BOSE MusicMonitor i Cambridge Audio DacMagic : Lepszy dźwięk na dwa sposoby

Redakcja, 19.08.2009 00:00 | Komentarze (11)

Lepszy dźwięk na dwa sposoby

Dzisiejsza recenzja będzie dotyczyła tematyki audio. Przetestowaliśmy dla Was najnowszy zestaw głośnikowy BOSE, który posiada wiele nowatorskich rozwiązań. Głownie dlatego nie ma sobie równych wśród komputerowych monitorów o podobnych gabarytach. Podobnie ciekawy produkt otrzymaliśmy od firmy Cambridge Audio. To cyfrowo-analogowy przetwornik wyposażony między innymi w interfejs USB. Jego zadanie polega na przetwarzaniu dźwięku podawanego przez peceta do jakości typowej dla sprzętu Hi-Fi. Czy jest to w ogóle możliwe dowiecie się z dzisiejszej publikacji.

Cambridge Audio DacMagic - gra muzyka

Firma Cambridge Audio dała się poznać jako współpracownik Creative. Brytyjczycy jednak zajmują się produkcją znacznie droższych komponentów audio niż komputerowe zestawy głośnikowe. W oparciu o wzmacniacz Hi-Fi Cambridge Audio przy odrobinie wiedzy i wysiłku możemy zbudować wysokiej klasy zestaw stereo. Aby w pełni wykorzystać jego potencjał, trzeba podłączyć do niego możliwie jak najlepsze źródło muzyki. Może to być na przykład stacjonarny odtwarzacz audio CD lub równie dobrze typowy pecet, z którym współpracować może niepozorne urządzenie o nazwie DacMagic.

Audio CD umiera, to pusty slogan często odświeżany na forach internetowych przy okazji premiery kolejnego, przynajmniej na papierze, następcy zwykłego "kompaktu". W praktyce do dnia dzisiejszego żaden z formatów zapisu muzyki w jakości 24 bitów nie zdołał zastąpić audio CD. Fakt ten może nieco dziwić, ponieważ przy obecnej technologii zasługujemy na wysokiej jakości dźwięk stereo w atrakcyjnej cenie. Niestety odpowiednie rozwiązanie nadal nie pojawiło się na rynku, co można tłumaczyć na różne sposoby. Poza jakością, ważna jest także uniwersalność nowego standardu, łatwy dostęp do muzyki i trwałość samego nośnika. Przykład popularności mp3 doskonale pokazuje, że w dzisiejszych czasach nie zawsze najważniejszym priorytetem jest jakość dźwięku. Wystarczy jeden z nowoczesnych odtwarzaczy mp3 i mamy w dłoni wszystkie ulubione albumy z muzyką, zapisane w pamięci wewnętrznej urządzenia. To bardzo wygodne. Dlatego dziś tak trudno wyobrazić sobie, że w plecaku siedzi discman i kilkanaście płyt.

Zatem o ile sprawę rozwiązań mobilnych od dawna mamy za sobą, tak rozwiązanie stacjonarne z priorytetem "wygoda i jakość" nadal stanowi temat do dyskusji i jest otwarte na nowe rozwiązania. Przy obecnej pojemności dysków twardych możemy magazynować muzykę w formacie bezstratnym, np. FLAC. Nasz pecet z powodzeniem odtworzy także inne formaty zapisu muzyki, podbije sygnał do wyższej częstotliwości czy pozwoli skorzystać z interfejsu ASIO. Jeśli mamy dostęp do nagrań w formie 24 bitowej, również nie napotkamy problemów przy odtwarzaniu. Przy tych wszystkich zaletach trzeba dodać, że zarządzanie plikami jest bardzo wygodne, ponieważ można je w prosty sposób sortować czy katalogować. Wystarczy kliknąć myszką i wybrana muzyka gra. Nie trzeba otwierać pudełka, wkładać jej do czytnika i naciskać PLAY. Ktoś powie, że opisane czynności to mała magia. Jednak pojemne twarde dyski z plikami FLAC przemawiają znacznie bardziej niż kolekcja płyt na półce. Właśnie z powodu wygody i wysokiej kompatybilności komputer wydaje się obecnie najciekawszym odtwarzaczem muzyki. Szkoda tylko, że przy tych wszystkich zaletach, pecet sam z siebie nie daje dźwięku porównywalnego z wysokiej klasy odtwarzaczem audio CD. Rozwiązaniem tego problemu są profesjonalne karty dźwiękowe pod interfejs USB, które wyposażono w bardzo dobre przetworniki lub urządzenia właśnie takie jak DacMagic. Czyli stacjonarny przetwornik cyfrowo-analogowy wyposażony w komplet wejść i wyjść. Takie urządzenie to obecnie najlepsze rozwiązanie pozwalające wyprowadzić dźwięk z peceta bez utraty jakości. Dodatkowo DacMagic dzięki wbudowanym filtrom i systemowi upsamplingu potrafi, podobnie jak stacjonarne odtwarzacze audio CD Cambridge, poprawić jakość dźwięku.

