29-07-2003
Konfrontacja tytanów - Chieftec vs Enermax
Wstęp
Od mojej ostatniej recenzji zasilaczy minęło już sporo czasu i dzisiaj przyszedł czas aby zrobić małą aktualizacje. Tym razem mamy dla Was coś z wyższej półki. W ciągu tych kilku miesięcy na rynku dosyć dużo się zmieniło. Po upowszechnieniu się procesorów w wymiarze technologicznym 0.13 mikrona zarówno u Intela jak i AMD, rozpoczęła się moda na overclocking, czyli po polsku podkręcanie. W teorii wszystko wygląda pięknie, kupując procesor z niższym zegarem (a co za tym idzie tańszy) możemy cieszyć się z posiadania topowego modelu. Nie mniej jednak podczas takich operacji drastycznie zwiększa się ilość pobieranej energii przez nasz działający na granicy stabilności system. Tak samo jak moc, ważna jest tez stabilność, a tą gwarantuje dobrej klasy zasilacz. W ten oto sposób do naszego laboratorium trafiły cztery urządzenia
renomowanych producentów. Pierwsze dwa to bliźniacze modele Chieftec'a 360W z jednym i dwoma wentylatorami, oprócz wyżej
wymienionych do testu trafiło urządzenie tej samej firmy tylko, że o mocy 420W, a jako godny dla nich konkurent wystąpi Enermax 353W Low Noise. Wszystkie urządzenie firmowane są przez jedne z najlepszych i
najbardziej znanych marek na świecie w kwestii zasilaczy. Jak cały peleton sprawdzi się w bezpośrednim starciu? Tego dowiecie się czytając dalszą część recenzji. Zasilacze do testów dostarczyła firma Apcom z Wołowa.
Przedstawienie postaci
Wszystkie prezentowane dzisiaj zasilacze posiadają po dwa wentylatory chłodzące ich wnętrze poza oczywiście posiadającym tylko jeden Chiefteciem. W przypadku produkowanych przez
firmę Sirtech urządzeń (korzystają z nich Chieftec, HighPower) są to wolnoobrotowe wiatraki o wymiarach 80x80, natomiast Enermax montuje na tylniej ściance "dmuchawę"
80x80 z regulacją obrotów i 92x92 od spodu (bez regulacji), tuż nad procesorem. Pierwszym co rzuca się w oczy po
wyciągnięciu zasilaczy z pudełka jest ich waga. Na poniższych zdjęciach zobaczycie co się na nią składa.
Chieftec 360W
 | Jako
jedyny w teście nie posiada żadnego pudełka, a co za tym idzie nie dołączono
żadnych części takich jak kabel zasilania czy śrubki mocujące. Ale nie
wymagajmy za dużo, jest to najtańszy model w naszym teście. Z zewnątrz
nic szczególnego, zobaczmy co jest dalej. |
 | Jak
widać przewody są stosunkowo długie i ładnie pospinane, tak że nie
powinny plątać nam się po obudowie. Jako jedyny w teście nie posiada kołnierza
na przewodzie zasilania płyty głównej, jest to dosyć stary model (z końca
poprzedniego roku) i w tym należy upatrywać przyczyny. |
 | Wnętrze
wydawałoby się bliźniaczego zasilacza różni się od tego z dwoma
wentylatorami. płytka drukowana jest mniejsza i w miejscu drugiego
wentylatora zamontowano układ elektryczny. Czy będzie mieć to wpływ na
otrzymywane napięcia? Zobaczymy w dalszej części recenzji. |
 | Wentylator
firmy SuperRed standardowo montowany jest we wszystkich zasilaczach
Chiefteca. Charakteryzuje się małą mocą przez co jest prawie niesłyszalny.
