szybko dotarliśmy do zdecydowanie najważniejszego rozdziału. „Najważniejszego” piszę nieprzypadkowo, gdyż dosyć często w sieci spotykam nieprzychylne opinie nt. jakości oferowanego dźwięku przez odtwarzacze Pentagrama. Być może to co teraz napiszę będzie „osobistą wycieczką” w stronę produktów spod znaku pięcioramiennej gwiazdy, ale zawsze zastanawiałem się jak to możliwe, że sprzęt zbierający wśród gazet i portali tak znakomite oceny, przez szarego odbiorcę nazywany jest najczęściej „średniakiem”. Za chwilę postaramy się przekonać, jak VOLT radzi sobie z muzyką. Co prawda wyrazimy się tylko w sposób subiektywny, mam jednak nadzieję, że taka ocena wystarczy do zobrazowania możliwości tego odtwarzacza. Chciałbym też na własnej skórze zweryfikować i skonfrontować opinie prasy oraz zwykłych użytkowników, o czym napisałem kilka słów
wyżej.
Słuchać będziemy przy pomocy Sennheiser’a, a dokładniej słuchawek HD212 PRO – powinny być Wam znane z poprzedniego testu.

Być może ktoś zarzuci nam błąd w doborze słuchawek, bo przecież mają sporą impedancję (32 Ohm) i mogą być troszeczkę zbyt wymagające dla odtwarzaczy, dalej – ktoś inny może wyrzucić nam relatywnie zawężone pasmo przenoszenia, ale przynajmniej wg. nas nie można zbytnio przeceniać jego wartości. Poza tym słuchawki służą nam na co dzień w pracy, nauce i zabawie, dlatego ich specyfika jest dla nas znana, dodatkowo – membrany są dobrze wygrzane – nie musimy się więc spodziewać przekłamań. Poniżej prezentujemy specyfikację słuchawek:

Jako materiał porównawczy posłuży nam kilkadziesiąt utworów muzycznych, przygotowanych pod kątem technicznym do testów jakości odtwarzania. Zgodnie z ogólnie przyjętą zasadą oprzemy się o nieskompresowane pliki WAVE zakodowane w trybie PCM (modulacja impulsowo-kodowa), zapisane na poziomie częstotliwości próbkowania rzędu 44,1 kHz, z bitrate równym 1411 kb/s. Będzie to zatem dźwięk praktycznie identyczny z tym zapisanym na oryginalnych nośnikach CD-Audio. W skład naszego repertuaru weszły albumy reprezentujące różnorodne gatunki muzyczne (Rock, Jazz, Blues, Metal, Muzyka Klasyczna, Pop, Soul) oraz jeden album profesjonalny, Chesky Records – The Ultimate Demonstration Disc.

Subiektywna ocena jakości dźwięku:
Test rozpoczynamy od przywrócenia fabrycznych ustawień odtwarzacza oraz wyłączenia wszelkich technologii polepszających jakość dźwięku. Po przesłuchaniu całego materiału muzycznego zebranego na potrzeby testu od razu możemy stwierdzić, że jakość jest zgodnie z opiniami użytkowników – bardzo przeciętna. Przy fabrycznym ustawieniu korektora dźwięk jest płaski i mało dynamiczny. Barwa dźwięku jest zimna i bardzo wyrazista. Średnica jest słyszalnie przesunięta ku górze, co bardzo mnie dziwi, gdyż same słuchawki mają tendencję do ściągania jej w stronę niskich dźwięków.
Odtwarzacz dosyć dobrze czuje się w rytmach Jazzu i lekkiego Rocka – pokazuje się wtedy z dobrej strony oferując wyraziste, ostre brzmienie – choć dodam od razu bez zadziornego ryknięcia. Całkiem przyjemnie brzmi też muzyka klasyczna, dzięki której dostrzec można dosyć szeroki wachlarz akustyczny VOLT’a. Mimo tego, słychać niedobór niskich dźwięków. Góra jest po prostu nieco zbyt mocno zaakcentowana. Łatwo odgadnąć więc, typy muzyki, przy których będziemy czuli niedosyt. Pop, Soul, Rap, a nawet Blues brzmi jak zza ściany. Zbytnio ostry wokal i wspomniana, przesunięta w górę średnica skutecznie wyciska soki z dolnych partii dźwięku, dzięki czemu praktycznie cały dół jest wręcz suchy. Pisząc to od razu chciałbym sprostować – nie, nie jestem fanem basowej tuby. Uważam jednak, ze każdy produkt, pretendujący do tytułu niezłego odtwarzacza muzyki musi cechować się dobrą charakterystyką dźwięku, przy ustawieniach domyślnych, których nie będzie trzeba polepszać za pomocą suwaków equalizera.