Zasada działania DacMagic jest bardzo prosta. Sygnał audio w postaci cyfrowej trafia do urządzenia, gdzie zostaje przetworzony do formy analogowej i poddany upsamplingowi. Następnie za pomocą pary wyjść analogowych RCA lub XLR trafia dalej, na przykład do naszego wzmacniacza. Producent nie zapomniał o wyposażeniu urządzenia także w cyfrowe wyjścia sygnału typu optycznego i koaksjalnego. To zwiększa uniwersalność przetwornika i pozwala łączyć go z najróżniejszymi urządzeniami. DacMagic dostępny jest w dwóch firmowych kolorach, srebrnym i czarnym. Sprzęt wykonano porządnie, dotyczy to nie tylko samej obudowy, jak również przycisków czy kompletu wejść i wyjść. Na plus zaliczyć trzeba fakt obecności zewnętrznego zasilacza. Dzięki temu nie wypływa on w żaden sposób na przetwarzanie sygnału. Na dodatek producentowi udało się zachować kompaktowe rozmiary sprzętu, zaledwie 52 x 215 x 191mm przy wadze 1.2kg. Przetwornik możemy ustawić nie tylko w pozycji poziomej, lecz również w pionowej. Serce DacMagic stanowi podwójny, 24 bitowy przetwornik Wolfson WM8740 oraz 32 bitowy procesor DSP. Dzięki temu DAC jest w stanie przyjąć maksymalnie 24 bitowy sygnał (tylko 16 bitowy dla USB) przy 96kHz i podbić go do 24 bit i 192kHz. Producent przygotował Wolfsona do współpracy z odtwarzaczami audio CD, DVD czy systemami kina domowego. Tak więc mamy do czynienia z przetwornikiem uniwersalnym, który bez problemu poradzi sobie z obróbką cyfrowego sygnału audio. Z Wolfsonem współpracuje filtr cyfrowy i filtr analogowy. Parametry urządzenia, na przykład stosunek sygnału do szumu, wyglądają bardzo obiecująco.

Podłączenie urządzenia do peceta nie sprawia najmniejszych problemów. Wystarczy podłączyć kabel USB do DacMagic i włączyć przetwornik. Sprzęt zostanie wykryty przez system Windows jako urządzenie audio USB. Wystarczy tylko odpowiednio skonfigurować wyjście w Foobar2000, ewentualnie doinstalować uniwersalny sterownik ASIO i już możemy korzystać z DacMagic. Oczywiście o ile nie zapomnieliśmy podłączyć go do wzmacniacza za pomocą odpowiedniego interkonektu.

