Mysz Logitech MX1100 vs. Kot Logitech TrackMan!

Redakcja, 20.11.2009 00:00 | Komentarze (19)

Mysz Logitech MX1100 vs. Kot Logitech TrackMan!


Czy jest tutaj może ktoś, kto przypomina sobie swój ostatni kontakt z komputerem bez pomocy myszki? Ręce do góry. Tak myślałem – nie jest nas wielu. I spójrzmy tylko – banalna myszka, a tak trudno nam bez niej funkcjonować. Bo przecież nasz biurkowy gryzoń wiele zalet ma – ułatwia komunikację z naszym komputerem, umożliwia korzystanie z interfejsu graficznego, wspomaga pracę, czy zapewnia szybką interakcję z ulubioną „strzelanką”. Niełatwo było by się od niego odzwyczaić, prawda? Są jednak i tacy, którzy już dawno porzucili gryzonia. Od razu część z Was zapyta pewno: na rzecz czego można pozbyć się myszki? Odpowiadam - na rzecz „kota”. Tak oto nieco żartobliwie i nieoficjalnie zwykło się mawiać o największym konkurencie wszystkich komputerowych gryzoni – Trackball’u. I tutaj zaczyna się treść właściwa, bo o ile termin „mysz” zna każdy, o tyle „TrackBall” brzmi nieco bardziej tajemniczo. W telegraficznym skrócie jest to manipulator umożliwiający komunikację użytkownika z komputerem, w zakresie identycznym jak mysz, przy innej jednak metodzie poruszania kursorem. Wedle krążących po sieci opinii TrackBall jest wygodniejszy niż mysz i nie powoduje zmęczenia nadgarstka przy długotrwałym użytkowaniu, cenią go sobie zwłaszcza graficy, którym szczególnie podoba się precyzja działania – niezależnie od warunków pracy panujących na biurku. Skoro fani Kota, tak go chwalą, to dlaczego ja – długoletni użytkownik myszki miałbym z nim mieć kłopoty? Przecież ja też wiem co to ból nadgarstka, czy drażniące skoki kursora na nieodpowiedniej podkładce.

Specyfikacja:

Wiemy już mniej-więcej jakim tematem się dziś zajmiemy. Sprawdźmy więc charakterystyczne cechy zestawianych ze sobą produktów:

Aby uniknąć sytuacji faworyzowania producentów zdecydowaliśmy się na manipulatory Logitech’a. Dodatkowym wyznacznikiem przy doborze produktów była cena – szukaliśmy czegoś w okolicach 200 złotych. Wynikiem poszukiwań są dwa popularne na rynku urządzenia – zdecydowanie bardziej znana jest pewno laserowa mysz MX1100 przeznaczona głównie do pracy w biurze i zabaw multimedialnych w domu, w mniejszym stopniu do gier. Przeciwnik znany jest z pewnością grafikom – TrackMan Wheel również wyprodukowano z myślą o zastosowaniach bardziej biurowych niż rozrywkowych. Tak więc mamy dwa manipulatory z półki „do biura i domu”.

Jeśli chodzi o różnice w cechach to z pewnością w oczy rzuca się okres gwarancyjny, który jest o 2 lata dłuższy w przypadku Trackball’a. Za to zdecydowanie większą ilością przycisków pochwalić się może MX1100 – która dodatkowo nie komunikuje się z komputerem za pomocą kabla, a fal radiowych. Cechą wspólną obu urządzeń jest natomiast czas reakcji – standardowy dla urządzeń korzystających z interfejsu USB2.0, czyli 8 milisekund. Dodatkowo oba manipulatory są profilowane dla praworęcznych – nie było by w tym nic śmiesznego gdyby nie fakt, że sam jestem mańkutem (mimo tego - na codzień mysz obsługuję ręką prawą, rzecz jasna).

Jak to jest zrobione?

Żeby jakoś skłonić naszych dzisiejszych przeciwników do konfrontacji, musimy wpierw sprawdzić jaka jest zasada ich funkcjonowania. Nie mam tutaj jednak zamiaru powielać kolejny raz historii komputerowych manipulatorów, ani wracać do czasów myszek „kulkowych” (tego typu opisów jest w sieci multum). Skoro w porównaniu mamy mysz laserową oraz kota optycznego, tylko na ich konstrukcji się skupię. Aby oszczędzić wszystkim fotografii wnętrz tych niewątpliwie ciekawych manipulatorów – poniżej zaprezentowane zostaną uproszczone schematy obrazujące podstawy konstrukcyjne.

Rzućmy więc na to okiem:

Zacznijmy w takim razie od myszy – otóż MX1100 składa się przede wszystkim ze źródła światła (lasera) wysyłającego wiązkę w podczerwieni (niewidocznej dla ludzkiego oka) wprost na podłoże. Jej charakterystyka jest przy wyjściu zawsze taka sama, przez co w pamięci manipulatora przechowywany jest tzw. wzór. Wiązka, podczas przesuwania myszy, odbijając się od podłoża zmienia swoją strukturę, poprzez znane wszystkim z lekcji fizyki zjawiska pochłaniania światła, czy też odbijania go zgodnie z kątem padania – co przy niejednolitej powierzchni skutecznie „urozmaica” swoistą charakterystykę laserowej wiązki pierwotnej.

Po odbiciu od podłoża wiązka światła trafia na sensor laserowy zintegrowany z tzw. mikromatrycą. Sensor przechowuje przesłane obrazy, przekazując ich strukturę do chipu kodującego. Owy chip to procesor naszej myszy, odpowiedzialny za wszelkie operacje logiczne. W pierwszej fazie odczytuje on dane z sensora, by w ułamku sekundy porównać je z wzorem oraz wszystkimi innymi klatkami zarejestrowanymi w ciągu sekundy. Na podstawie zarejestrowanych zmian w poszczególnych odbiciach podłoża, procesor oblicza szybkość, odległość oraz tor przesunięcia kursora. W ostatniej fazie przekazuje dane w postaci binarnej do naszego komputera. Wszystko to co najmniej kilka tysięcy razy w ciągu sekundy.

TrackMan Wheel, jak każdy inny TrackBall działa nieco inaczej niż standardowa mysz – nie przesuwa się go po podkładce – jest statyczny. Z drugiej jednak strony można mu przypisać pewną cechę myszy mechanicznej (z kulką), bo do poruszania kursorem również w jego przypadku niezbędna jest właśnie kulka, którą poruszamy kciukiem, bądź palcem wskazującym.

Działa to dosyć prosto – spójrzmy na schemat. Jak już wspomnieliśmy – głównym elementem ruchomym jest plastikowa kulka (w przypadku trackballi optycznych, pokryta pewnym regularnym wzorem), której ruchy rejestrowane są przez sensor optyczny. Ów sensor składa się z diody elektroluminescencyjnej emitującej światło w podczerwieni. Światło z diody rzucane jest na powierzchnię kulki, która odbija wiązkę na matrycę CCD. Na matrycy powstają wzory, które są przekazywane bezpośrednio do procesora, który od tego momentu działa identycznie jak w myszy – na podstawie porównań klatek wykonuje obliczenia, a ich efekty przesyła do kontrolera interfejsu z postaci binarnej.