Podsumowując – dźwięk przy ustawieniach fabrycznych, jako całokształt brzmi raczej przeciętnie, bez szczególnego wyrazu, nie porusza i jest zdecydowanie zbyt mało przekonujący. Dopiero aktywacja technologii SRS WOW oraz dostrojenie właściwości korektora dźwięku pozwala na uzyskanie w miarę znośnych efektów w całym muzycznym zakresie.
Narzekam i narzekam, a chciałbym napisać jeszcze dwa słowa o całkiem niezłej mocy małego VOLT’a, bo o ile charakterystyka dźwięków jest po prostu przeciętna to sporą niespodzianką będzie dla nas potencjał niewielkiego wzmacniacza. Odtwarzacz całkiem nieźle napędził moje codzienne słuchawki (HD 212 Pro), które służą mi już jakiś czas. Co prawda nie charakteryzuje ich jakaś wielka oporność jednak dla małego urządzenia przenośnego, które standardowo przeznaczone jest do pracy ze słuchawkami o impedancji w okolicy 20 Ω – HD 212 Pro mogą być wyzwaniem. Tak, czy inaczej – VOLT gra głośno – przy maksymalnym ustawieniu głośności standardowo dołączone do zestawu słuchawki potrafią przyprawić o ból głowy. W słuchawkach testowych również jest głośno – do tego stopnia, że słuch szybko się męczy. Jeśli miałbym porównać możliwości VOLT’a do dwóch poprzednio prezentowanych urządzeń audio (iPOD Nano oraz Creative ZEN X-Fi) to zdecydowanie najgłośniej potrafi zachować się właśnie VOLT, jest trochę głośniejszy od ZEN’a i zdecydowanie bardziej hałaśliwy niż iPOD (którego głośność jest okrojona europejską normą).
Bateria i jej wydajność.
Dotarliśmy do miejsca, w którym na znaczeniu powinno stracić wyposażenie, budowa, czy jakość reprodukowanego dźwięku. Sprawdzimy bowiem to o czym producent w przypadku VOLT’a „trąbi” najgłośniej, czyli czas nieprzerwanej pracy bez podłączania do zewnętrznego źródła energii. Aby zbadać faktyczny czas pracy testowanego dziś odtwarzacza musimy go wpierw naładować. Producent zaleca by fabrycznie nowy odtwarzacz 2-3-krotnie naładować i rozładować. Prawdopodobnie w celu sformatowania (czy też uformowania jak kto woli) akumulatora.
Może dziwić to niektórych w związku z tym, że mamy do czynienia z akumulatorem litowo-polimerowym, o którym mówi się czasem że nie wykazuje działania efektu pamięci – nie chcąc jednak wchodzić w żadną polemikę, procedurę przeprowadziliśmy zgodnie z instrukcją. Niestety nie udało się nam znaleźć informacji o tym jak długo akumulator należy ładować. Brak też danych dotyczących jego pojemności. Pomijając brak zdeklarowanego czasu ładowania przeprowadziliśmy własny test, poniżej prezentujemy średnią z 3 ładowań (od 0 do 100%):

W związku z tym, że w naszej bazie danych nie ma jeszcze innych odtwarzaczy MP3 klasy testowanego dziś VOLT’a, uzyskane rezultaty postanowiłem porównać z nieco droższymi i lepiej sytuowanymi na rynku audio odtwarzaczami (pojawiły się one w ostatniej recenzji).
Jak widać na wykresie, ładowanie VOLT’a przebiega dosyć żwawo, nie jest to jednak wynik powalający. Potrzeba 2 godzin i przeszło 40 minut by odtwarzacz zakończył proces ładowania (pisząc zakończenie mam na myśli moment, w którym ikona baterii przestaje migotać). Jest to wynik lepszy o zaledwie ok 3 minuty od iPOD’a Nano czwartej generacji. Czas ładowania w porównaniu do oferowanej funkcjonalności urządzenia jest więc według nas stanowczo zbyt długi.