Nigdzie tego nie znalazłem, ale najprawdopodobniej posiada termiczną
regulacje obrotów. Podczas testów wahały się one w zakresie od 1300 tuż
po włączeniu do ok. 1700 po kilkugodzinnej katordze United Devices. |
 | Na
koniec jeszcze tabliczka znamionowa. Zastosowano tu pasywne PFC (mechanizm odpowiadający za regulację i absorpcje skutków przepięć w
sieci elektrycznej) oraz wentylator z łożyskiem kulkowym. Znaczek w prawym
dolnym rogu mówi nam, że zasilacz został wyprodukowany w 52 tygodniu 2002
roku. |
Chieftec 360W Dual Fan
 | Zasilacz Chiefteca przybył do mnie w oryginalnym, niebieskim pudełku, ładnie zapakowany i zabezpieczony od uszkodzeń zewnętrznych. Zajrzyjmy do środka. |
 | Z
wewnątrz spogląda na nas
instrukcja i kolejne pudełko z kablem zasilania. Ale zaraz, czy ja dobrze widzę, czy tam są
jakieś kable? ;-) |
 | Wysypałem zawartość
opakowania i moim oczom ukazał się sam zasilacz (to coś z kablami), dalej mamy wspomniany już
przewód zasilania i instrukcje (która nazwana tak jest raczej na wyrost). Ostatni dodatek to śrubki do przykręcenia zasilacza w
obudowie, bardzo praktyczne, mi zawsze ich brakuje ;-). Jak do tej pory nic
szczególnego. |
 | Jeszcze
rzut oka na sam zasilacz. Wygląd zewnętrzny jest niczego sobie, prosto i funkcjonalnie.
Zastosowanie drucianych grilów jako osłonek wentylatorów znacząco
redukuje wydzielany przezeń hałas. |
 | Tak
samo jak moc samego zasilacza ważne są również przewody. W przypadku
Chiefteca zastosowano bardzo ergonomiczne rozwiązania. Najgrubszy przewód
do zasilania płyty głównej jest powlekany siatką dzięki, której
poprawia się cyrkulacja powietrza w obudowie. Z resztą kabli tez
sobie poradzono, stosując opaski ściskające poszczególne przewody. |
 | Na
zdjęciu obok możecie zobaczyć wnętrze zasilacza. Widać, że producent
postawił na jakość, a nie na jak najniższą cenę. Boczny wentylator
umieszczony jest bezpośrednio nad środkowym radiatorem i przylegającymi
do niego układów. |
 | Takie właśnie wentylatory zamontowano w zasilaczu Chiefteca. Jak później zobaczycie są one o wiele słabsze od tych z Enermaxa i dzięki temu bardzo ciche. Prędkość obrotowa jaką osiągają
waha się w granicach 1600RPM. |
 | Na koniec
jeszcze tabliczka znamionowa naszego dzisiejszego bohatera. Dwie rzucające się w oczy informacje to aktywne PFC
(w modelu z jednym wentylatorem pasywne) i zastosowanie wentylatorów z łożyskami
kulkowymi co dobrze wróży na ich żywotność. Zasilacz został
wyprodukowany w 14 tygodniu 2003 roku. |
Chieftec 420W Dual Fan
 | Pudełko
mocniejszego modelu nie różni się czym z zewnątrz poza znaczkami na bocznej
ściance mówiącymi o dwóch wentylatorach i aktywnym PFC. |
 | Otwieramy
pudełko i naszym oczom ukazuje się identyczny obrazek jak poprzednio (może
poza trochę innym układem). Wszystko ładnie zapakowane, tylko jest jedno
pytanie, gdzie jest instrukcja? |
 | Po
wyciagnięciu całej zawartości na stół na samym dnie pudełka ukazał się
już wspomniany kawałek papieru nazwany przeze mnie na wyrost instrukcja.
Poza tym już całkiem standardowo, przewód zasilania oraz śrubki mocujące
zasilacz w obudowie. Za plątaninę kabli winny jest Kangur, więc do niego proszę
kierować zażalenia z brak estetyki na zdjęciu ;-). |
 | Gdybym
sam nie robił tych zdjęć powiedziałbym, że to ten sam zasilacz co na
obrazku powyżej. Z zewnątrz poza tabliczką znamionową nie różnią się
niczym. Te same grile na wentylatorach, identyczny tylni panel, czy aby na
pewno to inny zasilacz? Po bardziej szczegółowym przeglądzie zobaczymy,
że na kablach dostarczających zasilanie jest po trzy wtyczki typu molex, a
nie dwie jak to było w modelach 360W. |
 | Jak
widać na długość przewodów nie możemy narzekać, są to najdłuższe
kable w teście. Kabel zasilania ATX również pokryty jest kołnierzem, który
ma za zadanie poprawić cyrkulacje powietrza w obudowie. Może na to
nie wygląda ale na każdym przewodzie zastosowano gęsto opaski ściskowe
przez co w obudowie nie będzie robił nam się bałagan. |
 | Ponownie
mam wątpliwości czy to zdjęcie różni się od tego z 360W Dual Fan.