Proste? Oczywiście, że tak - dodatkowo warto wspomnieć też o analogiach na schematach. Widać wyraźnie, iż sekcja przycisków oraz rolki jest praktycznie rzecz biorąc identyczna i działa na tych samych zasadach (pomijam tutaj niewielką różnicę przy rolce wynikającą w przypadku myszy z zastosowania technologii MicroGear, która umożliwia przełączanie trybu przewijania, opiera się jednak wciąż na zasadzie diody i odbiornika). Tak więc pomimo różnic w sterowaniu, oba urządzenia pozostają w gruncie rzeczy dosyć podobne. Nasuwają się też pierwsze wnioski, mianowicie: mysz potrzebuje do pracy większej powierzchni niż Trackball - bo mimo mniejszych gabarytów musimy ją przesuwać po podkładce, podczas gdy kot pozostaje w bezruchu. Można więc uznać, że bóle nadgarstka powodowane zbytnim natężeniem pracy przy pomocy myszy, nie są do uświadczenia w Trackballu. Z drugiej jednak strony - czy przy dłuższym okresie pracy z kotem nie zaboli kciuk, który służy do poruszania kursorem? No i jeszcze jedno ważne pytanie - czy używając Trackballa mam szansę na wystarczająco szybką reakcję by napastnik na drugim końcu mapy nie umknął spod lunety mojego karabinu snajperskiego? Zobaczymy.

Pierwsze wrażenie:



Oba produkty od początku sprawiają wrażenie bardzo podobnych – prawie identyczne opakowania, znane zresztą także z pozostałych manipulatorów Logitecha oraz prosty zestaw wyposażenia standardowego, w skład którego wchodzą instrukcje obsługi, instalacji, a także płytki ze sterownikami i oprogramowaniem SetPoint.

Myszka z bliska:


W opakowaniu prócz myszy znajdziemy zestaw dwóch baterii oraz odbiornik fal radiowych domyślnie wyposażony w złącze USB. Pracuje on w oparciu o częstotliwość radiową na poziomie 2,4 GHz – dodatkowo warto wspomnieć, iż sygnał jest kodowany za pomocą 128-bitowego klucza standardu AES (Advanced Encryption Standard), co ma zapewnić bezpieczeństwo w komunikacji z komputerem.

Obudowa myszy wykonana jest w większości z plastiku, jedynie w miejscach trzymania manipulatora kciukiem i małym palcem mamy do czynienia z powłoką antypoślizgową (gumową), co zapewnia stabilność i komfort obsługi. Mysz dosyć dobrze leży w dłoni i wydaje się solidna. Na jej spodzie możemy odnaleźć wnękę bateryjną, włącznik, oko lasera, a także trzy wymienne, teflonowe ślizgacze.



Od razu rzuca się w oczy profilowany kształt obudowy. Nie jest to niestety mysz dla „mańkutów” – bo wygląd urządzenia jednoznacznie wskazuje na odbiorcę praworęcznego. Jeśli więc do trzymania myszy używamy lewej dłoni MX1100 będzie dla nas niekoniecznie trafionym zakupem. Manipulator został domyślnie wyposażony aż w 9 przycisków funkcyjnych. Dzięki nim możemy między innymi zmieniać w czasie rzeczywistym rozdzielczość sensora laserowego urządzenia, przełączać tryb działania rolki, cofać się czy przechodzić do kolejnych stron dokumentów.

O przyciskach można pisać jeszcze bardzo długo. Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy rolce. Otóż MX1100 jest jedną z pierwszych myszek wyprodukowanych przez firmę Logitech, którą wyposażono w tzw. technologię SmartShift. Co daje nam ta technologia? Ano dzięki niej możemy używać rolki w dwóch trybach – standardowym, czyli z popularnym przeskokiem, którego charakterystycznym dźwiękiem jest „chrupanie” – tryb ten znakomicie sprawdza się podczas precyzyjnego przewijania np. czytanego wnikliwie dokumentu. Po naciśnięciu zaś niewielkiego guzika zlokalizowanego na obudowie ponad rolką tryb zmieni się na swobodny, tzn. pokrętło przestanie „chrupać” i po muśnięciu palcem wpadnie w ruch wirowy, który automatycznie będzie przewijał przeglądany aktualnie dokument, aż do momentu zatrzymania rolki. Według producenta kółko może w trybie bezwładności kręcić się przez ok. 7 sekund, jednak z własnych analiz i opinii innych użytkowników wiemy, że jest to wartość mocno zaniżona. Wracając jeszcze na sekundę do konstrukcji rolki warto spojrzeć też na jej wykonanie – osobiście przypomina mi nieco koło samochodowe – aluminiowa felga z gumą na bardzo niskim profilu. Przy okazji myszy MX1100 wspomniana „guma” umożliwia wygodne i przede wszystkim błyskawiczne zatrzymywanie/wprawianie w ruch pokrętła.

Ci bardziej spostrzegawczy pewno zdążyli już też policzyć przyciski, prawda? Jaki wynik? 8? No właśnie – w specyfikacji 9, a w rachunku 8. Okazuje się bowiem że jeden przycisk został sprytnie ukryty. Jeśli jednak klikniecie na pierwsze z 4 zdjęć, w powiększeniu zobaczycie tajemniczy przycisk (został on otoczony czerwonym obszarem) – dobry kamuflaż nieprawdaż? Domyślnie przypisana do niego funkcjonalność też jest można rzec innowacyjna – roboczo nazwałem ją "pseudoaero" bo w sumie służy tak samo jak zaimplementowane w Windows Vista przełączanie się pomiędzy okienkami w trybie Aero, jednak tryb Logitecha zdaje się mi bardziej czytelny i przyjazny dla zasobów systemowych. Po kliknięciu naszego tajemniczego przycisku zobaczymy następujący ekran:



Oprogramowanie myszy:

Instalacja myszy nie wymaga oczywiście żadnych specjalnych zabiegów, Windows Vista, czyli w tym przypadku nasz testowy system operacyjny bez problemu rozpoznaje urządzenie nawet bez instalacji sterowników dostarczonych na płycie. Warto jednak, jeśli chcielibyśmy po swojemu skonfigurować manipulator zainteresować się płytką CD ze sterownikami. Znajdziemy na niej dobrze znany chyba wszystkim użytkownikom produktów Logitech konfiguracyjny program SetPoint. Umożliwi nam on zaawansowaną personalizację manipulatora, tak by każdy mógł dostosować jego preferencje do indywidualnych potrzeb. My postanowiliśmy przyjrzeć się jego podstawowym funkcjom:


Pierwszą i chyba najbardziej podstawową zakładką w przypadku manipulatorów z tak dużą ilością przycisków jest okno ich konfiguracji. Oczywiście od razu w oczy rzuca się liczba konfigurowalnych przycisków – w oknie widać 10, naszych natomiast (w tabeli) było 9 - jednak my postanowiliśmy nie liczyć opcji pochylania rolki w lewo i prawo jako funkcji przycisku. Za przycisk uznaliśmy za to przełącznik SmartShift, którego z kolei nie uwzględnia w oprogramowaniu producent. Do rzeczy jednak – zakładka konfiguracji pozwala nam przypisać pożądane funkcje do przycisków na naszej myszy, jedynym ograniczeniem są przyciski prawy i lewy (domyślne dla każdego gryzonia), ich przekonfigurowanie nie jest możliwe ze względu na charakterystykę interfejsu graficznego naszego systemu, który wymusza na manipulatorach funkcje tych dwóch wspomnianych przycisków. Reszta otwiera przed nami bardzo wiele możliwości – od wyboru funkcji proponowanych przed producenta, poprzez funkcje systemu Windows, na kombinacjach wielu przycisków kończąc. Takie przypisywanie wielu kombinacji do pojedynczych przycisków na manipulatorze może istotnie przyspieszyć naszą pracę.