Patrząc z innej strony możemy jednak założyć, że wystarczy 2:43h by VOLT towarzyszył nam – zgodnie z obietnicami producenta, przez 70 godzin. Będąc ciekawymi efektu postanowiliśmy czym prędzej przeprowadzić testy. Kto czytał ostatnie porównanie odtwarzaczy (ZEN vs Nano) zna procedurę liczenia wyniku. Dla tych, którzy nie czytali przypominam, że przedstawiony rezultat to średnia arytmetyczna wyciągnięta z 3 pomiarów prowadzonych w identycznych warunkach, dla dwóch poziomów głośności. W pierwszym przypadku prezentujemy głośność średnią, czyli ustawioną równo na połowie suwaka. Drugi wynik to jej maksymalny poziom. Wyniki poniżej:

Rozczarowanie? Zdecydowanie jedni tak właśnie nazwą, któreś z uczuć im towarzyszących. Bo 18h różnicy pomiędzy czasem zmierzonym, a deklarowanym to raczej nie błąd pomiarowy. Dokładnie 52 godziny i 12 minut pracy od czasu odłączenia odtwarzacza od ładowarki, do momentu jego pierwszego automatycznego wyłączenia – głośność średnia, odważę się wręcz na stwierdzenie – codzienna. Wystarczy jednak maksymalnie wysterować poziom dźwięku, by czas pracy VOLT’a obniżył się do 28 godzin.
Wyniki nie powalają, jednak 70h wymienione w specyfikacji broni się samo – wszak producent nigdzie nie opisał warunków w jakich owo 70 godzin uzyskamy. Możemy więc przyjąć, że miał na myśli głośność na poziomie 7/40 kresek :-). Oczywiście porównanie do innych odtwarzaczy przedstawionych na wykresie robi wrażenie, pamiętajmy jednak o tym, że różnią je między sobą nie tylko zastosowane technologie, ale także spora część funkcjonalności. Porównanie może być jednak pomocne dla tych, którzy przede wszystkim chcieli by wydajnej pracy na akumulatorze i taka wizualna różnica pomoże im utwierdzić się w decyzji dotyczącej pożądanej funkcjonalności odtwarzacza. No bo przecież im więcej różnych opcji i możliwości, tym krótszy czas pracy na zasilaniu bateryjnym.
Szybkość odtwarzacza.
Do pełnego obrazu nowego odtwarzacza firmy Pentagram brakuje nam dosłownie jednego szczegółu, mianowicie szybkości działania. Oczywiście wpierw rzucimy okiem na wykresy, na koniec pozwolę sobie na dwa zdania subiektywnej oceny.

By włączyć odtwarzacz należy przez ok. 3 sekundy przytrzymać wciśnięty przycisk ON. Od tego czasu włączenie odtwarzacza zajmuje w przybliżeniu 8,21 sek. (średnia arytmetyczna 3 pomiarów). I chociaż na wykresie wynik jest najlepszy to osobiście spodziewaliśmy się rezultatu lepszego co najmniej o jakieś 3,5 sekundy. Moim zdaniem, tak prosty odtwarzacz, z monochromatycznym wyświetlaczem i nie wymagającym menu głównym winien być gotowy do pracy w czasie poniżej 5 sekund.

Jeśli jednak VOLT włączał by się nawet w 2 sekundy, to nie nadrobił by tym czasu straconego na wgrywanie plików do jego pamięci. Odtwarzacz osiąga mizerne rezultaty i transfery będąc podłączonym do komputera, czy laptopa. Mimo zastosowanego złącza USB 2.0, od widocznego na wykresie odtwarzacza Creative oraz Apple dzieli go bardzo wiele. Najlepszym porównaniem jest słupek VOLT’a oraz iPOD’a, urządzenie
z pod znaku nadgryzionego jabłka umożliwia dwukrotnie szybsze zgrywanie muzyki. Można się jednak zastanawiać czy w przypadku odtwarzacza Apple nie jest pomocny dedykowany interfejs i kabel. Biorąc to pod uwagę możemy pokusić się o zdanie konkluzji przy wynikach VOLT’a oraz ZEN’a X-Fi, gdyż w obu tych przypadkach pomiary wyglądały identycznie, były przeprowadzone nawet przy użyciu tego samego kabla. Różnica mimo analogii procedury jest znaczna na niekorzyść produktu firmy Pentagram. Krótko mówiąc VOLT jest po prostu ślamazarny.
