Jeden raz SteelSeries i trzy razy Razer proszę

Maciej Rosiński, 01.02.2010 00:00 | Komentarze (7)

Razer Mamba i Orochi - granie be

Jeden raz SteelSeries i trzy razy Razer proszę

 

 

Na możliwość napisania recenzji o tych myszkach czekałem dość długo. Zacznę może od wprowadzenia "inaczej"....

Środkową i południową część Afryki zamieszkuje jeden z największych węży jadowitych. Jego nazwa pochodzi od charakterystycznego, czarnego ubarwienia wewnętrznej części pyska, a jad przezeń wytwarzany zabija dorosłego człowieka w kilka godzin. Jak się zapewne domyślacie mowa o Czarnej Mambie. Można z tego wywnioskować, że pierwszą z dzisiejszych konkurentek jest myszka Razer Mamba. Według producenta jest to jedyna na świecie mysz bezprzewodowa dla graczy. Czy tak jest w rzeczywistości, okaże się "w praniu". Jeśli więc gościem dzisiejszego artykułu jest tak znamienite urządzenie, wypadałoby zapewnić mu przyzwoitą konkurencję...

W mitologii japońskiej, istnieje olbrzymi wąż o karmazynowo czerwonych oczach, brązowym kolorze skóry, ośmiu głowach oraz ośmiu ogonach złączonych w jednym ciele. Jest to według podań największy demon - jego rozmiar przekracza wielkość ośmiu gór. (jap. 大蛇 daija lub orochi oznacza dosłownie "olbrzymi wąż" - przyp. Wikipedia). Czyż nie ciekawa nazwa dla myszki? Zatem drugim testowanym dzisiaj urządzeniem będzie nowość na rynku, produkt firmy Razer - myszka Orochi. Ta również jest myszką bezprzewodową skierowaną do graczy, choć przede wszystkim jest traktowana przez producenta jako mysz do notebooków.

Jak zauważyliście obydwa zaprezentowane powyżej modele są myszkami bezprzewodowymi. Czy mogą one zyskać miano myszek gamingowych? Tak się utarło, że porządna myszka do grania musi mieć "ogonek". Na pytanie czy tak jest w rzeczywistości postaramy się znaleźć odpowiedź w niniejszym artykule. Jeśli natomiast w dalszym ciągu myślicie o myszkach do grania tylko i wyłącznie kojarząc je z kabelkiem,  to w dzisiejszej recenzji znajdzie się również część traktująca o gryzoniach z "ogonkiem".

Według mitologii indyjskiej, wężokształtne bóstwa wodne, zamieszkujące podziemne miasto Bhogawati, strzegą skarbów ukrytych w ziemi, czasami dzieląc się z nimi ze śmiertelnikami. Bóstwa owe mogą przyjmować formę w całości ludzką (sanskryt: नाग nāga - przyp. Wikipedia). Myszką dobraną do dzisiejszej recenzji będzie Razer Naga. Myszka o tyle specyficzna, że skierowana do wąskiego grona graczy, miłośników gier MMORPG.

Zmieńmy nieco temat. Pomaszerujmy przez chwilę palcem po mapie. A ściślej po mapie Afryki. W południowym Mozambiku znajduje się miasto będące głównym miastem prowincji Gaza. Położone na brzegu Oceanu Indyjskiego, u ujścia rzeki Limpopo jest znane z tego, iż przeżyło już około 2000 powodzi. Cóż to za miasto? Xai-Xai. Jak można się domyśleć, kolejną i ostatnią konkurentką będzie myszka firmy SteelSeries. Kuzynka prezentowanej już we wcześniejszej recenzji myszki Kinzu, to nieco większy model Xai.

Czy Mamba "ukąsi" swoją jakością? Czy Orochi okaże się tak potężna jak potężne bywają demony? Czy Naga odda nam część swoich skarbów? Czy Xai zaleje nas powodzią swojej wydajności? Zanim zaproszę do lektury zapoznajcie się proszę z tabelką - zestawieniem danych producentów myszek.

Razer Mamba
ORIENTACYJNA CENA: ~478 PLN

Ta myszka przyprawia o szybsze bicie serca każdego. Jej szumne zapowiedzi, a w końcu cena sprawiły, że przez pewien czas znalazła się w centrum uwagi poświęcanej urządzeniom wskazującym dla graczy. Samo opakowanie skrywające myszkę zapowiada niecodzienność produktu. Połączenie przezroczystego i czarnego pleksiglasu to nieczęsto spotykany materiał na opakowania. Myszka została umieszczona w opakowaniu niczym najbardziej wartościowe precjoza - na szklanym (no tu akurat pleksiglasowym) przykryciem na dostojnym, czarnym postumencie.


W środku, oprócz myszki znajdujemy dokumentację, naklejkę z logo producenta, baterię wraz z klapką, przewód podłączeniowy z pozłacanymi końcówkami, oraz stację dokującą (ładowarkę) służącą jednocześnie za odbiornik. Wszystko zapakowane w idealnie spasowane kartonikowe szufladki wsunięte do wewnątrz plastikowego pudełka. Ład i porządek. W przypadku tej myszki, na każdym kroku mamy wrażenie, że staliśmy się posiadaczami czegoś wartościowego, niezwykłego.