Wszystko wygląda identycznie i gdyby nie wcześniej wspomniana różnica
kabli, można by było mieć wątpliwości czy czasami nie są zmieniane
tylko naklejki. Jak się za chwile okaże jest jeszcze jedna ciekawostka związana
z tą parą urządzeń |
 | Jakieś
zaskoczenie? Chyba nie, to jest ten sam wentylator co we wspomnianym wyżej
modelu. Również osiąga prędkość obrotową w granicach 1600RPM i jest
ona stała. Taka mała ciekawostka, zastosowane na tylnim panelu wentylatory
różnią się między sobą jednym szczegółem, spostrzegawczy pewnie już
zauważyli. Otóż wentylatory na zdjęciach maja na końcu symbolu (dolny
rząd) literkę M, natomiast te na tylnim panelu A. Jakie to ma znaczenie?
Jak już wcześniej wspomniałem te ostatnie posiadają termiczną regulacje
obrotów, niestety tylko w przypadku pierwszego modelu można ją monitorować
za pomocą dołączonego kabelka. |
 | I
na koniec jeszcze tabliczka znamionowa. Aktywne PFC i kulkowe łożyskowanie
to już praktycznie standard. Zasilacz wyprodukowano podobnie jak model 360W
w 14 tygodniu 2003 roku. Ta sama dostawa? ;-). |
Enermax 353W Low Noise
 | U Enermaxa mamy do czynienia z pomarańczowym pudełkiem, w
kształcie i budowie wiele nie różniącym się od tego znanego z Chiefteca. Pora zajrzeć do wewnątrz tekturowego opakowania. |
 | Podobnie jak poprzednio na samym wierzchu leży instrukcja, tym razem jest ona o wiele obszerniejsza
niż ta u Chiefteca. Niżej mamy przewód zasilania i foliowy worek z jakąś metalową skrzynką wewnątrz... |
 | Zawartość pudełka Enermaxa jest bogatsza o nalepkę z logo producenta, reszta czyli sam zasilacz, instrukcja,
przewód i śrubki podobnie jak u konkurenta. Na zdjęciu tego nie widać, ale logo występuje w dwóch wariantach, biało czerwonym i odwrotnym do tego
obok, czyli czerwone tło i biały znaczek. |
 | Z
zewnątrz Enermax nie różni się prawie niczym. Również mamy druciane
grille ochronne na wentylatory i podobne rozmieszczenie wtyczki i włącznika.
W odróżnieniu do konkurenta na tylnim wentylatorze zastosowano regulator
obrotów w postaci potencjonometru. Przy najniższym ustawieniu był
praktycznie niesłyszalny, wnętrze nie przegrzewało się. Po ustawieniu na
najwyższe obroty, szum wyraźnie się wzmógł. |
 | Enermax
także nie ma się czego wstydzić, kabel zasilania do płyty głównej
został powleczony bardzo sztywnym, srebrnym kołnierzem, przez co zajmuje
bardzo niewiele miejsca. Reszta przewodów także jest spięta razem i tworzą
niepotrzebnego bałaganu w obudowie. Ciekawostką jest drugi srebrny kabel,
na jego końcu znajduje się dziewiąty molex, wtyczka 12V dla P4 oraz AUX
(dla płyt dwuprocesorowych/serwerowych). |
 | Budowa wewnętrzna Enermaxa różni się od tej jaką widzieliśmy u Chiefteca. Na "oko" wydaje się, że mamy tutaj
więcej miejsca. Moją uwagę zwrócił za to jeden mały szczególik, jak pewnie każdy z Was widzi, w poprzek przechodzi mała srebrna rurka, tak
naprawdę jest to przewód zabezpieczony przed działaniem nagrzewających się
czasami do wysokich temperatur radiatorów. Jak mówi stare polskie przysłowie "diabeł tkwi w szczegółach". |
 | Porównując
obrazek obok z jego odpowiednikiem wyżej zauważycie, że wentylator Enermaxa jest ponad dwa razy mocniejszy od tego zastosowanego w
Chieftec`u. Podobnie jest z drugim, na tylnim panelu. Widoczny na
zdjęciu większy wiatrak 92x92mm ma przezroczyste łopatki co pozostawia spore pole do popisu dla moderów. |
 | Jak
na tą klasę zasilaczy przystało również mamy aktywne PFC i kulkowe łożyskowanie
wentylatorów. Innym ciekawym rozwiązaniem jest wtyczka do monitorowania
obrotów wentylatora, niestety tylko tego z regulacja, drugi kręci się ze
stałą prędkością. |
Dla uzupełnienia części prezentacyjnej, poniżej zamieszczam jeszcze dwie tabelki. Pierwsza z nich to porównanie ilości wtyczek zasilaczy, druga natomiast traktuje o natężeniach prądu na poszczególnych "kanałach" oraz długości kabli.