Od strony użytkowej można wytknąć DacMagic pewne ograniczenia, których niedostatek odczuwamy już po kilkunastu minutach użytkowania przetwornika. Największe z nich to brak wejścia LAN i wyświetlacza, który na przykład zaoferuje możliwość przeglądania zasobów sieciowych. Według mojego prywatnego zdania model z wejściem LAN i wyświetlaczem to urządzenie praktycznie bez wad. Bardzo szkoda, że nie istnieje. Wydaję się jednak, że Cambridge Audio świadomie postawił na jak największą prostotę w celu zachowania atrakcyjnej ceny produktu. W ten sposób jednak ograniczył możliwości współpracy magazynów danych z DacMagic, do którego teoretycznie najbardziej naturalnym partnerem wydaje się serwer NAS. Zamiast niego możemy podłączyć dowolne urządzenie, które potrafi dostarczyć sygnał audio w formie cyfrowej za pomocą USB, przewodu koaksjalnego czy optycznego. Dlatego najlepszymi partnerami dla C.A wydają się być małe pecety, pokroju EEE Box czy NVIDIA Ion oraz urządzenia takie jak Squeezebox Logitech.

Trzeba pamiętać również o zalecie w postaci wisienki na torcie od Cambridge Audio, czyli wyjściach XLR, co sugeruje podłączenie przetwornika do wzmacniacza wysokiej klasy. XLRy to jednak troszkę za mało aby uczynić produkt niemal doskonałym. Przypuszczam też, że właściciela "piecyka" z XLR stać na dopłacanie do wyświetlacza i wejścia LAN. Szkoda, że nie będzie miał takiej możliwości. Oczywiście i tak trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli nie posiadamy dobrego zestawu stereo inwestowanie w DacMagic mija się z celem. O wiele taniej wyniesie nas zakup karty dźwiękowej pod USB, na przykład doskonałej EMU 0202. Przetwornik C.A to jednak urządzenie wyższej klasy, które może stanowić jeden z kluczowych komponentów w domowym systemie Hi-Fi. Można do niego przecież podłączyć nie tylko jedno źródło sygnału jednocześnie.

Najważniejsze pytanie odnośnie stacjonarnych przetworników dotyczy nie samych parametrów czy ukrytych w środku komponentów, lecz samego brzmienia. Pomijając same możliwości przetwornika musimy pamiętać o innych czynnikach wpływających na jakość dźwięku. Przede wszystkim warto odtwarzać materiał w formacie FLAC czy choćby Musepack. Czym lepszym materiałem będziemy "karmić" przetwornik, tym lepszą jakość dźwięku uzyskamy. Choć od razu informuję, że na szczęście nawet mp3 można słuchać w miarę komfortowo. Mimo to różnica w jakości materiału źródłowego jest bardzo duża i na dobrym sprzęcie słychać ją doskonale, szczególnie po upsamplingu sygnału. Poza tym w celu dalszej poprawy jakości dźwięku warto zadbać o dobre okablowanie, którym podłączymy przetwornik ze wzmacniaczem. Wiadomo, że "kable nie grają". Jednak w zależności od jakości i rodzaju zastosowanego przewodnika mogą w mniejszy lub większy sposób wpłynąć nie tylko na jakość, lecz również charakterystykę brzmienia zestawu. W miarę możliwości polecam wykorzystać wyjścia XLR.

Dźwięk oferowany przez produkt Cambridge Audio nie powinien nikogo rozczarować. Jest szczegółowy, dynamiczny i nieco ocieplony. Można go porównać bez problemu z większością stacjonarnych odtwarzaczy audio CD w cenie do trzech tysięcy złotych. Patrząc okiem użytkownika peceta każdy po zakupie DacMagic powinien być oczarowany jakością dźwięku w porównaniu do tego, co wydobywa się z jego karty dźwiękowej. To zupełnie inna klasa brzmienia. Recenzja jest jednak dla wszystkich, tym samym być może zajrzy tu także jakiś audiofil i stwierdzi, że tak naprawdę niczego się nie dowiedział. Spieszę zatem poinformować, że DacMagic gra nieco "do przodu" jak większość odtwarzaczy audio CD z niższej półki. Scenie dźwiękowej brak nieco rysowania szerszych planów i otwartości. W porównaniu do mniej znanego konkurenta, czyli Zhaolu, dźwięk z naszego dzisiejszego bohatera jest bardziej plastyczny, miękki, przyjemniejszy dla ucha. Trzeba przyznać, że ciężko będzie kupić w tej cenie podobny przetwornik, który zagra lepiej.