W kolejnej zakładce możemy skonfigurować szybkość przesuwania kursora myszy oraz dodatkowe opcje z tym zagadnieniem związane. Mamy możliwość włączenia efektów graficznych np. śladu pozostawianego przez przesunięty kursor. Możemy także uruchomić funkcję zwiększania szybkości wskaźnika poprzez tak zwane jego przyspieszenie. Jest to algorytm działający na zasadzie interpolacji sąsiednich pikseli – należy pamiętać, że przyspieszenie pozwala na znaczne zwiększenie szybkości kursora, które okraszone jest jednak spadkiem jego precyzji.

Dodatkowo warto też wspomnieć o tym, że SetPoint umożliwia podstawową konfigurację MX1100 w grach. Jest to jednak tylko i wyłącznie ogólny zestaw funkcji ograniczony do zaznaczenia kilku opcji, z których możemy lecz nie musimy korzystać, wiążą się one ściśle z ustawieniami myszy w środowisku Windows np. jeśli ustaliliśmy szybkość kursora na danym poziomie to w zakładce ustawień gier możemy wybrać tylko „zachowaj ustawioną szybkość kursora” i zdecydować się na opcję tak lub nie. Na tej samej zasadzie działa konfiguracja przycisków czy scrolla. Nie mamy niestety możliwości, z których na co dzień korzystam choćby w przypadku MX518, gdzie w zaawansowanych ustawieniach gier mogę nie tylko dobrać indywidualne ustawienia dla ulubionej gry ale również zapisać je na stałe w menedżerze profilów. Nie chcąc jednak popadać w skrajność – nie będę dłużej roztrząsał tematu ustawień myszy w grach, gdyż jest to produkt przeznaczony na nieco inny rynek, choć nie omieszkam w praktyce wypróbować MX1100 - przy okazji testów użytkowych w dalszej części naszego porównania.


Kolejnym elementem oprogramowania SetPoint jest możliwość skonfigurowania technologii SmartShift. Jak już wspominaliśmy – MX1100 został wyposażony w nowoczesne kółko przewijania – MicroGear, które potrafi pracować w trybie standardowym i swobodnym. Dzięki funkcjom zawartym w oprogramowaniu producenta, możemy nie tylko ustawić prędkość przewijania dokumentów, ale również do poszczególnych ustawień dopasować nasze programy.

Jedną z zalet urządzenia jest też to że działa na zasilaniu bateryjnym – nie będziemy musieli się więc martwić o regularne ładowanie akumulatorów. Na całkowicie nowych – bateriach alkaicznych mysz może pracować nawet ok. 10 miesięcy. Jest to świetny wynik. Oprogramowanie SetPoint orientacyjnie ukazuje nam przewidywaną ilość pozostałych dni pracy urządzenia. Dodatkowo – bezpośrednio na obudowie myszy mamy niewielki wyświetlacz z poziomem naładowania baterii, ich stan możemy wiec kontrolować na bieżąco.

Kotek z bliska:


Po rozpakowaniu drugiego pudełka naszym oczom ukazał się wróg naszej myszy testowej. Przyznać trzeba dosyć niepozorny – w całości wykonany z plastiku, ale przede wszystkim bardzo lekki. Gdyby nie kula manipulacyjna łatwo było by go pomylić ze standardową myszką – posiada bowiem 2 analogiczne jak ona przyciski – prawy i lewy oraz rolkę przewijania.

Od spodu mamy trzy gumowe podpórki stabilizujące TrackBall na blacie biurka – podejrzewam, że nie łatwo będzie się przyzwyczaić do całkowicie statycznej formy sterowania, przypominam bowiem, że w przypadku Kota nie będziemy nim suwać po powierzchni podkładki, ale raczej kciukiem turlać kulę manipulacyjną. Od dołu widać też niewielki okrągły otwór tuż pod kulą. Służy on do wypychania jej z wnęki w celu oczyszczenia sensora optycznego.



Nie trzeba być oczywiście geniuszem by stwierdzić, że urządzenie profilowane jest dla praworęcznych – podobnie zresztą jak testowana dziś mysz. Chociaż zastosowany do produkcji trackballa plastik nie jest w dotyku szczególnie przyjemny to dłoń na obudowie można położyć dosyć wygodnie. Kilka prób na „sucho” i już człowiek czuje, że to nie może być trudne.

Podstawa jest stabilna i raczej pozostaje w bezruchu, mimo że przyzwyczajony do myszy nadgarstek z uporem maniaka stara się przesuwać manipulator po blacie biurka. Odruchy można stłumić jednak relatywnie szybko – wystarczy uświadomić sobie, że od teraz do sterowania naszym komputerem wystarczą dosłownie trzy palce, dwa klikające przyciski i jeden najlepiej przeciwstawny do operowania kursorem.

Tak naprawdę to w całej architekturze urządzenia ciekawa jest tylko kula manipulacyjna (w końcu reszta to typowa konstrukcja zaczerpnięta z myszy). Od razu możemy poznać po jej wyglądzie to w jakiej technologii pracuje manipulator. Trackball mechaniczny miałby gładką kulę pokrytą warstwą gumy, gdyż działał by na zasadzie starej i poczciwej myszki kulkowej – kręcącej rolkami współrzędnych X i Y. Tutaj natomiast mamy gładko polerowaną kulę pokrytą wzorem – typową dla trackballa optycznego, którego działanie zostało zresztą opisane na początku. Kulę można bez problemu wyjąć z urządzenia by np. oczyścić zabrudzony sensor optyczny, który może zostać zanieczyszczony tym co przyniesiemy np. na kciuku z wyprawy do ogrodu. Czyszczenie zdarza się rzadko – jest jednak wskazane szczególnie wtedy gdy po prostu wyczuwamy spadek dokładności kursora, czy np. odczuwamy opór przy obracaniu kulą.

Oprogramowanie kota:

Analogicznie jak w poprzednim przypadku instalacja urządzenia przebiegła bezproblemowo – system operacyjny poprawnie rozpoznał nasze urządzenie, my natomiast doinstalowaliśmy dedykowane sterowniki i oprogramowanie SetPoint dostarczone wraz z tym manipulatorem. Przystąpiliśmy oczywiście do oględzin możliwości konfiguracyjnych.