Korpus urządzenia to połączenie matowego, przyjemnego i nieco aksamitnego w dotyku, oraz błyszczącego tworzywa. Ci którzy mieli styczność z myszką DeathAdder, nie zauważą większych zmian. Można je spostrzec dopiero przy bliższych oględzinach. Na bocznych częściach myszki, inżynierowie Razera umieścili gumowe okładziny pozwalające na pewniejszy chwyt myszki. Waga oraz wymiary myszki w stosunku do pierwowzoru nie zmieniły się. Nie zmieniła się również orientacja. Przez swoje wyprofilowanie Mamba sprawia, że stanie się użyteczna jedynie dla osób praworęcznych. Przyciski, zaopatrzone w profil w postaci delikatnej fali, pracują bardzo cicho. Każde naciśnięcie ma dość długi skok zakończony charakterystycznym "kliknięciem". Rolka zastosowana w Mambie obraca się w trybie skokowym z lekko wyczuwalnym oporem. Nieco wyraźniejszy mógłby być skok rolki, ale to już czepianie się.

Zmianie nie uległy również kontury, wyprofilowanie myszki. Nowością, oprócz wspomnianych okładzin, są skomponowane z przyciskiem lewokliku przyciski zmiany rozdzielczości lasera. Zostały one tak dokładnie wykonane i spasowane z przyciskiem lewokliku, że wyczucie ich w trakcie rozgrywki może być nieco utrudnione. Kosmetycznym zmianom poddano również rolkę. Teraz została ona wykonana z czarnej gumy, zaś po obydwu stronach dodano paski z białej gumy podświetlanej na niebiesko. Wygrawerowane na tylnej części logo tym razem nie zostało zaopatrzone w podświetlenie. Prawdopodobnie ze względu na oszczędność energii, wszak to przecież mysz bezprzewodowa.

Spód myszki to komora akumulatora, oczko lasera, styki dzięki którym myszka łączy się ze stacją ładującą, przełącznik on/off, przycisk parowania (w razie gdyby myszka straciła kontakt z odbiornikiem) oraz przycisk zwalniający zatrzask przewodu. Myszka została wyposażone jedynie w trzy małe ślizgacze teflonowe.


Akumulator dostarczany w zestawie jest częściowo naładowany, więc montujemy go w myszce. Dzisiaj nieco nietypowo, bowiem postanowiłem sprawdzić co myszka pokaże w różnych etapach podłączania do komputera. Na początek po prostu podłączyłem stację dokującą do komputera, poczekałem na rozpoznanie urządzenia przez system i pozwoliłem na zainstalowanie się myszki. Sprawdźmy, co urządzenie pokaże pracując bez oprogramowania i bez przewodu.

Programy testujące jakość lasera wskazują na częstotliwość raportowania 500Hz z opóźnieniem 2ms. Wynik całkiem dobry jeśli zważyć, ze mysz komunikuje się z komputerem bezprzewodowo. Całkowity brak interpolacji (VMouseBenchmark) oraz akceleracji wstecznej (Paint) potwierdzają wysoką jakość zastosowanego czujnika. Zmierzona rozdzielczość to 1578 DPI (jak się później okazuje, wartość 1500DPI to ustawienie fabryczne). Jeśli idzie o wydajność czujnika, wciąż nie jest to to, co obiecuje producent, więc przystępujemy do instalacji oprogramowania. Przed zainstalowaniem dokonałem w pierwszej kolejności aktualizacji oprogramowania własnego (firmware) myszki. Popatrzmy co oferuje nam producent w zakresie dostosowania myszki.


Pierwsza zakładka panelu sterowania to przypisania funkcji określonym klawiszom. Ciekawy dodatek w postaci animacji przedstawiającej obracającą się myszkę pozwala dokładnie obejrzeć tę część urządzenia, na której znajdują się aktualnie programowane przyciski. Druga zakładka panelu to ustawienia rozdzielczości czujnika laserowego oraz ustawienie wartości przyspieszenia kursora. Producent dał nam dodatkowo możliwość podzielenie poszczególnych parametrów na poziomy (Stages). Dla każdego z nich określamy rozdzielczość czujnika. Definiujemy w ten sposób ile poziomów tegoż ustawienia będzie dostępnych przy ustawianiu wartości predefiniowanymi przyciskami zmiany rozdzielczości. Druga zakładka to również ustawienie niezależności linii X i Y, włączenie wyświetlania zmian ilości DPI na monitorze oraz ustawienie częstotliwości raportowania położenia czujnika.