Podsumowując wypada przypomnieć i zaznaczyć, że przetwornik Cambridge Audio to produkt nie dla wszystkich. Jeśli nie posiadamy "dużego" zestawu stereo plus kolekcji plików FLAC na twardym dysku, można swobodnie potraktować DacMagic jako ciekawostkę i zwiastun nadchodzących zmian na rynku audio. Natomiast jeśli w domu stoi już wzmacniacz i dobre kolumny, warto go wypożyczyć do domu na kilka dni i przetestować. Może okazać się bardzo szybko, że odtwarzacz audio CD nie będzie już nam potrzebny. Cambridge Audio świadomie zrezygnował z rozbudowywania przetwornika, dzięki temu jest w stanie zaoferować produkt, który może trafić do bardzo szerokiego grona odbiorców. Najważniejsze, że wskutek swoich walorów brzmieniowych, DacMagic nie jest przetwornikiem, który "zgra się" tylko ze sprzętem wysokiej klasy. Zagra dobrze również połączony analogowo z amplitunerem, grał nawet ze starym wzmacniaczem JVC i wiekowymi kolumnami Technics. Dlatego warto dać mu szansę.

Firma BOSE znana jest już z wcześniejszej publikacji, w której przedstawialiśmy zestawy głośnikowe Companion. Niedawno w ofercie producenta pojawiła się nowość. Stereofoniczne głośniki MusicMonitor, które dedykowane są użytkownikom niezdecydowanym na zestaw z subwooferem. Maleńkie monitory mają zapewnić jak najlepszy dźwięk przy jednocześnie jak największej oszczędności miejsca na biurku. BOSE ocenia, że za zestaw warto zapłacić aż 1699PLN.

Mocno zdziwiony odebrałem paczkę od kuriera. Gabaryty opakowania były zadziwiająco niewielkie i dlatego zastanawiałem się nawet krótką chwilę, czy przypadkiem przewoźnik nie zapodział gdzieś drugiego opakowania z drugim głośnikiem. Nic z tego, dostałem wszystko co miał dla mnie. Dlatego moja ciekawość wzbudziła się do tego stopnia, że pomijając głód i brak dostatecznej ilości kofeiny we krwi czym prędzej otworzyłem opakowanie sprawdzając co jest w środku. Maseczek na twarz przeciwko świńskiej grypie nie było, lecz i tak jest ciekawie. Odkryłem dwa głośniki, które jak dokładnie widzicie na zamieszczonych fotografiach są po prostu malutkie, nie większe niż zaciśnięta pięść dorosłego człowieka. Podstawa kolumienki swobodnie mieści się na otwartej dłoni. Czy ktoś tu kpi z praw fizyki?

Jak zwykle w przypadku produktów firmy BOSE nie można w żaden sposób przyczepić się do wykonania zestawu. Monitory są zgrabne, ładne i ciężkie. Po wzięciu jednego z nich do rąk od razu czuć, że nie jest to rzecz tania. Obudowy wykonano z aluminium, tak więc nie ma mowy o niskiej jakości plastiku. Dodatkowo dzięki swojej masie tak wykonana obudowa pomaga niwelować drgania. Przyglądając się bliżej konstrukcji zauważyłem też bardzo szybko, że oba głośniki nie różnią się między sobą w znaczący sposób. Prawy posiada z boku przycisk Power oraz dwa przyciski umożliwiające regulowanie poziomu głośności zestawu. Czynność tą możemy wykonywać również za pomocą malutkiego, zgrabnego pilota. Lewy głośnik pozbawiony jest przycisków. Z boków kolumienek umieszczono otwory bass-reflex. Rozwiązanie to początkowo budziło u mnie wyrazy politowania i lekki uśmiech, ponieważ z tak maleńkich konstrukcji nie spodziewałem się dobrego basu. Jednak po uruchomieniu zestawu zrobiłem wielkie oczy i zacząłem zastanawiać się jak BOSE z czegoś tak niewielkiego wycisnęło soczysty, dość głęboki bas.