Programowalność stoi na poziomie zera, a nawet w obrębie depresji. A tak całkiem poważnie pisząc – jedynym przyciskiem któremu możemy przypisać jakieś zadanie inne niż to domyślnie przewidziane przez producenta jest rolka. Mamy więc aż 1 programowalny przycisk. Pozostała dwójka podobnie jak w przypadku zwykłej myszy, z racji graficznego interfejsu użytkownika systemu Windows (gdyż w tym środowisku testujemy urządzenia) nie może zostać zmieniona.


Zakres regulacji ruchów jest bardzo podobny do tego poznanego przed chwilą w MX1100. Mamy możliwość określania szybkości przesuwania się kursora, włączenia efektów graficznych, ruchu inteligentnego czy akceleracji wskaźnika. Warto zwrócić uwagę także na fakt, iż w przypadku myszy – z racji zastosowania technologii Smart Shift, w sterowniku mieliśmy osobną opcję konfiguracji scrolla, tutaj natomiast widzimy standardową szybkość przewijania zaszytą w zakładce ustawień ruchu.


Jest również nieco abstrakcyjna, jak na manipulator tego typu zakładka, mianowicie ustawienia dla gier. Jest to jednak standardowa zakładka spotykana we wszystkich nowych i starych manipulatorach Logitecha dotycząca przede wszystkim zachowania ustawień systemu Windows przy przełączeniu się w tryb pełnoekranowej gry 3D. Nie dajmy się więc zwieść pozorom – produkty przeznaczone stricte dla graczy mają dodatkową zakładkę w oprogramowaniu SetPoint. Oczywiście aby bezpodstawnie nie dyskwalifikować trackballa jako uniwersalnego przetestujemy go też w zastosowaniach rozrywkowych.


Trackball nie był by oczywiście niczym szczególnym, gdyby wszystkie funkcje dzielił z myszą. Dlatego w oprogramowaniu SetPoint znajdziemy jeden szczególny wyróżnik, którego w przypadku małych gryzoni raczej nie uda nam się uświadczyć – jest to kalibracja orientacji. Jak już udało się nam ustalić – Kot ma to do siebie, że aby poruszać kursorem nie musimy go przesuwać. Naszym zadaniem jest obracanie kuli stojącej na nieruchomym plastikowym stelażu. A w związku z tym, że anatomiczna budowa kciuka jest u każdego z nas inna – różnimy się także predyspozycjami ruchowymi.

By ułatwić wszystkim przystosowanie manipulatora do indywidualnych potrzeb producent pozwala nam na ustawienie jego orientacji. Jak wiadomo – niektórzy lubią zakręcać ręką do wewnętrznej strony podkładki, inni trzymają ją całkiem prosto – jeszcze inni odchylają nadgarstek na zewnątrz. Jeśli TrackBall nie pozwalał by na swobodną zmianę orientacji kuli, niezależnie od tego czy trzymali byśmy go w pionie, poziomie, prosto czy po skosie – tylko ruch kuli w pionie względem osi Y urządzenia przynosił by przesunięcie kursora w górę ekranu. Dzięki ustawieniom orientacji możemy w szybki i łatwy sposób określić własną współrzędną Y względem osi symetrii kuli trackballa, dzięki temu przesunięcie kursora w pionie nie musi się wiązać z idealnym (równoległym względem ekranu) ułożeniem TrackBalla na biurku.

Użytkowanie i testowanie:

Skoro znamy już budowę oraz oprogramowanie testowanych dziś urządzeń, czas sprawdzić jak z ich wykorzystaniem poradzimy sobie przy obsłudze popularnych czynności wykonywanych na naszym domowym/biurowym PeCecie. Zanim jednak przejdziemy do testów powiedzmy sobie dwa słowa o procedurze ich przeprowadzenia.

Wszystkie testy będą prowadzone pod kontrolą systemu operacyjnego Windows Vista Business, w 32-bitowym środowisku. Zarówno mysz jak i TrackBall będą pracować na swoich domyślnych sterownikach dołączonych do zestawu z urządzeniami. Pomiary akceleracji wstecznej zostaną przeprowadzone przy ręcznie wyłączonych opcjach przyspieszania wskaźnika oraz zwiększania jego precyzji. Badanie czasu reakcji urządzeń nie będzie się wiązało z ingerencją w sterowniki systemu operacyjnego, będzie więc realnym, że granicą pomiarów stanie się domyślna częstotliwość portu USB 2.0, charakteryzująca się opóźnieniem na poziomie 8 ms (czyli częstotliwości 125 Hz). W testach tych będzie jednak chodziło głównie o stwierdzenie zgodności parametrów realnych ze specyfikacją. Większy nacisk będziemy kładli raczej na walory użytkowe – wygodę, ergonomię i łatwość obsługi.

Dodatkowa informacja tyczy się także powierzchni, na której będzie pracować mysz, otóż przez cały okres użytkowania „ślizgała się” ona po profesjonalnej podkładce dla graczy z serii NOVA MicrOptic Killer, wszystko po to aby wyeliminować niekorzystny wpływ taniej podkładki czy blatu biurka na nasze wrażenia użytkowe. Kot oczywiście poradzi sobie bez podkładek.

Jako że powiedzieliśmy sobie już nieco o procedurach przejdźmy do pierwszych wyników. Pomiar został przeprowadzony za pomocą oprogramowania Mouse Rate Checker:


Zgodnie z przewidywaniami nasze manipulatory zatrzymały się na granicy 125 Hz dla częstotliwości przesyłania danych z manipulatora do komputera (gwoli wyjaśnienia: 125 Hz oznacza tutaj to, że sensor optyczny potrafi w ciągu sekundy 125 razy odczytać zmiany na powierzchni, na którą pada światło diodowe/laserowe). Dlatego właśnie im wyższa jest wartość podana w Hz, tym działanie myszy bardziej precyzyjne - po prostu współrzędne kursora odczytywane z setek obrazów na sekundę są dokładniejsze, niż te uzyskane z dziesiątek). Mimo, że port USB2.0 okazał się w tym przypadku swoistym wąskim gardłem – wartości są zgodne z parametrami podawanymi przez producentów. Dodatkowo wyniki nie obrazują żadnych szczególnych spadków/skoków częstotliwości, co bywa czasami mankamentem wielu manipulatorów.


Jeśli chodzi zaś o akcelerację wsteczną, to temat wydaje się co najmniej śliski – wszakże ilu testujących tyle metod jej opisywania – no ale jako że jest to ostatnio temat na czasie, sprawdzimy czy trackball również boryka się z takim zjawiskiem (dla niewtajemniczonych: zjawisko to polega na tym, że przy szybkich i zdecydowanych ruchach kursor gubi współrzędne ruchowe przeskakując do przypadkowo wyliczonych tudzież wylosowanych miejsc na ekranie monitora). Załóżmy jednak jeden przypadek: test w maksymalnej rozdzielczości sensorów naszych urządzeń, przy domyślnej dla systemu operacyjnego prędkości wskaźnika. Do pomiarów używamy oczywiście programu rysunkowego (Paint). Jak widać powyżej test polegał na rysowaniu bardzo szybkim ruchem kresek łamanych.