Kolejna zakładka panelu to edycja profili. Dzięki nim możemy pogrupować swoje ustawienia w określone, nazwane według własnych upodobań profile, które zmienimy z kolei przyciskami znajdującymi na lewym boku gryzonia. Kolejne podmenu to coś co przyda cię miłośnikom bardziej skomplikowanych konfiguracji. Ta część panelu daje nam możliwość zapisu, edycji, importu/eksportu makr, czyli ciągu ściśle zaprogramowanych czynności, wciśnięć klawiszy klawiatury. Możliwości edycji są dowolne. Jedyne ograniczenie może wynikać z pojemności pamięci wewnętrznej myszki, do której to zresztą wszystkie ustawienia są eksportowane po naciśnięciu przycisku "Apply". Ostatnia część to ustawienia "kosmetyczne", czyli włączanie/wyłączanie podświetlenia rolki, wskaźnika baterii czy stacji dokującej, a także przycisk sprawdzenia oprogramowania aktualnie dostępnego na stronie producenta oraz przycisk dzięki naciśnięciu którego przywrócimy wszystkie ustawienia myszki do wartości domyślnych (fabrycznych). Należy tu zauważyć, że pierwszą czynnością jaką wykonuje oprogramowanie w chwili jego otwarcia jest odczyt danych  pamięci Synapse myszki. trwa to kilkanaście sekund, w ciągu których myszka może nie odpowiadać na ruchy. Podobnie zresztą wygląda sytuacja w momencie zapisu zaktualizowanych ustawień do pamięci myszki. Nie jest to kłopotliwe, tym bardziej, że po sfinalizowaniu czynności związanych z modyfikacją ustawień panel przestaje nam być potrzebny.

Myszka została zaktualizowana pod kątem własnego oprogramowania, dokonałem właściwych ustawień, przystępujemy więc do testowania myszki. Również teraz wykorzystamy użyte do tego celu programy. MouseRate Checker, DirectInput Mouse Rate, Strider's DirectInput Mouse Hz pozwolą zmierzyć jakość czujnika wspartego przez oprogramowanie a VMouse Benchmark i Paint pozwolą stwierdzić występowanie lub brak interpolacji i akceleracji.

Częstotliwość w okolicach 900Hz z czasem nieznacznie powyżej 1ms. Całkowity brak akceleracji oraz interpolacji. Zmierzona rozdzielczość to równo 1800 DPI, czyli dokładnie tyle na ile została ona ustawiona w panelu. To sporo więcej od tego co stwierdziłem na początku, przed zainstalowaniem oprogramowania, jednak wciąż nieco poniżej obietnic producenta. Nie zapominamy jednak, że cały czas myszka pracuje bez "ogonka", więc wartości te uważam za bardziej niż zadowalające. Spora ilość myszek przewodowych nie jest w stanie osiągnąć takiego poziomu. Aby badania przeprowadzić do końca, podpinamy załączony w zestawie przewód. Pomimo tego, że myszka jest przewidziana do pracy w trybie bezprzewodowym, zaopatrzono ją w odłączany, zaopatrzony w oplot, bardzo miękki i elastyczny kabelek o długość 200 centymetrów. Jego długość jest zatem wystarczająca nawet w przypadku wyboru trybu przewodowego jako głównego dla współpracy myszki z komputerem. Popatrzmy jak zachowa się przewodowa wersja Mamby.

Przy okazji podłączania gryzonia do kabelka postanowiłem przedstawić cały zestaw podświetlony na niebiesko. Przyznacie, że wygląda to bardzo efektownie. Przy okazji mała uwaga dotycząca samej procedury podłączania myszki. Jakkolwiek nie ma w tym nic skomplikowanego, po prostu odpowiedni koniec przewodu zaopatrzony w specjalne szyny podłączamy do myszki, ściślej do części pomiędzy przyciskami z przodu naszego gryzonia, to jednak proponuję dokonywać tej czynności uprzednio wyłączywszy myszkę. Po prostu podczas tej operacji nie sposób nie nacisnąć jakiegoś przycisku. Jeśli ktokolwiek będzie w ten sposób manipulował w trakcie rozgrywki, może to skończyć się niebyt przyjemnie dla sterowanej postaci.

Popatrzmy zatem co zaprezentuje Mamba "z ogonkiem".

1000Hz z czasem poniżej 1ms, całkowity brak akceleracji i interpolacji. Zmierzona rozdzielczość 1808 DPI. Brak jakichkolwiek pytań i wątpliwości. Pełne 100% wydajności.

Razer Naga
ORIENTACYJNA CENA: ~309 PLN

Ta myszka to urządzenie specyficzne. Zaskakuje nie tylko kształtem i funkcjonalnością. "Inny" był również zamysł inżynierów Razera. To myszka dedykowana grającym w gry MMORPG.


Zielono-czarne pudełko dzięki klapce pozwala przyjrzeć się myszce wyzierającej spod przezroczystego plastiku. W pudełku, oprócz myszki, dokumentacja zawierająca instrukcje obsługi, ulotki reklamowe, nalepki z logo producenta oraz specjalne gumki zaopatrzone w taśmę przylepną. Można je nakleić na przyciski boczne aby ułatwić manipulowanie nimi, a przede wszystkim odszukiwanie tych właściwych w trakcie użytkowania myszki.


Prezentowana myszka w dużej mierze bazuje na znanych z DeathAddera i Mamby kształtach. Tym razem jednak została nieco "napompowana", sprawia wrażenie bardzie pękatej. Jest to jedynie wrażenie wizualne, ponieważ w bliższym zetknięciu nie ma się takiego odczucia. Kształt myszki nie powoduje absolutnie żadnego dyskomfortu w czasie jej użytkowania. Niespełna dwumetrowej długości (175 centymetrów) przewód jest bardzo elastyczny. Posiada oplot na całej długości i jest zakończony pozłacaną końcówką USB. Nie miałem żadnych uwag co do jego zachowania podczas użytkowania myszki. To już chyba standard w wyższych modelach Razera.