Jak widać na fotografii przekrojowej za głośnikami głównymi znajduje się coś jeszcze. To dwie pasywne membrany, które skierowane naprzeciw siebie wibrują w przeciwnych kierunkach. Dzięki temu otrzymujemy rozchodzący się bas i średnie częstotliwości. Powietrze wydostaje się wspomnianymi otworami bass-reflex. Na tym nie koniec ciekawostek, ponieważ w środku ukryto wzmacniacz w klasie D oraz procesor DSP. To wszystko teoretycznie powinno zagwarantować dość wysokiej jakości dźwięk nawet w przypadku podłączenia zestawu do niskiej jakości źródła, jak na przykład zintegrowanego kodeka w laptopie. Główne skrzypce w BOSE odgrywa jednak coś innego, neodymowe przetworniki, podobne do takich, które znajdziemy w większości współczesnych słuchawek. Bardzo zaciekawiony tymi wszystkimi informacjami chciałem samemu zajrzeć do wnętrza kolumienek. W planie było wykonanie lepszych fotografii niż te udostępnione przez producenta. Operacja jednak nie zapowiadała się na łatwą. Dlatego spasowałem w obawiając się awarii zestawu całego testowego. Mój kolega stwierdził ostatnio, że "każde symulowanie awarii kończy sie awarią większą niż symulowana". W moim przypadku dotyczyło to głównie byłej i niech tak na razie zostanie. Za to szkoda, że jak zwykle w przypadku BOSE dane techniczne zestawu owiano tajemnicą. Tym samym nie dowiemy się niczego szczegółowego na temat wewnętrznych komponentów, na przykład procesora DSP oraz mocy wzmacniacza. Zatem pozostaje nam już tylko jedno - odsłuch.

Wspomniałem na początku recenzji o dobrym basie płynącym z kolumienek BOSE. Pierwsze wrażenia muszę nieco zweryfikować. Bowiem o ile nawet przyjemnie słuchało się Tiesto czy Armina, tak przy materiale z zupełnie innej beczki, czyli na przykład Opeth lub Killswitch Engage basu praktycznie nie było wcale. Czasem coś tam starało się pukać, jakby źle skonfigurowany maleńki subwoofer. Dźwięk często się zlewał i odbiegał od naturalności. Po przesłuchaniu najróżniejszych utworów utwierdziłem się w przekonaniu, że zestaw zdolny jest do przenoszenia tylko części pasma odpowiedzialnego za bas. Po prostu BOSE basuje dość monotonnie po swojemu albo nie basuje wcale. W muzyce pop, dane, trance impuls jest znakomicie wyczuwalny. Choć bas jest niedostatecznie wypełniony, to w zupełności wystarczający aby z przyjemnością słuchać muzyki. W repertuarze metalowym, rockowym czy akustycznym brakuje "drive" i impulsu wytworzonego przez instrumenty. Bas jeśli już się objawi zbyt często zlewa się i brak mu też zróżnicowania. W efekcie odechciewa się słuchać. Na usprawiedliwienie powiem, że podobna przypadłość cechuje praktycznie wszystkie komputerowe zestawy głośnikowe 2.1. Nie mniej jednak trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z zestawem za 1699 PLN. Dlatego chciałbym poczuć bardziej uderzenie perkusji skoro jej barwa, jak i praktycznie wszystkie barwy instrumentów są jak najbardziej prawidłowe - nic z tego. Tak wymieniać można niestety długo. Szkoda, ponieważ właśnie w muzyce granej na prawdziwych instrumentach zestaw BOSE wypada najlepiej. Tutaj dźwięk nie zlewa się i jest bardzo czytelny, przejrzysty. Instrumenty brzmią zaskakująco naturalnie, czysto, dźwięcznie. Nawet tak trudne do odwzorowania dla wszelakiej elektroniki brzmienie pianina może się podobać. Na BOSE bez trudu można usłyszeć która płyta nagrana została dobrze, a przy masteringu której ktoś totalnie spaprał robotę. Tutaj dochodzimy do kolejnej wady głośników, które można powiedzieć mimo ciepłego brzmienia mają zbyt suche, twarde i często agresywne wysokie tony. Słabo zrealizowane nagrania wypadają chwilami koszmarnie, czym głośniej, tym bardziej uszy bolą. MP3 z niskim bitrate można od razu wywalić do kosza. Czasem piskliwość przenosi się na wokal czego nie mogę zaakceptować. Czy to wina takiej, a nie innej charakterystyki neodymowego głośnika? Bardzo możliwe.