Podsumowanie
Dosyć szybko przyszło mi pisać podsumowanie. Nie wiem sam czy to wina nieciekawego odtwarzacza, czy tylko moje mylne wrażenie. W każdym razie gdzieś powyżej, przy opisie wyposażenia napisałem że często zdarza się sytuacja, w której producent serwując nam dobry pakiet wyposażenia dodatkowego, chce ukryć pewne niedociągnięcia produktu. Czy możemy tak napisać w przypadku VOLT’a? Z jednej strony możemy, z drugiej niekoniecznie.
Dlaczego niekoniecznie? Przecież nie każdy po otwarciu pudełka będzie na tyle podejrzliwy jak my, by sądzić od razu że producent coś tym wyposażeniem tuszuje. W sumie jako świeżo upieczony posiadacz nowego Vanquish’a z pewnością ucieszyłbym się na widok tylu dodatków. Przecież w oficjalnym pakiecie ich nie brakuje – jest silikonowy pokrowiec, zestaw słuchawkowy, smycz, której często brakuje mi w małych odtwarzaczach, okablowanie, ładowarka, a nawet ściereczka do czyszczenia. Od tej strony nie ma się do czego przyczepić.
Kontynuując powyższą myśl – w przypadku budowy urządzenia wciąż nie mogę doszukać się mankamentu, który należy zatuszować. Urządzenie w dłoni leży pewnie, sprawia wrażenie dosyć solidnego, będąc jednocześnie niezwykle poręcznym i wygodnym. Przyciski są co prawda niewielkie – nie przeszkadza to jednak w precyzyjnej obsłudze VOLT’a. Jest czytelny ekran OLED o przekątnej 1,1 cala oraz pakiet dobrze zlokalizowanych złącz służących do połączenia z ładowarką/komputerem, słuchawkami, czy instalacji karty micro SD, która umożliwi rozbudowę domyślnej pamięci odtwarzacza o nawet 16GB.
Pomijając aspekty konstrukcyjne wciąż zmuszony jestem do chwalenia odtwarzacza choćby za niezłą funkcjonalność – mamy przecież do dyspozycji kilka ciekawych funkcji takich jak transmiter FM, który choć nie jest wynalazkiem nowym, to wciąż nader przydatnym. Do naszej dyspozycji jest też całkiem rozbudowane menu muzyczne odtwarzacza, w którym dzięki korektorowi dźwięku oraz technologii SRS WOW HD będziemy mogli dostosować brzmienie do własnych preferencji. Fani
"agenta Tomka" ucieszą się też z pewnością z całkiem niezłego dyktafonu. Obsługa odtwarzacza jest banalnie prosta. Menu jest bardzo intuicyjne i sensownie poukładane. System nie się zawiesza, a podczas naszej dosyć długiej przygody z odtwarzaczem nie zaobserwowaliśmy też irytującego spowalniania systemu oraz innych aspektów, wprawiających użytkownika w stan co najmniej niepożądany. VOLT nie wymaga też instalacji żadnych dedykowanych sterowników czy oprogramowania. System po podłączeniu wykryje go jako masowe urządzenie magazynujące. Do zarządzania naszymi kolekcjami muzycznymi wystarczy więc funkcja przeciągnij i upuść.
Schody zaczynają się dopiero przy odsłuchu naszych ulubionych utworów. I nie mam tutaj na myśli 1000 plików mp3, bo te słychać jak to w przypadku mp3 bywa – różnie. Użytkownicy z bardziej wrażliwym uchem z pewnością usłyszą niedoskonałości dźwięku w formatach bezstratnych. Pisałem o tym szerzej w subiektywnej ocenie dźwięku. Główny zarzut dotyczył zaniedbanej dolnej części pasma, przyćmionej przesuniętą ku górze średnicą i wyostrzonymi wokalami. Na szczęście rozbudowany korektor dźwięku pozwoli na dostrojenie właściwości odtwarzacza, tak by zniwelować w zadowalającym stopniu niepożądane efekty. Pozytywnym aspektem odtwarzacza jest za to z pewnością oferowana głośność. VOLT gra z pewnością głośniej od wielu dostępnych na rynku odtwarzaczy (porównując go choćby z Creative ZEN X-Fi, czy iPOD Nano 4G).