Zbytniej akceleracji z pewnością nie widać – szczególnie w przypadku Kota, który charakteryzował się jej praktycznie całkowitym brakiem – jest to jednak uzasadnione tym, że nie jesteśmy w stanie kuli manipulacyjnej toczyć tak szybko, by układ sterujący manipulatora nie nadążał z wyliczeniami. Słyszałem także opinie, że w myszkach laserowych w ogóle nie istnieje zjawisko akceleracji wstecznej – jest to oczywiście nieprawda, każda mysz korzystająca z dobrodziejstw sensora czy to laserowego, czy to optycznego boryka się z takim problemem – różna może być jedynie skala tego zjawiska. W MX1100 widzimy, że niepożądany efekt akceleracji występuje raczej symbolicznie.

Ok. – chwila oddechu po syntetycznym wstępie i przystępujemy do pracy. Na pierwszy rzut idą wrażenia, a raczej trudne początki.

A może i nie takie trudne? Mysz wiadomo – żadna nowość, jednak w dłoni leży naprawdę świetnie – może nawet lepiej niż moja już blisko dwuletnia MX518? Świetny profil – czuję jakby była odlana wprost dla mojej ręki. Palce pewnie opierają się o gumowe powierzchnie, a nadgarstek okala plastikowy tył obudowy. Wydaje się mi to zbyt piękne - odłączamy.

Na blacie ląduje Kociak – opieram dłoń o sporą obudowę, mimo wszechobecnego plastiku jest całkiem wygodna. Kciuk należy oprzeć na kuli manipulacyjnej – co niezwłocznie czynię. Pierwsze próby turlania to przede wszystkim śmiech i kawał dobrej zabawy. Pokraczne ruchy kciuka i chaotycznie poruszający się kursor. Po upływie 40 minut zaczynam się jednak irytować – nie wiem dlaczego podświadomie staram się przesuwać TrackBall po blacie – to przecież nic nie daje, ćwiczenie kciuka jest jak widzę niezbędne. Postanowiłem jednak sprawę potraktować poważnie – Kot stał się tego dnia najlepszym przyjacielem człowieka, jeździł ze mną do pracy, a zaraz po niej razem wracaliśmy do domu – jeżdżąc na przednim siedzeniu samochodu czuł widoczną satysfakcję z tego, że jest mi tak bliski. Również ja po dokładnie 8 dniach 6 godzinach i 14 minutach ciągłej pracy przywykłem do jego obecności.

Najważniejsze było dla mnie przede wszystkim to, że kciuk przestał się przy pracy wyraźnie przemęczać. Po odpowiednim ustawieniu szybkości kursora – czyli mówiąc prościej po personalizacji kilku ustawień, praca przy pomocy Trackballa zaczęła przynosić rezultaty – ruchy nabrały gracji, a synchronizacja kciuka i klikających palców – wskazującego i serdecznego utarła się na stałe w mojej głowie. W tym miejscu chciałbym skończyć ten iście osobisty wstęp i przejść do opisu wrażeń doznanych przy konkretnych zastosowaniach.

Obsługa przeglądarek internetowych:


Przeglądanie Internetu to domena każdego z nas – skoro to czytacie to też musicie właśnie surfować. Jak wiadomo spędzamy w przeglądarce mnóstwo czasu, do tego potrzebna jest przede wszystkim wygodna jej obsługa. I w tym starciu niestety testowany Trackball sromotnie przegrywa z Myszą MX1100. Głównym powodem jest niewielka funkcjonalność Kota, który w przeciwieństwie do gryzonia nie może pochwalić się ani całą gammą konfigurowalnych przycisków – np. do przechodzenia wstecz/do przodu pomiędzy witrynami, ani trybem swobodnego przewijania dla scrolla, który w przypadku długich witryn znacznie ułatwia ich szybkie przeglądanie. Niestety nawet fakt, iż Trackball do pracy nie angażuje wcale naszego nadgarstka nie przemawia na jego korzyść, gdyż przeglądanie Internetu nie należy po prostu do zbyt uciążliwych i męczących. Przyciski w obu urządzeniach poddają się naciskowi dosyć łatwo – dlatego klikanie w obu przypadkach jest wygodne.

Obsługa programów graficznych:


Idąc za stwierdzeniem, że przeglądarki internetowe trafiły do testów ze względu na mnogość użytkowników, pewno trudno pojąć co robią tutaj programy graficzne, których raczej używa określona grupa ludzi. Już wyjaśniam – programy te wybrałem dlatego, że prócz walorów użytkowych manipulatora, liczy się też ergonomia. Czuć ją zdecydowanie w przypadku precyzyjnej obróbki grafiki, czy scen 3D, tutaj gdzie liczy się każdy milimetr przy wycinaniu popiersia z portretu, równych nie ma sobie Trackball. Kula manipulacyjna spokojnie spoczywa pod opuszkiem palca – poruszamy nią z gracją, dokładnie w tę stronę, w którą chcemy – żadnych niepotrzebnych szarpnięć spowodowanych np. nieregularnym ślizgnięciem nadgarstka po podkładce (np. opór stawiany przez rozgrzaną skórę utrudnia precyzyjne manewrowanie myszą), żadnych bólów nadgarstka spowodowanych długotrwałym napięciem mięśni przy bardzo precyzyjnych manewrach kursorem. Tutaj MX1100 nie wybroni się ani bogatą paletą przycisków, ani rolką MicroGear. Dodatkowo, jako że komunikuje się ona z komputerem za pomocą fal radiowych, z pewnością brakuje jej sporo w dokładności do prezentowanego Trackballa. Od razu należy uświadomić sobie też jedno – nie tylko wolne i dostojne ruchy są domeną Kota, także szybkie skoki do menu funkcyjnego nie stanowią żadnego kłopotu. Dobrze wyćwiczony kciuk świetnie poradzi sobie z takim różnorodnym turlaniem, a nawet uderzaniem kuli manipulacyjnej. Jest jeszcze jeden aspekt, który ergonomicznie kładzie MX1100 na łopatki. Używając testowanej myszy po podkładce każdorazowo przesuwamy 195 gram, podczas gdy kciukiem turlamy gramów 35 – niebagatelna różnica, relaksacja dłoni zresztą też.

Obsługa pakietów biurowych:


Praca w licznych arkuszach kalkulacyjnych, edytorach tekstów czy bazach danych również wymaga wygodnego manipulatora. Dawno niestety minęły czasy tylko i wyłącznie klawiaturowej obsługi tego typu aplikacji. Teraz wygodniej jest klikać we wstążkowe interfejsy, czy też przeciągać i upuszczać dane. To samo tyczy się klientów pocztowych. Wymagania programów zmuszają nas do praktycznie ciągłej pracy myszką czy trackballem. I tutaj znów docenić można bardzo dobrą ergonomię testowanego TrackMan’a, który czuje się przy tych czynnościach jak przysłowiowa ryba w wodzie. Doskwiera w nim jednak brak rolki MicroGear, która ułatwia pracę np. z rozległymi tabelami w arkuszu kalkulacyjnym. Z drugiej strony jednak – wystarczy jeden ruch kciuka by przejść z okna edycji do menu i na odwrót, w przypadku MX1100 musimy wykonać już pełny ruch nadgarstkiem.