Walki z ustawieniem kolumienek niewiele pomogły. Dlatego przy okazji sprawdziłem też jak głośno te maleństwa potrafią zagrać i podkręciłem volume prawie na maksimum. Było dość głośno lecz muzyki nie dało się słuchać z powodu ataku wysokich częstotliwości. Na szczęście odmienna jest średnica pasma do której naprawdę ciężko się przyczepić. Naturalna, czysta, przyjemna dla ucha. Prawdopodobnie tutaj tkwi główna siła muzykalności zestawu. Na koniec muszę wspomnieć jeszcze o scenie dźwiękowej wypychanej do przodu. Słychać nastawienie na efekciarstwo, co też mi przeszkadza. Nie ma żadnego budowania planów dalszych i bliższych. Wszystko jest rzucone na twarz, poza basem, który zdominowany przez średnie i szczególnie wysokie częstotliwości zanika wraz z podnoszeniem poziomu głośności. Wszystko co opisałem można zatem podsumować jednym zdaniem - praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb. BOSE głąbem nie jest, ponieważ każdy, komu przedstawiałem brzmienie zestawu był zaskoczony jakością dźwięku i zadziwiająco dobrym basem jak na kolumienki wielkości pięści. Jednak liczba zalet nie usprawiedliwia ceny produktu, która jest mocno przesadzona.

BOSE przygotowało MusicMonitor dla ludzi, którzy szukają jak najmniejszych głośników dających jak najlepszą jakość dźwięku. Przyznam szczerze, że mimo mojego marudzenia nigdy w życiu nie słyszałem lepiej brzmiących kolumienek o podobnych rozmiarach. Nawet najmniejsze z aktywnych monitorów studyjnych, jak ESI nEar04 nie oferują tak wiele. Teoretycznie można powiedzieć, że MusicMonitor nie mają wad. GDYBY nie cena. Za 1699 PLN możemy kupić dobre słuchawki i na przykład Beresforda, czyli przetwornik wraz ze zintegrowanym wzmacniaczem słuchawkowym. Jeśli nie lubimy słuchawek, wystarczy odrobinę więcej miejsca na biurku aby zmieścić aktywne monitory studyjne. Za 1699 PLN można nabyć też używany wzmacniacz i kolumny. A MusicMonitor? Są produktem wyjątkowym, jednak zdecydowanie za drogim.

PRODUKT

UWAGI

Cambridge Audio DacMagic
CENA: 1199PLN

 

+ Wysoka jakość dźwięku
+ Jakość wykonania
+ Wyjścia XLR
+ Ładny, stylowy design
+ Możliwość ustawienia w pionie i poziomie
+ Upsampling



- Brak wejścia LAN
- Brak wyświetlacza

BOSE MusicMonitor
CENA: 1699 PLN

+ Zaskakująco dobry bas jak na gabaryty kolumienek,
+ Bardzo dobra czystość, naturalność i przejrzystość dźwięku,
+ Muzykalność,
+ Znakomite wykonanie.


- Braki w prezentacji niskich częstotliwości,
- Scena dźwiękowa wypchnięta do przodu,
- Czasem zbyt agresywne wysokie tony,
- Cena z kosmosu.