Od przodu nic się zmieniło. Wyprofilowane w kształt fali przyciski prawo- i lewokliku. Pomiędzy nimi kółko identyczne z tym zamocowanym w Mambie - czarne, powleczone gumą oraz z dwoma świecącymi pierścieniami po bokach. Naga, tak jak większość urządzeń wskazujących Razera, to połączenie błyszczącego tworzywa dolnej części oraz aksamitnego tworzywa górnej części.


Dół myszki został zaopatrzony w nietypowy, pojedynczy ślizgacz okalający cały obwód myszki. W środku umieszczone zostało oczko czujnika laserowego oraz przełącznik pomiędzy trybami pracy panelu przycisków umieszczonego na lewym boku. Dostępne możliwości to tryb klawiatury nawigacyjnej oraz numerycznej, czyli dokładnie to co znajdujemy w tradycyjnych klawiaturach, po ich prawej stronie.



Prawa strona to jedynie wystające w stosunku do całości korpusu wyprofilowanie. Lewa strona natomiast to to co nas najbardziej interesuje. Raj dla "konfiguratorów". Oprócz znanych już z Mamby przycisków zmiany rozdzielczości lasera umieszczonych w przedniej części, znajdziemy zajmujący większą część, wspomniany panel przyciskowy składający się aż z 12 konfigurowalnych przycisków. Pomówimy o nich jednak nieco później. Wszystkie przyciski pracują cicho, z wyraźnym klikiem. Te boczne trzeba wcisnąć mocniej, co zapobiega przypadkowym naciśnięciom kiedy trzymamy myszkę.

Popatrzmy na co pozwala nam producent, jeśli idzie o ustawienia i możliwości konfiguracji urządzenia.


W zakresie możliwości dostosowywania parametrów gryzonia poprzez panel sterowania Naga nie powala na kolana. Pierwsza zakładka to ustawienia rozdzielczości czujnika laserowego oraz częstotliwości odświeżania położenia. Druga z zakładek to ustawienia podświetleń myszki oraz przyciski szybkiego dostępu do resetu ustawień i sprawdzenia aktualizacji oprogramowania, a także firmware myszki. Ostatnia to dostęp bezpośredni do dodatków "Add-ons". Niestety, na chwilę pisania tej recenzji dostępne są jedynie paczki dodatkowych ustawień dla sieciowych gier w systemie pre-paid, World of Warcraft i Warhammer Online: Age of Reckoning, więc moje testy ograniczę do sprawdzenia myszki w testach syntetycznych oraz dostępnych mi grach FPS, RPG i RTS. Muszę tutaj dodać, że to, iż nie ma dodatkowych "paczek" dla innych gier niż wymienione, nie oznacza, że myszka jest w innych grach bezużyteczna. Wręcz przeciwnie. Myszka stanowi (w zależności od usytuowania przełącznika trybu pracy) albo połączenie myszki i klawiatury sterującej albo też myszki i dodatkowego panelu przycisków konfigurowalnych. Są one jednak dostępne z panelu ustawień sterowania gry, a nie z panelu sterowania samej myszki. Panel przyciskowy i jego możliwości konfiguracyjne jest szczególnie przydatny w grach typu RPG lub RTS. Pojawienie się tylu przycisków na myszce powoduje, że mamy do dyspozycji dostęp do funkcji dodatkowych w niespotykanej dotychczas ilości. W Wiedźminie pod przyciskami bocznymi przypisywałem sobie dostępne czary i mikstury, natomiast w grach strategicznych poszczególne jednostki wojskowe. Rzecz jasne pełnię swoich możliwości myszka zyskuje w dwóch wspomnianych przeze mnie grach World of Warcraft i Warhammer Online: Age of Reckoning. Dokładnie opisuje to RazerFakeSteve, Game Community Manager firmy Razer:


Dodawanie dodatków "Add-on" do gry


Obsługa dodatków "Add-on" w grze - poradnik

Popatrzmy jeszcze jak wypadnie "wnętrze" myszki w testach syntetycznych. Aby procedurę testowania doprowadzić do końca musimy sprawdzić czy dane podane przez producenta zgadzają się z tymi, osiąganymi w rzeczywistości.

Częstotliwość odświeżania na poziomie 1000Hz z opóźnieniem poniżej 1 ms. Całkowity brak interpolacji oraz akceleracji, a zmierzona rozdzielczość to 1812 DPI (dla ustawienia 1800 DPI w panelu sterowania myszki). Wynik mówi sam za siebie. Dokładnie to co obiecuje nam producent.

Razer Orochi
ORIENTACYJNA CENA: ~279 PLN

Tę myszkę niedawno prezentowaliśmy jako nowość na łamach naszego portalu. Dzisiaj mamy przyjemność przyjrzeć się jej z bliska.


Myszkę zamknięto w przezroczystym blistrze otoczonym kartonem w czarno-zielonej tonacji. Wewnątrz opakowania dość sporo: makulatura w postaci instrukcji obsługi i ulotek oraz nalepki, a także przewód podłączeniowy zakończony pozłacanymi końcówkami, dwie baterie typu AA wymagane do pracy myszki oraz przyjemny dodatek w postaci pokrowca podróżnego na myszkę. Przejdźmy do głównej bohaterki.