Obsługa multimediów:


Zabawy w cyfrowy dom, czy nawet małe komputerowe kino to również coraz częściej pilot korzystający z połączenia PC w podczerwieni, jeśli jednak takiego nie posiadamy to do odtworzenia ulubionego filmu czy piosenki i tak będziemy musieli użyć jakiegoś manipulatora. Przy obsłudze domowego centrum rozrywki wszystko będzie dobrze i relatywnie podobnie w przypadku testowanych dziś myszy i trackballa – dopóty, dopóki nie zdecydujemy się zarządzać naszym komputerem z pewnej odległości. Nie zapominajmy bowiem, że MX1100 w naszym teście może pochwalić się bezprzewodową komunikacją z pecetem, podczas gdy trackball ograniczony został 180 centymetrowym przewodem. Co oznacza to dla Użytkownika? Ano oznacza, że jeśli będziemy chcieli np. oglądać film bez opuszczania łóżka, a łóżko znajduje się w większej niż 180 cm odległości od komputera – konieczne w przypadku Kota będzie zaopatrzenie się w przedłużacz USB. Inaczej sprawy mają się w przypadku MX1100, która bez kłopotu zarządza komputerem z odległości 10 metrów – bywa nawet ze z innego pokoju. Musimy jednak pamiętać, że jeśli oczekujemy od myszy dokładnej i precyzyjnej pracy to przyda się nam pod kołderką jakaś podkładka. Oczywiście możemy też zrezygnować z obu naszych urządzeń i wybrać TrackBall w odmianie bezprzewodowej – wszystko w zbliżonej cenie, wybór należy więc do nas.

Obsługa gier:

Przyszedł czas na ostatnie i chyba najbardziej kontrowersyjne testy. Chodzi oczywiście o gry komputerowe. Bo niby jak testować w takim środowisku Trackball? Zarzucić możecie mi stronniczość – na rzecz myszy oczywiście, nic jednak bardziej błędnego, gdyż na potrzeby tych testów przygotowywałem się bardzo długo i intensywnie. Rzecz jasna 25 dni ciągłego treningu na manipulatorze TrackMan to nic w porównaniu z kilkunastoletnim doświadczeniem w użytkowaniu myszy, chciałbym jednak w tym teście udowodnić głównie to, że gra z Trackballem też jest możliwa. Proszę więc o wyrozumiałość, tym bardziej że żaden z prezentowanych dziś manipulatorów stricte do gier nie został stworzony.

W testach udział wezmą przedstawiciele różnych gatunków gier:

  • Strategiczna (Age of Empires III)
  • FPP (Unreal Tournament III)
  • TPP (Gothic 3)
  • RPG/Akcja (Diablo II: LoD)

                   

    Age of Empires III:

    W tym środowisku zarówno przy pomocy myszy jak i trackballa gra się bardzo wygodnie. Nie licząc wielu skrótów klawiaturowych, obsługa gry odbywa się głównie z pomocą manipulatora. Na szczęście zabawa nie toczy się na przysłowiowe „wyścigi”, a do takich właśnie – płynnych ruchów przyzwyczaił nas już wcześniej Trackball. Oczywiście w razie nagłego ataku wroga, jesteśmy gotowi na szybką odpowiedź. Rzeczą jasną jest także to, że MX1100 w porównaniu do TrackMan’a jest w obsłudze po prostu bardziej intuicyjna – to jednak kwestia przede wszystkim przyzwyczajenia. W komforcie obsługi aplikacji oraz poczucia pewnej ergonomii gry nie dało się odczuć znaczących różnic czy dyskomfortów. W tym przypadku, jak i pewno przy większości strategii w czasie rzeczywistym, czy turowym bez kłopotu zagramy przy pomocy myszy lub trackballa.

    Unreal Tournament 3:

    Strzelanie z perspektywy pierwszej osoby nie było już tak przyjemne i łatwe jak w poprzednim przypadku. Oczywiście rozgrywka przy pomocy trackballa jest możliwa, jednak nawet w przypadku najzwyklejszego starcia z grupą przeciwników, nie byłem w stanie tak skoordynować ruchu kciuka by przeżyć :). Zdecydowanie łatwiej jest przy spotkaniach sam na sam – nie oznacza to jednak tego, że gra się łatwo. Przy użyciu MX1100 różnica była niebagatelna – szybkie ruchy wykonywane wręcz intuicyjnie, błyskawiczne namierzanie celu oraz łatwość oddawania precyzyjnych strzałów w biegu. Tego nic myszy w FPP nie odbierze. Ale i tak darzę pełnym szacunkiem każdego, kto potrafi zdobyć chociaż jeden nie przypadkowy Head Shot za pomocą Trackballa.

    Gothic 3:

    Wartka akcja w Gothic’u okazała się rajem dla trackballa. Perspektywa trzeciej osoby oraz wygodny system walki sprawia, że gra się po prostu świetnie. Piszę to bez absolutnie żadnej ironii. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że przy pomocy TrackMan’a grało mi się o wiele wygodniej niż przy użyciu MX1100. Nie mam tutaj na myśli tylko wspomnianego systemu walki, ale także zwykłe leniwe zwiedzanie lokalizacji, wykonywanie zadań czy poszukiwanie grzybków w lesie. Gothic wydaje się wręcz stworzony do obsługi przy pomocy trackballa. Tyle na ten temat.

    Diablo II:

    W grach nie mogło zabraknąć oczywiście powrotu do korzeni. Jednak moim skromnym zdaniem akcja w Diablo okazała się zbyt szybka dla trackballa, albo inaczej – dla mojego kciuka. Kto grał, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak szybkich i precyzyjnych ruchów kursorem potrzeba by przebić się przez hordę wrogów pozostając przy tym żywym. Tutaj po prostu wygodniej grało się przy użyciu myszy. Oczywiście TrackMan starał się dotrzymywać kroku przeciwniczce, jednak przy niektórych zadaniach po prostu nie potrafił stanąć na ich wysokości.

    Nie patrząc jednak na wyniki powyższych opinii, jestem w stanie bez problemu stwierdzić, że powszechnie pozycjonowany jako przyrząd tylko do pracy – TrackBall, daje wiele możliwości przy cyfrowej rozrywce. Grać za jego pośrednictwem można bez zbędnych frustracji o ile wybrane tytuły nie będą od naszego kciuka wymagały niemożliwego. Można też napisać inaczej – założę się, że wprawny Użytkownik trackballa jest w stanie „wykończyć” w Unreal Tournament 3 wielu przeciwników korzystających z myszy. Wszystko leży tutaj przede wszystkim w umiejętnościach oraz w odpowiedniej gimnastyce kciuka, który w tym przypadku staje się naszymi oczami. Tak więc raz jeszcze podkreślam – jeśli chcemy grać to zagramy i przy pomocy myszy, i przy pomocy trackballa.

    Podsumowanie

    Przyszedł czas na końcowe podsumowanie naszego dzisiejszego testu. Tym, którzy nie przeczytali naszego porównania od początku przypominam, że zestawiliśmy ze sobą dwa komputerowe manipulatory – Mysz i TrackBall. Przyjrzeliśmy się ich budowie, oprogramowaniu oraz rzuciliśmy okiem na różnice w ich obsłudze.