Nie wiemy do końca co sądzić o baterii. Bo z jednej strony odtwarzacz pracuje bez ładowania ponad 50 godzin, z drugiej zaś, do podanych w specyfikacji 70h nieco mu jeszcze brakuje. Można by oczywiście prowadzić testy w najróżniejszych konfiguracjach tak by wynik podany przez producenta osiągnąć – minęło by się to jednak z celem. W normalnych warunkach użytkowania nie powinniśmy liczyć na znaczne przekroczenie 50 godzin. Dodatkowo – jeśli lubimy słuchać muzyki naprawdę głośno, powinniśmy się liczyć także z tym, że czas pracy może spaść w okolice 30 godzin. Wytrzymałość akumulatora jest więc na przyzwoitym poziomie, choć nie powala na kolana, tak jak kazał się nam tego spodziewać producent. Nie pomógł ani super-oszczędny chipset Sigmatel 3770 (który swoją drogą nie jest tak oszczędny jak by się producentowi wydawało), ani monochromatyczny ekran OLED.
Słabsza niż się tego spodziewaliśmy bateria, to nie koniec narzekań. Na koniec muszę wspomnieć jeszcze o bardzo słabych wynikach przesyłu danych na odtwarzacz. Zaniżona wydajność to prawdopodobnie wina niedopracowanego firmware’u.
Dla kogo jest więc nowy Vanquish VOLT? Z pewnością nie dla użytkownika wymagającego krystalicznej jakości dźwięku oraz świetnej jego reprodukcji na całej szerokości pasma. Odtwarzacz nie wzbudzi też sympatii wielbicieli wielofunkcyjnych, kolorowych gadżetów. Przypadnie za to do gustu osobom praktycznym, ceniącym prostotę i niezawodność. Polubią go też wielbiciele sportu – szczególnie Ci uprawiający jogging – lekka i wytrzymała konstrukcja sprawi, że nie będzie on dla nich obciążeniem. Na koniec wspomnę, że nowy VOLT będzie świetnym wyborem dla przeciętnego Kowalskiego, który chce mieć urządzenie intuicyjne, pozwalające słuchać skompresowanej muzyki przede wszystkim długo – w samochodzie, w autobusie, na spacerze, czy gdziekolwiek indziej. Warunek jest jeden – Kowalski w słuchawkach nie będzie szukał jakości muzyki prowadzącej na szczyt akustycznego orgazmu.
|
PRODUKT |
UWAGI |
|
Pentagram Vanquish VOLT 2GB: Sugerowana cena dla modelu 2GB: 159 PLN PLN
|
|
| SPRZĘT DOSTARCZYLI | |
|
Pentagram Vanquish VOLT |
|
Pisał, Brat Ciekawski
Board - Najnowsze tematy
- [BLOG] namierzanie po nr tel (208)
- [MOTO] Nowe auto 40k pln - coś ... (182)
- [BLOG] Jakiej myszki używacie [sonda] (161)
- [OT] Formula 1 - Kubica 3ci w... (139)
- [info] - FrazPC Facebook (118)
- PS2 z kanady, ruszy to u nas ? (3)
- zestaw do oceny. Cichy, szybki do 3k (2)
- [KOM] News - Sharp BD-HP90S - odtwarzacz... (2)
- Jaka drukarka laserowa do 450zl (6)
- [OT] Nowy standard reklam na stronach... (8)
- Instalacja softu w MAC OS 8 - jak? (2)
- Laptop dla gracza (11)
- Demo grupy Haujobb odtworzone na... (7)
- Problem z macierzą (1)
- [KOM] News - Sony prezentuje nowe... (1)
FrazPC poleca
-
Asus Garmin - Nüvifone M10
Smartfony wkroczyły na rynek przebojem i stały się obecnie jednym z najbardziej popularnych ur...