Podobnie do większości myszek Razera i ta stanowi połączenie błyszczącego i matowego tworzywa w kolorze czarnym. Już przy pierwszym zetknięciu rzucają się nam w oczy gabaryty urządzenia. Wymiary 9,9 x 6,8 x 3,5 centymetra sprawiają, że dłoń dorosłej osoby jest w stanie zamknąć tę myszkę prawie w całości. Orochi jest symetryczna, przez co mogą jej używać zarówno osoby prawo- jak i leworęczne. Profil myszki sprawia, że jej użytkowanie jest bardzo wygodne, nawet pomimo małych rozmiarów. Obydwa boki myszki zagospodarowano identycznie. Dwa dodatkowe przyciski konfigurowalne umieszczono nieco ponad profilem na kciuk.


Testowany "żuczek", takie bowiem skojarzenie przyszło mi do głowy, jak przystało na myszkę skierowaną w głównej mierze do użytkowników notebooków, został wyposażony w sporo mniejsze, jednak konstrukcyjnie identyczne kółko z tym zastosowanym w Mambie. Również i tutaj mamy do dyspozycji jedynie skokowy tryb pracy rolki, ta zaś obraca się z nieznacznym oporem. Mamy również niebieskie podświetlenie na obrzeżach rolki. Dół myszki to cztery teflonowe ślizgacze, czujnik lasera oraz przełącznik on/off.



Tak jak w przypadku Mamby, jako iż mamy do czynienia z myszką bezprzewodową, sprawdźmy co prezentuje bez "wspomagaczy" w postaci oprogramowania sterującego.

No cóż, w związku z faktem, iż myszka komunikuje się z komputerem za pośrednictwem łącza Bluetooth, niczego innego nie należało się spodziewać. Nieco ponad 130Hz z opóźnieniem 8ms. Do domowej i biurowej pracy wystarczy. Do gier już nie. Wprawdzie nie zauważyłem śladów interpolacji, a rozdzielczość na poziomie 1258 DPI (fabrycznie programowana i ustawiana jako domyślna jest rozdzielczość 1200DPI) nie stanowią powodów do niepokoju. Niestety Paint wykazuje śladową akcelerację objawiającą się występowaniem odcinków prostych na rysowanych myszką kółkach. Nie poczytujmy jednak osiągniętych wyników jako minus. Producent zastrzega bowiem takie parametry dla trybu bezprzewodowego, więc te zostały spełnione w całości. Podpinamy myszkę do komputera załączonym w zestawie przewodem i instalujemy oprogramowanie producenta.

Przewód dołączony do myszki posiada oplot. Jest podobnie jak w obydwu prezentowanych przed chwilą modelach bardzo miękki i elastyczny. Został zaopatrzony w pozłacane końcówki. Jego długość to 130 centymetrów. Wartość wystarczająca jeśli myszka będzie współpracować z notebookiem. Przyjrzyjmy się oprogramowaniu.


Podobnie jak w przypadku Mamby, panel sterowania podzielono na zakładki. W pierwszej znajdziemy ustawienia przypisań poszczególnych klawiszy. W kolejnej zmienimy wartość rozdzielczości lasera, wartość przyspieszenia kursora myszki. Tutaj również otrzymujemy możliwość przypisania wartości rozdzielczości czujnika do poziomów (stages), aby potem łatwiej było przestawiać żądane wartości.


Trzecia zakładka to edycja profili, w których możemy pogrupować poczynione wcześniej ustawienia. Kolejna, czwarta, to możliwość edycji makr. Producent pozwala również na zapis makra zdefiniowanego przez użytkownika do pliku lub jego import z pliku. Ostatnie podmenu umożliwia włączenie/wyłączenie podświetleń myszki, oraz szybki dostęp do aktualizacji oprogramowania, a także przycisk przywracania ustawień do wartości domyślnych. Oprogramowanie zainstalowane, myszka "przywiązana", spójrzmy jak teraz wypadną testy.

Wyniki testów zgoła odmienne od tych na początku. Odświeżanie położenia 1000Hz z czasem opóźnienia poniżej 1ms to już wynik w zupełności zadowalający a przy tym całkowicie zgodny z danymi producenta. Całkowity brak akceleracji i interpolacji również świadczą o wysokiej jakości czujnika, ograniczanej poprzednio przez wąskie gardło łącza Bluetooth. Dodatkowo potwierdza tę jakość zmierzona rozdzielczość na poziomie 1554 DPI (przy ustawionych w panelu 1500DPI). Nic dodać nic ująć. Producent wywiązał się z zadania.

SteelSeries Xai
ORIENTACYJNA CENA: ~280 PLN

Siostrę tej myszki prezentowaliśmy już w jednej z poprzednich recenzji. Tym razem nieco większy model firmy SteelSeries, Xai.


Szaro-czarne pudełko z pomarańczowymi napisami. Szaro, bez żadnych fajerwerków. W środku również bez szaleństw - instrukcja obsługi, ulotka reklamowa i nalepka z logo producenta. Przypatrzmy się samej myszce.