    Mimo, iż oba produkty pochodzą od tego samego producenta i oferowane są na rynku w zbliżonej cenie, to nieco różnią się jakością wykonania. MX1100 sprawia wrażenie wykonanej solidniej, choć materiały użyte do produkcji TrackMan’a Wheel też nie pozostawiają wiele do życzenia. W myszy szczególną uwagę zwraca bardzo duża liczba dostępnych, programowalnych przycisków, które czynią z niej mały wielofunkcyjny punkt obsługi naszego peceta. Trackball posiada tylko 3 przyciski, które nie są w pełni programowalne, jest za to bardziej ergonomiczny przy całej prostocie swojej obsługi.

    Kwestie oprogramowania obu manipulatorów są bardzo podobne z racji tego, że korzystają z identycznego programu do personalizacji ustawień (SetPoint). Różni je za to dosyć odmienny sposób obsługi. Szczególnie odczuwalny dla osób, które podobnie jak ja – do tej pory styczność miały jedynie z myszką. I o ile w przypadku MX1100 nie chcę się zbyt pochlebnie (z racji przyzwyczajeń) wypowiadać, o tyle przyznać muszę, że korzystanie z komputera przy pomocy Trackballa, okazało się bardzo miłą i pouczającą przygodą. Był to także mały eksperyment, ukazujący inne drogi ergonomicznej komunikacji z pecetem (przy użyciu głównie kciuka). Mimo, że starałem się w jakiś sposób zestawiać i porównywać ze sobą odczucia przy używaniu myszy i kota, to musimy pamiętać, że ni jak ma się to do nawyków i przyzwyczajeń, które przez kilkanaście lat wyrzeźbiła w mojej głowie mysz. Pomimo tego stwierdzenia nie boję się z całym przekonaniem napisać, że TrackBall w zastosowaniach precyzyjnych nie ma sobie równych i pisząc to po 30 dniach użytkowania Trackballa, biorę za te słowa pełną odpowiedzialność.

    Jeśli więc jesteś zapalonym graczem, lubisz surfować po sieci, a Twoją domeną są szybkie ruchy nadgarstka, nie wybieraj Trackballa na przyjaciela – on będzie najlepszym sojusznikiem grafika, projektanta, czy pracownika biurowego, który chętniej niż szybkości używa precyzji, ceniąc sobie przede wszystkim ergonomię miejsca pracy i relaks zaangażowanej do komputerowych zadań dłoni.



    PRODUKT

    UWAGI

    Logitech MX1100

    Średnia cena: 220 PLN


     

    + Duża liczba programowalnych przycisków
    + Dwufunkcyjna rolka MicroGear
    + Jakość wykonania
    + Długi czas pracy na bateriach


    - Spore gabaryty i waga
    - Tylko dla praworęcznych

    Logitech TrackMan Wheel

    Średnia cena: 190 PLN


     

    + Znakomita ergonomia
    + Precyzja działania
    + 60 miesięcy gwarancji


    - Troszkę plastikowy
    - Tylko dla praworęcznych

     

    SPRZĘT DOSTARCZYLI:

    Logitech



      



    Pisał, Brat_Ciekawski

  • Tagi: peryferia,

    Komentarze (19)

    Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

    20.11.2009 00:59

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 4793

    ...

    Yyyy, a to nie są modele z zeszłego wieku?

    We don’t have time for this. Klingons are invading Uranus.

    20.11.2009 08:35

    Wątków: 248 | Odpowiedzi: 14501

    fajnie ze na bateryjki...

    U mojej MX 1000 juz akumulator do wymiany po 5 latach. Bateria to dużo lepsze rozwiazanie...

    .

    20.11.2009 11:30

    Wątków: 171 | Odpowiedzi: 34645

    tracki maja za malo guzikow

    niestety, standard to 2+rolka, a dla mnie to nie do przeskoczenia.

    min to dwa klawisze - BACK + FORWARD

    eh

    20.11.2009 15:36

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 633

    Najlepszym jest...

    Track pad z multitouch, albo mysz z multitouch....

    MacBook Pro 13" / iPhone 4 / Interfejs, głupcze!

    • Sprawdź bezpośredni link do posta

    20.11.2009 17:19

    Wątków: 927 | Odpowiedzi: 19551

    aleksonyks12

    tak, tak - wiemy, wiemy. Szkoda, że nie potwierdzają tego osoby, które z owym sprzętem miały kontakt a nie tylko chwalą go bo ma jedyne słuszne logo a producenta pisze, że jego produkt jest fantastyczny...

    Reborn.

    20.11.2009 17:26

    Wątków: 664 | Odpowiedzi: 2308

    .

    a jak jest z track`ami obslugiwanymi palcem wskazujacym? tez tak fajnie? akurat aktualnie na rynku takich wiecej...

    i3 530@4.4GHz, Asus P7H55D-M EVO, G.Skill 4GB CL7 ECO, GTX 460, Thermalright 120Extreme, 1TB, Corsair HX620W, Antec 900 + Dell U2410

    20.11.2009 18:24

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 9

    Dla mnie Trackball najlepszy

    Dla mnie trackball jest najlepszy. I do gier i do pracy. Szybciej i precyzyjniej operuje się 1 palcem i kulką niż całą ręką i urządzeniem jak to jest w przypadku myszy. Negatywne odczucia autora artykułu w przypadku gier FPP wynika z braku wprawy. Myszki używał kilka lat, a kotka kilka miesięcy. Muszę przyznać, że każdy kto do mnie przychodzi nie radzi sobie z kotkiem. Dlatego trzymam w szafie myszkę dla gości. Siła przyzwyczajenia nie do przezwyciężenia.

    Używam trackballa od roku 2000 więc można powiedzieć, że jestem weteranem. Najpierw był A4Tech WWT-13 teraz od paru lat opisany w artykule Trackman. Moim zdaniem A4Tech był lepszy gdyż operuje się kulką za pomocą palca wskazującego, a nie kciuka. Ale Trackman jest optyczny i lepiej wykonany. A4Tech jest zwykły i szybko się wycierają elementy trzymające kulkę. Trackman natomiast jest nie do zdarcia.

    Polecam kotka. Jest lepszy od myszki. Ale trzeba z 3 miesięcy aby się przestawić. Pierwsze dni to koszmar. Później jest coraz lepiej.
    To zadanie dla wytrwałych z dużym samozaparciem. Jednak po przejściu na kotka wasza ręka poczuje ulgę jeśli długo używacie komputera.

    20.11.2009 21:22

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 633

    @Weelkoo aka 'lupus cfaniakus'

    Ciekawe z jakim to sprzętem mieli cie osoby do czynienie...
    Chyba mówisz mi o "Raporcie mniejszości" (Project Natal dla XBox 360) albo równie fantastycznym cenowo MS Surface...
    Multitouch to przyszłość urządzeń HID...
    Recenzowane produkty powiedzmy tak, to produkt dnia wczorajszego i przedwczorajszego...

    MacBook Pro 13" / iPhone 4 / Interfejs, głupcze!