Najpopularniejsze pliki
-
Ashampoo Burning Studio 6 FREE 6.76 Kopie bezpieczeństwa -
Tracks Eraser Pro 7.8 Porzadkowanie dysku -
TransMac 8.3 Kompresja -
TransMac 8.3 Zarządzanie partycjami -
Game Booster 1.1 Narzędzia i użytki -
WinNC 4.700f Bezpieczeństwo -
WinNC 4.700f Zarządzanie systemem -
Realtek High Definition Audio for Vista\Win 7 2.27 Sterowniki -
SP3 UxTheme Patcher 1.3 Narzędzia i użytki -
Avira AntiVir Personal - FREE Antivirus 9.0.0.407 Aplikacje zabezpieczające
Najpopularniejsze tagi
GamerStation.pl
-
News: Jest zwiastun dodatku do Mafii 2
Już za pięć dni będzie do pobrania nowy dodatek dla Mafii 2. Zawierać ma około 30 nowych misji...
-
News: Kolekcja Mario zapowiedziana na Wii
Dziś rano pojawiła się informacja od dystrybutorów, że już niebawem ma trafić do sprzedaży Super M...

























Olimp
Czyli nie ma co eksperymentowac wsrod “kurpupli” albo clip albo clip+
City by the sea
w tabelce jest “microUSB”, a na zdjęciu widzę raczej miniUSB. Jak to jest w końcu?
Warszawa
To samo mialem napisac. W specyfikacji jest babol, powinno byc ‘mini USB’. Micro stosuje sie chyba tylko w telefonach komorkowych (niestety :/).
Warszawa
Czy można przetestować dodatkowo zużycie prądu z włożoną kartą SD?
łódż
Hmm jedno mnie zastanawia. Jaka premiera w tym tygodniu?
Czy on się czymś różni od Pentagram Vanquish VOLT dostępnego od prawie roku??
City by the sea
a ja się właśnie zdziwiłem, bo miałem w ręku w zeszłym tyg. dysk zewnętrzny 2.5″ od WD i był na micro :]
KRK
Jest błąd w tabeli. dzięki za czujność.
@tasiu84 – recenzja była pisana w grudniu 2009 i pokrywała się z polską premierą VOLTa. Także w tekście mogą faktycznie wystąpić jakieś “terminowe” nieścisłości. W związku z tym, że publikacja sie nieco przesunęła
@pticaa – nie obiecuję, ale postaram się w tej materii zadziałać, wyniki postaram sie opublikować w komentarzu.
krakow
zeby nikt nie mial watpliwosci, wchodza karty microSD, ja mam microSD HC Kingston 4 gB.
City by the sea
Spoko
po prostu jesteś mi winien browara

KRK
Musisz pogadać z moją angielską licencją Office 2007 która zmienia i poprawia mi wszystko jak się jej podoba mimo ustawień regionalnych dla PL
Ale oczywiście
się należy.
Wrocław
Przeczytałem cały artykuł uważnie i nie mogłem się oprzeć pokusie skomentowania go, gdyż ostatnio zakupiłem taki właśnie playerek i po niecałych 12 godzinach wrócił do sklepu na gwarancje. Okazało się że padł włącznik i nie można go było włączyć
. dziwi mnie trochę że recenzent nie zauważył kilku drobnych wad oprogramowania jak na przykład źle wyświetlana informacja w menu o stanie naładowania baterii zawsze pokazuje 75% po naładowaniu do pełna zamiast 100%, widać to na zdjęciu w artykule i że odtwarzacz zaraz po włączeniu odrazu odtwarza muzykę z mp3 nawet jeśli wcześniej ustawione było radio. Ma koniec dodam że może to tylko tak w moim playerku było ale dosyć ciężko pracowały przyciski play i przweijania
Wrocław
Przeczytałem cały artykuł uważnie i nie mogłem się oprzeć pokusie skomentowania go, gdyż ostatnio zakupiłem taki właśnie playerek i po niecałych 12 godzinach wrócił do sklepu na gwarancje. Okazało się że padł włącznik i nie można go było włączyć
. dziwi mnie trochę że recenzent nie zauważył kilku drobnych wad oprogramowania jak na przykład źle wyświetlana informacja w menu o stanie naładowania baterii zawsze pokazuje 75% po naładowaniu do pełna zamiast 100%, widać to na zdjęciu w artykule i że odtwarzacz zaraz po włączeniu odrazu odtwarza muzykę z mp3 nawet jeśli wcześniej ustawione było radio. Ma koniec dodam że może to tylko tak w moim playerku było ale dosyć ciężko pracowały przyciski play i przewijania, może coś jeszcze by się znalazło ale nie zdążyłem dokładnie przetestować VOLTA
Tarnów
http://forum.pentagram.pl/discussion/1210/4/
Wygląda iż dość często reagują na uwagi użytkowników poprzez nowe oprogramowanie oprogramowanie. Są już polskie litery.