Dołączony do urządzenia przewód o długości 2 metrów zakończono pozłacaną końcówką USB. Jest on wystarczająco elastyczny aby nie powodować uczucia "trzymania" myszki, jednak wydal mi się nieco sztywniejszy od tych, zastosowanych w Razerach. Myszka w zasadzie nie różni się od modelu Kinzu. Jest jedynie nieco większa.


Nie uległy zmianie materiały wykorzystane do konstrukcji - większa część myszki została wykonana z szorstkiego, choć przyjemnego w dotyku materiału. Podobnie jak w modelu Kinzu i tutaj myszka jest symetryczna, dzięki czemu może być używana przez osoby prawo- jak i leworęczne. Obydwa boki zagospodarowano identycznie - po dwa dodatkowe, w pełni konfigurowalne przyciski. Tradycyjnie na "kuperku" znalazło się białe logo SteelSeries.



Myszka jest do bólu prosta i szara. Ten kolor rozbija jedynie biel powleczonego gumą, karbowanego kółka umieszczonego pomiędzy przyciskami prawo- i lewokliku. Nad rolką umieszczono diodę sygnalizującą ustawienie rozdzielczości lasera, a nad nią przycisk zmiany tegoż ustawienia. Przyciski myszki mają skok średniej długości, miękki i o wyraźnym "kliknięciu". Nic nie skrzypi nic nie trzeszczy.

Spojrzenie na spód myszki sprawia wrażenie, że w tym gryzoniu pojawiło się życie... Poza trzema sporej wielkości ślizgaczami i umieszczonym pomiędzy nimi czujnikiem lasera, na spodzie znajdujemy również monochromatyczny wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Po podłączeniu myszki do komputera, na jego ekranie pojawiają się po kolei informacje o aktualnie zainstalowanym oprogramowaniu firmware myszki, a następnie o aktualnie używanym profilu. Po raz kolejny producent powtarza błąd znany już z modelu PRO Gaming Mouse. Nie uważam tego za zbyt wygodne, jeśli aby sprawdzić aktualne ustawienie myszki, miałbym być zmuszany albo do otwarcia panelu sterowania albo każdorazowego podnoszenia myszki i odczytywania danych z wyświetlacza umiejscowionego na spodzie gryzonia.

Popatrzmy co oferuje producent w zakresie dostosowywania ustawień myszki



Panel składa się z zakładek. W pierwszej z nich skonfigurujemy przypisania poszczególnych przycisków myszki. Możemy tu również zdecydować o orientacji myszki za względu na jej  użytkowanie przez osoby prawo- lub leworęczne. Znajdziemy tu również możliwość przypisania makra do przycisku, a także zapis, edycja, import i eksport tychże ustawień. Druga zakładka zawiera ustawienia poziomu rozdzielczości lasera (przycisk nad rolką umożliwia przełączanie się pomiędzy dwiema wstępnie ustawionymi wartościami), częstotliwości odświeżania, technologii ExactAim, FreeMove i ExactAccel. W tej części ustawimy również jasność i kontrast wyświetlacza. Trzecia zakładka to ustawienia prędkości przewijania rolki, przyspieszenia kursora a także szybkości kliknięcia. Ostatnia z zakładek daje nam dostęp do bezpośredniej aktualizacji oprogramowania, a także ustawienia języka panelu. Producent dodatkowo wzbogacił panel o pomoc. Zawiera ona opis i wyjaśnienie zagadnień związanych z myszką oraz podstawowe porady.

Poddajmy naszą myszkę testom syntetycznym.

Wszystkie programy potwierdzają, że w pełni zostały spełnione założenia producenta. 1000Hz z opóźnieniem poniżej 1ms. Żadnych śladów interpolacji ani akceleracji. Zmierzona rozdzielczość to 1832DPI dla ustawienia 1800DPI. Absolutnie żadnych uwag co do jakości zastosowanego sensora.

Podsumowanie

Podsumujmy nasze dzisiejsze testy. Na początek kilka słów o Mambie. Wszyscy zgodnie potwierdzą, że ta myszka to DeathAdder bez ogonka. Czy to źle? Nie, wprost przeciwnie. Firma Razer zdecydowała się nie eksperymentować. Postawiła na dobre, stosowane dotychczas rozwiązania jakimi są kształt, waga i ergonomia użytkowania wiedząc, że zostały one gorąco przyjęte przez użytkowników. Do tego wszystkiego Razer dołożył bardzo istotną funkcjonalność. Pozwolił myszce wyrwać się z "uwięzi" przewodu. To bardzo dobre posunięcie zważywszy, że tak naprawdę myszka jest równie wydajna bez ogonka jak i z nim. Nie uświadczycie tutaj żadnych "lagów" czy dziwnych, nieprzewidywalnych zachowań kursora. Myszka jest skuteczna i niezawodna. To, że osiąga w benchmarkach o kilkanaście czy kilkadziesiąt Hz mniej niż powinna (przy wartości 1000Hz) nie ma tak naprawdę żadnego istotnego znaczenia. Nie wpłynie to nawet w najmniejszy sposób na jakość zachowania w grach. I to nawet w dynamicznych FPS-ach. Można się czepiać tego, że akumulator myszki wytrzymuje góra trzy dni grania. Myślę, że nie jest to powód do narzekania, bo po pierwsze osiągi nie biorą się znikąd, po drugie, w każdej chwili możemy podłączyć przewód. Myszka pozostaje w pełni funkcjonalna, a jednocześnie trwa ładowanie akumulatora. Testując tę mysz doszedłem do wniosku, że Razerowi udało się stworzyć myszkę idealną. Pozostaje tylko aspekt kosztu zakupu myszki. Blisko pół tysiąca złotych za myszkę to mimo wszystko dużo. Z drugiej strony jednak, jeśli ktoś kupuje komputer do gier, nie wydaje na niego kwot rzędu tysiąc czy półtora tysiąca złotych. Przyzwoita maszyna kosztuje niejednokrotnie 3, 4 czy 5 tysięcy złotych (lub więcej). Przy takiej kwocie cena myszki wydaje się już w pełni uzasadniona. Dlatego też, pomimo stosunkowo wysokiej ceny myszka otrzymuje w pełni zasłużoną REKOMENDACJĘ.