W ilości wtyczek zdecydowanie przodują Enermax i Chieftec 420W do których możemy podłączyć nawet 9 urządzeń
peryferyjnych typu dyski, nagrywarki czy nasz Radeon 9800Pro ;-). Słabsze modele tego drugiego posiadają ich o jedną trzecią mniej, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby
zastosować tu przejściówki, oferowana przez nie moc na pewno wystarczy.
W tej tabelce zamieściłem informacje dotyczące podawanych prądów przez poszczególne napięcia i długości kabli. W przypadku napięcia 3.3V wygrywa Enermax, przy 5V pierwsze trzy miejsca zajmują Chiefteci, a 12V bezkonkurencyjnie ponownie teoretycznie najsłabszy zasilacz w teście. Jedno co mnie zastanawia to skąd takie duże
prądy? Sumarycznie nawet o 60W mocniejszy Chieftec takich nie ma, to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Jeśli chodzi o kable to w przypadku molexów z prawie metrowej długości
przewodem wygrywa najsilniejszy zasilacz testu. Dale Enermax i bratnie Chiefteci. Zasilanie ATX w wszystkich
przypadkach jest niemal identyczne.
Prezentacja umiejętności
Czas przejść do testów, które mają na celu wyłonić zwycięzcę
tego porównania. Stosowne pomiary były wykonywane podręcznym, elektronicznym woltomierzem, poza oczywiście napięciem rdzenia procesora,
które podaje za programem AIDA32. Stan "Idle" odnotowywany był na świeżo włączonym systemie, bez jakichkolwiek
procesoro chłonnych programów w tle. Natomiast pomiary w trybie "Stress" notowane były, gdy komputer został maksymalnie obciążony, a
w szczególności dotyczyło to podkręconego CPU. Poniżej konfiguracja testowego komputera i wreszcie wykresy obrazujące poszczególne napięcia.
Na pierwszy ogień porównanie napięć rdzenia procesora dla poszczególnych trybów pracy. Dla jasności dodam tylko, że w BIOSie płyty była ustawiona wartość 1.75V.
Jak można było się spodziewać w trybie Idle różnice nie są wielkie, a nawet można powiedzieć, że żadne, w granicach błędu pomiarowego. Najlepiej radzi sobie 360 watowy Chieftec z podwójnym wentylowaniem.
Gdy obciążymy system wszystkie urządzenia wyrównują się. Martwić może tylko to, że w BIOSie
ustawiłem wartość 1,75V, tutaj spada ona do 1,71V co czasami może mieć wpływ na mniejszą stabilność systemu. Póki co nie ma zdecydowanego lidera.
W trybie Idle wszystkie trzy testowane Chiefteci bardzo blisko
siebie i z niemal idealnym napięciem. Enermax radzi sobie trochę gorzej, co może
okazać się co najmniej dziwne, ponieważ posiada wyższe prądy na wyjściu niż
jego konkurenci. Nie mniej jednak odchył o 0,05V mieści się w specyfikacji
ATX. Napięcie 3,3V podawane jest przez kabel pomarańczowego koloru i jest
o tyle trudne do zmierzenia, że nie dochodzi do żadnej wtyczki, ale jak to mówią nie ma rzeczy niemożliwych i wykonałem także i ten pomiar.
Zwiększamy obciążenie i sytuacja zmienia się niewiele.