Mam go od niedzieli. Dałem 170 zł. za 4 giga. Więc za krótko by go oceniać. Z miejsca wgrałem aktualny soft najpierw w wersji silent a potem loud pod kątem używania transmitera.
Czasem trzeba wyłączyć i włączyć transmiter gdyż szumi. Wskaźnik baterii na wyświetlaczu niby wskazuje poprawnie (aktualnie ubyła jena kreska) ale ten który jest w USTAWIENIA\Bateria wykazuje 0% a pokazywał 100%
Katowice
co do żywotności baterii, to z lekka nie dziwię się, że wypadła licho, skoro odtwarzacz był obciążony wyłącznie plikami 1411kbps.
Wrzućcie jakieś mp3 160kbps i wtedy sprawdźcie
Poznań
dwa pytania:
1. czy można ładować z usb i jednocześnie używać sprzętu (=słuchać muzyki)?
2. jak z (byle)jakością dźwięku przez transmitter?
Kingston Upon Hull
Odnośnie 1 pytania to przeczytaj jeszcze raz artykuł to znajdziesz odpowiedź. Tak – można jak ładujesz, nie można jak podłączysz do kompa…
Poznań
dzięki, wydawało mi się, że przeczytałem – musiałem przeoczyć. pzdr.
fakt ten stawia vanquisha w gronie kandydatów do nadwornego grajka w moim aucie
KRK
@cihy445:
Wady oprogramowania jeśli nawet są to bardzo drobne. Najważniejsze że odtwarzacz się nie wiesza. Ale przyznaję Ci rację – eksploator stanu baterii faktycznie pokazuje złe dane:)
W naszym egzemplarzu przyciski działały bez zarzutu – może więc trafiłeś felera
@Zenosik:
Tylko testy jakości dźwieku były robione na plikach w kompresji bezstratnej. Baterię testowano przy użyciu najzwyklejszych MP3 (112 – 192 kbps). Nie chcę wiedzieć co by się stało z VOLTem jeśli dostał by na testy tylko WAVE
@adas01:
Transmiter jest ok. Jakość jest dobra o ile jesteś w miarę blisko radioodbiornika. Powyżej 3 metrów zaczynają się szumy. Naprawdę fajnie sprawował mi sie w samochodzie – byłem zdziwiony, bo poprzednia generacja Vanquish szumiała często w niezrozumiałych okolicznościach.
@pticaa:
Bardzo mi przykro ale test zużycia baterii z karą SD już się nie uda
Katowice
no to rzeczywiście, skoro na mp3 o takim bitrate wyszła takowa żywotność, to racja, producent przesadził – prościej mówiąc kiełbasa wyborcza jak zwykle.
a co do karty SD to zapewne można się spodziewać jeszcze krótszego działania,
KRK
Co do karty – uważam podobnie
Pisz
szału nie robi, jak zresztą większość pentagramów. Desing bez rewelacji, cena bez rewelacji, parametry bez rewelacji, płacimy w sumie tylko za logo firmy, która też jest zresztą bez rewelacji
łódż
A co według Ciebie jest lepszego w tej cenie?
Lub jaki odtwarzacz tańszy o takich parametrach polecasz?
Wschowa
mialem kiedy raz sprzet pentagrama, eon cineo czy jakos tak. Toporna kupa lajna. Pierwsze wrazenie oczywiscie pozytywne, ale im dalej w las tym wiecej wad wylazilo. No i oczywiscie sie popsul…
Kraków
Czy ten odtwarzacz ma funkcję zapamiętywania miejsca ostatniego odtwarzania (powracania po ponownym włączeniu do konkretnego miejsca utworu)? Zastanawiam się nad kupnem i jest to dla mnie ważna funkcja bo słucham sporo audiobooków.