Przyjrzyjmy się teraz niecodziennej w kształcie myszce Naga. Kiedy w sieci pojawiły się newsy dotyczące tego gryzonia, wszędzie podniosły się głosy typu "jaka ona brzydka", "nie wziąłbym jej nawet za dopłatą". Myszka została wyposażona w kształt oparty na wspominanym niejednokrotnie DeathAdderze. To plus, bo ergonomia pierwowzoru jest niezaprzeczalna, pomimo swoich pękatych nieco kształtów jest wygodna. W dodatku zastosowany czujnik jest tak doskonały jak obiecuje nam producent. Jeśli dodamy do tego 17 konfigurowalnych przycisków, myszka może stać się wydajnym narzędziem służącym do "obróbki" gier. Możliwości konfiguracyjne takiego gryzonia są właściwie nieograniczone. Niestety są minusy. Mysz nie kosztuje mało. Kwota w okolicach 300 złotych nie jest może zatrważająca, jednak przypomnijmy, że swoją pełną funkcjonalność uzyskuje ona w połączeniu z grami on-line w systemie pre-paid. Do kosztu zakupu myszki dochodzą więc comiesięczne wydatki związane z opłatami abonamentowymi za możliwość grania w sieci. Kwoty te są niebagatelne, bo rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu dolarów miesięcznie, więc myślę że celowym w przypadku Razera byłoby zaproponowanie potencjalnym klientom paczek "add-on" dla gier off-line. Graczy jest na świecie sporo, jednak zdecydowana większość z nich nie chce płacić dodatkowych pieniędzy za możliwość skorzystania z pełni tego co oferuje myszka.

Orochi jest najmniejszą myszką w ofercie Razera. Wykonanie i zastosowane materiały, a także ich spasowanie, aż w końcu jakość pracy tą myszką nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jednakże w przypadku tego produktu miałem tak naprawdę wątpliwości jak ją traktować. Czy bardziej jako myszkę gamingową, czy bardziej jako myszkę do notebooka. Jeśli jako gryzonia dla graczy, to na pewno nie jako bezprzewodowego. Interfejs Bluetooth nie pozwala rozwinąć skrzydeł żadnej myszce, więc nie ma co dywagować o jej osiągach w tym trybie. W trybie przewodowym Orochi jest w pełni wydajna, jakość sensora nie pozostawia co do tego wątpliwości. Myszka jest jednak nieco mała. Dłoń mężczyzny zakrywa ją całkowicie co przyznam szczerze w trakcie grania nie jest to ideałem ergonomii. Jeśli rozpatrywać ją jako mysz do notebooka to jest to produkt godny zainteresowania. Jednak myślę, że niekoniecznie za tą cenę.

Przy okazji, jest jedna cecha wspólna prezentowanych dzisiaj myszek Razera, o której nie tyle warto co należy wspomnieć. Czy to dzięki modyfikacjom samych sensorów, czy tez dzięki modyfikacjom oprogramowania, udało się poprawić jedną podstawową przypadłość urządzeń wskazujących tegoż producenta. Myszki nie zawieszają się już w przypadku zmiany profilu czy rozdzielczości "w locie". To bardzo istotna zmiana dotycząca testowanych urządzeń w stosunku do modeli prezentowanych we wcześniejszych recenzjach.

Na koniec SteelSeries Xai. Myszka w zasadzie nie różni od prezentowanego w poprzednich recenzjach modelu Kinzu. Dodano opisywany wyświetlacz na spodzie. Do niego właśnie mam największe zastrzeżenia. Gdyby producent umieścił go wzorem np. Sidewindera X8 w górnej części myszki zyskałby on całkiem inną funkcjonalność. A tak pozostaje tak naprawdę bezużyteczny. Co do samej pracy myszki nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Bez względu na ustawioną rozdzielczość, sensor pracuje wydajnie. Nie ma również żadnych zastrzeżeń co do jakości użytych do jej konstrukcji materiałów i ich spasowania. Myszka jest większa w stosunku do Kinzu, żeby nie powiedzieć że nawet nieco przyduża. Jednak jest coś, co uderza w tym urządzeniu. To prostota. Dla jednych jest plusem dla innych minusem. Osobiście należę do tej drugiej grupy. Nie gustuję w "przebajerzonych" myszkach, jednak użytkowany przeze mnie gryzoń musi mieć to "coś". Oprócz wydajności mile widziany jest też wygląd i ergonomia. I chociaż trudno odmówić Xai funkcjonalności, to ta myszka jest do bólu "bezpłciowa", zwykła, szara i monotonna. A może o to właśnie chodzi...?