    20.11.2009 21:45

    Wątków: 3 | Odpowiedzi: 67

    aleksonyks12

    Urządzenia faktycznie nie należą do najnowszych, chodziło jednak nie o pokazanie konkretnych manipulatorów, a o poruszenie pewnego tematu, który nieustannie się przewija.

    Brat Mayora :]

    • Sprawdź bezpośredni link do posta

    20.11.2009 22:43

    Wątków: 927 | Odpowiedzi: 19551

    aleksonyks12

    przecież to oczywiste o czym pisałeś - bo chyba nie napiszesz, że miałeś na myśli coś innego niż Magic Mouse od Apple. A ta jak wynika z wielu opinii (i czego można było się spodziewać) spisuje się co najwyżej znośnie (i takie stwierdzenia padają często ze strony zagorzałych fanów marki) i w takiej formie to żadna przyszłość urządzeń wskazujących a wybryk raczej.

    Reborn.

    20.11.2009 23:16

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 633

    @ Weelkoo aka 'lupus cfaniakus'

    Cóż jeżeli multitouch według ciebie wybryk, to również to samo było powiedziano o myszkach i jakiś tam graficznych interfejsach w OS...
    Nie muszę wspominać że opisane przykłady są dzisiejszym standem, a urządzeń posiadających HID multitouch do dnia dzisiejszego sprzedało się kilkaset milionów... Chyba nie muszę wspominać o obsłudze multitouch w Windows 7....
    Co do ekstrawaganckości Magic Mouse... to podstawowym parametrem ergonomii jest je niezauważalność... a na tym polu mało co może dorównać po swojej intuicyjności multitouch HID-om...
    (Dla nie wtajemniczonych HID - Human Interface Device)
    P.S.: Cóż powiem że oczywiste to nie jest o jakim sprzęcie mówisz....

    @Brat_Ciekawski całkowicie się zgadzam i od swojej strony uzupełniam temat o bardziej perspektywne technologie dostępne (Multitouch), lub wkrótce dostępne (Natal) na rynku...
    Nie wspomniałem jeszcze o Akcelerometrrze mającym zastosowanie w iPod Touch/iPhone i je konkurentach, czy na przykład w oryginalnych Logitech Air Mouse, Wii remote, przenoszącym sposób wprowadzenia informacji za pomocą HID w prawdziwy trójwymiar...., jak i Natal zresztą też....

    MacBook Pro 13" / iPhone 4 / Interfejs, głupcze!

    21.11.2009 00:02

    Wątków: 92 | Odpowiedzi: 1925

    najlepsze jest to co jest wygodne

    ja na przykład nie używam myszki w jednym kompie w ogóle - używam pada od PS2, wszystkie funkcje myszki i większość skrótów klawiszowych mam w nim zbindowane - do kontroli windowsa i nie tylko na 40 calach z fotela imo rewelacja.
    W drugim kompie mam myszkę, acz rozważam kolejnego pada:D ewentualnie trackballa, ale logitech chyba jeszcze specjalnie dla leworęcznych trackmana nie wypuścił:D
    Co do multitouchy i myszki apple - już gdzies pisałem, ze ergonomię to ma do dupy, cieśnia nadgarstka albo SRI gratis od Jobsa.

    www.pokojezacisze.dobrynocleg.pl

    21.11.2009 00:18

    Wątków: 139 | Odpowiedzi: 5875

    ..

    zbiggy hehe Też zacząłem od A4Tech WWT-13 i uważam że ten track był zajebisty. Niestety po roku zaczął mi się nie odciskiwać główny przycisk (chyba przez ciągłe gry w małysza / diablo ) więc kupiłem nowego. Potem już przestali je sprzedawać a szkoda bo imo był to jeden z lepszych trackballi na rynku. Teraz jadę na


    Plik graficzny (zmniejszony z 675x450) pochodzi stąd



    Brakuje niestety scrolla i 3 przycisku ale gdyby nie to, sprawuje się nieźle. W planach mam jeszcze kupno

    Plik graficzny pochodzi stąd



    ale drogie cholerstwo. Na allegro są po 180zł (refurbished) bo tak to ok 220zł przychodzi za nie zapłacić

    i5 2500k + NH-D14, 8gb DDR3 Kingston 1600mhz, X-mysique 7.1 gold, Crucial m4 128gb, 5870 1gb, iiyama X2775HDS + EPSON EH-TW3200, PS3 + Xbox 360.

    21.11.2009 07:50

    Wątków: 0 | Odpowiedzi: 633

    @daboyda

    Raczej już zespół braku Maca.... bo jak na razie Magic bez niego nie chodzi...,
    co do tego że słyszałeś że będzie.... na forach różne rzeczy wypisują.... tylko jeszcze nikt żadnego cholerstwa od produkcji Apple nie dostał, chyba tylko bólu głowy od innowacyjności Apple konkurencji, podążającej dosyć daleko za nią z tyłu....

    MacBook Pro 13" / iPhone 4 / Interfejs, głupcze!

    21.11.2009 13:02

    Wątków: 3 | Odpowiedzi: 67

    :)

    Widzę, że jest tutaj więcej fanów trackball'i niż mi się wydawało - może więc jakiegoś QIII Arena odpalimy i sprawdzimy kto ogarnia sprzęt najlepiej

    @ daboyda
    Co do wygodnych rzeczy ułatwiających komunikację z komputerem to mam aktualnie u siebie takie cacuszko, które świetnie nadaje się i do zwykłego siedzenia na sieci i do oglądania filmów z fotela.

    Prezentacja na łamach vortalu niebawem

    Brat Mayora :]

    21.11.2009 19:25

    Wątków: 43 | Odpowiedzi: 302

    .

    Ja uzywam logitech trackman marble. Nie wiem jak jest pod windowsem, ale pod linuxem da sie skonfigurowac go praktycznie dowolnie. Ja mam zrobione tak, ze po przytrzymaniu malego lewego przycisku jest scroll kulka w dwoch kierunkach. Przycisniecie lewego/prawego malego to wstecz/naprzod. Przycisniecie duzego lewego i prawego jednoczesnie, to to samo co trzeci przycisk. Uzywa mi sie go bardzo wygodnie.

    22.11.2009 07:58

    Wątków: 231 | Odpowiedzi: 35940

    kostuch55

    używałem ok. roku tego trackballa z drugiej foty.... I muszę Ci powiedzieć, że lepiej mi jest z myszką (X-748K A4Techa)

    ☺ Colin_MC Edition®© ☺

    23.11.2009 17:15

    Wątków: 1 | Odpowiedzi: 105

    wszystko zależy od zastosowania

    Nie wyobrażam sobie stosowania myszki zamiast w/w traka u mnie w pracy (obsługa kilkadziesieciu stacji operatorskich z oprogramowaniem SCADA, w kiepskich warunkach zapylenie itp.). Myszka wytrzymuje 2-3 miesiace a trak 2-3 lata

    23.11.2009 20:20

    Wątków: 92 | Odpowiedzi: 1925

    Brat_Ciekawski

    Pochwal się tym cacuszkiem, jestem jak najbardziej zainteresowany.



    www.pokojezacisze.dobrynocleg.pl

    Aby dodać odpowiedź zaloguj się.