 

SPRZĘT DOSTARCZYLI

Cambridge Audio DacMagic



  

BOSE MusicMonitor



Autor: Piotr Lewandowski

Tagi: głośniki,

Komentarze (11)

Skocz do ostatniej odpowiedzi | Pierwszy post na stronie

20.08.2009 08:44

Wątków: 624 | Odpowiedzi: 9559

dobra robota

a może jeszcze Beresforda w porównaniu z CA?

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

20.08.2009 12:11

Wątków: 374 | Odpowiedzi: 11986

Mhm

jeszcze Beresford i temat "DAC do kompa za rozsądne pieniądze" byłby wyczerpany. Obecnie pojawiają się przetworniki kosztujące 8-12 tysięcy (tak, naprawdę TYLE kosztują). Zabawnie to wygląda, mała skrzyneczka z USB i cena jw. Jeszcze trochę czasu upłynie aż firmy robiace budżetowe klocki Hi-Fi wezmą się za solidne serwery muzyczne. Do chwili pojawienia się takich urządzeń, produkt Cambridge Audio ma sens. Potem już imho będzie zupełnie zbędny (serwer połaczy nam się skrętką albo bezprzewodowo z kompem, NASem etc etc, a całość będzie stanowiła dopasowany do siebie, elegancki system dwu czy trzy segmentowy z ew. napędem CD dla tradycjonalistów ).
Co do Bose - przesadzają moim zdaniem. Jestem w stanie zrozumieć wysokie ceny dla ichnich systemów multiroom (pełne instalacje z odpowiednimi sterownikami, dopasowane do różnego typu montażu etc), bo to po prostu kosztuje i nie ma zmiłuj. Ale po prostu dobre głośniki w cenie, za którą można kupić wyśmienite Ushery S-520 (jak się poszuka). Bez sensu...

ojoj

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

20.08.2009 18:19

Wątków: 1906 | Odpowiedzi: 22316

michu, ein

Najnowszego Beresforda mam w domu, postaram się zrobić update do recenzji lub po prostu będzie w kolejnej publikacji. Pod względem brzmienia na moje ucho jest nieco lepszy od CA, nie ma za to XLR, co przynajmniej dla mnie jest sporą wadą. Ma za wbudowany to nie byle jaki wzmacniacz słuchawkowy, który (o dziwo!) jest w stanie skutecznie napędzić AKG-K701. Gra to bardzo dobrze. Tak więc z większością zwykłych słuchawek nie powinno być problemów.

Co do przetworników za dużą kasę to w większości przypadków nabijanie ludzi w butelkę. Weźmy wynalazki http://www.ayre.com/products.cfm, kosztują bardzo dużo lecz brzmienie tego w żaden sposób nie usprawiedliwia. Z jednym jednak producent ma rację, chodzi o konfigurację oprogramowania (http://www.ayre.com/usb-windows.htm), która przeprowadzona w niepoprawny sposób bardzo degraduje brzmienie. A wracając do drogich przetworników, znakomite kolcki to Blacknote, szczególnie w wersji Tube - http://www.mojeaudio.pl/blacknote/266-blacknote_dss_15_tube_2.html i http://www.mojeaudio.pl/dss_30_tube/223-dss_30_tube_2.html.

Światła, rytm, ulic szyk, nonstop prowadzi nas razem. Łódzki styl, z Łódzkich stron, w ręku browarex to jest gość, w ten sposób chcę się zestarzeć...

21.08.2009 11:49

Wątków: 697 | Odpowiedzi: 10687

123

Wieczorem przeczytamy

WINCYJ I MOCNIEJ.

21.08.2009 12:36

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 1

Calkiem nie oplacalna inwestycja...

za 1200 mozemy nabyc np. amplituner stereo Yamahy...

21.08.2009 12:37

Wątków: 624 | Odpowiedzi: 9559

cris25

a co ma piernik do wiatraka?

21.08.2009 18:06

Wątków: 0 | Odpowiedzi: 21

analowy? :)

"DAC Magic to przetwornik cyfrowo-analowy wyposażony w port USB"
Nie mogłem się powstrzymać
Usb wtykamy sobie w dupsko i cieszymy się cyfrowym dźwiękiem.