PRODUKT

UWAGI

Razer Mamba
CENA: ~478 PLN


 

+ Pierwsza (rzeczywiście) bezprzewodowa myszka dla graczy
+ Doskonała jakość i wydajność czujnika laserowego
+ Czujnik praktycznie równie wydajny w pracy zarówno
     w trybie przewodowym jak i bezprzewodowym
+ Stojąca na najwyższym poziomie jakość materiałów i
     wykonanie myszki oraz ergonomia użytkowania
+ Bardzo duże możliwości konfiguracji



- Myszka tylko dla osób praworęcznych
- Cena!

Razer Naga
CENA: ~309 PLN
 

+ Pierwsza myszka do grania w gry MMOG
+ Wzorowa jakość i wydajność czujnika laserowego
+ Bardzo dobra jakość materiałów i wykonanie myszki
    a także ergonomia użytkowania
+ Olbrzymie i niespotykane nigdzie indziej możliwości
     konfiguracji
+ Dodatki w postaci paczek "Add-on" dla gier




- Pełna funkcjonalność jedynie w grach wymagających opłat
    abonamentowych
- Póki co, paczki "Add-on" tylko do dwóch gier
- Myszka tylko dla osób praworęcznych

Razer Orochi
CENA: ~279 PLN
 

+ W trybie przewodowym myszka w pełni nadająca się
     do grania
+ Bardzo dobra jakość i wydajność czujnika laserowego
     (ograniczona niestety w trybie bezprzewodowym)
+ Doskonała jakość materiałów użytych do konstrukcji
+ Bardzo duże możliwości konfiguracji
+ Długi czas pracy na baterii
+ Idealna do współpracy z notebookiem
+ Myszka dla osób prawo- i leworęcznych



- Słaba jakość czujnika w trybie bezprzewodowym
- Cena (jak na myszkę do notebooka)

SteelSeries Xai
CENA: ~280PLN
 

+ Bardzo dobra jakość i wydajność czujnika laserowego
+ Bardzo wysoka jakość materiałów użytych do konstrukcji
+ Duże możliwości konfiguracji

+ Myszka dla osób prawo- i leworęcznych



- Wyświetlacz profilów na spodzie myszki

 

SPRZĘT DOSTARCZYLI


Razer Mamba
Razer Orochi

 


Razer Naga
SteelSeries Xai

 

Autor: Maciej "mrosi" Rosiński

Tagi: peryferia,

Komentarze (7)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

01.02.2010 22:00

Wątków: 237 | Odpowiedzi: 9098

grafika

kozak

02.02.2010 10:24

Wątków: 65 | Odpowiedzi: 1110

Mamba bardzo fajna

generalnie zgadzam sie z tym co w artykule ale jest w sumie jeszcze jedna hmm "wada" a mianowicie czas działania na akumulatorze. Przy graniu 3-5 godzin dziennie raz na tydzień trzeba ja ładować. Jak na myszke za tyle kasy mogło by być lepiej. Jasne nie jest to wileki problem bo po skończeniu pracy na kompie mozna ja położyć na stacje dokującą i jest cacy.

c2d E6850, GTX260 216SP, 2x2GB OCZ, 2x250GB Seagate RAID +500GB, Gigabyte DQ6, NEC 2080 UX+, Razer Lycosa Mamba Mantis Speed, Antec truepower 550W, Xonar D1

02.02.2010 17:34

Wątków: 335 | Odpowiedzi: 6009

hmm

mam inteli explorer 3.0 za 100zł... Chodzi jak złoto. Dziękuję, dobranoc.

Jesteśmy trafieni.... C2Quad 6600, Asus P5Q Deluxe, 8GB RAM, Patriot Inferno, GTX460 1GB Gigabyte, Samsung 305T...

02.02.2010 20:06

Wątków: 237 | Odpowiedzi: 9098

Hallack

a mi po roku stal sie dwuklik w lpm zamiast jedno-klik

03.02.2010 09:38

Wątków: 335 | Odpowiedzi: 6009

hmm

mówiłem Ci - przypierdziel porządnie w ten klawisz.

Jesteśmy trafieni.... C2Quad 6600, Asus P5Q Deluxe, 8GB RAM, Patriot Inferno, GTX460 1GB Gigabyte, Samsung 305T...

03.02.2010 10:33

Wątków: 237 | Odpowiedzi: 9098

przypierdzielilem

pomoglo na te kilka dni, i znow coraz czesciej sie dwuklik dzieje

03.02.2010 11:36

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 6357

125hz

nie wystarcza do grania, a to ciekawe bo kiedys nikt nie zmienial tej czestotliwosci domyslnej USB i jakos wystarczalo (a gra ktora tego szalenie wymagala byla stara - CS)...

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.