Linia 3,3V nie jest wykorzystywana w tak dużym stopniu jak choćby 5V. Żadnego
wahania nie zanotował Chieftec 360W Dual Fan, a jego większy brat spadł
zaledwie o 0,01V. Enermax i Chieftec 360W straciły 0,02V. O ile u tego drugiego
nie daje to powodów do niepokoju, to już w przypadku naszego rodzynka może to
być problemem, wyraźnie odstaje od reszty stawki, ale nie zachwiało to
stabilnością systemu.
Ten parametr ma największy wpływ na stabilność naszego systemu, ponieważ korzysta z niego zarówno procesor jak i karta graficzna.
Podczas normalnego użytkowania wszystkie zasilacze oscylują w granicach idealnej
wartości z odstępstwami maksymalnie 0,03V. W tym przypadku nie można wskazać
jednoznacznego lidera.
Czas obciążyć system, w ruch idą
wszystkie programy wykorzystujące w maksymalnym stopniu procesor i kartę
graficzną. Jak widać zamierzony skutek został osiągnięty. O ile przy nieobciążonym systemie
wszystkie zasilacze nie odstępują dużo do ideału, o tyle podczas wyciskania
siódmych potów z najbardziej energochłonnych komponentów sytuacja zmienia się
diametralnie. Przypomnijmy, że procesor jest podkręcony i działa na napięciu 1,75V co oznacza pobieranie ponad 70W energii! I tak nasz
Chieftec 360W Dual Fan spada o 0,06V, ale jak widać nadal jest to tylko niewiele mniej
od wartości 5V. Enermax
oraz dwa pozostałe Chiefteci mimo, że tracą tylko 0,05V to wypadają gorzej. Widać, że testowy zestaw daje
im się porządnie we znaki. Nie mniej jednak przy ciągłym 24h obciążeniu żadnych nieprawidłowości w działaniu, czy jakiejkolwiek niestabilności
nie odnotowałem.
W przypadku linii 12V wahania były stosunkowo małe w porównaniu
do poprzednich i co ciekawe, zamiast podczas obciążenia spadać... rosły. W
trybie Idle najlepiej poradził sobie Chieftec 360W i Enermax, tuż za nimi Dual
Fan 420W i z największym odstępstwem od normy 360W. Stosunkowo niewielkie
wahania są zapewne spowodowane tym, że to głównie napędy CD/CD-RW/DVD/DVD-RW
i twarde dyski korzystają z tej linii, a tych w testowanym zestawie było
zaledwie dwa.
Obciążenie systemu nie dało piorunujących
efektów. Otrzymane wartości zmieniły się co najwyżej o 0,07V co jest w
granicach błędu pomiarowego. Żadnych wahań nie powodowało także nagrywanie
płyty CD-R, nie zrobiło to na testowanych urządzeniach żadnego wrażenia.
Zapewne gdybyśmy podłączyli kilka dysków twardych 7200RPM to różnice byłby
większe, ale niestety nie dysponowałem takowymi w chwili testu.
I zwycięzcą zostaje...
Przyszedł czas aby wyłonić zwycięzcę. Tylko kto nim zostanie? Ja nie mam swojego faworyta i w przypadku zakupu zdecydowałaby zapewne cena. W tej kategorii Chieftec wypada dużo lepiej. Do głównych zalet
wszystkich testowanych zasilaczy należy zaliczyć niemal bezgłośną prace
(nie licząc ustawienia maksymalnych obrotów na tylnim wentylatorze w Enermaxie), podawanie dobrych, stabilnych napięć i
długość kabli połączeniowych. Wszystkie te czynniki mają wpływ na wybór i zależy od osobistych priorytetów
użytkownika, który z nich wybierze. Gdyby najważniejsza była cisza to niewątpliwie wybrałbym
Chiefteca 360W lub 420W z podwójnym wentylowanie., w kategorii napięć trzeba uznać remis. Jeśli mamy dużą
obudowę lub zależy nam na wyglądzie naszego blaszaka od wewnątrz (srebrny rękaw) zdecydowanie wygrywa Enermax. Podsumowując nie ma zdecydowanego zwycięzcy, każdy ma swoje plusy i minusy, które będą miały mniejszy lub większy wpływ na wybór
któregokolwiek z nich.
Autor: Kamil Pieczonka
Zasilacze Chieftec 360W, 360W Dual Fan i 420W Dual Fan oraz Enermax 353W Low Noise dostarczyła firma Apcom z Wołowa
Komentarze (44) |