23.08.2009 00:35

Wątków: 9 | Odpowiedzi: 126

USB daje 0.5A i 5V

i te 2.5W starcza na DSP, przetworniki i jeszcze wzmacniacz słuchawkowy??

Xeon X3440@3.4GHz/wHT * 16GB@1440C7 * P55M-UD2 * R5770.1GB DDR5 * A2ZS * Microlab 7c * Corsair HX 620W * ViewSonic 26

  • Sprawdź bezpośredni link do posta

23.08.2009 00:40

Wątków: 374 | Odpowiedzi: 11986

W sensie,

że skrzynka jest zasilana z USB? Nie jest. Masz wejscie na zasilacz i DAC-a podłączasz normalnie do gniazdka. USB pełni tutaj funkcję interfejsu dla danych audio.

ojoj

15.09.2009 01:45

Wątków: 20 | Odpowiedzi: 1069

Generalnie

tego typu zewnętrzne DAC'i (nie odejmując im nic na jakości wykonania/parametrów technicznych/brzmienia) to taka sztuka dla sztuki. Coś co się kupuje dla uspokojenia "audiofilskiego sumienia" - tak jak kable w drogim systemie audio (wzmak/kolumny), które "nie mogą" być za tanie, bo jakby to wyglądało...
Argument w postaci zewnętrzengo zasilania czy wywalenia czułej elektroniki analogowej poza obudowę komputera zupełnie do mnie nie przemawia.

Myślę, że równie świetnym wyborem do referencyjnego (tak!) odsłuchu na PC z powodzeniem mogą posłużyć następujące karty:

1.
Infrasonic Quartet (producent chwali się rewelacyjną sekcją zasilania oraz możliwością pracy w trybie V-Balanced) -
http://www.infra-sonic.com/site/p_PCI_quartet.php

2.
E-MU 1212m - karta, która wg. pewnej bardzo kompetentnej w tym temacie osoby (udzielająca się na forum poświeconemu tematyce audio) jest w stanie zagrać lepiej od profesjonalnych kart Lynxa z serii Two i porównywalnie z Beresfordem -
http://www.emu.com/products/product.asp?category=505&subcategory...

3.
Asus Xonar Essence ST - karta, która poziomem "audiofilizmu" dorównuje najlepszym klockom Hi-Fi. Japońskie kondensatory serii "for audio", najwyższej klasy DAC, wymienne op-ampy, wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy, oscylator kwarcowy o ultra niskim jitterze itp. (wersja ST jest imho lepsza od STX, bo pozwala na rozbudowę o dodatkowe 6 kanałów wyjściowych - oczywiście analogowych) -
http://www.asus.com/product.aspx?P_ID=k8OChreLuh8zgFmQ&templete=2

4.
HT Omega CLARO Halo XT - karta budową i funkcjonalnie podobna do karty Asusa -
http://www.htomega.com/clarohalo_xt.html


A tak w ogóle to brakuje mi rozbieranej sesji tego recenzowanego DAC'a... Zdjęcia środka urządzenia byłyby mile widziane

15.09.2009 10:00

Wątków: 20 | Odpowiedzi: 1069

Tzn.

do serwera muzycznego, taniego odtwarzacza DVD czy innych (nie komputerowych) przeciętnych źródeł analogowych taki DAC ma oczywiście jak najbardziej sens.
Ale jak zauważono - by ten konkretny model DAC mógł najlepiej spełaniać swoją rolę (przy serwerze muzycznym), to wejście Ethernetowe byłoby bardziej niż mile widziane.
Interfejs USB ze swoim ograniczeniem - 16bit/48kHz (w tym DAC'u oczywiście, bo w innych urządzeniach ten interfejs potrafi przesłać sygnały o wyższej jakości) tak średnio się nadaje... choć na potrzeby odtwarzania materiału o jakości Audio CD jest wystarczający.

Aby dodać odpowiedź zaloguj się.